Szalona Motorola! Eleganckie wzornictwo. Doskonały telefon dla biznesu i użytkowników ceniących w aparacie solidność - nie tylko obudowy, lecz także baterii. Mocną stroną aparatu jest 20 MB pamięci wbudowanej oraz możliwość używania kart pamięci. O mobilnych rozwiązaniach w zakresie komunikacji nie wspomnę... Komórka z klapką wyposażoną w dwa kolorowe wyświetlacze i zestaw zbliżonych do MOTORIZR Z3 funkcji i możliwości.
Przy okazji testu pierwszego slidera Motoroli wspomniałem, że dostaliśmy telefon w kopercie bez pudełka i instrukcji. Tym razem K1 wylądowała na moim biurku w atrakcyjnym pudełku, z pełnym wyposażeniem.
W opakowaniu znajdziemy telefon, akumulator, ładowarkę (z uniwersalnym wtykiem mini-USB), stereofoniczny przewodowy zestaw słuchawkowy, kartę pamięci micro-SD 128 MB + adapter rozmiaru pełnej karty SD, kabel USB, skróconą i pełną instrukcję obsługi oraz płytę CD z oprogramowaniem Motorola Phone Tools v. 4. Można uznać, że wyposażenie stosowne do telefonu.
Motorola, prezentując swoje najnowsze telefony, mocno eksponuje ich solidność wykonania i dobre materiały, z jakich są one zrobione. W ten trend wpisuje się też dość niezwykłe pudełko, z rozsuwaną na dwie strony szufladkową konstrukcją. Ciągniesz za jeden koniec pudełka (z akcesoriami - jak się okazuje po otwarciu), a z drugiego wysuwa się szufladka z telefonem. Może nie jest to "wejście smoka", ale użytkownik może odnieść wrażenie, że jego telefon i on sam wybija się ponad przeciętność. Czy to uzasadnione odczucie, czy nie, to już inna sprawa.
Od pewnego czasu Motorola wynajduje dla swoich telefonów dość oryginalne i trochę łamiące języki nazwy. Jak się okazuje, KRZR to nie literówka od KPZR (młodszym wyjaśniam: Komunistyczna Partia Związku Radzieckiego). Otóż KRZR wywodzi się od angielskiego słowa crazy, czyli szalony.
Czasem zazdroszczę zwykłym użytkownikom, że nie muszą przedzierać się przez słowną leguminę wypełniającą komunikaty prasowe... Człowiekowi z ulicy, taki K1 pokazany na reklamie albo się spodoba, albo nie, a tymczasem spece od marketingu usiłują mnie i kolegom dziennikarzom nawijać makaron na uszy, barwnie opowiadając, że solidnie wykonany telefon komórkowy z klapką i funkcjami, jakie można spotkać w co drugiej słuchawce na rynku, jest "szalony" czy wręcz "rewolucyjny".
Hmm... będę się upierał, że szalone są komunikaty prasowe wielkich koncernów, które coraz częściej nie zawierają tak potrzebnych dla dziennikarza informacji, jak czas czuwania, pojemność akumulatora czy wymiary telefonu.
Całe szczęście, telefon robi lepsze wrażenie niż komunikaty prasowe. Przede wszystkim jest elegancki, starannie wykonany. Podobnie jak MOTORIZR Z3 ma szklaną, a przez to bardziej odporną na zarysowania szybkę zewnętrznego wyświetlacza, tył obudowy pokryty jest matowym antypoślizgowym tworzywem, wewnętrzny wyświetlacz jest duży i dobrej jakości, klawiatura jest elegancka w swojej prostocie, a przy tym wygodna dla użytkownika. Z drobnymi zastrzeżeniami do klawisza nawigacyjnego, które sygnalizowałem przy teście Z3. Poza tym można powtórzyć wszystkie pochwały pod adresem Z3.
Pewne zastrzeżenia, jakie mam do MOTOKRZR K1, związane są z klapką. Pierwsza sprawa to nieco odstający zewnętrzny wyświetlacz. Nie dość, że mały, to matryca CSTN ma wyraźnie gorszą jakość obrazu od TFT. Według danych producenta oba mają paletę 262 tys. kolorów. Ja tego jakoś nie zauważyłem, ale lata nocnej pracy przed komputerem swoje mogły zrobić...
Może nie ma co rwać włosów z głowy z powodu zewnętrznego wyświetlacza, bo służy on głównie do informowania o tym, kto dzwoni i która jest godzina. Ale spróbujcie sobie zrobić autoportret w kiepskim oświetleniu. Wtedy okaże się, że na tym wyświetlaczu za wiele nie widać. Inna sprawa, że narcyzem nie jestem i nie robię sobie autoportretów, specjalnie mnie to nie zmartwiło.
Nie bardzo rozumiem, dlaczego zewnętrzny wyświetlacz nie gaśnie zaraz po rozpoczęciu rozmowy. Przecież teraz czasy są takie, że ze "świetlikiem" przy uchu po ulicach lepiej po zmroku nie paradować.
Tak naprawdę klapka MOTOKRZR K1 zaniepokoiła mnie czymś innym. Czymś, czego już od dawien dawna nie spotkałem w tego typu telefonie. Otóż egzemplarz, który otrzymaliśmy do testów, miał wyraźne "luzy na zawiasie". Ulica określa to krótko: "klapka lata". Być może, zanim telefon do nas dotarł, był testowany w innej redakcji, gdzie K1 poddano wymyślnym torturom, ale mimo wszystko w komórce, która ma ledwie dwa miesiące, klapka nie powinna "latać". Chciałbym wierzyć, że to przypadłość tylko naszego egzemplarza, ale na wszelki wypadek, kupując MOTOKRZR K1, sprawdźcie, czy klapka nie ma luzów, bo w miarę używania raczej będą się zwiększać niż maleć.
Projektanci Motoroli wymyślili sobie, że jedną z atrakcji (w sferze estetyczno-styli-stycznej) tego telefonu będzie lustrzany przedni panel telefonu. Tymczasem w zgodnej opinii wszystkich osób, które widziały u mnie MOTOKRZR K1, jest to - delikatnie mówiąc - nieporozumienie. Wszystko przez ślady palców, jakie pozostają na obudowie. Owszem, ktoś, kto nosi ze sobą irchowe chusteczki i znajduje przyw polerowaniu telefonu jemność przed i po każdej rozmowie, będzie zadowolony z jego wyglądu. Pozostali będą musieli się przyzwyczaić do... zabrudzonego lustra.
Ta sama, podatna na zabrudzenia szybka chroni obiektyw 2-megapikselowego aparatu. Teoretycznie, z taką matrycą, pozwala on na robienie całkiem przyzwoitych odbitek w formacie pocztówkowym. Jednak uważam, że dopiero wyposażenie cyfrówek w telefonach komórkowych w autofokus daje zauważalną poprawę jakości uzyskiwanych zdjęć. MOTOKRZR K1 pozwala też na kręcenie i odtwarzanie klipów wideo. Filmiki w formacie MPEG4 rejestrowane są w rozdzielczości CIF z szybkością 15 klatek na sekundę.
Telefon wyposażony jest również w odtwarzacz plików muzycznych i po zastąpieniu firmowej karty 128 MB kartą przynajmniej o pojemności 512 MB (maks. 1 GB) z powodzeniem można K1 używać do słuchania muzyki, szczególnie że telefon obsługuje stereofoniczne słuchawki Bluetooth. Można też korzystać ze streamingu audio i wideo. Niekonsekwencją tego multimedialno-młodzieżowego oblicza jest brak radia.
Eleganckie wzornictwo i klasyczna forma (bo tak chyba telefony z klapką można już traktować) powodują, że MOTOKRZR K1 może być ciekawą propozycją dla kogoś, kto chciałby takim stylowym drobiazgiem poprawić swój biznesowy wizerunek. To z myślą o takich użytkownikach ma on rozbudowaną książkę telefoniczną (do 1000 kontaktów) ze zdjęciową identyfikacją rozmówców i indywidualnymi dzwonkami. Dodatkowo funkcja MotoSync pozwala na zdalną synchronizację kontaktów i kalendarza. Przydatne mogą się okazać również notatki głosowe, podobnie jak klient poczty elektronicznej.
Przyznaję się bez bicia, że z dwóch nowych modeli komórek Motoroli, które właśnie miałem okazję przetestować, znacznie korzystniejsze wrażenie zrobił na mnie pierwszy slider Motoroli, czyli MOTORIZR Z3.
Artykuł pochodzi z miesięcznika Mobile Internet
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!