katalog_phone_.mod.xhtml - $addTargettingCode: false Recenzja Huawei P50 Pro z elastycznym wyświetlaczem :: mGSM.pl

Huawei P50 Pocket
Recenzja

Tak się składa, że... elastyczny

Jeżeli ktokolwiek marzył o tym, by pełnowymiarowego 7-calowego smartfona można było złożyć tak, by pasował do niewielkiej kieszeni, to elastyczność składanego Huawei P50 Pocket może trafić w jego gusta.

Giętkie słowo wstępne

Huawei P50 Pocket dotarł do Europy i do Polski ze sporym opóźnieniem, ale stał się jednocześnie pierwszym tak powszechnie dostępnym w sprzedaży składanym smartfonem Huawei. Składane smartfony to temat rzeka. Niejeden użytkownik nowoczesnych smartfonów z rzewnością wspomina poczciwe clamshelle, które może nie oferowały aż tak zaawansowanych opcji, ale nierzadko były niezawodne i bardzo poręczne. Technologia, która pozwoliła zaoferować użytkownikom smartfonów składaki nowej generacji opiera się przede wszystkim na elastycznych wyświetlaczach dotykowych. Producenci musieli poradzić sobie z konstrukcją zawiasów, które poza tym że trwałe, to muszą uwzględniać również zmieniający się kształt wyświetlacza podczas składania. Użytkownicy z kolei muszą pogodzić się z widocznym miejscem złożenia wyświetlacza, które być może nie przeszkadza w codziennym użytkowaniu, ale u estetów może budzić pewne niezadowolenie.



Kolejnym, choć niemniej ważnym zagadnieniem jest wytrzymałość mechaniczna konstrukcji, ale z drugiej strony dawaliśmy sobie radę z klapkami, poradzimy sobie również z dotykowym składakiem, który sam się w ręce nie rozpadnie. Producent nie podaje w materiałach reklamowych konkretnych danych dotyczących wytrzymałości zawiasów, ale mechanizm w smartfonie premium musi być solidny na tyle, by nie borykać się z kosztownymi reklamacjami.

Sprawdziłem jak Huawei P50 Pocket sprawuje się w codziennym działaniu. Testy trwały ok. 2 tygodni i starałem się zbadać jak smartfon reaguje na wszelkie codzienne obciążenia jakim jest w stanie poddać go użytkownik. Uprzedzam: w tym smartfonie nie ma łączności 5G i usług Google. Amerykanie pozostają nieugięci w kwestii embarga na technologie udostępniane chińskiemu producentowi.

Oparty na Snapdragonie z wyłączonym modemem 5G Huawei P50 Pocket występuje w konfiguracji 256 + 8 GB. Chińczycy dostali dodatkowo złotą wersję premium z innym wzorem na obudowie i w konfiguracji 512 + 12 GB. Huawei P50 Pocket jest smartfonem dizajnerskim, więc nie będę kruszył kopii w kwestii konfiguracji sprzętowej. Uprzedzę tylko, że nie miałem w czasie okresu testowego problemów z niewystarczającą wydajnością smartfona nawet w przypadku wymagających aplikacji.

R E K L A M A

Spis treści

Pudełko się nie zgina

Huawei P50 Pocket dostępny za ok. 6,5 tys. złotych zaraz po premierze, trafia do użytkownika w standardowym pudełku znanym doskonale ty, którzy kiedykolwiek zdecydowali się na zakup flagowego modelu Huawei: białe, ze złotymi napisami, bez nadmiaru informacji. Mamy dwa kody IMEI sugerujące, że smartfon obsłuży dwie karty SIM, informację o kolorze - w moim wypadku białym - i konfiguracji pamięci: 256 GB ROM + 8 GB RAM. Jest zapis o literowo-cyfrowej nazwie modelu: BAL-L49 i oznaczenia odnośnych certyfikatów i norm. A jednak jest pewna niespodzianka. Na naklejce spajającej dwie części pudełka mamy informację: "Ten produkt jest składanym smartfonem z elastycznym wyświetlaczem. To normalne, że miejsce zgięcia jest pofalowane. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, skontaktuj się ze sprzedawcą zanim rozpakujesz produkt". To na wypadek, gdyby ktoś nie wiedział co kupuje. Tak, jestem w stanie wyobrazić sobie klienta wydającego bezmyślnie 6,5 tys. złotych i nie zdającego sobie sprawy z tego jak zgina się wyświetlacz elastyczny. Choć nie jest to łatwe. Plus dla producenta za zapobiegliwość.



Smartfon w pudełku opakowany jest w ochronny materiał z listą czynności (po angielsku), którym nie należy go poddawać. Na wszelki wypadek lista jest również dodana na osobnej karteczce z informacją, że tłumaczenie w dodatkowych językach dostępne jest na stronie producenta. Zreferuję pokrótce, że Huawei P50 Pocket nie powinien być dźgany w ekran i wewnętrzny aparat niczym ostrym z włączeniem paznokci. Należy sprawdzić podczas składania, czy pomiędzy składanymi częściami nie ma żadnych ciał obcych i je usunąć. Nie należy samodzielnie usuwać powłoki ochronnej z wyświetlacza i nie należy samodzielnie naklejać jakiejkolwiek innej powłoki. Należy chronić urządzenie przed upadkiem, zawilgoceniem i zakurzeniem. No i cóż... smartfon może wydawać dźwięki podczas składania i rozkładania (mój nie wydawał), a kąt jego maksymalnego rozłożenia może się zmienić.



Przyznam, że to ostatnie mocno mnie zdziwiło, bo konstrukcja jest stosunkowo sztywna i trochę sobie nie wyobrażam, że urządzenie może się rozkładać bardziej niż prawidłowe 180 stopni.

No dobrze, smartfon, jakieś ochronne opakowanie, lista rzeczy istotnych, a dalej wkładka informacyjna dotycząca Petal Search, Phone Clone i AppGallery, kluczyk do szufladki z kartami SIM, przewód USB, ładowarka SuperCharge z prądem ładowania o mocy 40 W, przewód USB-C, warunki gwarancji, przewodnik szybki start dla tych, którzy lubią czytać przez lupę i w końcu: dwuczęściowa silikonowa ochrona na plecki smartfona z własną obrazkową instrukcją założenia na obudowę.



A mogli nie dać ładowarki... Postępowi producenci podobno nie dają. Jestem mało postępowy i mnie akurat szybka ładowarka w pudełku zdaje się czymś oczywistym.

R E K L A M A

Zgiąłem przed odpaleniem

Zazwyczaj pierwszą czynnością po odpakowaniu pachnącego nowością smartfona jest jego włączenie. Tu zdecydowałem się zgiąć go i rozgiąć kilka razy, a później dopiero włączyć - ot, urok nowości. Nowości premium, powinienem dodać, bo to premium widać. Powłoka obudowy Huawei P50 Pocket sprawia wrażenie ceramicznej, a oprawiona jest w metal. Metal w zawiasie i jego pokrywie, metal na bokach. Na frontowej klapce widoczne są dwa kręgi, z których jeden to kolorowy zegarkowy wyświetlacz AMOLED, a drugi mieści zestaw głównych aparatów smartfona: trzy matryce + moduł doświetlający i ultrafioletu.



Obudowa jest potwornie śliska. Do ostrzeżeń załączonych w pudełku należałoby dodać ostrzeżenie o niepozostawianiu urządzenia na płaskich powierzchniach o skosie powyżej jednego stopnia. Huawei P50 Pocket zachowuje się jakby był krążkiem hokejowym na lodzie, a ryzykowanie upadkiem to droga zabawa. Warto założyć załączony silikon albo, cóż, uważać. Faktura obudowy przypomina miękką kratkę, choć biorąc pod uwagę jak smartfon wyślizguje się z ławy, mam skojarzenia bliższe wędkarskim.



Huawei P50 Pocket robi doskonałe wrażenie jeszcze przed otwarciem. Jest estetyczny i pięknie wykończony. Smartfon błyszczy, a dodatkowy kolorowy wyświetlacz z animacją dodaje mu życia. - Ten właśnie wyświetlacz pozwala na korzystanie z aparatu selfie, lustra, czy sterowania muzyką bez otwierania smartfona. Do tego nie ma żadnych wystających elementów w okolicy zawiasów jak w składanej Motoroli RAZR 5G, czy szpary pomiędzy złożonymi częściami wyświetlacza jak w Samsungu Galaxy Z Flip 3. Huawei P50 Pocket zdaje się konstrukcją dopracowaną, przemyślaną i zoptymalizowaną pod kątem urządzenia naśladującego dawne klapki, ale z funkcjonalnościami dużego smartfona. Warto wspomnieć może jeszcze o tym, że sprężyny zawiasów nie pozwalają na ustawienie smartfona w pozycji przejściowej, na wpół zgiętej - moim zdaniem to dobrze, ponieważ taka pozycja jest niefunkcjonalna; nie pozwala na obsługę wyświetlacza - będą dążyły do pełnego otwarcia albo zamknięcia klapki.



Żeby skorzystać ze wszystkiego, co oferuje Huawei P50 Pocket, trzeba go otworzyć. Na prawej krawędzi górnej klapki umieszczona została regulacja głośności i czytnik linii papilarnych. Na lewej - szufladka z kartami SIM. Górna krawędź jest miejscem zewnętrznego mikrofonu do nagrywania filmów, a na dole mamy głośnik, mikrofon do rozmów i gniazdo USB-C. Jakieś dwa lata temu myślałem że z upływem czasu coraz mniej będzie mi brakowało w smartfonach gniazda jack 3,5 mm. Myliłem się. Nadal mi brakuje, więc przesiadłem się na słuchawki bluetooth. Rozwiązanie droższe, ale skuteczne bez względu na markę smartfona.



I jeszcze jedna ciekawostka: na górnym i dolnym brzegu smartfona od strony ekranu, a pod jego powierzchnią umieszczono najwyraźniej magnesy. Rzecz odkryłem właściwie przypadkowo, gdy przyciągnęły jakiś drobiazg z biurka. Służą prawdopodobnie do utrzymania smartfona w zamknięciu, gdy jest złożony. To niewinne odkrycie, ale daje znać, że trzeba nieco bardziej uważać przy składaniu. Przyciągnięcie jakiegoś niewielkiego opiłka, metalowego drobiazgu może sprawić, że pożegnamy się z gładkim wyświetlaczem.

R E K L A M A

Czy elastyczny wyświetlacz jest elastyczny?

Idiotyczne pytanie? Nie do końca. Elastyczny wyświetlacz ma bardzo konkretne zastosowanie: ma się zginać i w miarę możliwości oferować to, co oferuje wyświetlacz standardowy. O ile to pierwsze jest istotą takiego podzespołu, o tyle drugie nie do końca. Z zasady taki wyświetlacz jest mniej trwały i mniej odporny na uszkodzenia mechaniczne - stąd te ostrzeżenia po otwarciu pudełka. Chcesz mieć zginający się ekran? Pogódź się z tym, ze nie będzie odporny na zarysowania. Oczywiście Huawei stara się chronić matrycę dodatkowa powłoką, ale trzeba pamiętać, że nie jest to ochrona tak skuteczna jak dedykowane i uznane rozwiązania firm trzecich w rodzaju Corning, czy Asahi. A skutecznych szkieł nie można zastosować, bo te zabezpieczenia z natury nie są elastyczne.



Główny wyświetlacz Huawei P50 Pocket to matryca OLED ze wszystkimi charakterystycznymi dla tej technologii zaletami: fajnie nasyconymi barwami i wysokim kontrastem. Do tego mamy 10-bitowy kolor, gamę kolorów P3, odświeżanie do 120 Hz, próbkowanie dotyku do 300 Hz. Rozdzielczość to 1188x2790 pikseli przy przekątnej 6,9 cala, co daje gęstość w okolicy 440 ppi. Wszystko to nie ma znaczenia, jeśli użytkownik ma małe dłonie i chciałby obsługiwać smartfona jedna ręką. Nawet przy software'owych ułatwieniach to dosyć trudne ze względu na gabaryty i aspekt boków obudowy. Duże dłonie sobie poradzą.



Za możliwość składania płacimy niewielkimi, choć wyraźnymi marginesami powiększonymi dodatkowo przez ramkę obudowy. Wrażenie psuje także oczko wewnętrznego aparatu. Ja wiem, że wideo-rozmowy mogą być wielu użytkownikom niezbędne, ale jakoś nie do końca mogę się pogodzić z decyzją, że trzeba zepsuć powierzchnię elastycznego wyświetlacza kropką aparatu. Może do tego celu wystarczyłby zewnętrzny wyświetlacz i główny zestaw aparatów? No tak, ale przecież interfejs oprogramowania do rozmów wideo wymaga obsługi... Bo Huawei do tej pory nie zdecydował się na własne oprogramowanie tego typu i trzeba instalować zewnętrzne komunikatory. Tak, marudzę, w Motoroli RAZR 5G jest cały panel psujący wygląd wyświetlacza, ostatni Galaxy Z Flip też ma kropkę. Najwyraźniej klienci preferują wygodne wideo-rozmowy, a nie estetykę. W tym kontekście Huawei P50 Pocket wypada nieźle.



Miejsce zgięcia jest widoczne jeśli się przyjrzeć i doskonale wyczuwalne pod palcami podczas obsługi wyświetlacza. Mniej niż w smartfonach konkurencji - co warto zauważyć. W codziennym użytkowaniu to raczej nie przeszkadza, ponieważ responsywność jest doskonała, a lekkie zagięcie nie sprawia jakichś przykrych niespodzianek. Z pewnym zdziwieniem jednak odkryłem w sobie swego czasu estetę, któremu owszem, zagięcie przeszkadza - tak jak w każdym innym smartfonie z elastycznym wyświetlaczem. Wraz z kolejnymi setkami rozłożeń i złożeń obudowy, ślad zagięcia jest coraz bardziej widoczny. Podczas użytkowania kolory je kompletnie ukrywają, ale wiem jednak, że ono tam jest. Wraz z mechaniczną wrażliwością wyświetlacza na uszkodzenia jest jedną ze składowych ceny, jaką płacimy za potrzebę używania fikuśnego nowoczesnego, kompaktowego po złożeniu, smartfona. A - i pewnie nie wspomniałem: jest AoD na wewnętrznym wyświetlaczu, bo przecież nie zawsze trzeba składać smartfona, szczególnie gdy go akurat nie przenosimy.



Funkcjonalność przedniego zegarkowego wyświetlacza jest bezdyskusyjna. Nie do przecenienia jest możliwość zrobienia sobie selfika nie tylko bez rozkładania smartfona, ale dodatkowo głównym, najlepszym aparatem. Tak, podgląd jest nieco ograniczony, ale wydaje się wystarczający. Okrągły OLED-owy wyświetlaczyk ma 340-pikselową średnicę 1,04 cala. Poza podglądem selfików oferuje także wyświetlanie daty i godziny, stanu baterii, kolorowych tapet i animacji, powiadomień, obsługę odtwarzacza audio, lusterka i widżetu pogodowego. W ustawieniach można wybierać spośród 22 motywów i dodatkowo ustawić oraz edytować wyświetlane widżety odejmując niechciane albo dodając dodatkowe: harmonogramu i kalendarza.

Funkcjonalnie tandem wyświetlacza elastycznego i zegarkowego działa tak, że mucha nie siada. Estetycznie wyświetlacz zegarkowy sprawia, że smartfon Huawei jest chyba najładniejszą z obecnie dostępnych smartfonowych klapek, ale proszę nie bić: oceniam bardzo subiektywnie.

R E K L A M A

Sztywny system, przewidywalne aplikacje

Czy rzeczywistość działa tak, że jeśli czegoś się dodaje, to jednocześnie coś trzeba zabrać? Czy elastyczny wyświetlacz musi skutkować usztywnieniem zasad odbierania prywatności? Huawei P50 Pocket to pierwszy smartfon premium tego producenta, którego oprogramowanie nie pozwoliło wstępnie skonfigurować smartfona bez podania punktu dostępowego Wi-Fi i bez założenia konta w systemie Huawei. Nie znalazłem obejścia tej zapory. Tak, wiem, zazwyczaj użytkownik chce i tak korzystać z domowego Wi-Fi, a żeby skorzystać ze wszystkich dobrodziejstw systemu i oprogramowania Huawei, choćby z Phone Clone, sklepu z aplikacjami i opaski czy smartwatcha - trzeba mieć konto Huawei, niemniej dla mnie osobiście jest to fakt raczej smutny. Dla pozostałych użytkowników zapewne nie będzie miał znaczenia. Toć konkurencyjne urządzenia żądają podobnych rzeczy. Dla mnie to jednak pewna nowość, pomimo tego, że Wi-Fi i tak konfiguruję, konto i tak mam i znam wszystkie zapewnienia producenta, że dba o moja prywatność jak o własną.



Kolejny problem pojawia się podczas podłączenia smartfona do PC-ta w trybie wymiany plików. Do tej pory w smartfonach Huawei wydzielona dla użytkownika część pamięci z prywatnymi plikami była widoczna w systemie Windows jako osobny dysk bez instalacji dodatkowego oprogramowania. W tej chwili dostęp nie jest możliwy. Bez dodatkowych zabiegów można mieć dostęp do zdjęć, filmów i zrzutów ekranu, a także grafik produkowanych przez oprogramowanie zewnętrzne, o ile to oprogramowanie dokonuje zapisu we właściwym miejscu na smartfonie. Naprawdę Huawei?



Huawei P50 Pocket po wyjęciu z pudełka pracuje pod kontrolą Androida 11 z EMUI 12.0.1. Nie ma aplikacji Google, ale jest AppGallery - dedykowany sklep Huawei i Petal Search dla tych, którzy cenią sobie również aplikacje, których w sklepie Huawei nie ma. Znajdziemy tu wszystkie standardowe aplikacje, funkcje i opcje charakterystyczne dla EMUI. Jest tryb prosty z dużymi ikonami i tekstem, możliwość szczegółowej konfiguracji obu wyświetlaczy, zabezpieczenia biometryczne w rodzaju odcisku palca i rozpoznawania twarzy, a także unowocześnienia kojarzone raczej z systemem HarmonyOS montowanym w smartfonach na rynek chiński: grupowanie ikon i zmieniony wygląd górnego zasobnika. System Huawei jest przyjazny dla nowych użytkowników; przewodniki pojawiają się niemal podczas każdego pierwszego uruchamiania aplikacji albo funkcji. Wystarczy czytać.



Dziwi ilość dodatkowych, niekoniecznych aplikacji. Huawei najwyraźniej nie do końca wierzy w świadomego konsumenta, który sam znajdzie sobie niezbędne narzędzia. Część preinstalowanego oprogramowania można odinstalować. Część - jak gry - to tylko programy instalacyjne, które dopiero pobiorą i zainstalują się po ingerencji użytkownika. Można je usunąć bez problemu.



Skan twarzy rejestrowany jest błyskawicznie. Odblokowanie działa również w przypadku zewnętrznego wyświetlacza i aparatów, nie tylko po rozłożeniu. Konfiguracja odcisku trwa niestety podobnie długo, co do tej pory, ale dzięki bocznemu czytnikowi (który nadal jest rozwiązaniem znacznie lepszym i skuteczniejszym od od czytnika ekranowego) odblokowanie smartfona jest momentalne i nie ma sytuacji, w której odcisk nie jest rozpoznawany prawidłowo.

R E K L A M A

Bateria: dzień pracy, godzina ładowania

Nie będę nikogo trzymał w niepewności; 4000 mAh w Huawei P50 Pocket wystarczy przy typowym scenariuszu użytkowania przynajmniej na dzień użytkowania. Nie największa pojemność powodowana jest zapewne specyficzną budową smartfona. Na tym polu zresztą Huawei jest lepszy zarówno od smartfona Motoroli (2800 mAh), jak i od Samsunga (3300 mAh). U mnie w trybie rozsądnie oszczędnym, czyli z ręcznie regulowaną praca interfejsów wymiany danych, Huawei P50 Pocket bez problemu wytrzymuje 2,5 dnia. Ale ja jestem dziwny i nie korzystam ze smartfona tak, jak typowy użytkownik.



Tak czy inaczej: jeśli się wyczerpie, podpinamy 40-watową ładowarkę i mamy pół baterii w 24 minuty, a pełną w ok. godzinę. Dokładniej: godzinę dziesięć. Pomiarów czasu ładowania dokonałem dwa razy, a wyników nie trzeba było nawet bardzo uśredniać, bo były bardzo podobne. Trzeba wziąć pod uwagę, że pomiary przeprowadziłem przy domyślnie włączonym "inteligentnym ładowaniu". Przyznam, że opis opcji w ustawieniach jest dosyć enigmatyczny, niemniej oprogramowanie ma podobno uczyć się moich zwyczajów związanych z ładowaniem i opóźniać naładowanie powyżej 80% "dopóki nie zostanie użyte". Wszystko to, by zachować dobry stan baterii i wydłużyć jej żywotność. Przyjmuję na wiarę.

Czas ładowania baterii Huawei P50 Pocket:

  • 10% - 6 min.
  • 20% - 9 min. 45 sek.
  • 30% - 13 min. 50 sek.
  • 40% - 18 min. 45 sek.
  • 50% - 24 min.
  • 60% - 28 min. 40 sek.
  • 70% - 34 min.
  • 80% - 39 min. 42 sek.
  • 90% - 46 min. 30 sek.
  • 95% - 55 min. 40 sek.
  • 100% - 1 godz. 10 min. 45 sek.
R E K L A M A

Aparaty fotograficzne

Główny zestaw aparatów składa się z trzech modułów. Podstawowa matryca ma 40 Mpx, przysłonę f/1.8 i oferuje 10-krotne powiększenie cyfrowe. Moduł z obiektywem szerokokątnym dysponuje matrycą 13 Mpx i przysłoną f/2.2. Trzeci aparat to Samsung S5KJD1; jednostka z matrycą 32 Mpx i przysłoną f/1.8. Ten ostatni został sparowany z diodą UV i służy do robienia zdjęć z fluorescencją w ciemności.



Zdjęcia wykonywane głównym aparatem mają 10 Mpx, a zatem piksele są najwyraźniej łączone po 4 dla uzyskania lepszego efektu. Pełne 40 Mpx można uzyskać po przełączeniu się w menu aparatu na funkcję Wysoka rozdzielczość. Interfejs aparatu oferuje dwa przedefiniowane powiększenia: 2 i 5x. To pierwsze jest uzyskiwane najprawdopodobniej przez zrobienie wycinka ze zdjęcia o rozdzielczości 40 Mpx - i tu możemy się spodziewać bardzo niewielkiej utraty jakości, natomiast drugie kombinuje wycinek z dodatkowym powiększaniem cyfrowym - i tu utrata jakości jest znacznie większa i sporadycznie pojawiają się większe problemy z ostrością. Globalnie jakość zdjęć robionych głównym aparatem w podstawowym trybie z automatem jest zadowalająca. Bardzo dobrze działa laserowy AF, przy rozproszonym dziennym świetle kolory wydają się naturalne. Szkoda że nie ma optycznej stabilizacji obrazu przy robieniu zdjęć.



Aparat z obiektywem szerokokątnym również sprawuje się nie najgorzej. Korekta zniekształceń działa właściwie. W przypadku dodatkowej matrycy dedykowanej do zdjęć nocnych i fluorescencyjnych też raczej nie ma się do czego przyczepić. Trudno ocenić czy ten moduł jest niezbędny, ale przyjmuję na wiarę, że wpływa na zwiększenie jakości zdjęć nocnych. Cały układ działa poprawnie, o ile przymknąć oko na charakterystyczne w interfejsie Huawei automatyczne i niespodziewane przełączanie się systemu pomiędzy aparatami, różnymi ustawieniami AF, czy parametrami ekspozycji. Receptą jest przełączenie się na ustawienia manualne w trybie Pro. Na automacie system stara się jak najwięcej ułatwiać, co może być zaletą, a jednocześnie doprowadzać użytkownika do szewskiej pasji, gdy system rezygnuje z dobrych ustawień na rzecz jeszcze lepszych, które są kompletnie nie do przyjęcia. Na szczęście ma to miejsce rzadko.



Wewnętrzny aparat to w zasadzie kamerka do rozmów wideo. Po co robić sobie selfie tym aparatem, skoro oferuje gorsze parametry, niż główny? Główny przecież ma podgląd na zewnętrznym wyświetlaczu. Matryca ma 10,7 Mpx i przysłonę f/2.2. Jak na swoje możliwości robi poprawne fotki. Jaka jest różnica pomiędzy selfikiem z zewnętrznego i wewnętrznego aparatu? Sami zobaczcie.



Vlogerów ucieszy prawdopodobnie tryb widoku podwójnego, gdy nagrywać można zarówno widok z zewnętrznego, jak i wewnętrznego aparatu. Jest tryb pro dla zawansowanych, możliwość poklatkowego nagrywania jak błyskawicznie rośnie trawa albo jak po niebie pędzą obłoki. Dla odmiany można nagrywać wideo w zwolnionym tempie w rozdzielczości 1080p przy 120, 240 albo 960 klatkach na sekundę. Dzieciaki, również te dorosłe, ucieszą się z trybu AR z możliwością zakładania wirtualnych zwierzęcych masek. Jest w końcu wspomniany tryb fluorescencji. Być może nie potrafię go wystarczająco docenić a może brak mi pomysłów co w ten sposób fotografować; dobrze że dedykowany aparat przydaje się również w zwykłym trybie fotografowania.



Huawei P50 Pocket mam możliwość nagrywania wideo maksymalnie w 4K przy 60 kl./s. Można oczywiście zejść do 30 klatek albo nagrywać w 1080p przy pełnym ekranie albo w stosunku boków 16:9 (w obu przypadkach przy 30 albo 60 klatkach na sekundę). W najwyższej rozdzielczości i przy najwyższym klatkarzu podczas ruchu zdarzają się zgubione klatki. Pomimo szalejącego w mediach 8K zwykłem nagrywać w 1080p przy 60 klatkach. Przy tych ustawieniach smartfon sprawuje się zadowalająco w ciągu dnia. - Polecam.



R E K L A M A

Kupić nie kupić? To złożona sprawa

Huawei P50 Pocket to smartfon wyjątkowy i nie dla każdego. Pierwszą zaporą dla większości użytkowników będzie cena. Na dziś, a jest luty 2022 roku, smartfon w wersji 8 + 256 GB w firmowym sklepie producenta kosztuje 6 tys. 499 zł. Trwa promocja i dodatkowo można dostać Huawei Watch GT 2 w wersji 42 mm za złotówkę, ale to nikła pociecha, choć smartwatch fajny. Drugą barierą jest z pewnością brak obsługi usług Google, a trzecią: brak obsługi sieci 5G.

Niemniej Huawei P50 Pocket pozostaje na dziś chyba najładniejszym i najlepiej wyposażonym smartfonem tego typu. Producent postarał się o niebanalny dizajn, który przyciąga oko. Ogromnym atutem urządzenia są jego oba wyświetlacze, w szczególności niepowtarzalny zewnętrzny. Aparaty fotograficzne robią niezłą robotę, choć nie jest to poziom smartfona flagowego. Na tle konkurencji błyszczy także mechanizm klapki, który wydaje się solidny, nie wystaje poza korpus, nie pozostawia szpary między częściami wyświetlacza po złożeniu. W ciągu 2 tygodni codziennego użytkowania udało mi się nie porysować obudowy ani wyświetlacza i przyzwyczaiłem się do Pocketa na tyle, że kilkukrotnie usiłowałem odruchowo złożyć mojego prywatnego smartfona. Składanie najwyraźniej wchodzi w krew.



Huawei P50 Pocket, podobnie jak jego konkurenci pozostanie na razie konstrukcją niszową. Ze względu na wysokie ceny składaki nie przyjęły się powszechnie i dopóki technologia nie stanieje, a nie zanosi się na to, będą niezmiennie przyciągały wzrok i uwagę budząc sensację. Siłą składaków jest ich kompaktowość, słabością - potencjalna podatność na zniszczenie wyświetlacza. Jeżeli nie jesteście przywiązani do Google i 5G, a do tego dysponujecie odpowiednio dużym portfelem, mogę Huawei P50 Pocket polecić.

Materiał własny

O autorze
jacek-filipowicz.jpg
Jacek Filipowicz

Dziennikarz specjalizujący się w rynku urządzeń elektronicznych, ze szczególnym uwzględnieniem urządzeń przenośnych, telefonów, smartfonów i tabletów. Związany z katalogiem mGSM.pl od początku istnienia serwisu. Od 2012 roku pełni funkcję redaktora naczelnego. Autor testów, recenzji, aktualności.

Artykułów: 2029

Ten artykuł skomentowano już 1 raz.
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A
Opinie nie są weryfikowane.
icon up
0,0% 
icon down
 0,0% 
icon unknown opinion
 100,0% 
Default user logo
uhr

Opinia neutralna

Składany niedrogi telefon - marzenie.
Huawei P50 Pocket - to jeszcze nie jest to.
Przede wszystkim za drogi.
Mam Motorolę G8 Power - dobry telefon, ale kloc nieporęczny.
Gdyby dał się złożyć, to przebolałbym rysę na ekranie (IPS).
.29.111.103 | 29.03.2022, 15:03
R E K L A M A


mGSM.pl na YouTube

mgsm-premium-icon-small KONTO PREMIUM od 4,92
zł/mies