Opakowanie i akcesoria
Zacznijmy od opakowania. Biały karton rozkłada się tu na boki, eksponując smartfon, pod spodem mamy pudełko z drukowaną instrukcją oraz transparentnym, plastikowym etui. A jeszcze niżej mamy pozostałe akcesoria, czyli ładowarkę Huawei SuperCharge (5V/4.5A, 4.5V/5A, 5V/2A), kabel USB-microUSB (typu C) oraz dokanałowe słuchawki z regulacją głośności na pilocie. Akcesoria są w kolorze białym. Jakościowo wydają się solidne, ale praktyka pokaże.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Budowa i ekran
Ale przejdźmy do najważniejszego elementu, czyli samego telefonu. Z frontu mamy 5,1-calowy ekran IPS-NEO LCD o rozdzielczości Full HD (432 ppi) - otoczony minimalną (niecały milimetr) czarną ramką. Pozostała część frontowego panelu jest biała, a całość przykrywa szkło 2.5D firmowane przez Corning - Gorilla Glass 5. Nad ekranem znalazł się obiektyw aparatu, sensory i głośnik rozmów, na lewo od obiektywu jest też dioda powiadomień. Sam ekran oceniam bardzo dobrze - obraz jest ostry, kolory odpowiednio nasycone (może idą trochę w stronę zimnych barw, ale da się to skorygować w ustawieniach wyświetlacza), jest też filtr światła niebieskiego.
Jasność również nie jest cechą, do której miałabym jakiekolwiek zarzuty. Minimalna jest faktycznie bardzo niska i nie razi w nocy, zaś maksymalna pozwala na swobodne korzystanie z telefonu nawet w pełnym słońcu. Kąty widzenia są bez zarzutu, a sama jakość obrazu - doskonała. Ekran jest mocnym punktem urządzenia, choć nie sposób zauważyć, że Huawei pozostaje jednym z niewielu producentów, którzy nie zamontowali w flagowym modelu wyświetlacza z ekranem QHD. Nie ma tu też fajerwerków w rodzaju wyświetlacza w LG G6 o rozdzielczości 1440x2880 pikseli, który wspiera Dolby Vision czy 5,5-calowego ekranu Sony Xperii XZ Premium o rozdzielczości 3840x2160 pikseli (Ultra HD), wspierającego HDR.
Smartfon dostajemy z firmowo naklejoną folią, ale nawet po jej zdjęciu nie musicie się martwić o uszkodzenie wyświetlacza. Po dwóch tygodniach ciągłego używania, noszenia w kieszeni, wewnątrz plecaka czy torebki na frontowym panelu nie pojawiły się żadne zarysowania. Ekran łatwo się palcuje, ale równie łatwo go wyczyścić.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Pod ekranem, na dolnej ramce, znalazło się z kolei lekkie wgłębienie - tutaj zlokalizowany został skaner linii papilarnych. Jest to znacząca różnica wobec poprzednich flagowców, które miały czytniki na tylnym panelu. Niektórzy lubią przycisk z frontu, inni z tyłu, a inni na bocznej krawędzi (to rozwiązanie stosuje np. Sony), ale w sumie do wszystkiego da się przyzwyczaić. Huawei podkreśla, że jest to jedyne w swoim rodzaju rozwiązanie, polegające na umieszczeniu czytnika pod szkłem, zaś minimalne wgłębienie tego obszaru pozwala na bardziej intuicyjne korzystanie i odnalezienie skanera palcem nawet bez patrzenia.
Skaner ma też inną funkcję - może przejąć funkcje przycisków nawigacyjnych. Obszar ten nie jest klikalny, ale jego krótsze dotknięcie działa jako wstecz, dłuższe - jak przycisk Home, zaś poruszanie w prawo lub w lewo otwiera listę ostatnio uruchomionych aplikacji. Użytkownik może wybrać, czy chce używać gestów czytnika odcisków palców i mieć większą powierzchnię ekranu, czy też pozostać przy jego standardowej funkcji i mieć wirtualne klawisze wyświetlane na ekranie (na dodatek można ustawić, w jakiej będą wyświetlane konfiguracji). Osobiście wybrałam pierwszą opcję i okazała się ona niezwykle szybka, przyjemna i intuicyjna. A jak działa sam czytnik? Błyskawicznie i praktycznie ze 100-procentową dokładnością.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Na krawędziach, wykończonych diamentowym szlifem, stanowiących jedną całość z metalowym, tylnym panelem smartfonu, zamontowano typowe elementy obsługi: przyciski do regulacji głośności i włącznik telefonu/blokadę ekranu po prawej stronie oraz gniazdo słuchawkowe, port microUSB typu C oraz głośnik zewnętrzny i otwór mikrofonu na dolnej krawędzi. Na dodatek po lewej stronie umieszczono tackę na kartę SIM w rozmiarze nano i microSD oraz dodatkowy otwór mikrofonu na górnej krawędzi. Na tylnym panelu (metalowym, z efektem piaskowania) znalazły się paski antenowe, subtelnie wkomponowane w obudowę, uwagę zwraca głownie górna część urządzenia, w której zamontowano dwuobiektywowy układ optyczny Leica wraz z czujnikami i diodami LED (plusem jest fakt, że nie sterczy nad obudowę). Panel nie brudzi się, nie widać na nim odcisków palców i wydaje się solidny - choć i tak wolę korzystać z załączonego do zestawu etui.
Kwestia atrakcyjności jest zawsze subiektywna - mi P10 zdecydowanie się podoba, świetnie wygląda zwłaszcza w wersji niebieskiej, tj. Dazzling Blue, ale i z zieloną, tj. Greenery również będziemy się wyróżniać w morzu białych, czarnych, szarych i złotych smartfonów. Testowana wersja w jasnych odcieniach szarości niewątpliwie cechuje się elegancją, a wielu osobom jego design przywodzi na myśl design ostatniego iPhone'a. Nie zaprzeczę, że także spojrzawszy po raz pierwszy na Huawei P10 pomyślałam o smartfonie od Apple. Ale jak czerpać inspirację, to od najlepszych, prawda?
Smartfon zdecydowanie jest wykonany z wysokiej jakości materiałów, z dbałością o spasowanie elementów i szczegóły konstrukcji. Całość jest solidna i wytrzymała (metalowa obudowa), olbrzymim plusem smartfonu jest też ergonomia i poręczność. P10 świetnie leży w dłoni i wygodnie go obsługiwać nawet jedną ręką. Fizyczne przyciski umieszczone są tak, że palec nie błądzi, by w nie trafić. Skaner linii papilarnych jest nieco zagłębiony względem powierzchni frontowego panelu, nie ma też problemu, by z niego korzystać nawet bez patrzenia. Podoba mi się też to, że aparat nie wystaje ponad obudowę i fakt, że producent pozostawił w spokoju gniazdo słuchawkowe (zaczyna się trend, by z niego rezygnować, co nie za bardzo mi się podoba). Warto dodać, że P10 nie jest wodoodporny, ale powinien przetrwać zachlapanie, czyli na przykład wtedy, gdy zaskoczy nas deszcz.
materiał własny

















Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!