Od razu spieszę donieść, że podobnych kłopotów nie miałem choćby ze wspomnianą kartą Plusa, jak również z Orange i Play, ale może to zwykły przypadek i o niczym nie świadczy?
Mimo pojawienia się wspomnianych kłopotów, kilkunastodniowe testy Honora wspominam bardzo dobrze, a rozstanie z nim - średnio bolesne. Średnio pewnie dlatego, że w pudełku czekało na mniej już nowe urządzenie; bolesne - bo telefon po prostu mi się spodobał. Choć początkowo obawiałem się nowej marki i podchodziłem do słuchawki nieco sceptycznie, to z każdym dniem smartfon zyskiwał moją sympatię. Aż go polubiłem. Może nawet ze wzajemnością?
Polubiłem między innymi za bardzo dobrą baterię, ponieważ telefon mogłem męczyć naprawdę długo i namiętnie. A prądu ubywało dość powoli. Choć może to tylko dlatego, że urządzenie nie działa w sieciach LTE, a co za tym idzie bateria nie musi obsłużyć dodatkowej anteny? Tak czy owak - nie musiałem chadzać z power bankiem lub malutką ładowarką. A to bardzo cenne.
Nie narzekałem na aparat, ani na funkcje muzyczne. Programy związane z nawigacją również działały bez zarzutu (choć jedna z nich zgubiła drogę, ale to przecież nie wina Honora, prawda?). Komórka pozytywnie przeszła także test głośnomówiący, czyli sprawdzenie, czy i jak będzie można prowadzić rozmowę podczas jazdy samochodem, kiedy to smartfon wpięty jest w uchwyt znajdujący się na desce rozdzielczej.
fot. Adam Owczarek/mGSM.pl
Na koniec wspomnę o innej przyczynie rodzącej się pomniędzy mną a Honorem sympatii - 4-rdzeniowym procesorze. W zupełności wystarczał on do obsługi testowanego urządzenia. Zawsze działał, zawsze szybko i zawsze pewnie.
materiał własny







Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!