Dźwięk
Za emitowany dźwięk odpowiada niewielki, aczkolwiek mocny i donośny głośnik umieszczony w dolnej części obudowy, w prawej części dolnej krawędzi. Szkoda, że producent nie zdecydował się na głośniki stereo, jednak ten w P10 radzi sobie bardzo dobrze, daje czysty i niezniekształcony dźwięk nawet przy maksymalnej głośności. Oczywiście nie jest to taka sama jakość jak w smartfonach z głośnikami stereo. Ten w P10 daje radę, ale pozostawia pewien niedosyt...
Na uwagę zasługuje aplikacja do odtwarzania plików dźwiękowych, czyli Muzyka. Obsługuje playlisty i sortuje utwory według piosenek, artystów,albumów i folderów. Na dodatek jej tło zmienia się dynamicznie, dostosowując się kolorystycznie do okładki albumu aktualnie odtwarzanej piosenki.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
R E K L A M A
Aparat z logo Leica
Fotograficzne możliwości były bodajże najbardziej eksponowaną częścią prezentacji nowego flagowca. Według specyfikacji mamy tu podwójny aparat Leica z przysłoną f/2.2 oraz dwoma soczewkami: 12-megapikselową RGB i 20-megapikselową czarna-białą, z hybrydowym autofokusem, optyczną stabilizacją obrazu (OIS) i dwutonowym światłem LED.
Aparat bardzo dobrze oddaje kolory, w trybie automatycznym świetnie dobiera parametry do warunków, dobrze spisuje się przy słabym oświetleniu, ma szybki autofocus, pozwala na uzyskanie fajnego efektu bokeh na zdjęciach, ma świetnie działający tryb portretowy i pozwala na robienie prawdziwie czarno-białych zdjęć. Bardzo dobrze działa opcja przybliżania obrazu, choć brak tu de facto zoomu optycznego. W zakresie 1-2-krotnego przybliżania (również z wartościami pośrednimi) nie widać znaczącej utraty jakości, dopiero powyżej 2-krotnego przybliżenia mamy typowy cyfrowy zoom z jego wadami.
Podoba mi się tryb portretu, który na zdjęciach zapewnia nie tylko podkręcenie parametrów dla ładniejszego wyeksponowania twarzy, ale i efekt bokeh, fajnie izolujący fotografowaną postać z otoczenia. Szkoda tylko,że nie widać go na podglądzie podczas robienia zdjęcia (w przypadku frontowego aparatu mamy podgląd na żywo). Aparat nieźle spisuje się w zdjęciach macro, podoba mi się też działanie trybu HDR - chciałabym tylko, by ikona do jego włączenia lub wyłączenia była gdzieś na wierzchu, a nie w zakładce z pozostałymi trybami (albo opcja automatycznego trybu HDR w trybie auto). Na dodatek możemy szybko odpalić aplikację aparatu i cyknąć zdjęcie dwukrotnie klikając przycisk regulacji głośności (przyciszania).
Do czego można się przyczepić? Przy zdjęciach w gorszych warunkach oświetlenia na zdjęciach może pojawić się ziarno - to wina przysłony f/2.2, podczas gdy konkurencja używa przysłon o mniejszych wartościach, które łapią więcej światła, np. f/1.7 w Samsungu Galaxy S7, f/1.8 w iPhone'ie 7 czy f/2.0 w smartfonie Google Pixel. Zresztą w modelu P10 Plus zastosowano lepszą przysłonę f/1.8. Mimo tego zdecydowanie fotograficzne możliwości P10 wciąż są ponadprzeciętne.
Swoje odczucia względem rezultatów działania aparatu skonfrontowałam z wynikami z serwisu DxOMark, w którym pomiarom, testom i ocenom poddawane są aparaty i obiektywy. Huawei P10 osiągnął w nim świetny, choć nie najlepszy wynik 87 punktów i w ten sposób zostając jednym z najlepszych smartfonów dla entuzjastów fotografii.
Aplikacji aparatu także nie mam nic do zarzucenia. Jest intuicyjna, nie ukrywa zbyt głęboko istotnych funkcji i ustawień i pozwala szybko dostosowywać parametry ujęcia tak, by wykonać perfekcyjne zdjęcie. Po prawej stronie ekranu znalazły się skróty do wybranych trybów i filtrów, przełączanie na frontowy aparat i zmiana ustawień doświetlenia (zdecydowanie pasek ten powinien być edytowalny, bo wolałabym w nim inne skróty niż domyślne), po prawej z kolei miniaturka ostatniego zdjęcia oraz spust migawki i przełącznik do rejestrowania wideo. Dość długim ruchem palca w prawo wywołujemy zakładkę z trybami, zaś ruchem w lewo - z ustawieniami. Ikona obok spustu migawki pozwala szybko wyciągnąć suwaki trybu profesjonalnego - obejmuje takie opcje jak pomiar światła, ISO, czas ekspozycji, kompensacja ekspozycji, ostrość i balans bieli. Dziwny tylko jest fakt, że oznaczenia są prawidłowo wyświetlane tylko w pionowej orientacji, nie zmieniają kierunku gdy trzymamy smartfon w pozycji horyzontalnej.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Oto rezultaty fotografowania:
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
W zakresie nagrywania wideo Huawei P10 obsługuje maksymalną jakość 4K przy 30 klatkach na sekundę (używa jednak kodeka H.265, który nie jest na razie obsługiwany na YouTube), a także Full HD przy 60 klatkach na sekundę. Do jakości nie mam większych zastrzeżeń, optyczna stabilizacja skutecznie dawała sobie radę podczas filmowania w ruchu. Mikrofon dobrze zbiera dźwięk, choć nie poradził sobie z mocnym wiatrem.
|
|
|||
|
Huawei P10 - przykładowe nagrania wideo wideo: mGSM.pl przez YouTube |
|||
Z frontu znalazł się 8-megapikselowy aparat z przysłoną f/1.9, również firmowany przez Leica i jest on równie imponujący jak aparat główny, choć pozbawiony doświetlenia i autofocusa. Pozwala na rejestrowanie obrazów w maksymalnej rozdzielczości 3264x2448 pikseli (proporcje 4:3) i wideo w jakości Full HD. Na zdjęciach z frontowego warto wybrać tryb portretu, w którym nieco rozjaśniana i eksponowana jest fotografowana twarz, a tło jest nieostre (symulowany efekt bokeh). Zazwyczaj działa prawidłowo i daje fajne efekty, choć sporadycznie rozmazaniu ulegała też część twarzy albo elementy, które nie powinny być rozmyte - algorytmy wymagają jeszcze nieco dopracowania. Można też nakładać filtry kolorystyczne, a gdy w zasięgu aparatu odszuka więcej twarzy - rozciąga kadr tak, by wszyscy zmieścili się na zdjęciu.
Oto porównanie zdjęcia w trybie normalnym oraz w trybie portretowym:
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
A tu dodatkowe zdjęć z frontowego aparatu, wykonanych w różnych warunkach oświetlenia:
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
materiał własny
























Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!