Huawei nova 10 Pro pozostawił mnie z kilkoma rozterkami, które nie sposób rozstrzygnąć zbyt szybko. Wyrazisty dizajn, bardzo dobry aparat do selfie i cena rekompensowana jedynie w przedsprzedaży, gdy do zestawu dochodzą FreeBuds Pro 2 za złotówkę. Brak OIS. Oj...
Huawei nova 10 Pro to smartfon, który mi się podoba i wiem, że mogę być w tej opinii osamotniony. „Tabor okolicznych nomadów obrobiłeś?” zapytał mnie troskliwy przypadkowy przechodzień, gdy błysnąłem mu po oczach słońcem odbitym w złocie na tylnych aparatach. A ja może i jestem tandeciarzem, ale swój gust mam i o nim nie dyskutujmy. Projektanci zrobili przy Huawei nova 10 Pro dobrą robotę i basta!
fot. J.Filipowicz
Drodzy Moi, każdy z nas tak chciałby: wziąć wadę, która być musi, bo nie sposób się jej pozbyć: w tym wypadku wystającą wyspę aparatów – i spróbować przerobić ją na zaletę: w tym wypadku przykryć szkłem oprawionym w złoto. Tzn. nie takie prawdziwe złoto, tylko w kolorze takim. No prawie jak biżuteria i, choć za biżuterią globalnie nie przepadam w wydaniu męskim, to w tym smartfonie jestem w stanie przymknąć oko, bo to fajnie wygląda.
No to jak to jest z tym wyglądem
Jak wspomniałem: dobrze jest. Smartfon jest wielki i cieniutki (oj, nie znoszą tego słowa, nie wiedzieć czemu, spece od marketingu). Za tym pierwszym wrażeniem idzie kolejne: ma ogromny wyświetlacz zachodzący na krawędzie, minimalne marginesy na górze i na dole i paskudnie psujący wrażenie zestaw przednich aparatów – tak, tych samych, które są jedną z największych zalet Huawei nova 10 Pro. Są dwa, przedzielone zbyt wielką odległością, konieczną m.in. ze względu na porządne rozpoznawanie twarzy, ale zapewne również ze względów konstrukcyjnych.
fot. J.Filipowicz
Wyświetlacz zawija się niemal do połowy bocznych krawędzi, które z drugiej strony ograniczone są aluminiową ramką na wysoki połysk. Po prawej stronie ramki tkwi wyraziście „wysepka” na przyciski: zdobiony czerwoną kreską „power” i dwustopniowy regulacji głośności. Sądzę, że konstrukcja została tu pogrubiona i wzmocniona nie bez powodu. Przy tak długiej i smukłej (owacje speców od marketingu) konstrukcji, obudowa mogłaby mieć tendencje do złamania się w miejscu osłabionym przez przyciski. Niewielka nadlewka odlewu ramki prawdopodobnie temu zapobiega i jeśli Jerry będzie kiedyś łamał Huawei nova 10 Pro, to złamie ją na pewno w innym miejscu niż wysepka z przyciskami.
fot. J.Filipowicz
Na górze róże... wróć: na górze mikrofon i głośnik służący jednocześnie jako słuchawka i jeden z głośników zewnętrznych. Na dole: szufladka na karty, kolejny mikrofon, gniazdo USB-C i główny głośnik. Szufladka na karty ma fajną czerwoną uszczelkę; zapewne ochronę przed zabrudzeniami, choć nie jest to przecież miejsce używane zbyt często, a nie znalazłem w dokumentacji Huawei nova 10 Pro żadnej informacji o stopniu ochrony przed pyłem czy wilgocią.
fot. J.Filipowicz
Tył to matowe perłowe szkło w mojej wersji, bo w Polsce jest jeszcze czarna matowa, a Chińczycy dostali również lawendową oraz ciemną zieleń na wysoki połysk. Na dole w centrum obudowy mieści się stylizowane, błyszczące logo serii „nova”, a w górnym lewym rogu piętrzy się... (nie, nie wysepka) piramida tylnych aparatów.
fot. J.Filipowicz
fot. J.Filipowicz
Piramidka ma trzy kondygnacje, a trzy aparaty zostały umieszczone pionowo w owalu obramowanym złotą ramką. Dodatkowo główny środkowy aparat również został otoczony okrągłą złotą ramką. I niech się śmieje kto chce, a mnie się to podoba, choć smartfon położony na pleckach chyboce się jak łódeczka na falach. Jest na to rada: silikonowe etui na plecki. A skąd takie wziąć? No właśnie:
R E K L A M ANieekologiczne cuda z pudełka
Pudełko... Dawniej to były pudełka! Dziś Huawei pozostał jednym z niewielu producentów, którzy nie bajdurzą o ochronie środowiska, by pomnażać swoje zyski. Pudełko jest pełnowymiarowe, ze złota czcionką, oznaczeniem smartfona: GLA-LX1 i informacją o obsłudze dwóch kart SIM. Mój perłowy kolor to, w narzeczu anglo-saksońskim, Starry Silver. A niech tam. Na moje to perłowo-szary, ale ja się mogę nie znać.
fot. J.Filipowicz
A w pudełku smartfon w syntetycznej osłonce, silikonowa osłona na plecki i krawędzie, szpileczka do wyciągania szufladki z kartami, odpowiedni do bardzo szybkiego ładowania kabelek USB---USB-C i – o zgrozo! - pełnowymiarowa ładowarka SuperCharge o mocy ładowania 100 W. Klękajcie narody – i piszę to bez nuty ironii.
fot. J.Filipowicz
Mam niegasnącą nadzieję, że Huawei pozostanie wierny zwyczajowi oferowania swoim klientom ładowarki odpowiedniej do deklarowanego ładowania w zestawie sprzedażowym, a nie jak inni producenci nakaże się cieszyć własnym fanom lodem lizanym przez szybkę. Brak ładowarek w pudełkach naprawdę nie ma zbyt wiele wspólnego z ekologią. Człowiek dbający o ekologię używa do porozumiewania się tam-tamów i telefonów z plastikowych kubeczków połączonych nitką dentystyczną albo puszek po konserwach połączonych drutem. Wszystko oczywiście z odzysku. Sygnały dymne odpadają – ale to oczywiste. Można ewentualnie głośno krzyczeć, by oddalony o dwie przecznice rozmówca dobrze usłyszał. Ekologiczna komunikacja to podstawa.
fot. J.Filipowicz
Silikon na plecki jest niezwykle użyteczny, choć smartfon dostaje wtedy od razu -5 do wdzięku. Szczególnie po roku-dwóch, kiedy materiał zżółknie i jakoś tak przestanie być estetyczny. Silikon chroni dobrze wszystkie krawędzie i narożniki oraz oczywiście tył obudowy, a smartfon położony na pleckach... nadal się chyboce, choć nieco mniej. Zakryte są również przyciski na krawędziach, ale silikon jest odlany tak, że przyciski są nadal bez problemu wyczuwalne i można nimi wygodnie operować.
fot. J.Filipowicz
Jak się nosi smartfona bez silikonu? Czy się rysuje? Noszony przez 3 tygodnie w kieszeni dżinsów nie wykazuje wyraźnych śladów zużycia obudowy, ale nie robiłem testów zderzeniowych i nie jeździłem nim jak na deskorolce po żwirze. Nie porysowałem do tej pory obudowy ani ekranu (na którym fabrycznie folia ochrona), ani aparatów, które chronione są porządnym najwyraźniej szkłem. Oczywiście porysować z pewnością można i obudowę i ekran, bo Polak potrafi, wystarczy że szwagier przytrzyma mu napój bezalkoholowy.
R E K L A M AWyświetlacz – jest bardzo dobrze
Wyświetlacz Huawei nova 10 Pro to jeden z najmocniejszych elementów konfiguracji smartfona. Obłędny kontrast, świetne kolory (10-bitowy kolor) przy ustawieniach domyślnych. Przekątna 6,78 cala, rozdzielczość 1200x2652 px i do 120 Hz odświeżania. Wszystko oczywiście można sobie zepsuć albo naprawić gmerając w ustawieniach, gdzie daje się ustawić jeszcze wyrazistsze kolory, ocieplić, oziębić, rozjaśnić, przyciemnić, ustawić ręczną albo adaptatywną jasność. Inteligentna rozdzielczość automatycznie zmienia ten właśnie parametr skacząc z natywnej wartości do 800x1768 px i z powrotem. Oszczędza baterię, a do tego nie jestem w stanie zauważyć tych przeskoków nawet z bliska badając krawędzie czcionek czy grafik.
fot. J.Filipowicz
Filmy ogląda się świetnie, gra się świetnie. Menu krawędziowe pozwala na odpalanie więcej niż jednej aplikacji. Malkontenci mogą narzekać na zagięcia wyświetlacza. Zawsze na coś można narzekać – mnie nie przeszkadzają, ale nie zauważyłem żadnych problemów z wielkością interfejsu, nic nie uruchamia się przypadkowo, wszystko działa tak jak powinno. Wyświetlacz jest na piątkę.
Nie mam dobrego zdania o ekranowych czytnikach linii papilarnych, ale ten działa zazwyczaj bezbłędnie. Podczas całego okresu testowego mógłbym na palcach jednej ręki policzyć momenty, gdy zawiódł za pierwszym razem.
Demonem wydajności to-to nie jest, ale w tyle nie zostaje
Nie zrozumcie mnie źle, Huawei nova 10 Pro daje sobie radę w większości scenariuszy użytkowania smartfona. Gry grają, muzyka muzykuje, a multimedia nawet w 4K całkiem całkiem multimediują. Sęk w tym, że wśród smartfonów ze Snapdragonem 778G są takie, które mają znacznie lepsze osiągi w benchmarkach, a i cenę miewają przy tym niższą, a na rynku obecne są nawet od zeszłego roku. Nie wierzę bezwolnie w benchmarki, ale statystyczne pojęcie o wydajności potrafią dać. - A i pamięć RAM nie należy do najszybszych. 8 GB to jedyny wybór w przypadku Huawei nova 10 Pro, podobnie jak dostępne w Polsce 256 GB pamięci masowej. Chińczycy mają jeszcze 128 GB.
fot. J.Filipowicz
Zagracie w raczej każdą grę; niedobór mocy albo optymalizacji zauważycie dopiero podczas nagrywania wideo w 4K przy 30 klatkach zarówno w dzień jak i w nocy. W dzień gubienie klatek jest stosunkowo mało widoczne, ale w nocy staje się, cóż, bardziej wyraźne. Na moje - i prawdopodobnie większości użytkowników – potrzeby taka wydajność wystarczy na co dzień.
Właśnie zdałem sobie sprawę, że bateria nie powinna być jak petarda. To byłoby niebezpieczne. Zatem poprzestańmy na tym, że ładuje się błyskawicznie. Jak bym nie liczył, za każdym razem przy ładowaniu od zera są to jakieś 21-22 min. 4500 mAh to nie rekord, ale w zasadzie wystarcza na dzień pracy z wieczornym ładowaniem. SoT w zależności od scenariusza od 4 do 6 godzin (a nawet nieco więcej), a zatem baz szału, ale to mierzyłem na wsi z bardzo mieszanym zasięgiem 4G. Przy 4G lepiej się nastawiać na 4,5 w porywach do 5 godz. Aaa – ładowania indukcyjnego (smuteczek) nie ma.
fot. J.Filipowicz
Cienka obudowa to cienka bateria (oj, znów kompletnie niemarketingowa dwuznaczność) i niewiele można na to poradzić. Dodatkowo mam wrażenie, że im nowsza wersja EMUI, tym gorzej z czasami pracy. Wspomnę może również, że pomimo wyłączonych aktualizacji, danych statystycznych i jakiejkolwiek przyjacielskiej wymiany danych na linii klient-producent proponowanej podczas pierwszej konfiguracji smartfona, w ciągu dwóch pierwszych nocy naładowanie baterii spadało o ok. 40%, co w przypadku smartfona Huawei jest dla mnie pewną nowością. Zdarzyło się to tylko na samym początku użytkowania, ale jednak; czyżby smartfon miał jakieś problemy z tożsamością? To niepokojące. Nie miałem jeszcze wtedy zainstalowanego oprogramowania monitorującego zużycie baterii, więc nie mam pojęcia co spowodowało tak intensywny drenaż baterii, teoretycznie w stanie spoczynku.
R E K L A M AChciał czy nie chciał: przednie aparaty
Przedni aparat Huawei nova 10 Pro robi dobre portrety. W zasadzie tandem dwóch aparatów, bo w szpecącym wyświetlacz grajdołku mieści się 60 Mpx z AF, f/2.4 i kątem widzenia 100°, któremu towarzyszy matryca 8 Mpx z 2-krotnym zoomem. I co ja mam jeszcze powiedzieć, skoro nie przepadam za ekspozycją własnej gęby? Moge powiedzieć, że w ciągu dnia selfiki są świetne, a w ciemniejszych scenariuszach automatycznie (jeśli nie wyłączymy) włącza się flash ekranowy i nadal jest bardzo dobrze. Bez flasha i w nocy? Może niekoniecznie. No i zdjęcia domyślnie są robione w 13 Mpx, bo świstaki siedzą i grupują tam te piksele, a niekiedy jeszcze muszą zapewne dopasować piksele z jednego aparatu do tych z drugiego, choć, dalibóg, biorąc pod uwagę różnice rozdzielczości nie mam pojęcia jak to robią.
fot. J.Filipowicz
2-krotne powiększenie z jednej strony może produkować bardzo szczegółowe portrety (nie będę epatował każdym włoskiem na brodzie, ale rzeczywiście są bardzo detaliczne), z drugiej strony istnieje wtedy znacznie większe ryzyko na nieudaną fotkę. Automat nie w każdych warunkach potrafi dobrać odpowiednie parametry ekspozycji, a zdjęcie trzeba robić ze smartfonem wyciągniętym na całą długość ręki. Polecam jednak eksperymenty, bo warto.
fot. J.Filipowicz
Grupowe selfie (co to wtedy za selfie?) są mi jeszcze bardziej obce niźli te zwyczajne, ale jeśli ktoś jest towarzyski, przyjacielski i lubi się fotografować z najbliższymi, znajdzie na pewno tryb z szerokim kątem. Przyznaję, jako jednostka aspołeczna używałem go, a jakże, do autoportretów siedzących z wyciągniętej do oporu ręki. Wygląda się wtedy jak Bibendum, znaczy „ludzik Michelina”. Ubaw po pachy.
R E K L A M ANieco tylko ambiwalentnie: tylne aparaty
Jeden z kolegów fotografujących zawodowo po zrobieniu zdjęć Huawei nova 10 Pro miał o tych fotkach niewiele dobrego do powiedzenia. Ku mojemu niegasnącemu zdziwieniu zresztą, ponieważ ja mam o nich raczej dobra opinię. Nie, nie w całej rozciągłości i niekoniecznie biorąc po uwagę cenę smartfona, ale jednak.
fot. J.Filipowicz
Główny aparat Huawei nova 10 Pro to 50-megapikselowa matryca RYYB z PDAF i f/1.8. Towarzyszy jej 8 Mpx z szerokim kątem 112 ° i światłością f/2.2. Trzeci 2-megapikselowy aparat mierzy głębię. Aparat szerokokątny robi również niezłe zdjęcia makro. Przyznaję, że byłem nieco zawiedziony spodziewając się w Huawei nova 10 Pro optycznej stabilizacji obrazu. No bo przecież konkurencja nie śpi oferując OIS również w tańszych nieflagowych seriach. Nie ma OIS, jest AIS, co w zasadzie jest takim fikuśnym EIS. Tzn. jest nie do końca udolna sofware'owa próba niwelowania bezładnych ruchów fotografującego. To nadal jest szansa na niezłe zdjęcia, choć już nie w każdych warunkach, bo przy dłuższych czasach ekspozycji AIS ma problemy z „niwelowaniem”.
fot. J.Filipowicz
A jednak powtórzę raz jeszcze: według mnie Huawei nova 10 Pro robi dobre i bardzo dobre zdjęcia w ciągu dnia, również w pomieszczeniach (o ile nie fotografujemy biegających kotów albo dzieci). Radzi sobie również ze statycznymi scenami w nocy, a raczej przy nocnym oświetleniu, o ile mamy cierpliwość i utrzymamy smartfona nieruchomo albo użyjemy statywu. Czy to oznacza, że niecierpliwy fotograf zrobi w nocy wyłącznie poruszone fotki? Tak. To właśnie to znaczy. Nie ma OIS i nie jest to aparat we flagowym smartfonie. 3 tysiące to sporo kasy, ale: inflacja. Zdaje mi się, że nie potrafię ocenić na ile jakość zdjęć idzie w parze z ceną tego smartfona, nawet jeśli jest/była osłodzona dodatkowymi słuchawkami kosztującymi normalnie ok. 800 zł – ale po to umieszczam na karcie smartfona zdjęcia w pełnej rozdzielczości i bez jakiejkolwiek edycji [kliknij tu, żeby przejść]. Warto samemu ocenić opłacalność zakupu i jakość fotek. Fotki umieszczone w tej recenzji są przeskalowane.
fot. J.Filipowicz
Przyczepię się jak w przypadku każdego od kilku lat wieloaparatowego układu Huawei do AI, która zawsze lepiej wie jakie chcę zrobić zdjęcie i którym aparatem. Przełączanie obiektywów nawet przy wyłączonym AI potrafi doprowadzić do szału. Jedynym wyjściem jest tryb manualny (Pro), ale kto dziś robi zdjęcia w ten sposób? Po wyłączeniu domyślnie włączonej AI można nieco bardziej dojść do ładu z kolorami czy balansem bieli, choć nadal w bardzo podobnych warunkach oświetleniowych oba parametry potrafią się nieco rozjechać. Taka uroda automatu w aparatach mobilnych. Nieco podbite są czerwienie, HDR przy sporym zachmurzeniu raz działa automatycznie, a raz nie.
fot. J.Filipowicz
Krótko o wideo
Huawei nova 10 Pro nagrywa wideo do 4K przy 30 fps-ach. FHD i HD dostępne jest zarówno w 30, jak i w 60 fps-ach. Domyślnie smartfon używa H.264, chyba że wyraźnie zaznaczymy w ustawieniach aparatu „Wydajny format wideo”. Wtedy dostaniemy filmy w H.265.
|
|
|||
|
Huawei Mate Xs 2 wideo: mGSM.pl przez YouTube |
|||
W ciągu dnia wideo wychodzą poprawnie w zasadzie w każdej rozdzielczości, choć przy 4K widać sporadyczne gubienie klatek. Statyczne 1080p w 60 fps-ach daje radę; dynamiczne gubi klatki. Optymalne, również w ruchu jest 1080p przy 30 klatkach na sekundę. W nocy nie polecam nagrywania dynamicznego w ogóle, jeśli użytkownik nie chce się nabawić stresu. Statycznie można w 1080p przy 30 klatkach. Godzilla nie dostanie wtedy zawału oglądając taki film.
|
|
|||
|
Huawei Mate Xs 2 wideo: mGSM.pl przez YouTube |
|||
Oczywiście nie każdy film nagrany Huawei nova 10 Pro trafi od razu pod ocenę komisji oskarowej. Można nagrywać w każdych warunkach i w każdej rozdzielczości, jeśli ma się taką potrzebę. Po prostu jakość takiego nagrania może nieco odbiegać od oczekiwań. Zawsze można wykorzystać efekciarski podprogram vlogowy korzystający z przedniej i tylnej kamery jednocześnie w trybie dzielonego obrazu albo obrazu w obrazie. To fajne urozmaicenie jeśli lubi się aktywność społecznościową i ma zadatki na gwiazdę.
R E K L A M ARzeczy specyficzne dla Huawei
Ze względu na to, ze Amerykanie nie dzielą się z Chińczykami strategicznymi technologiami, Huawei nova 10 Pro nie obsługuje sieci 5G. Moim zdaniem nie ma czego żałować, ale można mieć odrębne zdanie i wybrać inna markę.
W urządzeniu pod powłoką EMUI 12 siedzi Android 12. Piszę o tym, bo trudno znaleźć te informację w danych producenta.
fot. J.Filipowicz
Huawei nova 10 Pro nie obsługuje usług Google, a producent, jeśli nic się nie zmieniło, nie poleca oficjalnie alternatywnych sposobów ich instalacji. Według mnie urządzenie na tym korzysta, ale jeśli ktoś potrzebuje, znajdzie drogę, by usługi Google na Huawei nova 10 Pro mieć. Nie lubię polecać oprogramowania firm trzecich, bo nigdy nie wiadomo jaki trojan albo szpieg tam siedzi, niemniej o możliwości wspominam.
Wstępna konfiguracja smartfona to droga przez mękę. Nie, nie jest trudna, tylko mecząca, długotrwała i pozbawiona szacunku dla prywatności użytkownika. Obowiązkowe jest skonfigurowanie Wi-Fi i założenie konta w systemie Huawei. Starzy użytkownicy smartfonów tego producenta przejdą to nieco łatwiej, nowi mogą być zdziwieni. W tym szaleństwie jest niby metoda, bo łatwiej wsiąknąć wtedy w alternatywny system dystrybucji aplikacji, niemniej u mnie niesmak pozostaje.
Brać czy nie brać?
Jeśli lubisz nagrywać wideo w pionie i widzieć jednocześnie swoją twarz, to może być smartfon dla ciebie. Ale żarty na bok – jak powiedział do żony lew, widząc na talerzu marchewkę ze szpinakiem. Sądzę, że jeśli potrzebuje/potrzebowało się i smartfona i słuchawek akurat w okresie promocyjnym, to Huawei nova 10 Pro ze słuchawkami w promocji nie jest/była bardzo złym wyborem. Poza promocją? Niekoniecznie. Chyba że się zakochało w jakości umieszczonych tu zdjęć, projekcie obudowy, innowacyjnym i niepowtarzalnym Huawei HMS, czy Huawei AppGallery. Ja naprawdę polubiłem wyświetlacz tego smartfona, nie krzywiłem się na stereo realizowane nie do końca optymalnie, nieco może brakowało mi jacka audio, bardziej obsługi kart pamięci.
fot. J.Filipowicz
Huawei nova 10 Pro pozycjonuje się jako smartfon dla vlogerów, zapewne zresztą słusznie. Predysponuje do tego porządny przedni aparat/kamera. Ja nie jestem użytkownikiem docelowym. Gdybym zamiast 60 Mpx miał dostać 8 i z tyłu teleobiektyw (choćby skromny) oraz OIS, mocno bym się nad tym smartfonem w takiej cenie zastanawiał. Szczególnie, że mam tu naprawdę bardzo dobry jakościowo wyświetlacz i dizajn, który mi się po prostu podoba.













































































Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!