Tani, ale udany telefon. Może ma nudnawy styl, niepraktyczny aparat, mógłby mieć większy wyświetlacz i więcej pikseli na nim... Ale to przecież telefon! Pozwala rozmawiać długo i w dobrej jakości, a przy tym - mamy Androida i jego wszystkie dobrodziejstwa. Przy tej cenie nie rozczarowuje, a nawet trochę cieszy.
Czasy, kiedy smartfony kosztowały krocie i były dostępne tylko dla najzamożniejszych, to już historia. Dziś możemy wybrać się na poszukiwania z kwotą znacznie poniżej tysiąca złotych. Oczywiście - pewne kompromisy będą konieczne, ale czy musimy rezygnować z bogatego wyposażenia?
Nie musimy! Wystarczy poszukać u mniej znanych, czy raczej mniej uznanych, producentów. Ot, choćby u chińskiego Huaweia, znanego u nas głównie z akcji "Testuj Smartfona" czy modemów 3G. Sonic U8650 - bo o nim mowa - to pierwszy telefon Huawei, jaki miałem okazję wypróbować.
Sonic to niedroga propozycja w segmencie smartfonów z Androidem. Mimo niskiej ceny, około 650 złotych, producent dostarcza nam całkiem sensowne wyposażenie. Telefon ma starannie wykonaną obudowę, 3,5-calowy pojemnościowy wyświetlacz o typowej w tej klasie rozdzielczości, a także rozsądnej pojemności baterię. Wewnątrz pracuje procesor MSM7227-1 o taktowaniu 600 MHz, dostarczony przez Qualcomma, wspierany pamięcią operacyjną 256 MB. Nie są to wartości oszałamiające, ale wystarczają do sprawnej obsługi Androida 2.3.5, który kontroluje nasz smartfon.
Telefon prezentuje się dosyć skromnie. Obudowa, choć dobrze wykonana, pozbawiona jest indywidualnego rysu. Sonic mógłby być smartfonem każdej innej marki... Ocena stylizacji to jednak sprawa indywidualna, telefon właściwie jest niebrzydki, ale z uporem będę potępiał nijakość - mogę się założyć, że nie odgadlibyście marki za pierwszym razem:) Dlaczego?
Na froncie brak producenckiego logo; znalazło się ono jedynie, zapisane miniaturową czcionką, na tylnej pokrywie pokrytej matowym lakierem. To poprawia chwyt. Na spodzie umieszczono nieosłonięte gniazdo microUSB, zaś u góry - słuchawkowego jacka. Obok niego znalazł się włącznik, a na lewy bok powędrowały wąskie przyciski regulacji głośności. Systemowa mikroklawiatura Androida umieszczona jest pod ekranem w formie podświetlanych sensorów dotykowych. W osłaniającą głośnik siateczkę wkomponowano diody sygnalizujące pracę smartfonu, zaś z tyłu zauważymy jeszcze obiektyw aparatu, którego wystające poza obrys korpusu szkiełko ochronne, niestety, będzie łatwo zarysować. Pod solidnie trzymającą się na miejscu pokrywą baterii znajdziemy jeszcze slot na karty microSD, akceptujący nośniki o pojemnościach do 32 GB. Całość, jak wspomniałem, wygląda przesadnie skromnie, ale ogólnie robi dobre wrażenie. Moje obawy budzi jednak podatność obudowy na zarysowania. Osłaniające ekran szkiełko wygląda na delikatne, podobnie jak srebrzysta obwódka otaczająca przód telefonu. Na razie nic złego się nie stało, ale zobaczymy, jak Sonic będzie wyglądał za tydzień czy dwa... Tymczasem paskudnie zbiera ślady palców.
Zerknijmy jeszcze na resztę wyposażenia. Mamy do dyspozycji systemowy odtwarzacz i dostęp do Marketu, a także wbudowany moduł GPS. Nie zabrakło Wi-Fi i Bluetooth, jest także radio FM (bez RDS, ale z możliwością nadania zapamiętanym stacjom nazw) i kilka innych ponadstandardowych aplikacji. Wśród nich warto wyróżnić Inteligentny Menedżer Przesyłu Danych. Możemy zaprogramować tam miesięczny limit transferu, by nie być zaskoczonym rachunkiem od operatora. Jest też instalator do aplikacji przenoszonych na karcie pamięci, programy do obsługi społecznościówek oraz pakiet biurowy Documents To Go. Pozwala on na edycję i przeglądanie plików Worda, PowerPointa czy Excela, a także na dostęp do GoogleDocs. O oczywistych elementach, jak dostęp do poczty elektronicznej, czy wyszukiwaniu głosowym nie trzeba chyba wspominać. Producent pozwolił na dość szeroki zakres personalizacji interfejsu. Ikony menu można poustawiać w pożądanej przez nas kolejności, zaś na ekranie głównym mamy do dyspozycji pięć pulpitów i zasobnik systemowy mieszczący trzy ikony. Dwuklik w klawisz "powrotu" powoduje wyświetlenie podglądu wszystkich pięciu pulpitów.
Interfejs dotykowy działa przyzwoicie, choć powierzchnia ekranu nie zapewnia idealnego poślizgu palca - jest (choć to niezręczne określenie) odrobinę tępa. Z jednej strony utrudnia to może przewijanie ekranu, ale za to poprawia komfort korzystania z ekranowej klawiaturki. A ta, niestety, idealna nie jest. W orientacji pionowej klawisze są zbyt szczupłe, ale na szczęście istnieje możliwość ich powiększenia. Funkcjonalność poprawia wbudowany, adaptacyjny słownik z przewidywaniem tekstu i aplikacja TouchPal, umożliwiająca powiększenie klawiatury i zmianę jej domyślnego układu osobno dla horyzontalnego i wertykalnego położenia. Jest też "capslock" i osobna klawiaturka z emotikonkami.
Spójrzmy jeszcze na tył telefonu - w stronę aparatu fotograficznego. Ten dumnie dzierży dopisek 3,2 megapiksela, co wyjaśnia wszystko. Szału nie będzie, ale nie jest źle - niektórzy konkurenci z tego samego segmentu mogą mieć kamerki 2-megapikselowe... Aparat nie ma, niestety, ani autofokusu, ani flesza, ale zdjęcia robi całkiem przyzwoite. Filmy - także jak na komórkę - nawet znakomite. Mimo to aparat znienawidziłem, a to za sprawą braku mechanicznego spustu migawki. A przecież system Android wcale nie wymusza jego braku na obudowie! Ten widoczny na ekranie jest fatalny - trudno go użyć, nie poruszając ujęcia! A do tego ta koszmarna zwłoka w działaniu! Nie, Sonic na pewno nie nadaje się do robienia zdjęć - choć jeśli się uprzemy, ich jakość nie rozczaruje.
Zdecydowanie lepiej użyć nowego Huaweia do komunikacji. A to już jego domena w pełnym tego słowa znaczeniu. Polubiłem ten telefon za naprawdę dobrą jakość dźwięku w słuchawce i sporą moc głośniczka. Podejrzewam, że telefon ma dwa mikrofony - bo choć producent o nich nie wspomina, trudno oprzeć się wrażeniu, że w telefonie działa jakaś redukcja szumów, a jakość rozmów jest bliska smartfonom z wyższej półki! Co więcej, telefon bezproblemowo współpracuje z urządzeniami Bluetooth; doceniam też stabilne utrzymywanie łączności poprzez WLAN.
Parę ciepłych słów należy się również baterii. Choć nie jest ogromna, dzięki dobrze rozwiązanemu balansowi pomiędzy wydajnością a energooszczędnością pozwala utrzymać Sonica długo w gotowości. Oszczędnie użytkowany telefon może wytrzymać nawet tydzień. Przy intensywnej eksploatacji i tak nie podda się przed upływem drugiej doby. Muszę jeszcze wtrącić słowo na temat odtwarzacza muzycznego. Gra dobrze, ale jego interfejs natrętnie kojarzy mi się z Apple. Czy aby nie jest zbyt podobny? Ciekawie układa też utwory - nie według naturalnej kolejności na płycie... ale alfabetycznie. Jedyną radą jest dodanie kolejnych numerów w tytule nagrań. Niech będzie...
Artykuł pochodzi z numeru 03.2012 miesięcznika Mobile Internet
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!