Homtom HT10
Recenzja

Opublikowane:

10 rdzeni, skaner tęczówki, rozsądna cena

Budowa i ekran

Do wyglądu modelu HT10 mam mieszane odczucia, nie jest wybitnie atrakcyjny, ale nie ma też nic konkretnego, co można mu zarzucić. Ma spore gabaryty, ale uzasadniają to wymiary wyświetlacza - kto kupuje phableta, nie może oczekiwać urządzenia o rozmiarach kompaktowego smartfona. Jest też dość ciężki - waży 175 gramów, nieco więcej niż się spodziewałam, ale to "zasługa" metalowych elementów obudowy. Całość jest porządnie spasowana, solidna, bez ostrych krawędzi. Niemniej oszczędności widać po zastosowanych materiałach, bowiem o ile z frontu mamy delikatnie zaokrągloną, szklaną powierzchnię, dalej metalowe, wyfrezowane krawędzie, to plastikowa klapka na tylnym panelu sprawia nieco gorsze wrażenie. Głównie przez to, jak łatwo łapie brud, zwłaszcza zatłuszczenia.

Z frontu uwagę zwraca przede wszystkim duży wyświetlacz - to 5,5-calowy ekran wykonany w technologii IPS o rozdzielczości full HD (czyli 1080x1920 pikseli), który uważam za mocny punkt opisywanego urządzenia. Zapewnia świetną kolorystykę (kolory są może nieco za zimne, ale dodajmy, że na parametry obrazu można wpływać poprzez menu z technologią MiraVision), przyzwoitą jasność, bardzo dobre kąty widzenia - nie męczy oczu, ma precyzyjny panel dotykowy, a jego obsługa, granie czy oglądanie filmów to czysta przyjemność. Niedosyt pozostawia co najwyżej fakt, że nie zdecydowano się na wyświetlacz AMOLED-owy oraz że zabrakło ochrony ekranu przed fizycznymi uszkodzeniami (np. szkła Gorilla Glass czy Dragontail - a przynajmniej nie znalazłam oficjalnej informacji na ten temat).

Nad ekranem znalazły się: frontowy aparat oraz głośnik rozmów, a także zestaw czujników. Pierwszy od lewej jest sensor podczerwieni (wykorzystywany podczas skanowania oka), następnie aparat do zdjęć portretowych (lub wideorozmów), następnie głośnik oraz element wyróżniający ten model spośród innych - skaner tęczówki. Jest tu także dioda powiadomień. Miejsce pod ekranem zagospodarowano umieszczając tu trzy przyciski systemowe - niestety niepodświetlane.

Kilka słów więcej należy poświęcić skanerowi tęczówki i temu, w jakich sytuacjach działa dobrze, a w których sprawdza się nieco gorzej. Najpierw teoria - skaner tęczówki to biometryczny system uwierzytelniania, który rozpoznaje 266 punktów, czyli więcej, niż typowe smartfonowe skanery linii papilarnych. Na dodatek ma on odblokować telefon w mniej niż sekundę. A jak jest w praktyce? Na co dzień skaner sprawował się nieźle - ale nie był bezbłędny, dawał dobry odczyt w 6-7 przypadkach na 10. Z tym że czasami każdy odczyt był poprawny, ale czasami przytrafiało się kilka z rzędu nieudanych skanów. Może to kwestia wprawy. Noszenie okularów korekcyjnych oraz przeciwsłonecznych (z antyrefleksem) również nie robiło mu wielkiej różnicy, choć znaczenie miało tu odbite od szkieł światło. Skanować oczy można też bez problemu w kompletnych ciemnościach - skaner wspiera się czujnikiem podczerwieni, więc ilość światła zewnętrznego nie ma aż takiego znaczenia.

Błędy odczytu pojawiają się, gdy na przykład trochę zabrudzona lub zaparowana jest górna część frontowego panelu (tj. w tej okolicy, w której zlokalizowany jest skaner). Na dodatek w czasie, kiedy testowałam Homtoma, przytrafiło mi się niewielkie, alergiczne zapalenie spojówek - i, jak się okazało, to dla skanera było zbyt wiele, telefon w ogóle mnie nie rozpoznawał. Możemy więc założyć, że w przypadku podrażnionych oczu lub innych z nimi problemów do czasu wyleczenia lepiej zdezaktywować odblokowanie telefonu przez skan tęczówki. Dodam jeszcze, że podczas skanowania smartfon wydaje specyficzne dźwięki. Summa summarum skaner tęczówki to ciekawy sposób zabezpieczenia telefonu, ale na dany moment za znacznie szybsze, wygodniejsze i lepiej działające rozwiązanie uznałabym jednak skaner linii papilarnych.

Pora przejść do krawędzi, na których w istocie za wiele ciekawego się nie dzieje. Bowiem na górnej samotnie tkwi gniazdo słuchawkowe, na dolnej zaś port microUSB, maskownica głośnika oraz otwór mikrofonu. Lewa strona jest pozbawiona jakichkolwiek dodatków, na prawej zaś umieszczono fizyczne, plastikowe przyciski do odblokowania ekranu i regulacji głośności - wystarczająco wysunięte ponad powierzchnię, łatwo wyczuwalne i klikalne.

Został jeszcze tylny panel - tutaj uwagę zwraca wystający ponad powierzchnię obiektyw aparatu, któremu towarzyszy dioda doświetlająca i dodatkowy mikrofon. W dolnej części widnieje logo producenta. Tą nieco garbatą, plastikową klapkę można zdemontować, dostając się w prosty sposób do wnętrza telefonu. Tutaj od razu uwagę zwraca bateria, ogniwo o pojemności 3200 mAh. Dopiero po jej wyjęciu mamy możliwość dostać się do slotów na karty SIM i SD. Prawy slot obsługuje wyłącznie karty microSIM, lewy natomiast kartę nanoSIM lub kartę microSD.

Materiał własny

O autorze
jolanta-szczepaniak.jpg
Jolanta Szczepaniak

Dziennikarka - w zawodzie od 10 lat. Absolwentka UŁ. Dawniej związana z miesięcznikiem "Mobile Internet", obecnie publikuje testy w serwisie mGSM.pl. Sporadycznie blogerka i wikipedystka. Na co dzień fanka mobilnych technologii i internetu, gadżeciara, serialomaniaczka i nałogowa czytelniczka książek oraz prasy popularyzującej naukę.

Artykułów: 2757

Ten artykuł nie ma jeszcze opinii. Bądź pierwszy i zapoczątkuj dyskusję!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A

 Niestety, ale nie ma jeszcze żadnych opinii.

 Dodaj swoją opinię!


mGSM.pl na YouTube

mgsm-premium-icon-small KONTO PREMIUM od 4,92
zł/mies