R E K L A M A

Huawei P Smart Z
Testy

Opublikowane:

Pierwszy Huawei z wysuwanym aparatem

Opakowanie i akcesoria

W skromnym białym opakowaniu producent umieścił, obok samego smartfonu, ładowarkę sieciową (5V-2A), kabel USB-USB-C, proste, douszne słuchawki z pilotem (tj. mikrofonem i przyciskiem do odbierania połączeń), a także papierową instrukcję i szpilkę do otwierania tacki na karty SIM/microSD. Wszystkie akcesoria są w kolorze białym. W niektórych regionach zestaw może dodatkowo obejmować silikonowe etui - ten go nie miał.


Budowa i ekran

P Smart Z to taka waga ciężka w średniej klasie smartfonów. Jest duży i ciężki (grubość ok. 9 mm, niemal 200 g wagi), o grubym korpusie, choć producent zadbał o jego poręczność - choćby przez zaokrągloną powierzchnię tylnego panelu i wyprofilowaną ramkę. Budowę zdominował plastik - z niego wykonana jest i ramka, i plecki urządzenia (w sumie jest to szkło akrylowe, czyli po prostu rodzaj sztucznego tworzywa). Całość jest jednak solidnie wykonana i przemyślana pod względem ergonomii. Skaner linii papilarnych umieszczony jest tam, gdzie intuicyjnie celuje palec wskazujący, a przyciski na bocznej krawędzi są dobrze wyczuwalne i mają odpowiedni punkt nacisku.


Ekran smartfonu jest naprawdę duży - ma niemal tabletową przekątną 6,59 cala i zajmuje 91% frontowego panelu (według danych producenta). Wydłużone proporcje (19,5:9) sprawiają, że jest bardziej poręczny od tabletu, a rozdzielczość Full HD+ (2340x1080 pikseli) daje upakowanie pikseli na cal wynoszące 391 ppi. Dodatkowo rozdzielczość ekranu można zmienić na niższą - 1560x720 pikseli. Wyświetlacz ma dobrą ostrość i zadowalające kąty widzenia. Nie miałam też powodów, by narzekać na jasność ekranu. Zarówno minimalna, jak i maksymalna są na odpowiednim poziomie. Warto dodać, że smartfon wspiera standard Widewine L1, umożliwia więc strumieniowanie wideo z serwisów typu Netflix w wysokiej jakości.

A na co można ponarzekać? Przede wszystkim na dość wyprane kolory ekranu, które sprawiają, że obrazy nie są tak nasycone jak powinny. Tryb kolorów i temperaturę barw można zmodyfikować w ustawieniach - w trybie "Wyrazistym" dominują zimne kolory, podczas gdy tryb normalny daje cieplejsze kolory, ale bardziej mdły obraz. W zestawieniu z innymi średniopółkowymi modelami z wyświetlaczami LCD widać, że P Smart Z nie wygląda wśród nich najlepiej.

Ekran ma zaokrąglone rogi i otaczają go niewielkie ramki. Górna, lewa i prawa mają po ok. 2 mm, natomiast dolna - 5 mm. W obrębie górnej ramki zauważymy szczelinę głośnika, na dolnej nie znalazły się żadne dodatkowe elementy.

Według producenta duży ekran modelu Huawei P Smart Z ma na celu zapewnienie wszechstronności urządzenia i dostarczenie jak największej przestrzeni roboczej do wszelkich zastosowań: pisania notatek, czytania książek, oglądania filmów, surfowania po internecie czy grania. Problem może pojawić się wyłącznie, jeśli korzystacie z okularów z polaryzacją - w poziomej orientacji obraz jest mocno zaciemniony. Dodam jeszcze, że na ekran fabrycznie naklejona jest folia ochronna.


Plecki urządzenia są wykonane z tworzywa, błyszczące i kolorowe (do recenzji trafiła wersja niebieska, a jest jeszcze czarna i zielona). Mamy tu gładką taflę o dwóch dość stonowanych odcieniach koloru niebieskiego - to design, który przywodzi na myśl styl Google Pixel. Nie ma tu miejsca na szalone refleksy. Kolorowy panel nie jest zbyt podatny na ślady palców, jednak zachowanie go w czystości będzie wymagało pewnej dyscypliny. Plastik będzie też dość podatny na zarysowania, a niestety w zestawie nie znajdziemy etui. Warto jednak zwrócić uwagę, że panel prezentuje się atrakcyjnie, no i jest mniej podatny na stłuczenie - coś, co jest największym niebezpieczeństwem w przypadku szklanych paneli.

Na tylnym panelu zlokalizowany jest główny, podwójny aparat. Huawei umieścił go w lewym górnym rogu i maksymalnie spłaszczył - niemal nie wystaje ponad obudowę. Modułowi towarzyszy dioda doświetlająca, widzimy też informację o wsparciu ze strony sztucznej inteligencji (AI Camera). Na tylnym panelu znalazł się też czytnik linii papilarnych - działa poprawnie i umożliwia szybką i bezpieczną identyfikację użytkownika w systemie. Umożliwia też obsługę gestów - przy jego pomocy można na przykład opuścić panel powiadomień lub zrobić zdjęcie. Producent zrezygnował z dodatkowego biometrycznego zabezpieczenia, którym jest rozpoznawanie twarzy - chodziło pewnie o to, by oszczędzić mechanizm aparatu. W dolnej części tylnego panelu umieszczono dodatkowo logo producenta i nadrukowano certyfikacje i oznaczenia - ale te ostatnie są niemal niewidoczne i nie psują estetyki urządzenia.


Ramka biegnąca wokół smartfonu wykonana jest z tworzywa i ma zaokrąglony kształt, co zapewnia wygodniejszy chwyt telefonu. Jej kolor koresponduje z kolorem obudowy. Lewa krawędź jest zupełnie gładka, na prawej z kolei umieszczono fizyczne przyciski - podłużną belkę do regulacji głośności oraz przycisk do włączania/blokowania ekranu. Ich lokalizacja została dobrze zaplanowana - akurat pod kciukiem. Na dolnej krawędzi znajdziemy gniazdo słuchawkowe, otwór mikrofonu, port USB-C i głośnik zewnętrzny. Najciekawszy element znalazł się na górnej krawędzi - obok otworu dodatkowego mikrofonu i tacki na karty SIM/microSD (dwie karty nanoSIM lub jedna karta SIM i nośnik pamięci) znalazła się główna gwiazda - wysuwany aparat do selfików. Schowany - jest zupełnie niewidoczny. Z kolei wysunięty moduł ma ok. 10 mm szerokości, 8 mm grubości i 4 mm grubości. Poświeciłam mu kilka akapitów w dalszej części tekstu.



Materiał własny

Opublikowane:
Autor: Jolanta Szczepaniak

Ten artykuł skomentowano już 2 razy.
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A
Wszystkich opinii: 2.
50,0% 
 0,0% 
 50,0% 
Katka
Chciałam zapytać - czy jest to błąd fabryczny, że nie można użyć zoomu w przednim aparacie?
.232.140.112 | 16 Nov 2019, 22:11
Asus007
Bardzo fajny test telefonu, pomógł w wyborze urządzenia.
Dziękuje
.244.32.34 | 09 Sep 2019, 11:09