Ciekawy phablet o mocnej specyfikacji, zabezpieczający dostęp do wrażliwych danych użytkownika poprzez skaner tęczówki. Czy to rozwiązanie sprawdziło się lepiej od czytników linii papilarnych?
Homtom to submarka popularnej chińskiej firmy Doogee, w której ofercie znajdują się urządzenia dla osób z nieco mniej zasobnym portfelem. W Polsce nie jest ona szeroko rozpoznawalna, ale biorąc pod uwagę, że mamy oficjalnego dystrybutora obydwu marek, warto bliżej zainteresować się smartfonami i phabletami z logo Doogee i Homtom. A była taka okazja, gdy w redakcji pojawił się model Homtom HT10.
Co go wyróżnia? Przede wszystkim 10-rdzeniowy procesor MediaTek Helio X20 oraz biometryczne zabezpieczenie danych - ale tym razem nie chodzi o czytnik linii papilarnych, ale zintegrowany skaner tęczówki oka. To rozwiązanie jest jeszcze w smartfonach rzadkością i sama byłam ciekawa, czy przypadnie mi bardziej do gustu i okaże się praktyczniejsze od odcisków palców... Dodać trzeba, że przy całej swojej specyfikacji cena pozostaje w zasięgu wielu potencjalnych nabywców i wynosi 1199 złotych.
Spis treści
- Budowa i ekran
- System i aplikacje
- Dźwięk. Zdjęcia i wideo
- Łączność i komunikacja. Wydajność (benchmarki)
- Opakowanie i akcesoria. Bateria. Podsumowanie. Plusy i minusy
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Budowa i ekran
Do wyglądu modelu HT10 mam mieszane odczucia, nie jest wybitnie atrakcyjny, ale nie ma też nic konkretnego, co można mu zarzucić. Ma spore gabaryty, ale uzasadniają to wymiary wyświetlacza - kto kupuje phableta, nie może oczekiwać urządzenia o rozmiarach kompaktowego smartfona. Jest też dość ciężki - waży 175 gramów, nieco więcej niż się spodziewałam, ale to "zasługa" metalowych elementów obudowy. Całość jest porządnie spasowana, solidna, bez ostrych krawędzi. Niemniej oszczędności widać po zastosowanych materiałach, bowiem o ile z frontu mamy delikatnie zaokrągloną, szklaną powierzchnię, dalej metalowe, wyfrezowane krawędzie, to plastikowa klapka na tylnym panelu sprawia nieco gorsze wrażenie. Głównie przez to, jak łatwo łapie brud, zwłaszcza zatłuszczenia.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Z frontu uwagę zwraca przede wszystkim duży wyświetlacz - to 5,5-calowy ekran wykonany w technologii IPS o rozdzielczości full HD (czyli 1080x1920 pikseli), który uważam za mocny punkt opisywanego urządzenia. Zapewnia świetną kolorystykę (kolory są może nieco za zimne, ale dodajmy, że na parametry obrazu można wpływać poprzez menu z technologią MiraVision), przyzwoitą jasność, bardzo dobre kąty widzenia - nie męczy oczu, ma precyzyjny panel dotykowy, a jego obsługa, granie czy oglądanie filmów to czysta przyjemność. Niedosyt pozostawia co najwyżej fakt, że nie zdecydowano się na wyświetlacz AMOLED-owy oraz że zabrakło ochrony ekranu przed fizycznymi uszkodzeniami (np. szkła Gorilla Glass czy Dragontail - a przynajmniej nie znalazłam oficjalnej informacji na ten temat).
Nad ekranem znalazły się: frontowy aparat oraz głośnik rozmów, a także zestaw czujników. Pierwszy od lewej jest sensor podczerwieni (wykorzystywany podczas skanowania oka), następnie aparat do zdjęć portretowych (lub wideorozmów), następnie głośnik oraz element wyróżniający ten model spośród innych - skaner tęczówki. Jest tu także dioda powiadomień. Miejsce pod ekranem zagospodarowano umieszczając tu trzy przyciski systemowe - niestety niepodświetlane.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Kilka słów więcej należy poświęcić skanerowi tęczówki i temu, w jakich sytuacjach działa dobrze, a w których sprawdza się nieco gorzej. Najpierw teoria - skaner tęczówki to biometryczny system uwierzytelniania, który rozpoznaje 266 punktów, czyli więcej, niż typowe smartfonowe skanery linii papilarnych. Na dodatek ma on odblokować telefon w mniej niż sekundę. A jak jest w praktyce? Na co dzień skaner sprawował się nieźle - ale nie był bezbłędny, dawał dobry odczyt w 6-7 przypadkach na 10. Z tym że czasami każdy odczyt był poprawny, ale czasami przytrafiało się kilka z rzędu nieudanych skanów. Może to kwestia wprawy. Noszenie okularów korekcyjnych oraz przeciwsłonecznych (z antyrefleksem) również nie robiło mu wielkiej różnicy, choć znaczenie miało tu odbite od szkieł światło. Skanować oczy można też bez problemu w kompletnych ciemnościach - skaner wspiera się czujnikiem podczerwieni, więc ilość światła zewnętrznego nie ma aż takiego znaczenia.
Błędy odczytu pojawiają się, gdy na przykład trochę zabrudzona lub zaparowana jest górna część frontowego panelu (tj. w tej okolicy, w której zlokalizowany jest skaner). Na dodatek w czasie, kiedy testowałam Homtoma, przytrafiło mi się niewielkie, alergiczne zapalenie spojówek - i, jak się okazało, to dla skanera było zbyt wiele, telefon w ogóle mnie nie rozpoznawał. Możemy więc założyć, że w przypadku podrażnionych oczu lub innych z nimi problemów do czasu wyleczenia lepiej zdezaktywować odblokowanie telefonu przez skan tęczówki. Dodam jeszcze, że podczas skanowania smartfon wydaje specyficzne dźwięki. Summa summarum skaner tęczówki to ciekawy sposób zabezpieczenia telefonu, ale na dany moment za znacznie szybsze, wygodniejsze i lepiej działające rozwiązanie uznałabym jednak skaner linii papilarnych.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Pora przejść do krawędzi, na których w istocie za wiele ciekawego się nie dzieje. Bowiem na górnej samotnie tkwi gniazdo słuchawkowe, na dolnej zaś port microUSB, maskownica głośnika oraz otwór mikrofonu. Lewa strona jest pozbawiona jakichkolwiek dodatków, na prawej zaś umieszczono fizyczne, plastikowe przyciski do odblokowania ekranu i regulacji głośności - wystarczająco wysunięte ponad powierzchnię, łatwo wyczuwalne i klikalne.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Został jeszcze tylny panel - tutaj uwagę zwraca wystający ponad powierzchnię obiektyw aparatu, któremu towarzyszy dioda doświetlająca i dodatkowy mikrofon. W dolnej części widnieje logo producenta. Tą nieco garbatą, plastikową klapkę można zdemontować, dostając się w prosty sposób do wnętrza telefonu. Tutaj od razu uwagę zwraca bateria, ogniwo o pojemności 3200 mAh. Dopiero po jej wyjęciu mamy możliwość dostać się do slotów na karty SIM i SD. Prawy slot obsługuje wyłącznie karty microSIM, lewy natomiast kartę nanoSIM lub kartę microSD.
System i aplikacje
Phablet działa pod kontrolą Androida w wersji 6.0, ale nie jest to czysta wersja systemu. HomTom HT10 ma bowiem nakładkę nazwaną HomTom Fire. Zmienia kilka kluczowych elementów, m.in. usuwa menu aplikacji oraz modyfikuje wygląd ikon. Nieco inaczej wygląda też pasek powiadomień. Generalnie przeróbki skupiają się na kwestiach wizualnych, choć pojawiło się kilka przydatnych dodatków, na przykład obsługa gestów i ruchów czy pływający przycisk Mi-POP. Generalnie nie mam zastrzeżeń do wydajności i płynności działania interfejsu - w codziennych zastosowaniach nie sprawiał problemów, nie powodował opóźnień i nie zacinał się. Jedynym potknięciem w kwestii oprogramowania były niektóre aplikacje, sporadycznie wymuszające zamknięcie oraz niedokładnie tłumaczenie.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
W kwestii personalizacji możliwa jest zmiana tapet (na ekranie głównym i ekranie blokady), przearanżowywanie ikon aplikacji i widgetów, możemy też poprawiać parametry obrazu i wideo dzięki technologiom ClearMotion i MiraVision.
Plusem jest zrezygnowanie z zaśmiecenia softu zbędnymi aplikacjami. Mamy tu niepełny zestaw aplikacji firmowanych Google'a, trochę softu użytkowego i kilka ikon do softu firmowanego przez Homtoma oraz pojedyncze aplikacje zewnętrznych producentów (np. Documents To Go). Co mniej standardowego oferuje Homtom? na przykład TouchLetters (czyli obsługę gestów na ekranie i ruchów), Mi-POP, czyli przycisk pływający na ekranie, pozwalający na szybkie rozwinięcie i skorzystanie z przycisków systemowych wyświetlanych na ekranie (choć nie ma on większego sensu, gdy są dotykowe pola pod ekranem), a także HT Xender do przesyłania plików.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Dźwięk
Głośnik znalazł się na dolnej krawędzi smartfonu. Jest pojedynczy, mimo, że może wydawać się inaczej. Jeden z rzędów otworów faktycznie maskuje głośnik, drugi ma wyłącznie walor estetyczny (zapewnia symetrię elementów budowy). Co więcej dźwięk, który się wydobywa z głośnika, nie zachwyca. Przede wszystkim jest dość płaski i pobrzmiewa metalicznie na wyższych poziomach głośności.
Do odtwarzania muzyki mamy prosty odtwarzacz systemowy z podstawowym sortowaniem piosenek, obsługą playlist i equalizerem. Jest tu także rejestrator dźwięku, nagrywający do plików 3GPP oraz Radio FM z obsługą RDS i możliwością nagrywania audycji do formatu 3GPP. Do oglądania seriali czy skorzystania z telefonu w trybie głośnomówiącym się nadaje, ale do słuchania muzyki wybrałabym inne urządzenie (lub słuchawki).
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Zdjęcia i wideo
Na papierze parametry aparatów wydają się bardzo dobre, zwłaszcza w kwestii rozdzielczości. Ale to nie megapiksele robią zdjęcia, a ich liczba nie przekłada się finalnie na jakość zdjęć. I niestety Homtom HT10 to potwierdza. 21-megapikselowy aparat z sensorem Sony IMX230 (taki jak w Honorze 7 czy Sony Xperii XA Ultra) robi nieźle wyglądające zdjęcia w zasadzie tylko w dobrych warunkach oświetleniowych, przede wszystkim w świetle dziennym, ale gdy przypatrzymy się szczegółom na większym ekranie, od razu zauważymy wysoki poziom szumów i słaby poziom szczegółowości. Nie liczmy na dobre zdjęcia w gorszych warunkach oświetleniowych czy w nocy, zawiódł mnie też tryb HDR, który po prosto mocno rozjaśnia zdjęcie. Nie byłam też zadowolona ze zdjęć prezentujących zbliżenia obiektów - nie sprawdzi się w ujęciach macro. Być może nie jest to do końca wina optyki - czasami zdjęcia są ładne i ostre, a czasami trudno wymusić prawidłowe działanie autofocusa.
Nie zawsze byłam też zadowolona z tego, co wyprawiał frontowy aparat - na wielu zdjęciach pojawiała się zielonkawa poświata. Ale jeśli już aparatowi udało się poprawnie ustawić balans bieli, nie ma na co narzekać - szczegółowość i kolorystyka zdjęć jest na bardzo dobrym poziomie.
Interfejsu aplikacji aparatu z pewnością nie określimy jako nowoczesnego - znamy go ze starszych smartfonów. Nie można jednak odmówić mu prostoty i łatwości obsługi. Mamy tu możliwość szybkiej zmiany trybów między automatycznym, panoramicznym i HDR, możemy też jednym dotknięciem zmienić ustawienia lampy i przełączyć się na frontowy aparat. Pod ręką są też filtry kolorystyczne, np. sepia, mono czy negatyw. Przycisk spustu migawki podzielony jest między aparat i rejestrację wideo, zaś ikona koła zębatego przenosi nas do menu ustawień. Dłuższe przytrzymanie wirtualnego spustu migawki rozpoczyna rejestrowanie zdjęć seryjnych.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Oto rezultaty fotografowania:
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
A to przykładowe zdjęcia z aparatu frontowego:
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Oto rezultaty nagrywania wideo:
|
|
|||
|
Homtom HT10 - przykładowe nagrania wideo wideo: mGSM.pl przez YouTube |
|||
Łączność i komunikacja
HT10 ma dobry, ale nie najlepszy zestaw opcji łączności. Jest Bluetooth, jest Wi-Fi z hotspotem i Wi-Fi Direct, turbopobieranie (czyli pobieranie większych plików przez WI-Fi ze wsparciem LTE), a także może nie najszybszy, ale dość precyzyjny GPS ze wsparciem aGPS. Homtom chwali się również, że HT10 wspiera globalną sieć 4G, tj. obsługuje główne pasma LTE na całym świecie - w przypadku Europy są to pasma B3 (FDD1800), B7 (FDD2600) i B20 (FDD800). Oprócz tego typowy dla chińskich modeli zamiennik NFC, czyli Hot Knot, HT Xender do przesyłania plików między telefonami oraz możliwość przesyłania obrazu. Czego brak? Moduł Wi-Fi nie jest dwuzakresowy, niektórym może brakować także NFC.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Nie zapomnijmy, że mamy tu do czynienia z obsługą dwóch kart SIM - w menu można wybrać, która będzie odpowiadać za transfer danych, połączenia i SMS-y. A także to, która ma łączyć się z siecią 3G/4G, a która pozostać w zasięgu sieci 2G. Sama jakość połączeń jest bardzo dobra. Słyszałam rozmówców dosyć głośno i wyraźnie, oni mnie również, choć zwrócili uwagę, że słychać też dźwięki z otoczenia i po nich łatwo można było stwierdzić, że znajduję się właśnie na przykład obok ruchliwej ulicy lub w tramwaju. Wiele smartfonów lepiej umie niwelować dźwięki z otoczenia, ale w sumie nikt nie miał problemów, żeby mnie usłyszeć i zrozumieć, więc nie jest to żadnej problem. Plusem jest ponadto możliwość nagrywania rozmów (do plików w formacie 3GPP).
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
R E K L A M A
Pamięć i wydajność
Na dane i aplikacje przeznaczone jest 32 GB wbudowanej pamięci flash, z której dla użytkownika pozostaje nieco ponad 25 GB. Przestrzeń na dane można rozszerzyć poprzez karty microSD o pojemności do 128 GB - niestety kosztem jednej z kart SIM.
Za wydajność odpowiada 10-rdzeniowy procesor MediaTek Helio X20. Składa się z trzech różnych klastrów rdzeni Cortex-A72 i Cortex-A53, wspierany go układ graficzny Mali T880 oraz 4 GB pamięci RAM. Można zadać sobie pytanie, czy faktycznie smartfonom potrzebna jest taka liczba rdzeni i na ile jest to po prostu zabieg marketingowy, mający zachęcić klientów... W każdym bądź razie Mediatek twierdzi, że w przypadku złożonych zadań będą aktywowane wszystkie rdzenie, natomiast przy tych, które wymagają mniejszej mocy obliczeniowej będzie działać jeden lub dwa klastry. Producent układu obiecuje też, że taka trzyklastrowa konfiguracja przełoży się na mniejsze zużycie energii niż w procesorach z dwoma klastrami rdzeni.
Czy przeciętnemu nabywcy robi to jakąś różnicę, czy ma procesor 4-, 8- czy 10-rdzeniowy? Raczej nie. Przede wszystkim zwrócą na to uwagę osoby korzystające z wielozadaniowości i bardziej złożonych aplikacji, którzy potrzebują i są w stanie wykorzystać maksimum tego, co daje producent. Dla pozostałych to co najwyżej zakup z myślą o przyszłości, gdy faktycznie będzie więcej aplikacji i zastosowań dla 10-rdzeniowych procesorów.
No dobrze, jak więc sprawują się komponenty HT10 na co dzień? Przy obsłudze interfejsu, poczty, opcji komunikacyjnych, odtwarzania multimediów - bez najmniejszych problemów, bez lagów, szybko i płynnie. W grach natomiast wydajność jest co najwyżej dobra, ale nie świetna. Nie ma większych problemów przy niższych ustawieniach grafiki w grach typu Asphalt 8 czy Real Racing 3. Jednak po ustawieniu grafiki na wyższą wydajność, można spodziewać się klatkowania. Ponadto telefon bardzo szybko się nagrzewa.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Opakowanie i akcesoria
W eleganckim pudełku z phabletem (już z zamontowaną baterią) znalazła się też ładowarka o prądzie wyjściowym 2A, obsługująca szybkie ładowanie, przewód USB oraz etui i instrukcja obsługi - te dwa elementy znalazły się w bocznej szufladzie pudełka. Etui prezentuje się naprawdę elegancko i nie zwiększa zanadto wymiarów całego urządzenia (wymieniany jest cały tylny panel). Szkoda tylko, że w akcesorium tym zabrakło magnetycznego zamknięcia czy czujnika Halla. Zestaw sprzedawany jest bez słuchawek.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
R E K L A M A
Bateria
Bateria w Homtomie HT10 ma pojemność wynoszącą tylko 3200 mAh - biorąc pod uwagę komponenty i większość wyświetlacza, to zdecydowanie za mało. Plusem jest to, że przy pomocy ładowarki z zestawu (2 A), obsługującej szybkie ładowanie (technologia Pump Express), ogniwo mamy zapełnione do 100% w około 1,5 godziny. A jak przedstawiają się czasy pracy?
- strumieniowanie wideo przez godzinę - ubytek o 25%,
- godzina grania w Real Racing 3 - mniej o 35%,
- 10 godzin w trybie czuwania - ubytek o 6%,
- wynik w PCMark - nieco ponad 4 godziny,
- czas pracy z włączonym ekranem podczas odtwarzania wideo przez YouTube, 2 karty SIM, aktywny moduł Wi-Fi, 50% jasności ekranu - nieco ponad 6 godzin,
Przeciętny czas pracy, obejmujący ponad godzinę połączeń głosowych, sporo wykorzystywania mobilnego internetu, sporadyczne uruchamianie aparatu czy zerkanie na mapy, wyniósł mniej więcej 8-10 godzin, czyli w sumie pełny dzień pracy. Wieczorami zazwyczaj musiałam podłączać smartfon do ładowarki. Oczywiście baterię można zużyć szybciej, samym graniem rozładowałabym ogniwo w kilka godzin. Bez nadużywania najbardziej energożernych modułów i z ograniczeniem rozrywkowo-multimedialnych aktywności można się cieszyć się działającym HT10 nawet przez 1,5-2 dni.
Podsumowanie
Homtom to submarka chińskiej firmy Doogee, a w jej ofercie znajdują się biznesowe smartfony i tablety w przystępnych cenach - zazwyczaj średniaki, ale oferujące coś ekstra. I tak Homtom HT6 wyposażono w potężną baterię, zaś testowany HT10 ma inny bajer - skaner tęczówki. Nie zaprzeczę, ze jest to skuteczne zabezpieczenie biometryczne, ale na co dzień wolałabym jednak mniej bezpieczny, ale za to szybszy i skuteczniejszy skaner linii papilarnych. Oprócz tego trzeba dodać, że HT10 to model o mocnej specyfikacji i rozsądnej cenie, ale w swojej grupie cenowej może nie przebić się przez bardziej rozpoznawalne marki i silną konkurencję. Chyba, że chcecie mieć niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju smartfon - bo w sumie nie widziałam ani jednej osoby, która by na co dzień korzystała z modelu tej marki.
Plusy i minusy
Plusy:
- duży ekran Full HD
- dioda powiadomień
- 10-rdzeniowy procesor
- wymienna bateria
- obsługa dwóch kart SIM
- biometryczne zabezpieczenie - skaner tęczówki oka
- mocne podzespoły
- szybkie ładowanie baterii
- etui w zestawie
- dobra cena
Minusy
- phabletowe gabaryty nie są dla każdego
- dotykowe pola pod ekranem nie są podświetlone
- hybrydowy slot - można albo zamontować kartę microSD albo nanoSIM
- czasami zawodny soft, kilka niedotłumaczonych miejsc
- aparat kompletnie nie radzi sobie w zbliżeniach, ogólnie przeciętna jakość zdjęć i nagrań
- głośnik jest w istocie pojedynczy, jedna z maskownic to tylko element dekoracyjny, jakość dźwięku nie dla wymagających
- brak portu USB typu C
- odczuwalnie się nagrzewa na tylnym panelu i na krawędziach, zwłaszcza podczas grania
Materiał własny

























































































