Niedawno zadebiutował najnowszy flagowiec Huawei, model P10. Urządzenie może nie rewolucyjne, ale atrakcyjne, działające płynnie, szybko i bezbłędnie, wygodne w obsłudze i oferujące rozbudowane funkcje fotograficzne.
Znalazłam się wśród osób, które miały możliwość uczestniczyć w konferencji prasowej Huawei (podczas której zadebiutował model P10 i P10 Plus) i zostali uszczęśliwieni samplem do testów. Samplem najnowszego flagowca chińskiego producenta, czyli P10. Jak w skrócie opisać ten model? Zgrabny, elegancki, wygodnie układający się w dłoni, imponujący jakością wykonania i dbałością o detale. Model wyposażony w 4 GB pamięci RAM i 64 GB pamięci wbudowanej, z podwójnym aparatem, skanerem linii papilarnych i dopracowaną obudową. Od dwóch tygodni używam go jako głównego telefonu, zdążyłam już więc wyrobić sobie opinię o jego możliwościach, wydajności i działaniu.
|
|
|||
|
Huawei P10 - najciekawszy debiutant na MWC 2017? wideo: mGSM.pl przez YouTube |
|||
P10 wraz z modelem P10 Plus zadebiutował podczas targów MWC, na których swoje flagowce pokazała też konkurencja. Nie obędzie się więc bez porównań - muszę przyznać, że Huawei P10 jest mniej ekscytujący od LG G6 czy Samsunga Galaxy S8. Odnoszę wrażenie, że chiński producent nie chce dać się wciągnąć w wyścig z konkurencją na topowe specyfikacje, zwracające uwagę wzornictwo czy super inteligentne oprogramowanie, które będzie nieustannie rejestrować zachowania użytkownika. Bardziej podkreślono tu solidność konstrukcji i jakość materiałów, zastosowano sprawdzone rozwiązania (choćby podwójny aparat) i poprawiono funkcjonalność interfejsu, zwiększając w ten sposób komfort pracy ze smartfonem. Ja uważam to za plusy, choć nie da się zaprzeczyć, że jak na flagowca, Huawei P10 nie ma zbyt wielu "ozdobników".
Spis treści
- Opakowanie i akcesoria. Budowa i ekran
- System i aplikacje
- Dźwięk. Zdjęcia i wideo
- Łączność i komunikacja. Wydajność (benchmarki)
- Bateria. Podsumowanie. Plusy i minusy
Opakowanie i akcesoria
Zacznijmy od opakowania. Biały karton rozkłada się tu na boki, eksponując smartfon, pod spodem mamy pudełko z drukowaną instrukcją oraz transparentnym, plastikowym etui. A jeszcze niżej mamy pozostałe akcesoria, czyli ładowarkę Huawei SuperCharge (5V/4.5A, 4.5V/5A, 5V/2A), kabel USB-microUSB (typu C) oraz dokanałowe słuchawki z regulacją głośności na pilocie. Akcesoria są w kolorze białym. Jakościowo wydają się solidne, ale praktyka pokaże.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Budowa i ekran
Ale przejdźmy do najważniejszego elementu, czyli samego telefonu. Z frontu mamy 5,1-calowy ekran IPS-NEO LCD o rozdzielczości Full HD (432 ppi) - otoczony minimalną (niecały milimetr) czarną ramką. Pozostała część frontowego panelu jest biała, a całość przykrywa szkło 2.5D firmowane przez Corning - Gorilla Glass 5. Nad ekranem znalazł się obiektyw aparatu, sensory i głośnik rozmów, na lewo od obiektywu jest też dioda powiadomień. Sam ekran oceniam bardzo dobrze - obraz jest ostry, kolory odpowiednio nasycone (może idą trochę w stronę zimnych barw, ale da się to skorygować w ustawieniach wyświetlacza), jest też filtr światła niebieskiego.
Jasność również nie jest cechą, do której miałabym jakiekolwiek zarzuty. Minimalna jest faktycznie bardzo niska i nie razi w nocy, zaś maksymalna pozwala na swobodne korzystanie z telefonu nawet w pełnym słońcu. Kąty widzenia są bez zarzutu, a sama jakość obrazu - doskonała. Ekran jest mocnym punktem urządzenia, choć nie sposób zauważyć, że Huawei pozostaje jednym z niewielu producentów, którzy nie zamontowali w flagowym modelu wyświetlacza z ekranem QHD. Nie ma tu też fajerwerków w rodzaju wyświetlacza w LG G6 o rozdzielczości 1440x2880 pikseli, który wspiera Dolby Vision czy 5,5-calowego ekranu Sony Xperii XZ Premium o rozdzielczości 3840x2160 pikseli (Ultra HD), wspierającego HDR.
Smartfon dostajemy z firmowo naklejoną folią, ale nawet po jej zdjęciu nie musicie się martwić o uszkodzenie wyświetlacza. Po dwóch tygodniach ciągłego używania, noszenia w kieszeni, wewnątrz plecaka czy torebki na frontowym panelu nie pojawiły się żadne zarysowania. Ekran łatwo się palcuje, ale równie łatwo go wyczyścić.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Pod ekranem, na dolnej ramce, znalazło się z kolei lekkie wgłębienie - tutaj zlokalizowany został skaner linii papilarnych. Jest to znacząca różnica wobec poprzednich flagowców, które miały czytniki na tylnym panelu. Niektórzy lubią przycisk z frontu, inni z tyłu, a inni na bocznej krawędzi (to rozwiązanie stosuje np. Sony), ale w sumie do wszystkiego da się przyzwyczaić. Huawei podkreśla, że jest to jedyne w swoim rodzaju rozwiązanie, polegające na umieszczeniu czytnika pod szkłem, zaś minimalne wgłębienie tego obszaru pozwala na bardziej intuicyjne korzystanie i odnalezienie skanera palcem nawet bez patrzenia.
Skaner ma też inną funkcję - może przejąć funkcje przycisków nawigacyjnych. Obszar ten nie jest klikalny, ale jego krótsze dotknięcie działa jako wstecz, dłuższe - jak przycisk Home, zaś poruszanie w prawo lub w lewo otwiera listę ostatnio uruchomionych aplikacji. Użytkownik może wybrać, czy chce używać gestów czytnika odcisków palców i mieć większą powierzchnię ekranu, czy też pozostać przy jego standardowej funkcji i mieć wirtualne klawisze wyświetlane na ekranie (na dodatek można ustawić, w jakiej będą wyświetlane konfiguracji). Osobiście wybrałam pierwszą opcję i okazała się ona niezwykle szybka, przyjemna i intuicyjna. A jak działa sam czytnik? Błyskawicznie i praktycznie ze 100-procentową dokładnością.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Na krawędziach, wykończonych diamentowym szlifem, stanowiących jedną całość z metalowym, tylnym panelem smartfonu, zamontowano typowe elementy obsługi: przyciski do regulacji głośności i włącznik telefonu/blokadę ekranu po prawej stronie oraz gniazdo słuchawkowe, port microUSB typu C oraz głośnik zewnętrzny i otwór mikrofonu na dolnej krawędzi. Na dodatek po lewej stronie umieszczono tackę na kartę SIM w rozmiarze nano i microSD oraz dodatkowy otwór mikrofonu na górnej krawędzi. Na tylnym panelu (metalowym, z efektem piaskowania) znalazły się paski antenowe, subtelnie wkomponowane w obudowę, uwagę zwraca głownie górna część urządzenia, w której zamontowano dwuobiektywowy układ optyczny Leica wraz z czujnikami i diodami LED (plusem jest fakt, że nie sterczy nad obudowę). Panel nie brudzi się, nie widać na nim odcisków palców i wydaje się solidny - choć i tak wolę korzystać z załączonego do zestawu etui.
Kwestia atrakcyjności jest zawsze subiektywna - mi P10 zdecydowanie się podoba, świetnie wygląda zwłaszcza w wersji niebieskiej, tj. Dazzling Blue, ale i z zieloną, tj. Greenery również będziemy się wyróżniać w morzu białych, czarnych, szarych i złotych smartfonów. Testowana wersja w jasnych odcieniach szarości niewątpliwie cechuje się elegancją, a wielu osobom jego design przywodzi na myśl design ostatniego iPhone'a. Nie zaprzeczę, że także spojrzawszy po raz pierwszy na Huawei P10 pomyślałam o smartfonie od Apple. Ale jak czerpać inspirację, to od najlepszych, prawda?
Smartfon zdecydowanie jest wykonany z wysokiej jakości materiałów, z dbałością o spasowanie elementów i szczegóły konstrukcji. Całość jest solidna i wytrzymała (metalowa obudowa), olbrzymim plusem smartfonu jest też ergonomia i poręczność. P10 świetnie leży w dłoni i wygodnie go obsługiwać nawet jedną ręką. Fizyczne przyciski umieszczone są tak, że palec nie błądzi, by w nie trafić. Skaner linii papilarnych jest nieco zagłębiony względem powierzchni frontowego panelu, nie ma też problemu, by z niego korzystać nawet bez patrzenia. Podoba mi się też to, że aparat nie wystaje ponad obudowę i fakt, że producent pozostawił w spokoju gniazdo słuchawkowe (zaczyna się trend, by z niego rezygnować, co nie za bardzo mi się podoba). Warto dodać, że P10 nie jest wodoodporny, ale powinien przetrwać zachlapanie, czyli na przykład wtedy, gdy zaskoczy nas deszcz.
System i aplikacje
Huawei P10 działa pod kontrolą Androida Nougat 7.0, ostatniej, prawie najnowszej wersji systemu od Google, która oferuje m.in. multitasking (możliwość korzystania z dwóch programów jednocześnie), lepsze zarządzanie energią, zmieniony pasek powiadomień, wraz z możliwością odpowiadania na wiadomości z poziomu powiadomienia czy odświeżone menu skrótów w górnym pasku. Do tego dochodzą ulepszenia i udogodnienia, które wprowadza firmowana przez Huawei nakładka. Jakie funkcje udostępnia interfejs EMUI w wersji 5.1? Oto najciekawsze:
- ułatwienie obsługi jedną ręką (miniaturowy podgląd ekranu i przesuwanie klawiatury)
- motywy tematyczne
- gesty, tryb podzielonego ekrany i przycisk wiszący
- podgląd na liście ostatnich aplikacji, ile obecnie wykorzystywanej jest pamięci RAM oraz ikona kłódki dla zabezpieczenia aplikacji, które nie mają być usuwane podczas czyszczenia pamięci
- możliwość korzystania z interfejsu z lub bez menu aplikacji
- obsługa bez wykorzystywania wirtualnych przycisków systemowych
- ekran blokady ze zmieniającymi się tapetami (tj. blokada z magazynem) i podręcznym menu, wysuwanym z dolnej części ekranu (górny rząd ikon dotyczy wyświetlonej tapety, dolny rząd to przydatne skróty: do dyktafonu, kalkulatora, latarki, stopera i czytnika kodów QR)
- skrót do aplikacji aparatu z poziomu ekranu blokady - działa też podwójne wciśnięcie przycisku przyciszania dźwięku
- obsługa aplikacji bliźniaczej - logowanie do dwóch różnych kont w tej samej aplikacji jednocześnie (WhatsApp i Facebook),
- możliwość ustawienia przestrzeni prywatnej, zaszyfrowanej, zabezpieczonej odciskiem palca (sejf)
- tryb interfejsu uproszczonego (w ustawieniach zaawansowanych)
- wykorzystanie odcisku palca do odblokowania ekranu, dostępu do sejfu i blokady aplikacji.
W sumie całość oceniam pozytywnie - system działa szybko i bezbędnie, nakładka jest intuicyjna i wprowadza wiele opcji personalizacji oraz innych przydatnych bajerów. Niedostatek pozostawia co najwyżej fakt, że flagowiec ma Androida w wersji 7.0, podczas gdy na rynku pojawiła się już wersja 7.1.1, ale wiadomo, że gdy nie ma czystej wersji systemu, aktualizacja zajmuje więcej czasu.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Huawei preinstalował, obok zestawu aplikacji i usług Google, także kilka swoich apek, m.in. Menedżer telefonu, Zdrowie czy garść aplikacji użytkowych, ale oprócz tego są też produkty firm zewnętrznych (m.in. TripAdvisor, Todoist z oferta roku konta Premium czy Booking.com). Ciekawostką jest aplikacja Quik od GoPro, która odpowiada za edycję wideo i funkcję Highlights w Galerii (automatyczne tworzenie klipów wideo w oparciu o nasze zdjęcia i filmy). To nie wszystko, co oferuje Galeria - plusem jest rozbudowany edytor zdjęć, z masa ustawień, filtrów i opcji retuszu.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Dźwięk
Za emitowany dźwięk odpowiada niewielki, aczkolwiek mocny i donośny głośnik umieszczony w dolnej części obudowy, w prawej części dolnej krawędzi. Szkoda, że producent nie zdecydował się na głośniki stereo, jednak ten w P10 radzi sobie bardzo dobrze, daje czysty i niezniekształcony dźwięk nawet przy maksymalnej głośności. Oczywiście nie jest to taka sama jakość jak w smartfonach z głośnikami stereo. Ten w P10 daje radę, ale pozostawia pewien niedosyt...
Na uwagę zasługuje aplikacja do odtwarzania plików dźwiękowych, czyli Muzyka. Obsługuje playlisty i sortuje utwory według piosenek, artystów,albumów i folderów. Na dodatek jej tło zmienia się dynamicznie, dostosowując się kolorystycznie do okładki albumu aktualnie odtwarzanej piosenki.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
R E K L A M A
Aparat z logo Leica
Fotograficzne możliwości były bodajże najbardziej eksponowaną częścią prezentacji nowego flagowca. Według specyfikacji mamy tu podwójny aparat Leica z przysłoną f/2.2 oraz dwoma soczewkami: 12-megapikselową RGB i 20-megapikselową czarna-białą, z hybrydowym autofokusem, optyczną stabilizacją obrazu (OIS) i dwutonowym światłem LED.
Aparat bardzo dobrze oddaje kolory, w trybie automatycznym świetnie dobiera parametry do warunków, dobrze spisuje się przy słabym oświetleniu, ma szybki autofocus, pozwala na uzyskanie fajnego efektu bokeh na zdjęciach, ma świetnie działający tryb portretowy i pozwala na robienie prawdziwie czarno-białych zdjęć. Bardzo dobrze działa opcja przybliżania obrazu, choć brak tu de facto zoomu optycznego. W zakresie 1-2-krotnego przybliżania (również z wartościami pośrednimi) nie widać znaczącej utraty jakości, dopiero powyżej 2-krotnego przybliżenia mamy typowy cyfrowy zoom z jego wadami.
Podoba mi się tryb portretu, który na zdjęciach zapewnia nie tylko podkręcenie parametrów dla ładniejszego wyeksponowania twarzy, ale i efekt bokeh, fajnie izolujący fotografowaną postać z otoczenia. Szkoda tylko,że nie widać go na podglądzie podczas robienia zdjęcia (w przypadku frontowego aparatu mamy podgląd na żywo). Aparat nieźle spisuje się w zdjęciach macro, podoba mi się też działanie trybu HDR - chciałabym tylko, by ikona do jego włączenia lub wyłączenia była gdzieś na wierzchu, a nie w zakładce z pozostałymi trybami (albo opcja automatycznego trybu HDR w trybie auto). Na dodatek możemy szybko odpalić aplikację aparatu i cyknąć zdjęcie dwukrotnie klikając przycisk regulacji głośności (przyciszania).
Do czego można się przyczepić? Przy zdjęciach w gorszych warunkach oświetlenia na zdjęciach może pojawić się ziarno - to wina przysłony f/2.2, podczas gdy konkurencja używa przysłon o mniejszych wartościach, które łapią więcej światła, np. f/1.7 w Samsungu Galaxy S7, f/1.8 w iPhone'ie 7 czy f/2.0 w smartfonie Google Pixel. Zresztą w modelu P10 Plus zastosowano lepszą przysłonę f/1.8. Mimo tego zdecydowanie fotograficzne możliwości P10 wciąż są ponadprzeciętne.
Swoje odczucia względem rezultatów działania aparatu skonfrontowałam z wynikami z serwisu DxOMark, w którym pomiarom, testom i ocenom poddawane są aparaty i obiektywy. Huawei P10 osiągnął w nim świetny, choć nie najlepszy wynik 87 punktów i w ten sposób zostając jednym z najlepszych smartfonów dla entuzjastów fotografii.
Aplikacji aparatu także nie mam nic do zarzucenia. Jest intuicyjna, nie ukrywa zbyt głęboko istotnych funkcji i ustawień i pozwala szybko dostosowywać parametry ujęcia tak, by wykonać perfekcyjne zdjęcie. Po prawej stronie ekranu znalazły się skróty do wybranych trybów i filtrów, przełączanie na frontowy aparat i zmiana ustawień doświetlenia (zdecydowanie pasek ten powinien być edytowalny, bo wolałabym w nim inne skróty niż domyślne), po prawej z kolei miniaturka ostatniego zdjęcia oraz spust migawki i przełącznik do rejestrowania wideo. Dość długim ruchem palca w prawo wywołujemy zakładkę z trybami, zaś ruchem w lewo - z ustawieniami. Ikona obok spustu migawki pozwala szybko wyciągnąć suwaki trybu profesjonalnego - obejmuje takie opcje jak pomiar światła, ISO, czas ekspozycji, kompensacja ekspozycji, ostrość i balans bieli. Dziwny tylko jest fakt, że oznaczenia są prawidłowo wyświetlane tylko w pionowej orientacji, nie zmieniają kierunku gdy trzymamy smartfon w pozycji horyzontalnej.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Oto rezultaty fotografowania:
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
W zakresie nagrywania wideo Huawei P10 obsługuje maksymalną jakość 4K przy 30 klatkach na sekundę (używa jednak kodeka H.265, który nie jest na razie obsługiwany na YouTube), a także Full HD przy 60 klatkach na sekundę. Do jakości nie mam większych zastrzeżeń, optyczna stabilizacja skutecznie dawała sobie radę podczas filmowania w ruchu. Mikrofon dobrze zbiera dźwięk, choć nie poradził sobie z mocnym wiatrem.
|
|
|||
|
Huawei P10 - przykładowe nagrania wideo wideo: mGSM.pl przez YouTube |
|||
Z frontu znalazł się 8-megapikselowy aparat z przysłoną f/1.9, również firmowany przez Leica i jest on równie imponujący jak aparat główny, choć pozbawiony doświetlenia i autofocusa. Pozwala na rejestrowanie obrazów w maksymalnej rozdzielczości 3264x2448 pikseli (proporcje 4:3) i wideo w jakości Full HD. Na zdjęciach z frontowego warto wybrać tryb portretu, w którym nieco rozjaśniana i eksponowana jest fotografowana twarz, a tło jest nieostre (symulowany efekt bokeh). Zazwyczaj działa prawidłowo i daje fajne efekty, choć sporadycznie rozmazaniu ulegała też część twarzy albo elementy, które nie powinny być rozmyte - algorytmy wymagają jeszcze nieco dopracowania. Można też nakładać filtry kolorystyczne, a gdy w zasięgu aparatu odszuka więcej twarzy - rozciąga kadr tak, by wszyscy zmieścili się na zdjęciu.
Oto porównanie zdjęcia w trybie normalnym oraz w trybie portretowym:
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
A tu dodatkowe zdjęć z frontowego aparatu, wykonanych w różnych warunkach oświetlenia:
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Łączność i komunikacja
Jak na flagowca przystało, Huawei P10 ma pełen zestaw opcji komunikacji, który zadowoli każdego nabywcę, w tym Bluetooth w wersji 4.2, Wi-Fi w standardzie 802.11 a/b/g/n/ac, NFC czy USB typu C. Do tego czytnik linii papilarnych, zabezpieczający dane przed niepowołanym dostępem, który jest jednym z najszybszych i najbardziej precyzyjnych, z jakimi miałam do czynienia. Smartfon obsługuje sieci 2G, 3G i 4G, zaś moduł nawigacji korzysta z systemu GPS,GLONASS, Beidou i Galileo. Z fizycznych portów mamy tutaj USB typu C oraz gniazdo słuchawkowe, obydwa umieszczone na dolnej krawędzi.
Nie mam najmniejszych zastrzeżeń do jakości połączeń - i głośnik i mikrofon spisywały się znakomicie nawet w głośnym otoczeniu, choćby podczas rozmów w pobliżu ruchu ulicznego. Korzystałam też z trybu głośnomówiącego i również nie mam uwag. Nie ma tu opcji nagrywania rozmów ani wideopołączeń przez sieć komórkową.
Do wprowadzania tekstu mamy klawiaturę Androida, czyli Gboard, ale domyślnie ustawiona jest klawiatura Swiftkey. Rozmiary ekranu pozwalają na komfortowe, szybkie i bezbłędne wprowadzanie treści.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
R E K L A M A
Pamięć i wydajność
Huawei P10 oferuje 64 GB wbudowanej pamięci, z której około 47 GB zostaje na potrzeby użytkownika. Możemy również zamontować kartę pamięci microSD - obsługiwane są nośniki maksymalnie do 256 GB.
Za pracę smartfonu odpowiada Kirin 960, 8-rdzeniowy układ składający się z 4 rdzeni Cortex A73 2,4 GHz i 4 rdzeni Cortex A53 1,8 GHz, wspierany przez układ graficzny Mali-G71. Ta specyfikacja w połączeniu ze świetnie zoptymalizowaną nakładką sprawia, że nie mam najmniejszych nawet zastrzeżeń do szybkości i płynności działania nowego flagowca Huawei. Zdjęcia skalowane są natychmiastowo do rozdzielczości ekranu, odblokowanie ekranu palcem działa bez ułamka sekundy zawahania, nie zdarzyły się żadne błędy aplikacji, wymuszone zamknięcia, spowolnienia... Smartfon nagrzewał się w niewielkim stopniu podczas intensywnej pracy. Granie na P10 to bajka - wszystkie gry odpalają się szybko, kolejne etapy wczytywane są bez opóźnień, animacje są płynne, a cała rozgrywka przyjemna i komfortowa.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Bateria
Ładowanie, dzięki załączonym do zestawu akcesorium: kablowi USB-microUSB i niskonapięciowej, szybkiej ładowarce (a także funkcji Huawei SuperCharge), zajmuje mniej więcej 1,5 godziny. W pół godziny mamy już naładowaną połowę baterii, potem tempo ładowania nieco spada. Użycie innego kabla lub/i innej ładowarki wydłuża oczywiście czasy ładowania. Sama bateria ma pojemność 3200 mAh i zapewnia może nie słabe, ale nieszczególnie imponujące czasu pracy. Przy moim typowym użytkowaniu, które określiłabym jako średnio intensywne, nie przekraczał jednego dnia pracy (ok. 12 godzin pracy, czas SoT ok. 3 godzin i 15 minut). Wieczorem zostawały mu resztki energii, może kilka procent. W oszczędnym scenariuszu P10 może osiągnąć dwa dni pracy, ale tylko przy sporadycznym korzystaniu z aparatu i gier oraz przy ograniczonym wykorzystywaniu mobilnego internetu.
A oto częściowe dane z pomiarów i benchmarków:
- czas pracy z włączonym ekranem (odtwarzanie wideo z YouTube, aktywny moduł Wi-Fi, 50% jasności ekranu) - 9 godzin;
- PC Mark - benchmark Battery Work 2.0 - 8 godzin i 13 minut;
- 8 godzin w trybie czuwania - ubytek o 4%; pół godziny grania w Real Racing 3 - ubytek o 13%
- godzina strumieniowania wideo przez Wi-Fi - ubytek o 13%;
- pół godziny pracy nawigacji online z aplikacją Google Maps - mniej o 7%;
- godzina strumieniowania wideo - ubytek o 13%
Podsumowanie
Huawei P10 dostępny jest już w przedsprzedaży w cenie 2699 złotych. Kto skorzysta z oferty teraz (tj. przed oficjalną polską premierą), dostanie dodatkowo zestaw prezentów: powerbank o pojemności 10000 mAh, szybką ładowarkę samochodową Super Charge i selfie stick. Czy warto postawić na Huawei P10? Niewątpliwie smartfon ten łączy świetne wykonanie z mocną specyfikacją i fajnymi możliwościami softu, na pewno was nie zawiedzie w kwestii możliwości fotograficznych i komunikacyjnych. I jest tańszy od innych flagowców, które na razie, w bieżącym roku, zadebiutowały na rynku. Tylko czy przebije się przez szum, jaki robi wokół siebie LG G6, najnowszy Sony XZ Premium czy Samsung Galaxy S8, który ma wkrótce zostać oficjalnie zaprezentowany? W wymienionych flagowcach postawiono na coś ekstra, coś wyróżniającego, tymczasem Huawei poszedł bardziej zapobiegawczo w stronę ulepszeń, dopieścił detale obudowy, zastosował genialny w swojej prostocie sposób obsługi interfejsu przy pomocy skanera linii papilarnych, dopracował system i zwiększył możliwości aparatów. A z wymienionymi konkurentami będą rywalizować modele z serii Mate 9.
P10 nie jest znaczącą rewolucją w stosunku do zeszłorocznego flagowca, a to, co oferuje, znamy w sporej mierze z modelu Mate 9 - więc jeśli macie P9 lub Mate 9 i jesteście z tych modeli zadowoleni, to P10 aż tak znacząco nie poprawi waszych wrażeń (bardziej uzasadnioną zmianą byłaby może przesiadka na model P10 Plus, phablet z głośnikami stereo, jaśniejszym obiektywem, większym ekranem i mocniejszą specyfikacją). Ale w przypadku innych osób, które wahają się, czy przygarnąć Huawei P10 - zdecydowanie jest to model, który was nie zawiedzie.
R E K L A M APlusy i minusy
Plusy:
- wybór atrakcyjnych kolorów obudowy
- design i wygląd przywodzący na myśl iPhone'a (dla jednych zaleta, dla innych wada)
- 4 GB pamięci RAM i 64 GB pamięci wbudowanej
- wydajny układ Kirin 960
- jakość zdjęć z aparatu głównego
- tryb portretu zarówno w aparacie frontowym,jak i głównym
- funkcjonalność nakładki EMUI 5.1
- wygodne sterowanie poprzez dotykanie skanera linii papilarnych
- błyskawiczne i precyzyjne działanie odblokowania ekranu odciskiem palca
- świetny ekran
- szybkość pracy i wydajność urządzenia
- szybkie ładowanie baterii
Minusy
- brak tzw. killer feature
- mało imponujące czasy pracy na baterii
- brak radia FM
- ekran o rozdzielczości Full HD (flagowce konkurencji oferują wyższą rozdzielczość ekranu)
- brak głośnika stereo
- nie ma certyfikatu na pyło - i wodoodporność
- bardziej ekscytujące parametry w modelu P10 Plus
- błędy w symulowaniu efektu bokeh na zdjęciach w trybie portretu przy użyciu frontowego aparatu
- zauważany szum na zdjęciach w gorszych warunkach oświetlenia
materiał własny

























































































Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!