LG Wing
Recenzja

Jedyny taki na świecie

Opakowanie i akcesoria

W białym pudełku z logo producenta znalazł się, oprócz samego telefonu, zestaw obejmujący ładowarkę sieciową 25 W, kabel USB-C oraz adapter z mini-jacka do USB-C, szpilkę do otwierania tacki na karty SIM/microSD oraz dwie folie ochronne - jedną do naklejenia na duży ekran, a drugą do zabezpieczenia mniejszego, kwadratowego wyświetlacza.


Ostatnim elementem zestawu jest sztywny pokrowiec na "spodnią" część telefonu. Z zewnątrz ma ciemnoszary, nieco metaliczny kolor i matowe wykończenie o różnej fakturze (górna część jest bardziej gładka, dolna szorstka). Jest płytka i bez dodatkowego "wsparcia" nie utrzymałaby się na pleckach Winga. Tym wsparciem jest gumowana warstwa wewnątrz pokrowca, dzięki której "przykleja" się on do telefonu. Dobrze, że producent wyposażył smartfon w to zabezpieczenie - wątpię, by łatwo było znaleźć akcesoria do LG Wing na wolnym rynku. To zbyt niszowy produkt, by zainteresował producentów pokrowców i etui.


R E K L A M A

Budowa i ekran

Spójrzmy prawdzie w oczy - w modelu LG Wing największą gwiazdą jest nietypowa konstrukcja. Gdyby patrzeć tylko na parametry, specyfikacja smartfona odpowiada temu, co oferują modele ze średniej półki. A przecież Wing kosztuje niemal 5 tysięcy... Nie ma wybitnych aparatów, ekstremalnie pojemnej baterii czy wybitnej wydajności. Clou tego modelu to innowacyjna konstrukcja.


Dwa ekrany i łączący je zawias

LG Wing przedstawia sobą konstrukcję typu swivel - nie jest to nowość, takie konstrukcje pojawiały się już na rynku, ale od lat ich nie widzieliśmy. Obudowa LG Wing składa się z dwóch części, które można obracać względem siebie. Ustawiają się one wówczas w kształt litery "T". Na wierzchniej warstwie znajduje się główny, 6,8-calowy ekran, natomiast na dolnej, wewnętrznej, umieszczono dodatkowy, mniejszy ekran. Ma on kwadratowy kształt i można go wykorzystać na różne sposoby - ograniczeniem jest wyobraźnia użytkownika (i soft urządzenia). Obydwie części łączy wytrzymały zawias, który ma przetrwać do 200 000 cykli pracy.


Czy toto da się otworzyć jedną ręką? Oczywiście, że tak, i wcale nie wymaga to ani siły, ani wybitnej zręczności. Wystarczy popchnąć palcem ekran, a zawias wykona resztę roboty. Ma on wbudowany niewielki amortyzator hydrauliczny, który zabezpiecza ekran przed zbyt gwałtownym złożeniem lub rozłożeniem (jeśli jesteście ciekawi wnętrzności Winga, to warto sprawdzić wideo na profilu JerryRigEverything ). Trzeba jednak zauważyć, że nie jest to smartfon dla leworęcznych. Wynika to z konstrukcji mechanizmu składania i umiejscowienia zawiasu mocującego - to ewidentnie projektowała osoba praworęczna dla praworęcznych użytkowników. Trzymając smartfon w lewej dłoni nie ma możliwości, by go rozłożyć. No chyba że ktoś ma wybitnie zręczne palce i nie boi się, że urządzenie wyślizgnie się mu z dłoni.


Ekran jeden i pół

To, co wyróżnia LG Wing, to dwa ekrany. Główny, "wierzchni", z wyświetlaczem OLED FullVision ma 6,8 cala, rozdzielczość Full HD+ (2460 x 1080 pikseli, 395 ppi) oraz proporcje 20,5:9. Dodatkowy, "wewnętrzny" ekran OLED jest niemal kwadratowy, z proporcjami 1:1,15, rozdzielczością 1240 x 1080 pikseli (419 ppi) i przekątną 3,9 cala. Obydwa obsługują odświeżanie 60 Hz - brak wyższej wartości, 90 lub 120 Hz, może być istotnym brakiem, biorąc pod uwagą cenę smartfonu. Niemniej obydwa ekrany są jasne, responsywne, o nasyconych kolorach i głębokich czerniach. Dodatkowo pod względem kolorystyki są niemal identyczne (w LG G8X ThinQ i na ekranie Dual Screen była wyraźna różnica).


Pod szkłem głównego ekranu umieszczony został skaner linii papilarnych. Nie jestem z niego zadowolona - jest raczej wolny i umiarkowanie dokładny, czasem trzeba było 2-3 prób, aby odczyt "zaskoczył". Czytnik wymaga ponadto dość długiego i dokładnego przyłożenia palca, aby rozpoznał i odblokował ekran. Trzeba dodać, że jest to jedyne zabezpieczenie biometryczne - nie da się wykorzystać frontowego aparatu do rozpoznania twarzy.


Wyświetlacz ma lekko zaokrąglone narożniki i otaczają go wąskie ramki. Szklany panel zakrzywia się przy krawędziach. Nie ma tu głośnika (jest widoczna szczelina, ale faktyczny głośnik jest na niższej warstwie), frontowego aparatu, diody powiadomień (ale możemy skorzystać z Always on Display), wcięć czy otworów - otrzymujemy więc dużą, niczym nie zakłóconą przestrzeń roboczą. Warto zaznaczyć, że ze smartfonu można bez problemu korzystać w okularach z polaryzacją (na obu ekranach, zarówno w pionowej, jak i poziomej orientacji, przy złożonym i rozłożonym urządzeniu).


Plecki LG Wing są gładkie i błyszczące. Lustrzane wykończenie może i wydaje się eleganckie, ale błyskawicznie pojawiają się na nim zabrudzenia i odciski palców, a całość okazuje się śliska. Powierzchnię panelu "zdobi" jedynie wystający moduł fotograficzny z wystającymi obiektywami. Moduł ma prostokątny kształt z zaokrąglonymi narożnikami i jest dość duży, ale jego kolor współgra z kolorem obudowy (ciemnoszary, nazwany Aurora Grey - jest jeszcze jasna wersja tego urządzenia o nazwie Illusion Sky), więc za bardzo nie rzuca się w oczy. Moduł mieści trzy aparaty, z których jednej dedykowany jest dla trybu wykorzystującego stabilizator (Hexa Motion Stabilizer). Jest tu też podwójna dioda doświetlająca. W dolnej części obudowy znalazło się także subtelne logo oraz nadrukowane certyfikacje.


Metalowa ramka jest miejscem dla tych bardziej i mniej typowych elementów, które spotykamy na krawędziach. Wszystkie umieszczono na dolnej, grubszej warstwie. Zacznijmy od góry - to miejsce na wysuwany aparat do selfików oraz otwór dodatkowego mikrofonu, wykorzystywanego do redukcji hałasów z otoczenia. Po prawej stronie znalazły się wąskie przyciski regulacji głośności i włącznik/blokada ekranu. Wszystkie trzy mają identyczny rozmiar i kształt - są wąskie i zaokrąglone, ale nie ma problemu z ich wymacaniem i kliknięciem. To znaczy do momentu, gdy nie ostanie rozłożony ekran - wtedy skorzystanie z nich jest mocno utrudnione. Na dolnej krawędzi znalazł się zewnętrzny głośnik, port USB-C i otwór mikrofonu, natomiast na lewej krawędzi umieszczona została tacka na karty SIM i microSD. Wykorzystuje rozwiązanie hybrydowe - można tu zamontować albo dwie karty nanoSIM, albo jedną kartę SIM i nośnik pamięci.


Materiał własny

O autorze
jolanta-szczepaniak.jpg
Jolanta Szczepaniak

Dziennikarka - w zawodzie od 10 lat. Absolwentka UŁ. Dawniej związana z miesięcznikiem "Mobile Internet", obecnie publikuje testy w serwisie mGSM.pl. Sporadycznie blogerka i wikipedystka. Na co dzień fanka mobilnych technologii i internetu, gadżeciara, serialomaniaczka i nałogowa czytelniczka książek oraz prasy popularyzującej naukę.

Artykułów: 2757

Ten artykuł nie ma jeszcze opinii. Bądź pierwszy i zapoczątkuj dyskusję!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A

 Niestety, ale nie ma jeszcze żadnych opinii.

 Dodaj swoją opinię!


mGSM.pl na YouTube

mgsm-premium-icon-small KONTO PREMIUM od 4,92
zł/mies