Motorola XT531
Recenzja

Opublikowane:

Ten ogień jeszcze się tli

Odsłuchaj artykuł

Dobrze się ją trzyma w męskiej dłoni. Na damską jest nieco za szeroka. Korzystne pierwsze wrażenie dotyczące jasnego i wyraźnego wyświetlacza, optymalnie zagospodarowanego na niemal całej szerokości obudowy, jest nieco tłumione odczuciem zbyt małej częstotliwości odświeżania podczas przewijania pulpitów roboczych. Z belferskiego punktu widzenia, jako porządny smartfon ze średniej półki Fire XT zasługuje na czwórkę.

Pośród zalewających dziś rynek smartfonów Motorola Fire XT zdaje się pozycją rozsądną. Nie jest modelem flagowym, ale ma pewną pozycję mocnego średniaka. Dobry ekran, fajny aparat, komunikacja na piątkę.

Niezłą ergonomię projektanci Motoroli uzyskali poprzez nadanie obudowie lekko beczkowatego kształtu, ale dobre przyleganie do dłoni niewiele by znaczyło, gdyby nie wyświetlacz - dzięki dobrze zastosowanym sztuczkom, optycznie zdaje się wypełniać niemal całą szerokość przedniego panelu, choć gdy przyjrzeć się bliżej, wcale tak nie jest. Potęgujące złudzenia zaokrąglenie boków, w połączeniu z metalową ramą konstrukcyjną, zdaje się dobrze świadczyć o trwałości i wytrzymałości całej konstrukcji, choć telefon nie jest reklamowany jako urządzenie o podwyższonej trwałości na uderzenia czy upadek z wysokości.

Solidna konstrukcja

Pokrywa baterii przylega do reszty ramy na zasadzie kapsla. Nie przepadam za takim rozwiązaniem, ale nie można mu odmówić zalet - dzięki temu można naprawdę sporo zaoszczędzić zarówno na materiale, jak i na wadze całości. Giętka i cieniutka ścianka pokrywy rozpięta na ramie zostaje usztywniona, choć nadal wykazuje pewną elastyczność i sprężystość. Pomimo zalet to najsłabszy element w designie urządzenia, uciążliwy szczególnie podczas częstego zdejmowania i zakładania pokrywy, co na szczęście w tzw. normalnym użytkowaniu nie jest problemem.

Przedni panel telefonu to przede wszystkim robiący bardzo dobre wrażenie wyświetlacz, cztery charakterystyczne dla Androida przyciski dotykowe i oczko kamery do rozmów wideo. Z lewej strony zgrabnie zakomponowano gniazdo uniwersalne do ładowania i komunikacji USB. Po prawej mamy dwupozycyjny przycisk powiększania/zmiany głośności oraz spust migawki aparatu, który przy dłuższym przytrzymaniu wywołuje także aplikację do robienia zdjęć. Na górze, równie starannie jak gniazdo USB, okolono metalowym obrysem ramy złącze audio typu jack, obok którego mieści się dwufunkcyjny przycisk włączania i blokady ekranu. Obły tył telefonu mieści oczko aparatu fotograficznego, któremu towarzyszy dioda doświetlająca LED.

Wszystkie przyciski umieszczono optymalnie. Bardzo zauważalna jest dbałość o mechaniczną trwałość złącz. Poza oczywistą funkcjonalnością telefon jest estetyczny i niebrzydki.

Wideo i okolice

5-megapikselowy aparat fotograficzny ognistej Motoroli Fire robi nadspodziewanie dobre zdjęcia, szczególnie przy oświetleniu dziennym. Zdjęć wymagających udziału lampki doświetlającej raczej nie będziemy mieli ochoty drukować. W przypadku bardzo ostrego światła słonecznego występują pewne przekłamania kolorystyczne, a przy bardzo bliskim makro nie możemy oczekiwać oszałamiającej głębi ostrości, ale porównując matrycę Fire z innymi o podobnych parametrach, muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Niezła ostrość, naturalne kolory, akceptowalne szumy (w przypadku rozsądnie pstrykanych zdjęć). Wideo, niestety, bez rewelacji. Smartfon rejestruje filmy w rozdzielczości VGA, w plikach 3gp przy użyciu standardowych dla Androida kodeków. Moje oprogramowanie nie poradziło sobie, niestety, z wyliczeniem klatek, ale 30 fps zdaje się nieco przesadzoną wartością: obraz pływa nawet przy płynnym i powolnym przesuwaniu kamery. Przy dobrym, rozproszonym świetle mocno widoczne są artefakty kompresji. Fire sprawdzi się doskonale jako podręczny kompakt do zdjęć dziennych. Możemy używać go jako kamery do codziennego utrwalania na gorąco mało znaczących momentów rzeczywistości. Na ważne uroczystości rodzinne warto wyposażyć się w kamerę.

Granie

W pudełku telefonu znajdziemy zestaw słuchawkowy, który bez zbędnych wstępów pozwala sprawdzić podstawowe możliwości muzyczne smartfonu. Radio ma śliczną, stylową oprawę graficzną, ale, niestety, nie ma wbudowanej anteny i wymaga podłączenia zestawu słuchawkowego. Jakość muzyki na darowanych słuchawkach jest na niezłym poziomie, ale znacznie lepiej będą sprawowały się dowolne tanie, ale markowe słuchawki kupione w dyskoncie, szczególnie jeśli użytkownik Fire ma sporą bibliotekę dobrze zakodowanych plików multimedialnych. Standardowo dla androidowej aplikacji można tworzyć playlisty, sortować muzykę według wykonawcy, tytułu czy gatunku. Jakość odtwarzanego dousznie audio nie powala, ale nie przyprawia także o zgrzytanie zębami. Jako podręczny odtwarzacz muzyki Motorolka sprawuje się dobrze.

Przy okazji dwuznaczności grania wspomnieć trzeba o grach. Preinstalowanych - przynajmniej w wersji testowej smartfonu - nie było. Od czego jednak darmowe (i te mniej darmowe) propozycje Android Market? Najpopularniejsze gry nawet naszpikowane reklamami działają na smartfonie płynnie, pomimo już wysłużonego, choć mającego spory zapas mocy, Qualcomma MSM7227T z zegarem 800 MHz i pół gigabajta pamięci RAM. Nieco gorzej jest z tymi płatnymi, które mają znacznie większy apetyt na wydajną dedykowaną obsługę grafiki. Jest dobrze, jeśli grze potrzebne do szczęścia maksymalnie Adreno 200, choć momentami widać, że szwankuje optymalizacja komunikacji pomiędzy grafiką a wyświetlaczem, bo widziałem smartfony oparte na identycznym układzie, które radziły sobie z tymi samymi programami nieco lepiej.

Przestrzeń i łączność

Przestrzeń w znaczeniu: pojemność pamięci - uściślijmy. Wspomniana połówka RAM-u wystarczy większości programów, łącznie z tymi multimedialnymi. Pamięci ROM jest także 512 MB, ale dla użytkownika producent wygospodarował tylko ok. 90 MB. Niezbędne jest dokupienie karty pamięci, jeśli chcemy robić zdjęcia, słuchać muzyki, nagrywać i oglądać wideo. Fire XT obsługuje każdą pojemność kart pamięci.

Przy wymianie danych z komputerem PC najistotniejsze są łącza najprostsze. Obecny w zestawie uniwersalny kabel USB działa również w funkcji kabelka do ładowarki. Motorolka ładuje się zarówno z gniazdka, jak i z peceta. Po podłączeniu do komputera oprogramowanie telefonu pyta grzecznie, czy podłączyć go jako pamięć masową. Po potwierdzeniu przez użytkownika i wykonaniu tej operacji karta pamięci zaczyna być widoczna w menedżerze plików jako osobny dysk i można rozpocząć wymianę danych. Banalnie proste.

Wi-Fi można skonfigurować zaraz przy pierwszym uruchomieniu, ale również później można to zrobić szybko, o ile tylko znamy dane dostępowe lokalnej sieci. Moduł Wi-Fi Motoroli Fire słabo widział router odległy o trzy żelbetowe stropy, choć współdziałać z nim nie mógł. W warunkach domowo-biurowych bez problemu można połączyć się z internetem przez pięć ceglanych ścian, o ile tylko sygnał routera jest na normalnym poziomie.

Smartfon oferuje bardzo dobrej jakości połączenia głosowe. Testowałem, niestety, wyłącznie w dużym mieście, ale z kartami czterech operatorów. Nie miałem problemów z zasięgiem, zanikaniem głosu, złą jakością głosu rozmówcy. Dziś oczywiste jest, że smartfon musi oferować wszelkie interfejsy do komunikacji tekstowej i multimedialnej. Fire oferuje różnorodne oprogramowanie komunikacyjne, łącznie z aplikacjami do obsługi serwisów społecznościowych.

Interfejs użytkownika

Wyświetlacz dotykowy plus Android to dla wielu wyzwanie kończące się katastrofą. Motorola Fire XT stara się być przyjazna. Pojemnościowy wyświetlacz ma bardzo dobrą czułość i - przepraszam za słowo, ale nie ma dobrego polskiego odpowiednika - responsywność. Jest zoptymalizowany tak, żeby ignorować przypadkowe dotknięcia, a płynnie przewijać obraz czy reagować na zdecydowany dotyk. Standardowo dostępnych jest pięć pulpitów roboczych, które można zagospodarować według własnych potrzeb, umieszczając tam skróty czy widżety. Domyślnie warto tam mieć przyciski widżetu odpowiedzialnego za wymianę danych, GPS czy Wi-Fi - to pozwoli uniknąć niechcianych wyższych kosztów użytkowania.

Motorola jakby na przekór użytkownikom wymieniła kilka oczywistych ikonek na kilka mniej oczywistych. Dotknęło to np. skrótu do menu telefonu, natomiast system telefonu niezmiennie wymaga na wstępie danych dostępowych do konta Google. Spełnienie wymagania jest konieczne do pełnej funkcjonalności wszystkich aplikacji, choć oczywiście ten krok daje się pominąć.

Wszystkie przyciski mechaniczne działają tak jak powinny. Nawet spust migawki aparatu zachowuje się poprawnie, choć taka możliwość, ze względu na krzywiznę krawędzi obudowy, zdawała mi się z początku nieprawdopodobna.

Podczas testów nie musiałem walczyć z telefonem i jego fochami. To dobry znak. Bateria bez nadmiernego oszczędzania wystarczyła na 2 - 3 dni. Telefon pozostawiony w trybie czuwania i z wyłączoną komunikacją przetrwał niemal 6 dni.

Artykuł pochodzi z numeru 04.2012 miesięcznika Mobile Internet

O autorze
jacek-filipowicz.jpg
Jacek Filipowicz

Dziennikarz specjalizujący się w rynku urządzeń elektronicznych, ze szczególnym uwzględnieniem urządzeń przenośnych, telefonów, smartfonów i tabletów. Związany z katalogiem mGSM.pl od początku istnienia serwisu. Od 2012 roku pełni funkcję redaktora naczelnego. Autor testów, recenzji, aktualności.

Artykułów: 2034

Ten artykuł nie ma jeszcze opinii. Bądź pierwszy i zapoczątkuj dyskusję!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A

 Niestety, ale nie ma jeszcze żadnych opinii.

 Dodaj swoją opinię!


Ostatnio przeglądane

mGSM.pl na YouTube

mgsm-premium-icon-small KONTO PREMIUM od 4,92
zł/mies