Asus ZenFone Max ZC550KL
Recenzja

Opublikowane:

Maksymalny Zenek

Niedawno testowałem chiński telefon z baterią pozwalającą na niemal tydzień pracy. Nie każdy z was zaryzykuje zakup egzotycznego smartfonu w dalekowschodnim sklepie... Jest jednak bardziej markowa alternatywa. Asus Zenfone Max.

Asus Zenfone Max
Asus Zenfone Max fot. Adam Łukowski/mGSM.pl

Asus Zenfone Max ma co prawda baterię o połowę mniejszą, niż Oukitel K10000, ale jednocześnie sam jest znacznie mniejszy i lżejszy, bardziej przypomina typowy smartfon, co dla wielu z was może być zaletą.

Zenfone Max jest poręczniejszy, a przy tym dostępny u nas w oficjalnej dystrybucji, z pełnym wsparciem i - przede wszystkim - z lepszym "pochodzeniem". Asus jest znanym i cenionym producentem, obecnym na rynku już od ponad ćwierćwiecza.

"Maksymalny Zenek" - jak go przezwałem - nie pokonał chińskiego konkurenta w dziedzinie wydajności baterii - ale okazało się, że nie musi się niczego wstydzić. Zaoferował nieznacznie gorsze osiągi, a okazał się zdecydowanie poręczniejszy... Czy to jego jedyna zaleta? Nie - jest ich więcej, ale by je poznać, musicie dobrnąć do końca poniższego tekstu ;)


Spis treści


R E K L A M A

Budowa, wykonanie, zestaw

Asus Zenfone Max jest sprzedawany w rozsuwanym, kartonowym pudełku, z charakterystycznymi "okienkami" na boku. Nadrukowano w nich najważniejsze atuty urządzenia... Ale to niestety wszystko, co powie wam opakowanie. O specyfikację musicie pytać w sklepie, albo lepiej zajrzeć do naszego katalogu.

Rozsunąwszy pudełko, wydobyłem z niego telefon, a także skróconą instrukcję, gwarancję, przejściówkę OTG i jednoamperowy zasilacz z odłączanym kablem USB. W komplecie brakowało słuchawek - ale to zestaw testowy. Telefony, jakie znajdziecie na sklepowych półkach powinny być wyposażone w to akcesorium.

Po wyjęciu z opakowania, Asus Zenfone Max sprawia korzystne wrażenie. Na pierwszy rzut oka, telefon wygląda na znacznie droższy, niż jest. To zasługa ramki, dość zręcznie imitującej metal.

Dobrze wygląda również matowy panel tylny z fakturą przypominającą w dotyku skórę i ładnie wkomponowanym logo, zaś na froncie elegancję podkreśla umieszczony pod ekranem panel z koncentrycznym wzorem. To charakterystyczny element smartfonów Asusa, dodający klasy i przyciągający wzrok.

Niestety, równie szybko można dostrzec dość szerokie ramki ekranu i dużo niezagospodarowanej przestrzeni wokół niego. Kolejny minus stanowią klawisze systemu, znajdujące się poniżej wyświetlacza. Mają błyszczące, ładne oznaczenia - ale nie są podświetlane, co w nocy może być uciążliwe. Muszę natomiast pochwalić jakość montażu urządzenia. Obudowa jest sztywna, nie ma szpar i nie skrzypi.

Czas spojrzeć na rozmieszczenie poszczególnych elementów. O sensorach pod ekranem już wspomniałem. Nad przeciwległym końcem wyświetlacza zauważymy głośnik słuchawki, a także obiektyw przedniego aparatu. Po przeciwnej stronie głośnika ukryto czujniki światła i zbliżenia, doskonale zamaskowano również diodę sygnalizacyjną. Znajdziecie ją przy samym głośniku - ale dopiero, gdy będzie miała coś do zakomunikowania.

Z tyłu, poza błyszczącym znakiem Asusa i imitacją skóry, znajduje się obiektyw aparatu fotograficznego, obok którego, symetrycznie, umieszczono podwójną, dwukolorową diodę LED i okienko laserowego czujnika ostrości.

W dole tylnej ścianki wprawne oko dostrzeże cztery rzędy malutkich otworków, biegnące przez niemal całą szerokość telefonu. Czyżby "Maksymalny Zenek" miał jakiś potężny głośnik? A skądże, ma standardowy, niewielki, z prawej strony. Ale to zauważycie dopiero po zdjęciu tylnego panelu.

Jest on zakładany jak kapsel - na zatrzaski umieszczone po obwodzie. Pokrywa ma szczelinkę do jej poważenia, ale demontaż nie jest łatwy. Plastikowy tył schodzi dość opornie - ale to dobrze. Nie zdejmujemy go przecież często, a dzięki solidnym zaczepom trzyma się pewnie na swoim miejscu i nie brzęczy. Po kilkunastu operacjach wymiany kart zauważyłem, że zatrzaski wcale nie nabrały luzu, co dobrze wróży trwałości mocowania i świadczy o wysokiej jakości wykonania telefonu.

Zerknijmy pod "dekiel". Jest tu trochę nietypowo. W górze obudowy widzimy trzy osobne, wygodne w użyciu i czytelnie oznaczone gniazda na karty. Dwa zajmują microSIM-y, zaś trzecie możemy wypełnić kartą microSD. Pod gniazdami widać baterię. Ale możemy na nią tylko popatrzeć, bowiem nie wymienimy jej bez demontowania telefonu (i utraty gwarancji przy tej okazji).

Przedziwne rozwiązanie - i trochę trudne do wytłumaczenia. Co innego, gdy obudowa jest monolitem - wówczas nie mam nic przeciwko temu, by baterię wymieniać w serwisie. Ale skoro już mogę otworzyć obudowę, baterię mam niemal w zasięgu ręki - czemu nie mogę samemu jej wyjąć? To bez sensu...

Niektóre z nowszych modeli Asusa miały klawisze głośności umieszczone na tyle obudowy. W Zenfone Max tajwański producent powrócił do klasyki. Wszystkie trzy przyciski (włącznik i regulatory głośności) umieszczono na prawym boku, zdobiąc ich powierzchnię koncentrycznym wzorem.

Klawisze pracują świetnie, trafiają idealnie "pod palec", a do tego - co niezwykle rzadkie - mają obok wytłoczone oznaczenia. Na prawym boku widać również szczelinę do otwierania obudowy. Lewy bok jest zupełnie gładki, zaś gniazda (microUSB i minijack) powędrowały odpowiednio na dolną i górną ściankę.

Ocenę stylizacji pozostawię wam. Dla mnie - Asus Zenfone Max jest niebrzydki, ale jednocześnie nie wyróżnia się niczym szczególnym. Jest za to dobrze wyważony, dopasowany do ręki, może niezbyt lekki i smukły, ale przy tak dużej pojemności baterii mogę mu to wybaczyć.

Jest i tak o niebo lepszy od Oukitela. Kończąc opis obudowy, jeszcze raz podkreślę solidność wykonania i dobrą jakość użytych tworzyw.

R E K L A M A

Wyświetlacz, wydajność, bateria

Rzućmy okiem na ekran. Nie jest niczym porywającym. Ma rozdzielczość HD i przekątną 5,5 cala, co nie przełoży się na rewelacyjnie ostry obraz. Na szczęście zastosowano matrycę IPS, dzięki czemu kąty czytelności i jakość odwzorowania barw są przyzwoite.

Jasność ekranu dobrano pod kątem czytelności w dzień. Nie ma problemu z korzystaniem z interfejsu w słoneczną pogodę, za to miłośnicy nocnego czytania będą zapewne narzekać na poziom minimalnej jasności ekranu. Jest dość wysoki, ekran nawet w dzień pozostaje przy nim bardzo czytelny.

Ekran ma możliwość automatycznej zmiany siły podświetlenia, w sekcji ustawień możemy również zmienić temperaturę barwową i balans oraz intensywność kolorów. Jest nawet opcja dostosowywania kolorystyki do barwy światła otaczającego. Panel dotykowy działa bez zarzutu, ale szybka ekranu łatwo się brudzi.

Tworząc Zenfone Max Asus stawiał najwyraźniej czas pracy na pierwszym miejscu. Zastosowano tu nie tylko baterię o pojemności 5000 mAh, ale też niezbyt wysilone "wnętrzności". Ekran HD nie jest prądożerny, podobnie, jak pracujący w naszym Zenfonie procesor: Snapdragon 410. Nie jest to demon wydajności, ale jednocześnie nie próbuje zastąpić grzejnika i nie wysysa baterii w dwie godziny.

Procesor ma do towarzystwa 2 GB RAM-u, co tworzy całość zdolną do zapewnienia dość płynnej pracy interfejsu i spokojniej obsługi większości aplikacji użytkowych. Z grami będzie nieco gorzej, ale osobiście nie wierzę, by miłośnicy komórkowego grania w ogóle zainteresowali się tym modelem...

Owszem, można pograć - ale tylko gdy traktujemy to jako odskocznię od codziennych zadań. Gdy granie jest naszą namiętnością - trzeba kupić mocniejszy, ale i droższy telefon. Ten - jest wystarczająco silny, by używać go do codziennej pracy.

Osiągi telefonu nie robią większego wrażenia, ale w codziennym użytkowaniu nie było na co narzekać. Nie jestem graczem, używałem "Zenka" raczej do pracy, a grałem - wyłącznie z poczucia obowiązku. Jeśli pytacie, czy Asus Zenfone Max nadaje się do pracy - odpowiem twierdząco. To niezawodny sprzęt do nawigowania, pisania, obsługi poczty i internetu, a także do słuchania muzyki. Mamy tu osobną aplikację zarządzającą dźwiękiem - innymi słowy rozbudowany equalizer.

Najważniejszym atutem, przesądzającym o przydatności tego telefonu jako narzędzia pracy, jest bateria. Wybierając się w delegację, nie musiałem przejmować się zapasem energii. Prądu wystarczyło, bym przeprowadził kilka rozmów, wysłał parę SMS-ów, poprzeglądał społecznościówki w podróży, zerknął na Google Maps, zrobił kilkanaście zdjęć, a na koniec, w drodze powrotnej, użył telefonu w roli modemu przez ponad dwie godziny (tak, tyle jedzie pociąg "pospieszny" z Warszawy do Łodzi;) ).

Taką pracowitą "szychtę" Zenfone Max potrafił skończyć z 30-procentowym zapasem energii. Powiecie, że to nic wielkiego? Spróbujcie z własnym smartfonem ;)

Przechodząc do konkretów: Bez uciekania się do żadnych sztuczek w rodzaju zaawansowanego zarządzania energią, w standardowym trybie, przy normalnym użytkowaniu (bez grania), telefon bez problemu wytrzymywał 2 dni pracy ze sporym zapasem "na wszelki wypadek".

Przy oszczędniejszym korzystaniu z jego zasobów - telefon wytrzymywał nawet dwa razy dłużej. Gdy pracował w roli samochodowej nawigacji online, energii wystarczyło na przejechanie ponad 300 kilometrów, a potem - jeszcze na normalne korzystanie z komórki aż do wieczora.

Co więcej - z Zenfone'a można doładowywać inne smartfony. Wystarczy skorzystać z dołączonej przejściówki. Adapter ten, poza ładowaniem, pozwoli nam także na podłączenie pamięci zewnętrznej.

Bateria - stwierdzę to bez wahania - jest największym atutem tego telefonu, czego nie mogę powiedzieć o ładowarce. Jest standardowa, nie mamy tu żadnego szybkiego ładowania. Niestety, napełnienie baterii potrafi zająć i 4 godziny. Najlepiej pozostawić "Zenka" pod prądem na całą noc...

Warto również skorzystać z wbudowanego w interfejsie "Menedżera autouruchamiania", który - pozwalając na zdefiniowanie apek, które mają startować samoczynnie - również ma niebagatelny wpływ na zużycie prądu - niezależnie od osobnych planów zarządzania energią.

R E K L A M A

Interfejs, komunikacja

W poprzednich akapitach zacząłem wspominać o interfejsie. Asus serwuje nam autorską nakładkę, Zen UI. Czy może wprowadzić nas w błogą równowagę? Hmmm. Mnie wprowadza. Lubię tą nakładkę, choć oczywiście jestem świadomy kilku jej - nazwijmy to - wad. Asus dokłada spory pakiet własnych aplikacji, które wraz z "bazą" systemu pożerają prawie 6 GB pamięci telefonu.

Fakt - większość z nich może okazać się przydatna, nie ma tu typowych "śmieci" charakterystycznych dla paru konkurentów... Niemniej wolałbym coś na kształt tego, co ostatnio proponuje Samsung. Mało w standardzie, ale "zapraszamy do własnego sklepu"...

I choć nadmiar dodatków może z początku onieśmielać, Zen UI naprawdę daje się polubić. Większość apek producenta (jak wspomniany już Kreator Audio czy genialny Menedżer Urządzenia) jest jednozadaniowa, prosta i może trafić do osobnego folderu...

Próbowałem wśród programów od Asusa znaleźć jakiś, którego od razu chciałby się pozbyć - i obiektywnie oceniając, nie patrząc wyłącznie przez pryzmat własnych potrzeb - nie znalazłem. Najbliższym kandydatem do usunięcia była społecznościówka ZenCircle - ale rzuciwszy na nią okiem uznałem, że może jednak warto odżałować tych parę megabajtów...

Odpuszczę wam pełną listę zainstalowanych fabrycznie programów, wymienię jedynie najważniejsze. Oprócz pakietu Google mamy tu edytory zdjęć i filmów, narzędzia do udostępniania i back-upu, Amazon Kindle i laserową miarkę, której - jako majsterkowicz - używałem często i chętnie. Wykorzystuje ona laserowy dalmierz - i pozwala np. zmierzyć mebel czy odległość od ściany. Ma jednak minus - ledwo półmetrowy zasięg.

Są także aplikacje związane z zarządzaniem energią, uruchamianiem aplikacji czy kalendarzem. Oprócz tego producent dorzuca kilka naprawdę prostych mikro-apek, jak np. latarka czy wykorzystujące przednią kamerę lusterko.

W oprogramowaniu nie zabrakło uproszczonego, "łatwego" interfejsu, obsługi gestami czy trybu dziecięcego. Jest możliwość przełączenia ekranu do obsługi jedną ręką, jest również "tryb rękawiczki". Mamy też bardzo szerokie opcje związane z personalizacją.

Poza zmianą tematu ekranowego czy tapety, możemy również modyfikować krój i rozmiar czcionki ekranowej - nawet w podpisach ikon aplikacji. Istnieje też możliwość tworzenia folderów (również automatycznego!), zmiany siatki ikon (od 3x3 do 5x5), przezroczystości paska stanu i tła, modyfikacji animacji przewijania, etykiet folderów, ich kształtu i objętości, a nawet układu całego menu.

Muszę również pochwalić duży, edytowalny panel skrótów rozwijany z paska powiadomień, jak też ekran blokady - ze skrótami do aparatu, telefonu i SMS-ów. Można zaryzykować twierdzenie, że każdy znajdzie tu coś dla siebie - przydatną aplikację czy odpowiedni, spersonalizowany wygląd interfejsu. Czy czegoś zabrakło...? Może aplikacji Fitness?

Komunikacyjna strona "Maksymalnego Zenka" nie daje powodów do narzekania. Mamy tu LTE, a także dualSIM, choć tylko w trybie stand-by. Interfejs do zarządzania dwoma SIM-ami jest prosty w użyciu, mamy oczywiście zachowane wszystkie standardowe możliwości - nazywanie kart i przypisywanie im domyślnych czynności. Telefon wyposażono w wygodny, inteligentny dialer przeszukujący kontakty według wpisywanych znaków, a także w klawiaturę SMS-ową o szerokim zakresie regulacji.

Można zmienić jej wysokość czy kolor, o reszcie typowych opcji nie wspominając. Jakość dźwięku w słuchawce jest dobra, trochę gorzej brzmi zewnętrzny głośnik. Syczy, ma metaliczny przydźwięk. Moduły GPS, Wi-Fi i Bluetooh nie sprawiają absolutnie żadnych kłopotów podczas użytkowania, Asus Zenfone Max nie ma niestety NFC ani skanera linii papilarnych.

R E K L A M A

Fotografia, wideo

W Zenfone Max zamontowano taki sam moduł aparatu fotograficznego, jak w modelu Zenfone Laser, który niedawno opisywałem. Aparat "Zenka" daje bardzo przyzwoite zdjęcia.

Nie jest to fotograficzna ekstraklasa, ale - szczerze mówiąc - jakość kilku fotek trochę mnie zaskoczyła. Nie oczekiwałem wiele - a jest bardzo przyzwoicie. Aparat stosunkowo najgorzej radzi sobie w ciemności, nie pomaga mu nawet wbudowany tryb nocny.

Kamera ładnie oddaje kolory, choć ma tendencję do podbijania chłodniejszych barw, co widać zwłaszcza przy zdjęciach błękitnego nieba. Przy ujęciach pod światło oprogramowanie nie próbuje na siłę "wyciąga" szczegółów, dzięki czemu fotki są przyjemne w odbiorze.

Nie odczułem drastycznego przyspieszenia układu autofokusa (pomimo zastosowania lasera), odniosłem również wrażenie, że Max radzi sobie nieco gorzej w ujęciach makro, niż wspomniany już tu Zenfone Laser.

Ucieszyła mnie natomiast możliwość korzystania z trybu manualnego, w którym możemy sami ustawiać balans bieli, ekspozycję, czułość, czas migawki i punkt ostrości. Interfejs aparatu jest dość przyjazny, choć zawiera sporo opcji.

W aparacie zainstalowano sporo dodatkowych trybów. Mamy na przykład "wysoką rozdzielczość" przydatną przy fotografowaniu detali, jak również fotografię seryjną z wyprzedzeniem ("Cofanie w czasie") czy opcję usuwania niepożądanych, ruchomych obiektów z tła. Są efekty filtów (np. Lomografia), jak również skaner kodów graficznych, HDR, upiększanie czy możliwość zmiany głębi ostrości po zrobieniu zdjęcia.

Nie zabrakło także opcji filmowych. Poza zwykłym zapisem HD i FullHD mamy do dyspozycji filmowanie w zwolnionym tempie (właściwie poklatkowe), jak i nagrywanie z cyfrową stabilizacją obrazu, o dość niskim progu skuteczności.

Radzi sobie z delikatnym drżeniem ręki, ale intensywniejsze ruchy powodują rozchwianie obrazu. Jakości filmów nie mogę niczego poważniejszego zarzucić...


Filmy nagrane Asus Zenfone Max
wideo: mGSM.pl przez YouTube

Przednia kamera - podobnie jak główny aparat - niczym nie zachwyca, ale i nie robi niczego, godnego krytyki. Fotki są poprawne, pod warunkiem, że nie przesadzimy z upiększaniem. Regulujemy je stopniowo, w kilku parametrach - np. osobno odcień skóry, osobno wielkość oczu, wyszczuplanie i tak dalej. Jeśli "przedobrzycie", uzyskacie przezabawną karykaturę, zamiast selfie. Zresztą - zobaczcie sami...

R E K L A M A

Podsumowanie, wideorecenzja

Teraz zapewne spodziewacie się, że polecę ten telefon - i już. Niestety, nie. Z pewnością nie mogę polecić tego modelu użytkownikom intensywnie konsumującym multimedia.

Asus Zenfone Max gra poprawnie, robi poprawne zdjęcia, ma poprawny wyświetlacz, da się na nim odpalić grę... No właśnie. Wszystko jest poprawne, a nie ma niczego wybitnego. Niczego - dla odbiorcy nastawionego na zabawę.

Jeśli natomiast szukasz niezawodnego telefonu do poważniejszych, mniej rozrywkowych zadań, Asus Zenfone Max jest sprzętem godnym uwagi. To telefon raczej do pracy, niż do zabawy.

W roli mobilnego asystenta sprawdzi się świetnie: pozwala w pełni korzystać z mobilnego biura, obsługuje dwa SIM-y i LTE, ma wygodną aplikację telefonu i klawiaturę, sprytnie działający interfejs i kilka dodatków przyspieszających czy ułatwiających niektóre zadania. Ekran pozostaje czytelny w słoneczne dni, a bateria wystarczy na cały dzień nawet intensywnej pracy.

Telefonem można sfotografować gotowy produkt, plac budowy czy cokolwiek innego, co musi być dobrze widoczne, a nie musi być prześlicznym pejzażem. Innymi słowy: Zenfone Max jest telefonem, na którym można polegać, ale nie trzeba się nim zachwycać.

Oczywiście za największy atut tego modelu uznaję baterię, nie określę natomiast najpoważniejszej wady. Asus Zenfone Max nie ma poważnych niedoskonałości, oczywiście zakładając, że pamiętamy, iż jest to model średniej, a nie najwyższej klasy. Pamiętajmy, że cena nie przekracza tysiąca złotych...


Wideoprzegląd Asus Zenfone Max
wideo: mGSM.pl przez YouTube

materiał własny

O autorze
adam-lukowski.jpg
Adam Łukowski

Od 25 lat w branży nowoczesnych technologii. Pamięta pierwsze komórki i początki mobilnego internetu, ma za sobą również pracę w poczytnych czasopismach. Od początku istnienia mGSM.pl dostarcza aktualności i recenzuje urządzenia, korzystając z wiedzy i nabytego przez lata doświadczenia.

Artykułów: 16777

Ten artykuł skomentowano już 1 raz.
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A
Opinie nie są weryfikowane.
icon up
100,0% 
icon down
 0,0% 
icon unknown opinion
 0,0% 
Default user logo
OrlandoBoom

Opinia pozytywna

Ech, jakby Asus zrobił podobny model, tylko z ekranem do 5 cali, już nie musiałbym zastanawiać się nad wyborem smartfonu. Może się doczekam?
.multi.internet.cyfrowypolsat.pl | 09.05.2016, 10:05
R E K L A M A


Ostatnio przeglądane

mGSM.pl na YouTube

mgsm-premium-icon-small KONTO PREMIUM od 4,92
zł/mies