Era MDA COMPACT
Recenzja

Opublikowane:

Najzgrabniejszy w rodzinie

Jeszcze nie zdążyliśmy się dobrze przyzwyczaić do MDA III (trzeciej wersji kieszonkowego komputera i telefonu w jednym), a już Era wprowadza kolejne urządzenie z tej serii. Tym razem jest to MDA Compact i jak jego nazwa wskazuje, to najmniejsze urządzenie w rodzinie MDA.

Do tej pory chyba wszyscy producenci kieszonkowych komputerów zwanych Pocket PC bądź PDA trzymali się zbliżonych rozmiarów, średnio rzędu 12x7 cm, bez względu na to, czy były one wyposażone w moduł telefonu komórkowego czy nie. Ponieważ siłą rzeczy nas interesują najbardziej PDA z wbudowanym telefonem GSM, co nierzadko wiąże się jeszcze z obecnością mniejszej czy większej antenki, to trudno mówić o tych urządzeniach jako rzeczywiście kieszonkowych. Np. pierwszy MDA razem z antenką mierzył aż 15 cm. Mało kto nosi ubrania z takimi kieszeniami, więc o kieszonkowym charakterze takiego urządzenia można tylko mówić w porównaniu do stacjonarnego komputera.

Oczywiście, nie każdemu przeszkadzają tradycyjne wymiary PDA, jednak wystarczająco często spotykałem się z sytuacją, że funkcjonalność i możliwości PDA przegrywały w ocenie potencjalnych użytkowników z jego wymiarami, słusznie czy nie, ale porównywanymi do telefonów komórkowych. Trudno się dziwić takiemu podejściu - w końcu użytkownicy próbowali sobie wyobrazić sytuację, gdy swoją dziesięciocentymetrową komórkę zastępują dużo większym i cięższym "klockiem".

Pomijając kwestię ceny (wciąż przerażającej jak na nasze warunki), można śmiało założyć, że kieszonkowe komputerki z wbudowaną komórką właśnie z powodu wagi i rozmiarów dotąd na poważnie nie zainteresowały większego grona użytkowników komórek. I pewnie właśnie z tego powodu tajwańska firma HTC produkująca urządzenia z rodziny MDA postanowiła trochę go pomniejszyć, a przy okazji popracować nad zbiciem wagi... i ceny.

Trzeba przyznać, że zabieg okazał się bardzo udany. Urządzenie ma teraz wymiary poniżej 11x6 cm. Są to wymiary porównywalne np. do telefonu Nokia 6680, która przecież nie jest kieszonkowym komputerem z dotykowym ekranem, tak jak MDA. Dodatkowo ekran Nokii ma 176x208 pikseli, podczas gdy w MDA Compact jest to 240x320 pikseli. Aby jednak oddać sprawiedliwość Nokii 6680, przypomnę, że jej wyświetlacz ma paletę 262 tysięcy kolorów, a MDA Compact - 65 tysięcy. No i ma ona dwa aparaty, a MDA Compact jeden. Oczywiście różnic jest więcej, ale nie to jest naszym tematem...

Wspominam jednak akurat Nokię 6680 nie przez przypadek. Tak się złożyło, że miałem dość rzadką okazję porównania czasów pracy tych właśnie dwóch urządzeń dokładnie w takich samych warunkach i w tym samym czasie. Ale wrócę do tego, gdy przyjdzie pora na omówienie akumulatora i czasu pracy urządzenia.

MDA Compact, choć jest wyraźnie mniejszy od innych PDA, ma rozdzielczość ekranu taką samą jak większość tego typu urządzeń, czyli wspomniane 240x320 pikseli. Ponieważ ekran ma mniejsze wymiary od większych kolegów (ponad 1 cm wzdłuż i wszerz), to można ulec złudzeniu, że ekran ma... większą rozdzielczość - np. mniej widać piksele ikon.

Sercem MDA Compact jest procesor Intel PXA272 416 MHz, urządzenie ma 64 MB pamięci RAM. Systemem operacyjnym jest Windows Mobile 2003 Second Edition v. 4.21. Oprócz dużej stabilności nowa wersja Windows Mobile 2003 udostępnia funkcję obracania ekranu kolejno o 90, 180 stopni i ponownie o 90 stopni. Dzięki temu w zależności od upodobań możemy oglądać np. arkusz Excela lub stronę WWW w poziomie, z klawiszami funkcyjnymi i dżojstikiem pod lewym lub prawym kciukiem, bądź w tradycyjnej pionowej orientacji. Podobne możliwości miał również opisywany w lutowym numerze "Mobile Internet" MDA III.

Choć w menu Settings/Device Information możemy przeczytać, że testowane przez nas urządzenie to MDA III Compact, to nigdzie więcej ta informacja się nie powtarza, zarówno na pudełku, jak i w instrukcji czy na stronie WWW producenta. I chyba słusznie, bo różnic między tym urządzeniem a MDA III jest sporo i to nie tylko takich widocznych, jak brak (budzącej sprzeczne opinie) wysuwanej klawiatury QWERTY, jaką miał MDA III, czy też ich wielkość.

Zacznijmy najpierw od tego, co ubyło w MDA Compact w porównaniu z MDA III. O klawiaturze wspomniałem już przed momentem, a jej brak można przeboleć. Jednak brak obsługi sieci bezprzewodowych dla części entuzjastów mobilnego Internetu może okazać się dość istotną i bolesną zmianą. Znacznie mniej dotkliwa jest redukcja wewnętrznej pamięci ze 128 MB do 64 MB. Po pierwsze - pamięć taka pozwala na instalowanie i uruchamianie nawet takich rozbudowanych aplikacji jak AutoMapa z kompletem planów miast, a po drugie - nie zapominajmy o slocie kart MMC/SD.

Wraz z pomniejszeniem MDA dokonano zamachu na akumulator, który w MDA III miał blisko 1500 mAh, a w "kompakcie" ma już tylko 1200 mAh. W efekcie maksymalny czas czuwania w trybie telefonu skrócił się ze 170 do 150 godzin, a czas rozmów z 6 do 4 godzin. W praktyce jednak można odnieść wrażenie, że zmniejszenie pojemności akumulatora nie odbiło się aż tak mocno na czasie pracy urządzenia.

Tu na moment przerwiemy porównywanie MDA III i MDA Compact, by wrócić do obiecanego wcześniej porównania wytrzymałości akumulatora kompaktowego MDA i Nokii 6680. Mój test rozpoczął się od wyjęcia obu telefonów z ładowarek, na godzinę przed tym jak wsiadłem do pociągu jadącego do Berlina. Przez blisko pięć godzin podróży przeprowadziłem może po 2-3 rozmowy z każdego urządzenia i wysłałem po kilka SMS-ów. W MDA Compact dodatkowo łączyłem się z Internetem i przez chwilę korzystałem z MSN Messngera.

Ze sporym zdziwieniem zauważyłem, że w czasie drogi telefony dość często gubiły sygnał mojej sieci. Na takiej trasie jak Berlin - Warszawa czegoś takiego się nie spodziewałem. Wspominam o tym, bo wiadomo, że słaby sygnał lub jego brak powodują, że nadajnik telefonu zaczyna intensywnej pracować i zużywać więcej prądu.

Podczas 24 godzin pobytu w Berlinie oba urządzenia w podobnym (umiarkowanym) stopniu wykorzystywałem do rozmów i przesyłania wiadomości. Z tym, że więcej zdjęć robiłem za pomocą MDA. W pociągu jadącym z Berlina do Polski znów pojawił się problem zanikającego sygnału. A MDA był częściej w użyciu z racji dostępu do Internetu i komunikatora MSN Messnger. Jeszcze zanim wysiadłem w Kutnie (to drugi obok Koluszek dworzec kolejowy dla miasta Łódź - lotnisko mamy w Warszawie), oba telefony sygnalizowały słabą baterię. A nie minęło nawet półtorej doby po wyjęciu z ładowarek! W sumie od momentu wyjścia do chwili powrotu do domu minęło 36 godzin, a zarówno Nokia 6680 jak i MDA Compact były bliskie zupełnego rozładowania.

Dla porównania, w Łodzi, przy sprzyjających warunkach sieciowych (silny sygnał, stosunkowo rzadkie zmiany lokalizacji) oba telefony bez ładowania "spokojnie" wytrzymywały po trzy dni. Opisałem tę historię, by uzmysłowić Wam, że nie tylko czas przeprowadzonych rozmów i liczba przetransmitowanych wiadomości wpływają na to, jak często trzeba ładować telefony. Przy okazji macie też odpowiedź na pytanie, dlaczego niekiedy nasze "własne" czasy czuwania tak mocno odbiegają od tych podawanych przez producenta, czy nawet od tego, co obserwujecie na własnych komórkach.

Wróćmy jednak do MDA Compact... Teraz kilka słów o tym, co w nim jest udoskonaleniem w stosunku do MDA III. Z pewnością jest nim nowy aparat cyfrowy. Producent poszedł krok dalej w porównaniu z MDA III i "kompakta" wyposażył w cyfrówkę z matrycą 1,3 megapikseli. W obu modelach aparat cyfrowy, co nie powinno nikogo dziwić, pozwala również na rejestrowanie sekwencji wideo.

Ale jeszcze większym skokiem jakościowym jest zdecydowanie mniejsza waga MDA Compact w porównaniu z poprzednikiem. Kuracja odchudzająca pozwoliła najmłodszemu MDA zjechać nie tylko z rozmiaru, ale i z wagi - od 210 do 150 g. Owszem, to wciąż więcej niż większość komórek, ale w końcu MDA Compact ma od nich o połowę większe możliwości. Chciałbym tu podkreślić, że moi znajomi, którzy kręcili nosem na MDA III, bo "dużo większy od komórki", w wypadku MDA Compact podkreślali zgodnie, że choć kształtem jest "mało podobny" do telefonów GSM, to wielkością i wagą (no proszę!) kojarzy się im ze zwykłą komórką.

Ciekawa jest oferta akcesoriów do MDA Compact, m.in. przewód do zasilania z gniazda zapalniczki samochodowej oraz bezprzewodowa klawiatura. Jednak nie potrafię sobie wyobrazić, co kierowało konstruktorami, którzy jako metodę łączenia klawiatury z MDA Compact wybrali podczerwień, a nie znacznie wszechstronniejszy i wygodny Bluetooth.

Zastanawiałem się, ile będzie kosztował MDA Compact, skoro MDA III kosztuje 4 tysiące zł. Na zdrowy rozum powinien być tańszy i kosztować podobnie jak wspominana Nokia 6680 (ok. 2700 zł). Tymczasem spotkało mnie miłe rozczarowanie - MDA Compact można kupić w sieci Era za 2130 zł, a w promocji z abonamentem jeszcze taniej. Ale to nie wszystko. W chwili, gdy piszę ten tekst, Era sprzedaje MDA Compact w promocyjnej (nadal bez abonamentu) cenie 1800 zł. Chyba zacznę odkładać na niego pieniądze.

Artykuł pochodzi z miesięcznika Mobile Internet

avatar_empty.gif
Opublikowane:
Autor: Wojciech "Markos" Markiewicz
Ten artykuł nie ma jeszcze opinii. Bądź pierwszy i zapoczątkuj dyskusję!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A

 Niestety, ale nie ma jeszcze żadnych opinii.

 Dodaj swoją opinię!


Ostatnio przeglądane

mGSM.pl na YouTube

mgsm-premium-icon-small KONTO PREMIUM od 4,92
zł/mies