Motorola W510
Recenzja

Opublikowane:

Mnogość zaskoczeń

Telefon nie wygląda na taki, który wiele potrafi. Po kilkunastodniowych testach trzeba jednak przyznać, że drzemią w nim niemałe możliwości. Trudno go wprawdzie zaliczyć do multimedialnych kombajnów, jakich wiele można spotkać w ofercie operatorów, ale... to może i lepiej. W510 to urządzenie proste, funkcjonalne, bez zbędnych bajerów i udziwnień. I sprawnie działa... Lubisz muzykę? Często robisz zdjęcia? Korzystasz z poczty elektronicznej? Potrzebujesz Bluetootha? A do tego chcesz, aby telefon nie zajmował wiele miejsca w kieszeni? W510 prawdopodobnie przypadnie Ci do gustu...

Motorola W510 to telefon z klapką. Owa klapka znakomicie zresztą komponuje się z innymi modelami amerykańskiego producenta, jako żywo przypominając urządzenia z serii V, co nie oznacza jednak, że W510 jest taka sama. Ale... po kolei.

Podwójny kolor

Jeszcze przed otwarciem telefonu uważne oko użytkownika zobaczy niewielki wprawdzie, ale za to kolorowy wyświetlacz umieszczony na klapce. Z jednej strony to ekran stworzony w nieco starszej technologii CSTN, z drugiej zaś prezentuje aż 65 536 kolorów! To pierwsze i nie ostatnie zaskoczenie.

Co jeszcze można znaleźć na obudowie? Tradycyjnie - kilka przycisków funkcyjnych służących do regulacji głośności, blokowania klawiszy, uruchamiania wybierania głosowego i dyktafonu oraz aparatu cyfrowego. Po prawej stronie nie zabrakło gniazda USB pozwalającego na podłączenie W510 albo do komputera, albo do ładowarki.

Na przednim panelu jest także obiektyw aparatu cyfrowego wykonującego zdjęcia o rozdzielczości do 1,3 megapiksela. To niemało. I to - moim zdaniem - kolejne pozytywne zaskoczenie. Trzeba bowiem przyznać, że zdjęcia wykonane tym aparatem są naprawdę dobrej jakości. Wprawdzie nie są może idealne, ale... chyba za bardzo przyzwyczaiłem się do tych "wypasionych" komórek z aparatem co najmniej 3-megapikselowym.

Płasko i elegancko

Czas zajrzeć do środka... gdzie wita nas znana ze wspominanych wcześniej modeli V płaska klawiatura. Trudno może powiedzieć, że działa ona zaskakująco dobrze, niemniej nie sprawiała mi żadnych problemów, poszczególne cyfry lub litery prawie za każdym razem udawało mi się wprowadzić szybko i bezbłędnie. To chyba za sprawą białych i wypukłych kresek oddzielających od siebie poszczególne cyferki. Dobre jest także to, że wszystkie klawisze są po prostu takie same, nie ma więc problemów np. z tym, że z inną siłą, czy pod innym kątem należy wciskać klawisze numeryczne, inaczej zaś korzystać z przycisków nawigacyjnych służących do poruszania się po menu.

No a skoro przy menu jesteśmy... Tutaj Amerykanie są zdecydowanymi tradycjonalistami, decydując się na menu stare (tutaj chyba wszyscy się ze mną zgodzą) i nie do końca wygodne i logiczne (tutaj odezwie się z pewnością wiele głosów poparcia, ale i niemało takich, które skrytykują moją opinię). Jako tester weteran menu Motoroli nie jest dla mnie przeszkodą, niemniej kiedy W510 pokazałem osobom, które wcześniej korzystały z komórek innych producentów, przez jakiś czas w "motorolowym" menu po prostu nie mogły się one odnaleźć. A ja stałem bezradnie, no bo jak ich przekonać, że w zakładce "ustawienia" część opcji pozwalających na dostosowanie do indywidualnych potrzeb użytkownika znajduje się w podmenu "personalizacja", a część w "ustawieniach początkowych"? Albo jak wyjaśnić to, że przy niektórych ustawieniach istnieje możliwość zmiany parametrów bez konieczności wchodzenia w daną opcję, a tylko wybierania klawisza "prawo" lub "lewo", w innych zaś warunkiem modyfikacji ustawień jest wejście we wskazaną opcję i wybranie pożądanej wartości z zaprezentowanej listy?

Po prostu klasa

Zostawiając na chwilę niedogodności menu, warto sprawdzić, jakież to możliwości drzemią w niepozornej Motoroli W510. Oprócz "umiejętności" fotograficznych, telefon nieźle sobie także radzi z odtwarzaniem muzyki, np. plików MP3. W gromadzeniu, segregowaniu i, rzecz jasna, odtwarzaniu utworów pomóc może karta pamięci MicroSD (w testowanym egzemplarzu o pojemności 128 MB). W zasadzie można powiedzieć, że jest o na niezbędna, albowiem pamięć wbudowana w telefonie to... tylko 15 MB. I nie jest to pozytywne zaskoczenie... W odróżnieniu od klas transmisji danych GPRS i EDGE. Według specyfikacji są to bowiem klasy 12 - najwyższe z możliwych (do tej pory w testowanych telefonach spotykałem klasę nie wyższą niż 10). Tajemnicza dwunastka oznacza, że do wysyłania lub odbierania danych z lub do sieci telefon może wykorzystywać aż 4 kanały. Wprawdzie jednocześnie nie może pracować więcej niż 5 szczelin (kanałów), niemniej pobieranie danych przez wspomniane 4 kanały pozwala na szybką mobilną pracę. Dużym jej ułatwieniem jest także zaimplementowana w W510 technologia EDGE. Pozwalała ona na sprawne przeglądanie stron mobilnego internetu - zarówno tych napisanych w języku WML, jak i xHTML.

Miło zaskakuje także Bluetooth. I to nie tylko tym, że jest i działa bezproblemowo, ale także tym, że - za sprawą profilu A2DP - pozwala na współpracę z bezprzewodowymi słuchawkami stereofonicznymi. Mając w dłoniach Motorolę W510, na uszach zaś słuchawki, można więc delektować się ulubionymi "kawałkami" odtwarzanymi z komórki.

Muzyki można słuchać wszędzie... Nawet tam, gdzie telefony komórkowe powinny być wyłączone, czyli np. w samolotach. Jak to możliwe? W510 wyposażono w tzw. tryb samolotowy, pozwalający na uruchomienie urządzenia bez opcji łączenia się z siecią GSM. To także miłe zaskoczenie...

A skoro o uruchamianiu telefonu mowa... Bez wątpienia niemiłe było to, że podczas używania telefonu do zwyczajnych z pozoru czynności, takich jak dzwonienie, wysyłanie SMS-ów lub MMS-ów czy odbieranie e-maili wiele razy zdarzyło mi się, że na ekranie zobaczyłem znajome logo ze stylizowaną literką "M", po czym telefon zaczynał podnosić się po restarcie... Pozostaje mieć nadzieję, że to jedynie przypadłość testowego telefonu...

Lekko w kieszeni

To co utkwiło mi w pamięci podczas testów, to także lekkość samego telefonu i łatwość jego obsługi. W510 nie można zaliczyć do telefonów superpłaskich, jednak nie wypychał kieszeni tak jak kilku jego konkurentów.

Czy coś mnie denerwowało? Owszem. Po napisaniu wiadomości SMS lub MMS odruchowo wybierałem środkowy klawisz nawigacyjny. I to był błąd, bowiem w tym momencie wchodziłem do dodatkowych opcji pozwalających na wstawienie obrazu czy np. zdjęcia. Aby wysłać przygotowaną wiadomość, trzeba było kliknąć na prawy klawisz funkcyjny. Nijak nie mogłem się do tego przyzwyczaić. Na zakończenie wspomnę o jeszcze jednej, zaskakującej funkcji. Otóż, podczas pisania wiadomości SMS, w każdej chwili można ją było "przerobić" na MMS. A warto pamiętać, że czasem taniej jest wysłać MMS zawierający kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset słów, niż kilka połączonych SMS-ów. Ale to już zupełnie inna historia...

Artykuł pochodzi z miesięcznika Mobile Internet

avatar_empty.gif
Opublikowane:
Autor: Adam Owczarek
Ten artykuł skomentowano już 3 razy.
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A
Opinie nie są weryfikowane.
icon up
33,3% 
icon down
 33,3% 
icon unknown opinion
 33,3% 
Default user logo
Karolina21

Opinia neutralna

W sumie ten telefon nie jest taki zły. Telefon sie czasami zacina ale i tak go lubie
.neoplus.adsl.tpnet.pl | 19.12.2008, 13:12
R E K L A M A
Default user logo
eQ

Opinia negatywna

taki płaski to on nie jest...
.neoplus.adsl.tpnet.pl | 16.10.2008, 11:10
Default user logo

Opinia pozytywna

wlasnie mam zamiar qpic sobie ten telefon,strasznie mi sie podoba i z funkcji i z wygladu zewnetrznego...uwielbiam telefony z klapką i to w dodatq płaskie...ta motorolka jest naprawde śliczna:)
.adsl.inetia.pl | 15.01.2008, 16:01
R E K L A M A


Ostatnio przeglądane

mGSM.pl na YouTube

mgsm-premium-icon-small KONTO PREMIUM od 4,92
zł/mies