Huawei Mate X7
Recenzja

Opublikowane:

Składak Huawei daje radę polskiej zimie - i jeszcze robi zdjęcia. Ma to coś...

Huawei Mate X7 trafił do mnie w styczniu 2016 i trafił na dawno zapomnianą Prawdziwą Polską Zimę, a to oznacza, że musiał działać na mrozie i w prószącym śniegu. Najstarsi górale byliby z niego dosyć zadowoleni. Ja w każdym razie nie pamiętam, żeby poważnie zawiódł.

No dobrze, przy minus 16 stopniach aparat Huawei Mate X7 miewał humory, zdarzało mi się 2 razy restartować jego aplikację, ale ciepło dłoni bez rękawic wystarczyło, żeby działało to, co działać miało: dzwonienie, odbieranie, oglądanie zdjęć na podglądzie w Galerii. Zastrzegam, że żaden smartfon nie jest przeznaczony do pracy w takich warunkach. Zawiasy nie zaczęły skrzypieć, a ekranu nie trzeba było odkuwać. I w ogóle: cud, miód, orzeszki. To już coś. Ale tego czegoś w Huawei Mate X7 jest sporo więcej. Zapraszam na recenzję.

Jak to składane cudo wygląda

Dizajn Huawei Mate X7 pozostaje niemal niezmienny względem poprzednika (i tu zostawmy chwilę przerwy na święte oburzenie projektantów, gdyby mnie czytali) i to w zasadzie nie jest zła informacja, chyba że ktoś projektancki geniusz uznaje za niezbędny w nietanich nowinkach. Ja jestem konserwatystą i, gdy mi się coś spodoba, raczej nie oczekuję porażających zmian, po których nie będę wiedział co myśleć. Tu wiem: smartfon jest odpowiednio ciężki, by nieźle leżeć w dłoni, potrzeba obu dłoni, żeby wygodnie obsługiwać smartfona po rozłożeniu, zawiasy są odpowiednio mocne, by utrzymać rozłożenie, ale również we właściwy sposób sprężyste, by proces składania przynosił satysfakcję. Ta, ja wiem, że kształt wyspy aparatów w X6 to orbita, a w X7 – okno stacji kosmicznej, ale dla mnie ta zmiana jest na szczęście mało zauważalna. Aaa – no i jedną ręką nie rozłożę i nie złożę, ale mam raczej typową dłoń; może tym większym się taka sztuka uda. Ja używam dwóch i mi to nie przeszkadza – wszak rozmowę przychodzącą odbieram bez otwierania.

R E K L A M A

Czerwone plecki

W zestawie z Huawei Mate X7są dodatkowe plecki – w moim wypadku czerwone o fakturze przypominającej skórę. Są chropowate, obejmują tył smartfona i sekcję z zawiasami, a do tego mają stopkę, której nauczyłem się używać w poprzednim modelu, ale nadal nie we wszystkich scenariuszach wydaje mi się w pełni funkcjonalna. Doceniam ochronę zawiasów przed kurzem i zanieczyszczeniami, ale jeszcze bardziej porządne Kunlun Glass na ekranie zewnętrznym i aluminiową ramkę – lekką, a wytrzymałą.

Dobrze leży w rękach

Jak na swoje rozmiary Huawei Mate X7 zadziwiająco dobrze leży w rękach. Wyspa z aparatami jest potężna i ciężka, nie da się ukryć, ale całe urządzenie jest tak wyważone, że mnie to podczas użytkowania nie przeszkadzało. 235 gramów to niedużo dla składaka typu fold, ale to taka waga, przy której smartfona czuje się w ręce bardzo dobrze bez względu na to czy jest rozłożony czy złożony. Po złożeniu obudowa (bez wyspy aparatów) ma 9,5 mm, a po rozłożeniu 4,5 mm.

Gdyby tak zniknął aparat...

Huawei Mate X7 jest symetryczny, a to podobno wyznacznik piękna. Podoba mi się lśniące wykończenie krawędzi, ładny kontrast który tworzą zresztą obudowy, cienkie obramowanie ekranu. Gdyby tak jeszcze aparat mógł zniknąć z frontu… Wszak po rozłożeniu mamy kolejne oczko do rozmów wideo. USB-C centralnie na dolnej krawędzi, czytnik linii papilarnych na prawej i – o bogowie! – działa zawsze za pierwszym razem. Naprawdę. Nie musiałem konfigurować drugiego odcisku palca ani rozpoznawania twarzy. No to ja nie wiem czego jeszcze można chcieć; chyba tylko gniazda jack i radia FM w przyszłej odsłonie (żarcik).

R E K L A M A

Podlewaj go gorącą wodą pod dużym ciśnieniem

Za każdym razem mam spore wątpliwości, gdy producenci piszą o standardach odporności na czynniki środowiskowe, tym bardziej, że mogą pojawić się problemy podczas ewentualnego serwisowania. IP58, które zapewnia wodoodporność do 2 metrów i IP59 świadczące o ochronie przed strumieniem gorącej wody pod dużym ciśnieniem to klasy odporności najwyższe wśród składaków, a jednak nie polecam testowania. Najbardziej z tego wszystkiego cieszy mnie optymalizacja dotyku mokrymi palcami – to testowałem i rzeczywiście wyświetlacz mniej wariuje.

Tak się składa, że ma 2 wyświetlacze

Zewnętrzny wyświetlacz Huawei Mate X7 daje się obsługiwać jedną ręką, ale w standardowym układzie sięgam kciukiem tylko do 2/3 jego wysokości, więc chętnie korzystam z możliwości jego zmniejszenia. Po otwarciu największy ekwilibrysta by nie dał rady jedną ręką, chyba że wszystkie ikony zgromadziłby na prawej części ekranu. Jako że najczęściej używam smartfona do pisania w podróży, cieszy mnie wygoda obsługi klawiatury ekranowej w ten sposób, że na jednym ekranie sobie na niej piszę, a na drugim mam dokument. Na tak dużym ekranie możliwość otwarcia więcej niż jednego okna aplikacji nabiera sensu.

Elastyczny, ale trwały bez nabożnej czci

Zewnętrzny ekran Huawei Mate X7 jest wygięty i zachodzi na krawędzie. Huawei chwali się większą (jak rozumiem względem poprzedniej generacji szkła Crystal Armor Kunlun) o 25x wytrzymałością na upadki i 16x większą na zarysowania. Do dobre informacje, ale poza codziennym użytkowaniem trudno to sprawdzić. Zresztą przyszłym użytkownikom również nie polecam. Nie dlatego, żebym nie dawał wiary. Po prostu szkoda przypadkiem rzucając smartfonem uszkodzić go nieodwracalnie. Warto pamiętać, że poza wyświetlaczem jest tam jeszcze stosunkowo delikatny mechanizm AF i OIS. Nie rzucajcie proszę smartfonami. Nosiłem w kieszeni, kładłem na blatach, przesuwałem – nie widać śladów. Nie zrzucałem ze schodów, nie przejeżdżałem hulajnogą. Po prostu normalnie użytkowałem bez nabożnej czci, która towarzyszyła obchodzeniu się z pierwszym składakiem od Huawei – tak jak każdego innego smartfona.

R E K L A M A

Chroni go ciecz nienewtonowska i włókno węglowe

Z kolei wewnętrzny trzywarstwowy ekran Huawei Mate X7 ma mieć 100-procentową wyższą odporność na zginanie, więc zapewne można go zginać dwa razy dłużej niż poprzedni zanim kompletnie się podda i kolejnego zgięcia już nie wytrzyma. Zginać trzeba, zazwyczaj kilka razy dziennie, jeśli się korzysta ze składanego smartfona, więc to dobrze. Producent przekazał wyniki badań laboratoryjnych według których w warunkach testowych zawias wytrzymuje 50 zgięć dziennie przez 5 lat. Dwudziestoprocentowo wyższa odporność na uderzenia dla ekranu też brzmi pokrzepiająco, ale tego też nie radzę testować bez konieczności. Warto wiedzieć, że jest. Tak, zagięcie widać, bo we wszystkich foldach widać. Konserwatywny esteta we mnie wrzeszczy i rwie włosy z głowy, ale ja się przyzwyczaiłem. Taka uroda tego dizajnu.

Te trzy warstwy to nie to-tamto, tylko przemyślana technologiczna kanapka. U podstawy jest warstwa nośna z włókna węglowego zapewniająca odporność na uderzenia i deformacje, później warstwa UTG – aluminium klasy lotniczej zapewniające odporność na uderzenia, a na samym wierzchu jeszcze jedna powłoka z cieczy nienewtonowskiej, która zapewnia normalnie elastyczność, ale przy uderzeniu robi się twarda. Żeby złapać jak zachowuje się taka ciecz, warto zapuścić sobie w necie filmik o basenach wypełnionych mąką ziemniaczaną zmieszaną z wodą. Gdy się stoi w czymś takim – człowiek tonie, ale gdy się biegnie tupiąc – można się bez problemu przemieszczać. Dodatkowo fałda wyświetlacza po złożeniu nie ma kontaktu z zawiasem. W czasie ewentualnego upadku powinno to zamortyzować wstrząs i zniwelować ewentualne uszkodzenia.

R E K L A M A

2x LTPO do 120 Hz

Zewnętrzny ekran Huawei Mate X7 to 10-bitowy LTPO OLED o przekątnej 6,49”, rozdzielczości 1080x2444 px z odświeżaniem do 120 Hz i jasnością do 3000 nitów. Wewnętrzny wyświetlacz Huawei Mate X7 to elastyczny LTPO OLED o przekątnej 8”, rozdzielczości 2210x2416 px z odświeżaniem do 120 Hz i jasnością do 2500 nitów. W obu przypadkach oczywiście software’owo można zmienić system odświeżania wyświetlaczy, który domyślnie jest ustawiony na odświeżanie dynamiczne. To oprogramowanie decyduje wtedy zależnie od wyświetlanej treści o częstotliwości. Ustawienie standardowej częstotliwości odświeżania blokuje jej wartość na 60 Hz i pozwala znacznie oszczędzić baterię, natomiast ustawienie wysokiej częstotliwości odświeżania blokuje ją na 120 Hz i – cóż – nieco bardziej niż domyślne drenuje baterię.

Oprogramowanie Huawei Mate X7 pozwala oczywiście ustawić również jaskrawość i ciepłotę wyświetlanych barw, wielkość obrazu i czcionek czy ikon, skonfigurować tryb ciemny, przełączyć HDR, ustawić widok podzielony aplikacji czy dostosować współczynnik proporcji aplikacji, które źle się skalują na wewnętrznym ekranie. Podstawowy interfejs można naprawdę mocno modyfikować i dopasowywać pod siebie, choć zestawy ikon (sporo ich) są bardzo… jednakowe. Tak, są nieco odmienne, a jednak brakuje mi szaleństw, jakie proponował Huawei kilka generacji EMUI temu.

Bateria i odprowadzanie ciepła

Akumulator Huawei Mate X7 ma 5300 mAh pojemności i wystarcza w zależności od użytkowania na 1 do 3 dni. Tak, nie bujam. Po prostu jeden dzień z włączonym wszystkim, a 3 z rzeczami niezbędnymi. Gdy bateria dobije do 20% smartfon proponuje przejście na tryb oszczędny i warto to zrobić, gdy jesteśmy daleko od ładowarki albo gniazdka. Samo ładowanie jest dosyć szybkie. Producent podaje 48 minut do pełnego naładowania z ładowarką o mocy 66 W. Przyznaję, miałem niewiele czasu na testy, więc nigdy nie rozładowałem smartfona do wyłączenia. Ładowałem zazwyczaj na kilkunastu procentach i zajmowało to ok. 35-40 minut. Po rozładowaniu do końca, bateria ładuje się do 35% po 10 minutach, a do 85% po pół godziny ładowania.

R E K L A M A

Ładujemy otwartego

Interfejs za każdym razem podczas podłączania ładowania wyświetla uwagę o zaleceniu ładowania przy otwartym smartfonie. Ładowałem przy otwartym i przy zamkniętym i nie zauważyłem żadnego grzania się dwuogniwowej baterii w żadnym z ogniw, niemniej zaleceń producenta warto przestrzegać.

Gdy się gra, akumulator rzeczywiście wyczerpuje się szybciej. Nie to, bym uważał Huawei Mate X7 za smartfon gamingowy, co to, to nie. Głównie ze względu na to, że świetny wyświetlacz wewnętrzny doskonale sprawdza się do przeglądania internetu, czytania książek czy komiksów, a także do pracy z tekstem i grafiką, ale jego nietypowe rozmiary i rozdzielczość nie do końca współgrają z grami. Jeśli grałem, robiłem to na wyświetlaczu zewnętrznym, bo złożony smartfon pewnie leży w rękach, palce dodatkowo go stabilizują opierając się z tyłu na wyspie aparatów i na stopce case’a. Ale do rzeczy.

...a chłodzimy grafenem

O chłodzenie podczas ładowania, grania i każdego innego intensywnego wykorzystywania smartfona dba grafen i spora jak na rozmiary składaka komora rozprowadzania ciepła o powierzchni 3550 mm kwadratowych. Huawei Mate X7 ma tę komorę większą o 18% od poprzednika, a cały układ zapewnia 17% przyrost przewodności cieplnej. Ciepełko rozprowadzane jest tak, by urządzenie oddawało je na zewnątrz obiema stronami obudowy. Nie zauważyłem co prawda, by wyświetlacz się grzał, ale w ogóle miałem problemy z właściwym rozgrzaniem układu. Genshin Impact nie dał rady, Wuthering Waves również nie.

R E K L A M A

3 aparaty fotograficzne i korekta kolorów

Spójrzcie na wyspę aparatów Huawei Mate X7. Dobra, dobra, darujcie sobie uwagi, że brak tam tylko lądowiska dla helikopterów, bo dzięki temu elementowi smartfona zrobicie naprawdę fajne zdjęcia. Chcecie porządnych aparatów? To wyspa musi być duża.

10 stopni zmienności

Oczko na górze po lewej to główny aparat. Ma matrycę RYYB 1/1,28”, przysłonę zmienną 10-stopniowo od f/1.49 do f/4.0 i bardzo dobrą dynamikę. Ręka może zadrżeć, bo jest optyczna stabilizacja obrazu. Robi bardzo dobre zdjęcia, ale to właśnie on jest najmniej odporny na mrozy. Przy -14, -16 zaczynał szwankować. Podejrzewam, że nawet nieco wcześniej, ale smartfon trafił do mnie w czasie właśnie takich temperatur. Takie zachowanie to nie jest nic dziwnego, po prostu delikatna mechanika nie lubi się z mrozem, podobnie jak elektronika. Na automacie zdjęcia wychodzą bardzo poprawnie, z ładnie odwzorowanymi kolorami, z doskonałym odwzorowanie nie tylko czerwieni, ale również innych kolorów.

Tele i macro w jednym

Na górze po prawej umieszczono aparat z teleobiektywem. Matryca RYYB 1/2,51, przysłona f/2.1, niezbędna optyczna stabilizacja obrazu i zoom optyczny 3,5x. Producent podkreśla 100-krotny zoom cyfrowy, ale powinien raczej moim zdaniem napisać o 10-krotnym kombinowanym hybrydowym zoomie, który przy dobrym świetle daje naprawdę bardzo fajne efekty i dobrej jakości zdjęcia. Jeśli zajrzycie do galerii, to wszystkie zdjęcia ze zwierzakami są robione właśnie z tym zoomem. Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o wydłużonej głębi ostrości podczas robienia zdjęć macro. Ona też jest osiągana prawdopodobnie za pomocą dwóch obiektywów, ale to właśnie dzięki teleobiektywowi zdjęcia macro wychodzą tak dobrze.

Na dole po lewej mieści się aparat z matrycą 40 Mpx, szerokokątnym obiektywem i przysłoną f/2.2, a po prawej – True-to-Colour Camera odpowiedzialna za korektę i poprawne odwzorowanie kolorów w trudnych warunkach oświetleniowych. Producent zapowiada, że ta ostatnia ma o 43% lepszą skuteczność w odwzorowaniu kolorów niż podobny interfejs w poprzedniku.

R E K L A M A

Zajrzyjcie do galerii na karcie w katalogu

Przypominam, że tu mamy zmniejszone fotki, ale na karcie Huawei Mate X7 w katalogu mGSM.pl znajdziecie galerię z fotkami w pełnej rozdzielczości bez jakiegokolwiek retuszu. Wszystkie zdjęcia były robione na ustawieniach automatycznych, czyli tak jak najczęściej się je robi. Trochę cierpliwości + tryb profesjonalny i można osiągnąć jeszcze lepsze efekty. Rozdzielczość 4096x3072 px (12,6 Mpx) to rozdzielczość domyślna, ale można w ustawieniach wymusić 25 Mpx i zauważalnie dłuższe obrabianie fotki albo odnaleźć w interfejsie pozycję „wysoka rozdzielczość” i strzelać fotki w pełnych 50 Mpx (8192x6144 px) czekając na postprocessing zdjęcia jeszcze dłużej. Czy warto? Sporadycznie może być to przydatne, ale z domyślnego 12,5 Mpx daje się wydrukować naprawdę dobrej jakości fotkę, a na dużym ekranie wygląda bardzo dobrze.

R E K L A M A

Doskonale zbędne

Zarówno na zewnętrznym jak i na wewnętrznym wyświetlaczu są aparaty do selfie/rozmów wideo. Oba uważam za doskonale zbędne, bo po otwarciu Huawei Mate X7 i uruchomieniu aparatu możemy go odwrócić i rozmawiać albo robić selfie tylnym aparatem jednocześnie widząc się na zewnętrznym ekranie. Ja rozumiem, że dopóki Apple nie wypuści podobnej konstrukcji, ale bez zbędnych dwóch przednich aparatów, nikt nie odważy się ich wcześniej zlikwidować. Toć jack 3,5 mm byłby bardziej przydatny i być może nawet znacznie tańszy, a użytkownicy słuchający audio odpuściliby te 2 mm więcej jeśli chodzi o grubość obudowy. I baterię by można wtedy nieco pojemniejszą… Oj, rozmarzyłem się. Tymczasem mamy dwa dodatkowe oczka szpecące wyświetlacze. Jedno w centrum na górze zewnętrznego wyświetlacza, drugie po otwarciu, w prawym górnym rogu. Po 8 Mpx. Po co?

R E K L A M A

2,7k, ale ze stabilizacją!

W ustawieniach wideo poza domyślnym FHD i maksymalnym 4k (do 60 kl./s, ale bez OIS) mamy dodatkową rozdzielczość 2,7k (60 kl./s ze stabilizacją), z którą spotykam się chyba po raz pierwszy w smartfonach Huawei. W podręcznym interfejsie przybyła ikonka kontroli stabilizacji i druga odpowiedzialna za śledzenie obiektu. Jak działa śledzenie? Ano w zależności od warunków oświetleniowych trochę lepiej albo trochę gorzej. Przy FHD i 60 kl./s i w kiepskich warunkach oświetleniowych w pomieszczeniu nadal nie udaje mi się zarejestrować ekwilibrystycznych figur mojego kota w powietrzu, co zrozumiałe, ale latającą sikorkę w słońcu daje się już śledzić. O ile nie jest zbyt ożywiona.

Do jakości wideo nie mam się jak przyczepić. Pewnie że chciałbym i 4k z 60 kl./s i stabilizację ze śledzeniem i żeby to wszystko działało razem, ale to 2,7k ze stabilizacją bez śledzenia też ujdzie. Zazwyczaj rejestruję i tak filmy rodzinno-towarzyskie albo zwierzaki w FHD przy 60 kl./s – tu kamera sprawdza się znakomicie. Podobnie zresztą w zastosowaniach półprofesjonalnych dla tych, którzy utrzymują się z wideo w społecznościówkach. Stacjonarne 4k ze statywu z sensownym klatkarzem przecież nadal wystarczy.

R E K L A M A

Interfejs i komunikacyjna ambiwalencja

Interfejs użytkownika rozpozna każdy wcześniejszy właściciel smartfona Huawei. Każdy rozpozna również sporo aplikacji niekoniecznych do codziennego użytkowania Huawei Mate X7. Na szczęście porządkowanie trwa 2 momenty. Jeden na odinstalowanie tego, co niepotrzebne i drugi, by zainstalować własne narzędzia. Duży wyświetlacz jest nie do przecenienia – to fajny responsywny roboczy pulpit, na którym wszystko można mieć pod ręką. Jest oczywiście klasyczna obsługa przyciskami albo gesty. Jest moduł obsługi jedną ręką i więcej niż jedno okno na ekranie. Są wszelkie ułatwienia pochowane w ustawieniach, ale samo menu ustawień ma bardzo przejrzysty układ, a w razie problemów proponuje podręczną wyszukiwarkę albo własne podpowiedzi.

Odcisk działa od ręki

Zabezpieczać można się kodem, liniami papilarnymi albo twarzą. Sensowną opcją wydaje się ukrywanie przez AI powiadomień, gdy na ekran Huawei Mate X7 patrzy ktoś inny niż właściciel. Czytnik linii papilarnych działa koncertowo. Naprawdę nie mogę wyjść ze zdziwienia, że jedna rejestracja odcisku wystarczyła, by ekran startował od jednego dotknięcia.

Tak gdzie operator nie wyciął zbyt dużo na BTS-ach rozmowy są doskonałej jakości, między innymi ze względu na skutecznie działającą redukcję szumów, ale nie wszędzie tak jest. Trudno niestety stwierdzić czy wynika to z konkretnej konfiguracji operatorskiej infrastruktury, czy z innych powodów. Na wsi widzę maszt mojego operatora i mimo to czasem są problemy z komunikacją. W mieście jest ich znacznie mniej. Tym którzy nie pamiętają przypominam, że smartfony Huawei nadal nie obsługują sieci 5G i nie zapowiada się, by w najbliższej przyszłości to się zmieniło. Z czasem może to doskwierać coraz bardziej.

R E K L A M A

Google z trzeciej ręki

Mogę mieć aplikacje Google, z których ja akurat nie korzystam. Nie budzi mojej radości to, że dostęp do nich jest oferowany przez firmę trzecią, wymaga osobnego konta, potrzebuje moich danych, osobnych zezwoleń i jest ogólnie niewygodny jak kamień w bucie. Piszę tę recenzję w momencie, gdy zawiodły niestety płatności na zegarkach Huawei, które również były realizowane przez firmę trzecią. Niefortunny to wypadek, ale ten typ realizacji usługi właśnie tak ma. Pojawiają się nie tylko problemy z zaufaniem, ale również z płynnością świadczenia. Mam nadzieję że producent mocno działa w celu zmiany tego stanu rzeczy.

Huawei Mate X7 to jest niezwykle wygodny sprzętowo smartfon. Świetnie działa w ekosystemie innych urządzeń Huawei, jeśli użytkownik takowymi dysponuje. Jako narzędzie do pracy też sprawuje się znakomicie. Sklep AppGallery jest ok, sęk w tym, że statystycznie nikt dziś nie może obyć się bez Google, a dostęp okrężną drogą nie każdemu pasuje.

Sprzętowo gra i buczy, że mucha nie siada

Pisałem już o grach: nie narzekam, bo dwa wymienione przeze mnie duże tytuły działają na Huawei Mate X7 po prostu płynnie. Nieoficjalnie niestety mogę tylko przypuszczać, że smartfon działa z układem HiSilicon Kirin 9030 Pro, bo producent chyba nadal tej informacji nie potwierdził. Natomiast z całą pewnością mogę napisać, że składak występuje z pamięcią użytkownika 256 albo 512 GB i 12 albo 16 GB pamięci RAM. W Polsce w sprzedaży będzie wariant 512 + 16 GB. Obsługuje dwie karty SIM, Wi-Fi 7 i BT 6.0. Ci którzy lubią bezprzewodowo słuchać muzyki, ucieszą się z obsługi SBC, AAC, LDAC, L2HC, a ci którzy czasem jednak rozmawiają w deszczu – z obecności klasy odporności IP58, IP59 (o których już pisałem). Poza ładowaniem ładowarką przewodową o mocy 66 W, Huawei Mate X7 obsługuje także ładowanie bezprzewodowe do 50 W. Podładuje też bezprzewodowo kompatybilne słuchawki albo zegarek. O wyświetlaczach i aparatach fotograficznych już wspomniałem. Pozostaje mi tylko napisać, że na niczym tego smartfona nie zagiąłem (poza tym na czym się zagina naturalnie). Nie udało mi się go porządnie rozgrzać, nie udało mi się sprawić, żeby lagował, nie porysowałem ekranu ani obudowy przy codziennym użytkowaniu.

R E K L A M A

To składam ekran i podsumowuję

Premiera Huawei Mate X7 w Polsce 3 lutego 2026 r. Huawei Mate X7 można w Polsce kupić w kolorze czerwonym (to ten, którego testowałem) albo czarnym. Dostępny jest wariant pamięci 512 + 16 GB. Kosztuje 8 999 zł. Od 3 lutego do 8 marca 2026 r. można podczas zakupu wybrać dodatkowy prezent - zegarek Huawei Watch Fit 4 Pro, za który normalnie trzeba zapłacić 699 zł. Cena tego smartfona determinuje odbiorcę. Tu nie ma miejsca na przypadkowych eksperymentatorów, chyba że są bardzo zamożni. Jest natomiast miejsce dla tych, którzy chcę przesiąść się na mobilne narzędzie, które poza warstwą komunikacyjną zapewnić może jednocześnie względnie duży komfort pracy i zabawy.

Nie przepadam za składakami; Huawei Mate X7 dał mi natomiast odczuć, że być może nadszedł czas na zmianę przyzwyczajeń. Jest w stanie zastąpić niewielki tablet z Androidem zarówno w zakresie pracy, jak i rozrywki mieszcząc się przy tym w kieszeni. Tak, obciąża ją trochę bardziej niż zwykły smartfon, ale daje więcej powierzchni roboczej. Chcemy dużych ekranów, ale żeby jednocześnie były kompaktowe – to jeden z tych paradoksów, na które natykam się na co dzień wśród użytkowników smartfonów. Huawei Mate X7 jest kompromisem, który na ten paradoks odpowiada. Nadaje się do pracy, robi świetne zdjęcia, oferuje duży ekran mieszcząc się jednocześnie do kieszeni. Trudno się oprzeć, by przynajmniej podjąć próbę wyjścia poza przyzwyczajenia.

O autorze
jacek-filipowicz.jpg
Jacek Filipowicz

Dziennikarz specjalizujący się w rynku urządzeń elektronicznych, ze szczególnym uwzględnieniem urządzeń przenośnych, telefonów, smartfonów i tabletów. Związany z katalogiem mGSM.pl od początku istnienia serwisu. Od 2012 roku pełni funkcję redaktora naczelnego. Autor testów, recenzji, aktualności.

Artykułów: 2031

Ten artykuł nie ma jeszcze opinii. Bądź pierwszy i zapoczątkuj dyskusję!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A

 Niestety, ale nie ma jeszcze żadnych opinii.

 Dodaj swoją opinię!


mGSM.pl na YouTube

mgsm-premium-icon-small KONTO PREMIUM od 4,92
zł/mies