Budowa i ekran
Aluminiowa obudowa unibody (były zarzuty, że LG nagina tu nieco prawdę, a obudowa jest po części plastikowa - producent jednak stwierdza, że to specjalny stop aluminum LM201) jest solidna i dobrze spasowana - mimo modułowej budowy wszystko zostaje na swoim miejscu, nie trzeszczy i nie wygina się. Szkoda tylko, że w dotyku wydaje się bardziej plastikiem niż metalem, odbierając wrażenie, ze mamy do czynienia z modelem premium. Do testów otrzymałam model w ciemnoszarej kolorystyce - wygląda przyzwoicie i nie widać na nim odcisków palców czy zabrudzeń. Oczywiście nie dotyczy to ekranu - tutaj ślady mogą być widoczne, choć zauważalna jest obecność warstw oleofobowych - zabrudzenia nie są mocno upierdliwe i łatwo je wyczyścić.
Sam ekran to majstersztyk - jasny, ostry, kolorowy, naturalnie oddający barwy, czernie i detale. Przy przekątnej 5,3 cala i rozdzielczości 2560x1440 pikseli otrzymujemy gęstość upakowania pikseli wynoszącą 554 pikseli. Pokrywa go szklana powłoka firmowana przez Gorilla Glass. Dobrym rozwiązaniem, wpływającym na ogólne wrażenie, jest lekkie zakrzywienie szkła w górnej części - nie mamy tu popularnego szkła 2,5D, może bardziej jego namiastkę - fajnie załamuje światło i po prostu dobrze wygląda. Wyświetlacz pochwalę jeszcze za jedną rzecz - jasność - dawał radę nawet przy pełnym słońcu.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Sam telefon jest poręczny, ale przeszkadza jeden detal - ostre krawędzie. W swoim dążeniu do dbałości i szczegóły i ogólną estetykę stwierdzono, że dobrym pomysłem będzie wyfrezowanie krawędzi bocznych. Wizualnie prezentuje się to świetnie, a krawędzie fajnie przełamują światło, jednak są odczuwalnie ostre. Podobne odczucie mam względem portu USB i wejścia słuchawkowego - krawędzie gniazda są nieprzyjemnie ostre - wystarczyło by trochę je wyszlifować i nie byłoby się czego czepiać. Nie do końca jest też spasowany tylny panel i pasek wymiennego modułu.
Przejdźmy do charakterystyki samego urządzenia. Z frontu mamy wspomniany już 5,3-calowy wyświetlacz IPS, pokryty lekko zakrzywioną w górnej części warstwą wzmocnionego szkła Gorilla Glass 4 i otoczony niewielką czarną ramką. Nad nim znalazł się głośnik rozmów, frontowy aparat, czujniki oraz dioda doświetlająca. Czerń frontowego panelu przełamuje dolny pasek, stanowiący część modułu wymiennego. Przyciski systemowe wyświetlane są na ekranie.
Na krawędziach jest dość ciekawie. W wielu poprzednich modelach LG przyzwyczailiśmy się do obecności przycisków na tylnym panelu. Dlatego w G5 dziwi fakt, że przycisk blokady/zasilania, zintegrowany z czytnikiem linii papilarnych, znalazł się z tyłu obudowy, ale regulacja głośności umieszczona została na lewej krawędzi. Już szczęśliwszą lokalizacją byłaby prawa strona, wtedy byłoby wygodnie obsługiwać ją choćby kciukiem. Ma ona jeszcze dodatkową funkcję - szybkie dwukrotne naciśnięcie zwiększenia głośności na wygaszonym ekranie odpala aplikację QuickMemo+, zaś zmniejszenia głośności - aplikację aparatu. Ale to nie koniec niespodzianek na lewej krawędzi - zauważyć można tu też, w dolnej części, niewielki przycisk - po jego zwolnieniu możliwe jest wymontowanie baterii i wymiana modułów - czyli kwintesencja modelu G5. Na prawej krawędzi znajdziemy tackę na kartę nanoSIM i microSD, wysuwaną przy użyciu dołączonej do zestawu szpilki (lub po prostu wygiętego spinacza), górną anektuje gniazdo słuchawkowe, dodatkowy mikrofon i port podczerwieni, dolną krawędź zaś port USB typu C, głośnik zewnętrzny i główny otwór mikrofonu.
Tylny panel mocno zwraca na siebie uwagę - przede wszystkim przez fakt, że umieszczono to imponujący układ optyczny z dwoma obiektywami i diodą doświetlającą. Element ten znalazł się w górnej, centralnej części panelu na swoistym uwypukleniu, podobnie jak znajdujący się nieco niżej przycisk odpowiadający za trzy funkcje: blokadę ekranu, włączenie i wyłączenie urządzenia oraz odczytanie linii papilarnych. Czytnik jest znakomity - bezbłędny, szybki, skuteczny. Przeciwne odczucia mam wobec wspomnianych wcześniej uwypukleń, a w zasadzie garbów, zakłócających linię smartfonu i odbierających urządzeniu sporo punktów atrakcyjności. Niemniej aspekt wizualny to rzecz gustu - może mój nie odpowiada akurat koreańskiej wizji. Przeprowadziłam więc wywiad wśród znajomych i opinie były w zasadzie pokrewne - front i krawędzie super, a tył psuje cały efekt.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Wróćmy jeszcze na chwilę do modułowości smartfonu - zwolnienie przycisku na jednej z krawędzi uwalnia dolną część urządzenia i wysunięcie jej wraz z baterią. Nie ma większych szans, by wymontować moduł przypadkowo. Jeśli będziemy chcieli wymienić moduł, baterię bez problemu można przełożyć np. do fotograficznego gripa Cam Plus z dodatkowymi miliamperami lub wzmacniacz audio Bang & Olufsen. Ale nawet jeśli nie chcemy inwestować w akcesoria i wykorzystamy podstawowy zestaw, modułowość potraktowana może zostać po prostu jako niestandardowy sposób dostania się do baterii - nie przez tył, ale od dołu... Szkoda tylko, że podczas wymiany modułów nie jest obsługiwany tryb hot-swap - przydałby się niewielki wbudowany akumulator, który dostarczałby energię w trakcie wymiany modułów - a tak jesteśmy skazani na restartowanie urządzenia.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
materiał własny



















Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!