Czarna, elegancka, muzyczna - najnowsza Motorola V6 maxx. Komórka dedykowana przede wszystkim fanom mobilnej muzyki, sprzedawana ze stereofonicznymi słuchawkami pracującymi bezprzewodowo po Bluetoothie. Każdy z melomanów powinien być zadowolony. A i pozostali użytkownicy nie powinni narzekać... Internautów ucieszy zapewne współpraca w sieciami UMTS i HSDPA. V6 maxx to ciekawe - nie tylko z punktu widzenia miłośnika muzyki - rozwiązanie. Ciekawy kształt, duże możliwości komunikacyjne i multimedialne czynią z telefonu poręczne, a przy okazji eleganckie narzędzie pracy lub zabawy. Ogólna ocena? Czwórka. Za baterię.
Jak na telefon muzyczny przystało, Motorola dostarczona została do testów w zestawie składającym się z dwóch pudełek. W jednym można było znaleźć telefon wraz z dodatkami, takimi jak: kabel USB i płyta z oprogramowaniem do współpracy z komputerem, ładowarka, "klasyczne" komórkowe słuchawki oraz dodatkowa karta pamięci o bardzo przyzwoitej pojemności - 1 GB. W drugim, większym pudełku znalazłem stereofoniczne słuchawki z ładowarką. Do tego był jeszcze gustowny, wygodny futerał.
Przyznam, że siedzenie z telefonem w dłoniach i słuchawkami na uszach sprawiło mi naprawdę dużą radość. Przy okazji narobiłem sporo zamieszania, kiedy wędrowałem po redakcyjnych pomieszczeniach ze słuchawkami, które... wydawały się niepodłączone do czegokolwiek. Zaskoczenie było jeszcze większe, kiedy pokazałem, że muzyka odtwarzana w słuchawkach pochodzi... z trzymanego w dłoniach telefonu.
O ile amerykańscy konstruktorzy przyłożyli się do kształtu urządzenia (wygląda efektownie i jest naprawdę funkcjonalne), o tyle do samych muzycznych możliwości V6 można mieć zastrzeżenia. Jako legitymujący się dokumentem potwierdzającym zdobyty w szkole średniej zawód "muzyka instrumentalisty specjalisty w zakresie gry na kontrabasie", po pierwsze chciałem w utworach odtwarzanych w telefonie "podbić" basy, czy też ogólnie poeksperymentować z korekcją dźwięku. I tutaj czekało mnie rozczarowanie - takiej opcji w telefonie nie znalazłem. Skazany więc byłem na oryginalne brzmienie utworów.
Po chwili rozczarowania przyszły już milsze momenty. Bluetooth w telefonie może być uśpiony, nie pokazywać aktywności. Jednakże każdorazowe uruchomienie wcześniej sparowanych słuchawek powoduje automatyczne połączenie się ich z telefonem. Proste i użyteczne rozwiązanie...
Wygoda korzystania ze słuchawek jest naprawdę duża, a to za sprawą dwóch klawiszy oraz pokręteł sterujących. Poruszenie prawą obręczą obudowy słuchawki do przodu powoduje przełączenie odtwarzacza na kolejną piosenkę. Podobna operacja, ale wstecz - skutkuje powrotem do początku utworu, zaś kolejne wykonanie tej operacji - do wcześniej wysłuchanej kompozycji. Z kolei poruszanie do przodu i do tyłu obudową lewej słuchawki skutkuje zwiększeniem lub zmniejszeniem głośności. Proste i wygodne. Aby zatrzymać odtwarzaną muzykę, wystarczy przycisnąć znajdujący się na prawej słuchawce klawisz.
A jeśli ktoś zadzwoni na odtwarzający muzykę telefon? Wystarczy nacisnąć przycisk na lewym nauszniku i utwór zostaje zatrzymany. Słuchawki pełnią także rolę "typowego" zestawu słuchawkowego, pozwalającego na prowadzenie rozmowy - nie trzeba będzie zdejmować ich z uszu, wystarczy mówić. Troszkę trwało, zanim przyzwyczaiłem się, iż rozmówcę słyszę w obu uszach... a mówię przed siebie...
Muzycznymi funkcjami V6 można także sterować bezpośrednio z telefonu: otwierając klapkę i posługując się klawiszami nawigacyjnymi albo korzystając z podświetlonych, dotykowych diod znajdujących się na zewnętrznym wyświetlaczu.
A skoro o ekranie mowa... Motorolę V6 wyposażono w dwa wyświetlacze. Pierwszy, zewnętrzny, ukryty jest pod ciemną, odbijającą światło szybką. Można się w niej przejrzeć, trzeba jednak uważać, bowiem - jak to przy lusterkach bywa - łatwo je pobrudzić i zostają na nim odciski palców.
Z wyglądu MOTORAZR V6 maxx przypomina telefony z serii V3. Jako że to urządzenie z klapką, przycisków alfanumerycznych - przy zamkniętym telefonie - nie widać. Użytkownik ma za to przed oczami przedni panel telefonu, w środku którego znajduje się wspomniany wcześniej wyświetlacz. Moim zdaniem jest on zbyt mały w stosunku do wielkości całego przedniego panelu.
Podczas odtwarzania muzyki na dole - tuż pod wyświetlaczem - pojawiają się, rozpoznawalne chyba dla każdego, wspomniane już diody w kształcie znaczków służących do uruchamiania odtwarzania muzyki, jej przewijania, czy też zatrzymywania. Z kolei na górze można znaleźć obiektyw 2-megapikselowego aparatu cyfrowego oraz lampę błyskową.
W dość nietypowym miejscu - bo wprawdzie na bokach telefonu, ale na klapce - a nie na głównej części V6 maxx producent umieścił dodatkowe klawisze do sterowania telefonem - m.in. przyciski pozwalające na regulację głośności rozmowy. Na lewym boku na dole jest jeszcze, zakryte dobrze zamocowaną zaślepką, gniazdo służące do podłączania ładowarki albo kabla USB.
Motorola maxx V6 ma czytelny i duży wyświetlacz wewnętrzny. Zajmuje on - w przeciwieństwie do zewnętrznego - całą przestrzeń klapki. Na łączeniu, czyli zawiasie trzymającym klapkę i podstawę telefonu, jest oko drugiej kamery, służącej do wideorozmów.
Ciekawie rozwiązano klawiaturę, chociaż... w zasadzie to klawiatury w tym telefonie nie ma! Jest za to niemal jednolita płaszczyzna, podzielona wypukłą, przypominającą gumę masą. Przyznać muszę, że o ile początkowo takie rozwiązanie budziło moje wątpliwości, o tyle po kilku dniach stwierdziłem, że "klawisze" V6 maxx w niczym nie ustępują "tradycyjnym" przyciskom spotykanym w innych telefonach. A może nawet są wygodniejsze?
Podczas intensywnych testów głosowych, UMTS-owych, SMS-owych, e-mailowych, a także - za sprawą ponoć coraz bardziej do mnie podobnego 6-latka - multimedialnych, ze szczególnym uwzględnieniem gier, telefon spisywał się niemal bez zarzutu... Niemal, albowiem poważnie rozczarowała mnie bateria. Po całonocnym ładowaniu, godzinnym graniu w jakąś strzelaninę, wysłuchaniu kilku utworów przez słuchawki oraz odbyciu półgodzinnej rozmowy... telefon podziękował za współpracę i czerwonym symbolem baterii na wyświetlaczu oraz uciążliwym pikaniem domagał się kontaktu (z prądem). Niedobrze...
Jak na współczesną komórkę przystało, Motorola RAZR V6 pozwala na personalizację wyświetlacza, można także zmieniać w niej tapety. Znajdujący się w telefonie aparat pozwala na wykonywanie zarówno zdjęć (także z lampą błyskową), jak i nagrywanie filmów. Twórcy telefonu zaimplementowali w nim aparat o rozdzielczości 2 megapikseli. Wśród opcji pomocnych przy upamiętnianiu chwil na cyfrowych zdjęciach, znaleźć można ustawianie powiększenia, wybór warunków oświetlenia, ekspozycji, a także style kolorystyczne.
Z kolei przeglądarka internetowa umożliwia dostęp do stron WAP, ale także WWW. V6 obsługuje niemal wszystkie technologie transmisji danych: CSD, GPRS, EDGE, UMTS i HSDPA. Wspomniane wcześniej gry można pobrać z internetu, bez kłopotów odczytamy także pocztę elektroniczną. Na koniec dodam, że w książce telefonicznej można zmieścić 1000 pozycji, zaś pamięć wewnętrzna telefonu to 50 MB.
Artykuł pochodzi z miesięcznika Mobile Internet
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!