katalog_phone_.mod.xhtml - $addTargettingCode: false Recenzja Asus Zenfone Max Pro M1 Przepis na udany smartfon :: mGSM.pl

Asus Zenfone Max Pro M1
Recenzja

Opublikowane:

Przepis na udany smartfon

Model o dość przydługiej nazwie, ale oferujący naprawdę wiele dobrego w atrakcyjnej cenie. Propozycja dla osób, które szukają wydajnego urządzenia z dużym ekranem i solidną baterią.

Asus po raz pierwszy zaprezentował serię ZenFone w 2014 roku. Ale pierwszy model z określeniem Max w nazwie pojawił się dopiero rok później, wraz z drugą odsłoną rodziny ZenFone. I najwyraźniej był całkiem udanym przedstawicielem tej rodziny smartfonów, i pojawiał się w jest kolejnych odsłonach, jako ZenFone 3 Max i ZenFone 4 Max. Wspólnym mianownikiem wszystkich tych smartfonów była oczywiście spora bateria. Gdy zadebiutowała piąta odsłona ZenFone'ów, nie było w niej modelu Max. Przyczyna była prosta - Asus przekształcił ten model w odrębną serię. I teraz możemy bliżej poznać jej kolejnego przedstawiciela.

Asus ma różne warianty modelu ZenFone Max Pro M1 - różnią się m.in. aparatami i liczbą gigabajtów pamięci, ale łączy je procesor - Snapdragon 636, 6-calowy ekran 18:9 i bateria o pojemności 5000 mAh. W moje ręce trafił model z oznaczeniem ASUS_X00TD, wyposażony w 4 GB pamięci RAM i 64 GB pamięci wewnętrznej.


Spis treści



Opakowanie i akcesoria

W pudełku wraz z telefonem dostajemy szereg akcesoriów, ale nie ma tu nic, co by szczególnie zwróciło naszą uwagę. Jest ładowarka sieciowa 5V/2A, kabel USB-microUSB, dokanałowe słuchawki z kompletem uszczelek, narzędzie do wyjmowania tacki na karty SIM/microSD oraz garść papierów.

Warto dodać, że na innych rynkach zestaw ten może wyglądać nieco inaczej. Zamiast słuchawek możemy dostać etui, natomiast mieszkańcy Indii dostaną coś, co nazywa się Asus Max-box - czyli coś jak niewielka tekturowa podstawka do smartfonu, której zadaniem jest wzmocnienie dźwięku produkowanego przez głośnik.


R E K L A M A

Budowa i ekran

ZenFone Max Pro M1 ma zupełnie neutralny wygląd. Nie jest ani wybitnie atrakcyjny, ani nie zniechęca swoją aparycją. Nie wprowadza też żadnych rewolucji w budowie. Jest praktyczny, dobrze leży w dłoni i oferuje wszystko to, co jest niezbędne do jego obsługi. Pozytywnie oceniam jakość wykonania - choć przyznam, że trochę brakuje mi tu charakterystycznego dla Asusa wzoru obudowy, przypominającego koncentryczne kręgi (no dobrze, pojawia się na niewielkiej powierzchni włącznika/blokady ekranu, ale jest praktycznie niezauważalny). To pozwalało na pierwszy rzut oka odróżnić modele Asusa od konkurencji. Max Pro jest natomiast jak każdy inny model, któremu producent nie nadał indywidualnego charakteru...

Frontową część urządzenia przykrywa szkło, pod którym umieszczono przede wszystkim ekran, ale także głośnik rozmów, frontowy aparat wraz z diodą doświetlającą, czujniki oraz diodę powiadomień - w najbardziej oczywistej lokalizacji, czyli górnej ramce. Dolna ma taką samą grubość, ale nie dodaje funkcjonalności - nie ma tu ani logo, ani przycisków, ani skanera linii papilarnych. Co najwyżej zapewnia symetrię i miejsce do pewniejszego uchwycenia telefonu.


Ekran nie zawiedzie fanów dużych wyświetlaczy. Ma 6 cali, nie został uszczuplony o tzw. notch (na szczęście) i proporcje 18:9, a jego rozdzielczość - 2160x1080 pikseli - przekłada się na wysoką wartość upakowania pikseli na cal (401 ppi). W praktyce oznacza to że zapewni nam doskonale czytelny obraz, o wysokiej ostrości i wyraźnych detalach. Nie mam zastrzeżeń do kolorów i kontrastu, nie mam też większych uwag do poziomu jasności. Ekran chroni warstwa wzmacnianego szkła, ale nie sprecyzowano, jaki producent za nim stoi. Na wszelki wypadek założyłabym jednak, że nie będzie to najwyższa ochrona wyświetlacza i nakleiła folię ochronną. Smartfon nie daje zbyt wielu możliwości by zmienić parametry obrazu - oprócz poziomu jasności jest jeszcze opcja zmiany temperatury kolorów.

Tylny panel to w większości metalowa powierzchnia, z dodatkiem plastikowych wstawek w górnej i dolnej części, zapewniających poprawne działanie anten. Paski te tworzą jedną całość z ramką urządzenia. W ciemnej wersji kolorystycznej (Deepsea Black) nie ma między nimi większej różnicy w kolorze czy fakturze. Jaśniejsza wersja (Titanium Grey) również prezentuje się zachęcająco - przynajmniej na zdjęciach. Metal ma matowe wykończenie, co wygląda świetnie i jest przyjemne w dotyku, ale dość łatwo zbiera zabrudzenia. W jednym z narożników producent umieścił podwójny aparat (w pionowej orientacji, prawie niewystający ponad powierzchnię panelu) wraz z diodą doświetlającą oraz centralnie zlokalizowany, okrągły skaner linii papilarnych. Pod nimi znalazło się dość subtelne logo oraz nadrukowane oznaczenia dotyczące tego modelu.


Pora przejść na krawędzie. Najbardziej "zatłoczona" jest dolna - znajdziemy tu uniwersalne gniazdo słuchawkowe, otwór mikrofonu, port microUSB (w niższej półce cenowej wciąż nie wyparł go port USB-C) oraz głośnik zewnętrzny. Górną krawędź smartfonu pozostawiono niemal pustą - widzimy tylko niewielki otwór dodatkowego mikrofonu. Po prawej stronie znalazły się przyciski fizyczne do regulowania głośności oraz włącznik/blokada ekranu. Po lewej zaś pokrywa tacki na dwie karty nanoSIM oraz kartę microSD.


R E K L A M A

System i aplikacje

Dla wielu użytkowników istotne jest, by producent za bardzo nie grzebał w oprogramowaniu. I tak też jest w przypadku modelu Asus ZenFone Max Pro M1, który pracuje pod kontrolą niemal czystego Androida Oreo 8.1 z poprawkami z 1 sierpnia 2018. W trakcie testów dotarła nawet aktualizacja softu, w której poprawiono działanie aparatu i poprawiono niektóre z funkcji, m.in. VoLTE i rozpoznawanie twarzy. To pierwszy model Asusa bez nakładki ZenUI i choć nie należy do programu Android One, producent obiecuje że dostanie aktualizację aż do Androida Q. Poczekamy, zobaczymy... Czysty Android nie oznacza jednak, że poza typowymi dla systemu aplikacjami producent nie doinstalował kilku zbędnych rzeczy. W tym przypadku mamy już zainstalowanego Facebooka i Messengera oraz Instagram (nie da się ich odinstalować), a także Radio FM, dyktafon i kalkulator. Ponadto w ustawieniach pojawiła się obsługa gestów Zenmotion.


Za bezpieczeństwo odpowiada funkcja odblokowania smartfonu po rozpoznaniu twarzy, skaner linii papilarnych oraz opcja Smart Lock. Biometryczne zabezpieczenia działają dostatecznie szybko i poprawnie, by nie stanowiło to powodu do narzekania, choć nie biją pobiją żadnych rekordów pod względem precyzji czy szybkości.


Smartfon przez większość czasu działał bez zarzutów, szybko i płynnie, zapewniając bezproblemową pracę praktycznie w każdych zastosowaniach. Sporadycznie przytrafiały się lagi, a nieco częściej napotykałam na błąd aparatu (zwłaszcza, gdy używany był z poziomu ekranu blokady). Poza tym dokuczliwe były drobnostki, jak brak możliwości korzystania z telefonu w trybie podzielonego ekranu czy brak przełącznika automatycznego dostosowania jasności z poziomu paska skrótów.


R E K L A M A

Dźwięk

Zenfone Max Pro M1 ma pojedynczy głośnik zlokalizowany na dolnej krawędzi urządzenia. Gra całkiem głośno i czysto, biorąc pod uwagę poziom cenowy recenzowanego modelu. Zauważalnie zniekształca dźwięk w górnej skali głośności. Po podłączeniu słuchawek brzmi całkiem dobrze. Plusem jest także aplikacja Radia FM, preinstalowana przez producenta, o całkiem rozbudowanej funkcjonalności, z możliwością nagrywania audycji.


R E K L A M A

Zdjęcia i wideo

Za zdjęcia odpowiada 13-megapikselowy aparat z PDAF i obiektywem o jasności f/2.2, wspierany przez dodatkowy, 5-megapikselowy obiektyw do badania głębi na zdjęciach - dzięki temu na zdjęciach możemy mieć prawdziwy efekt bokeh. Maksymalną rozdzielczość zdjęć - 4160x3120 pikseli - można osiągnąć przy proporcjach 4:3 - otrzymujemy wtedy pliki o wielkości między 3 a 4 MB.

Jakość zdjęć jest jest typowa dla modeli z niższej półki - w dobrym oświetleniu możemy osiągnąć naprawdę fajne rezultaty, ale po zachodzie słońca aparat można odłożyć na bok - zdjęcia są ciemne i mało szczegółowe. Generalnie zdjęcia wyglądają bardzo dobrze, gdy oglądane są na mniejszym ekranie, ale wystarczy przyjrzeć się szczegółom na większym wyświetlaczu, by zauważyć, że obrazy wcale nie są bogate w detale. Ale jeśli głównym zastosowaniem aparatu mają być zdjęcia do umieszczania na Instagramie lub Facebooku, aparat w Max Pro M1 zupełnie wystarczy.


Asus nie korzysta z Androidowej aplikacji aparatu - dostarcza tu aplikacji firmowanej przez Snapdragon. Pod względem funkcjonalności dostarcza ona wszelkich niezbędnych elementów dla amatora komórkowej fotografii. Jest tu bogaty wachlarz gotowych trybów, takich jak HDR, portret, krajobraz, sport, kwiaty, światło świec, zachód słońca, noc, plaża i śnieg. Są tu też podstawowe filtry kolorów, takie jak mono, sepia, negatyw, szkic i neon. Dodatkowo znajdziemy tu trzy poziomy efektów upiększania. Ale osoby bardziej zaawansowane w kwestii fotografii mogą być rozczarowane - nie znajdą tu trybu profesjonalnego, choć można dostosować ustawienia ISO, ekspozycji i balansu bieli głębiej w ustawieniach. Osobiście brakuje mi też trybu HDR działającego w trybie automatycznym. Nie do końca przemyślany jest też układ ikon - na "wierzchu" nie znajdziemy na przykład przełącznika lampy błyskowej - ten znajduje się dopiero głębiej w ustawieniach.


Z frontu zdjęć dostarcza 8-megapikselowy aparat, który ma nawet własną diodę doświetlającą. Dostarcza dobrych selfików, oferuje tryb upiększania, który faktycznie poprawia to i owo, a nie deformuje twarz, a na dodatek może wspomagać się lampą błyskową w warunkach niedostatecznego oświetlenia. Lepiej jednak powstrzymać się od korzystania z diodowego doświetlenia i cykać zdjęcia w świetle dziennym - wtedy osiągniemy najlepsze rezultaty.


Aparat umożliwia nagrywanie wideo do jakości DCI 4K - ale nie do końca zadowalają mnie rezultaty jego pracy. Nawet w niższej rozdzielczości. Nagrania mają ładne kolory, dźwięk jest poprawnie zbierany, ale jest problem z wyostrzeniem. Przy nieruchomym kadrze rzadziej to zauważymy, ale wystarczy zacząć poruszać aparatem albo filmować ruchome obiekty, by wyostrzanie zaczęło psuć nagranie - przypomina to pulsowanie, obraz non stop się wyostrza, a focus się nie blokuje. Może poprawi to któraś aktualizacja, ale w tym momencie Zenfone Max Pro nie będzie dobrym wyborem dla osoby, której zależy na jakości nagrań. W żadnym trybie pracy aparat nie oferuje stabilizacji, warto mieć więc stabilną rękę podczas nagrywania. Zresztą sami zobaczcie przykładowe efekty nagrań wideo:

Asus Zenfone Max Pro M1 - nagrania wideo w jakości Full HD
wideo: mGSM.pl przez YouTube

Asus Zenfone Max Pro M1 - nagranie wideo w jakości 4k
wideo: mGSM.pl przez YouTube

Asus Zenfone Max Pro M1 - nagranie wideo w jakości 4k
wideo: mGSM.pl przez YouTube
R E K L A M A

Komunikacja

Smartfon zapewnia wszelkie niezbędne opcje komunikacji, zaczynając od obsługi sieci LTE, poprzez Bluetooth, jednozakresowy moduł Wi-Fi z hotspotem (niestety bez obsługi pasma 5 GHz), po NFC i GPS. Z fizycznych portów mamy tu uniwersalne gniazdo słuchawkowe oraz microUSB do ładowania i transferu danych. Jest tu też tacka na dwie karty SIM w rozmiarze nano oraz odrębny slot na kartę pamięci.

Połączenia głosowe

Max Pro M1 obsługuje dwie karty SIM w rozmiarze nano, w trybie dual stand-by. Jedna z kart może pracować w sieciach 4G, druga w tym czasie zostanie automatycznie przełączona na sieci 3G. Jeśli chodzi o jakość połączeń, nie mam zastrzeżeń - prowadziłam z tego telefonu wiele rozmów przy różnym natężeniu hałasu i w różnych lokalizacjach - smartfon nie miał problemów ani z zasięgiem, ani z jakością rozmów. Zabrakło co najwyżej możliwości nagrywania połączeń.


R E K L A M A

Pamięć i wydajność

Smartfon dostarcza 4 GB pamięci RAM oraz 64 GB pamięci wewnętrznej, którą, poprzez karty microSD można rozbudować do 2 TB. W praktyce dla użytkownika zostaje mniej, bo "tylko" 53,6 GB. Ale Asus daje dodatkowo 100 gratisowych gigabajtów w usłudze Google Drive - na okres jednego roku.

Za wydajność Max Pro M1 odpowiada Qualcomm Snapdragon 636 o taktowaniu 1,8 GHz, wspierany przez wspomniane już 4 GB pamięci RAM. Ta konfiguracja zapewnia przyzwoite osiągi podczas codziennej pracy, podczas korzystania z multimediów oraz w grach. Podczas dłuższych rozgrywek telefon jest cieplejszy niż zwykle, ale nie na tyle, by zmniejszało to komfort użytkowania.


R E K L A M A

Bateria

Bateria jest najjaśniejszą gwiazdą opisywanego modelu - Asus umieścił w modelu Zenfone Max Pro ogniwo o pojemności 5000 mAh. Możecie spokojnie zapomnieć o ładowarce na 2, a nawet 3 dni. Asus zapewnia, że bateria pozwoli na 35 dni w trybie czuwania lub 42 godziny rozmów 3G. Albo granie przez maksymalnie 12 godzin lub oglądanie wideo z YouTube'a nawet przez 20 godzin. Sprawdziłam tę ostatnią obietnicę - i nie jest ona wcale bez pokrycia. Zresztą świetne czasy pracy potwierdzają też własne szczegółowe pomiary.

  • czas pracy z włączonym ekranem (YouTube, 1 karta SIM, aktywny moduł WI-Fi, 50% jasności ekranu) - 22 godziny i 22 minuty,
  • godzina strumieniowania wideo (Chrome, 1 karta SIM, aktywny moduł WI-Fi, 50% jasności ekranu) - 7% baterii mniej,
  • pół godziny korzystania z nawigacji online - ubytek o 5%,
  • pół godziny grania w Real Racing 3 - ubytek o 7%,
  • wynik w PC Mark battery test - 19 godzin
  • 8 godzin w trybie czuwania - spadek naładowania o 2%.


A jak jest z ładowaniem tak pojemnego ogniwa? No cóż, trzeba uzbroić się w cierpliwość, bowiem smartfon nie obsługuje żadnej popularnej technologii szybkiego ładowania (mimo że Snapdragon 636 wspiera Quick Charge 4.0). Po 15 minutach bateria zapełni się w mniej więcej 14%, po 30 minutach stan naładowania osiągnąć powinien jakieś 30 procent. Po godzinie jest 45%, po 2 godzinach - 82%. Pełne naładowanie osiąga po niecałych 3 godzinach.

R E K L A M A

Podsumowanie

Asus zdecydowanie pozytywnie zaskoczył mnie modelem Max Pro M1. Zmieścił przyzwoitą specyfikację i pojemną baterię w dość kompaktowym urządzeniu, a na dodatek nie przesadził z wyceną - smartfon możemy dziś kupić za około 1099 złotych.

Plusy i minusy

Plusy:

  • świetne czasy pracy na pojedynczym naładowaniu
  • akumulator o pojemności 5000 mAh
  • prawie czysty system
  • metalowa obudowa
  • świetny ekran FullHD+
  • odrębne sloty na karty SIM i microSD
  • zachowanie relatywnie kompaktowej budowy przy ekranie o wysokiej przekątnej i pojemnej baterii
  • NFC
  • radio FM
  • dobra wydajność
  • dobra cena biorąc pod uwagę parametry i czas pracy

Minusy

  • port microUSB
  • optymalizacja softu wymaga dopracowania - zdarzają się lagi i błędy aplikacji aparatu
  • Wi-Fi tylko jednopasmowe (2,4 GHz)
  • nie ma funkcji automatycznej jasności z poziomu paska skrótów
  • brak możliwości pracy przy podzielonym ekranie
  • problemy z ostrością w nagraniach wideo
  • przeciętne rezultaty pracy aparatu
  • dość długi czas ładowania

Materiał własny

O autorze
jolanta-szczepaniak.jpg
Jolanta Szczepaniak

Dziennikarka - w zawodzie od 10 lat. Absolwentka UŁ. Dawniej związana z miesięcznikiem "Mobile Internet", obecnie publikuje testy w serwisie mGSM.pl. Sporadycznie blogerka i wikipedystka. Na co dzień fanka mobilnych technologii i internetu, gadżeciara, serialomaniaczka i nałogowa czytelniczka książek oraz prasy popularyzującej naukę.

Artykułów: 2757

Ten artykuł skomentowano już 2 razy.
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A
Opinie nie są weryfikowane.
icon up
50,0% 
icon down
 0,0% 
icon unknown opinion
 50,0% 
Default user logo
Jolanta Szczepaniak

Opinia neutralna

Dziękuję za słowa uznania. Staram się robić recenzje jak najdokładniej, ale czasem zdarzają się niedopatrzenia lub pomyłki - przede wszystkim z uwagi na ograniczony czas korzystania z telefonu - tym bardziej więc cenne są uwagi i sprostowania od użytkowników.
Przy pomocy zewnętrznych aplikacji można uzyskać funkcję nagrywania połączeń, ale w testach skupiam się na funkcjach wbudowanych w oprogramowanie. Co do preinstalowanych aplikacji - faktycznie można wymusić ich zatrzymanie, ale nie do końca zapomnieć o ich istnieniu - ikona wciąż pozostaje w menu aplikacji ;) Na korzyść Asusa dodam, że przynajmniej preinstalowane zostały aplikacje, które zapewne większość użytkowników i tak by zainstalowała.
Przyznaję swój błąd w opisie dotyczącym pracy przy podzielonym ekranie. Funkcja ta jest faktycznie dostępna z poziomu listy otwartych aplikacji - i żeby z niej skorzystać, trzeba przytrzymać dłużej palec na karcie z podglądem aplikacji. Niestety zadziałało przyzwyczajenie z innych smartfonów, w których przy kartach z podglądem aplikacji jest charakterystyczna dla tej funkcji ikona.
Natomiast w kwestii ładowarki - tutaj bazuję na tym, co podaje producent i źródła internetowe (np. http://techbunch.in/mobiles/asus-zenfone-max-pro-m1-support-fast-charging/) - i w tym momencie także nie dysponuję silniejszą ładowarką od tej dodanej przez Asusa, by sprawdzić w praktyce czasy ładowania przy pomocy alternatywnego akcesorium.
Pozdrawiam serdecznie (JS)
.146.35.112 | 23.09.2018, 19:09
R E K L A M A
Default user logo
S

Opinia pozytywna

Muszę przyznać, że bardzo lubię Pani recenzje za zwięzłość. Przechodzenie do sedna bez zbędnego wodolejstwa czy porównań to jest styl, który do mnie trafia. Pochwalam i czekam na kolejną reckę :)
Tak się natomiast składa, że jestem szczęśliwym posiadaczem rzeczonego Zenona od ponad miesiąca i kilka rzeczy postanowiłem sprostować.
Pisze Pani, że "zabrakło możliwości nagrywania połączeń". Otóż taka możliwość jak najbardziej istnieje i ja z tej możliwości korzystam. Zabrakło co najwyżej preinstalowanej apki do nagrywania rozmów, ale to akurat żaden problem.
Zaś preinstalowanego Facebooka i Messengera faktycznie nie można wywalić, za to da się kompletnie wyłączyć i zapomnieć i ich istnieniu, więc też jakby żaden problem.
Co do "braku możliwości pracy przy podzielonym ekranie" to też się nie zgodzę. Ta funkcja działa, tylko nie każda aplikacja wyraża chęć współpracy w tym trybie. Rzekłbym nawet, że ilość aplikacji działających na podzielonym ekranie generalnie w Androidzie jest dość ograniczona, ale jednak podzielony ekran tu działa. Zresztą zdaje się, że ten bajer został wkomponowany w system już w Android 7 Nougat. A tylko przypomnę, że Asus Zenfone Max Pro M1 śmiga na Oreo 8.1 w tej chwili.
Zgodzę się co do oprogramowania, że wymaga dopracowania. Jest troche niedorobione i dziurawe. Szczególnie jeśli chodzi o gesty czyli dwupuk i pisanie literek uruchamiających aplikacje na wyłączonym ekranie, które po prostu przestają działać po krótkim okresie nieaktywności i nic się nie dzieje. Akurat czytając ten artykuł postanowiłem sprawdzić czy nie ma jakiejś aktualizacji i faktycznie pojawiła się z 19 września. Dopiero co zainstalowałem, więc jeszcze cieżko coś stwierdzić, ale mam nadzieję, że mu się poprawiło coś z tymi gestami. W ogóle to wstyd, że nie dostałem powiadomienia o tej aktualizacji, tak samo zresztą jak i o poprzedniej pomimo włączonej opcji automatycznego sprawdzania i zasysania aktualizacji przez wifi.
SD 636 powinien wspierać ładowanie szybsze niż te 10 W (5V/2A) dołączonej ładowarki. Ja akurat ładuję w nocy ze słabszej ładowarki 5V/1A i nawet nie wiem ile to czasu zajmuje szczerze mówiąc, ale ostała mi się ładowarka QC 3.0 o mocy 10 W (5V/2A) lub 15 W (9V/1.67A) z poprzedniego telefonu (...) a właśnie Asus go zastąpił. Potestowałbym, ale trochę to potrwa zanim uzyskam jakieś wyniki. Skąd wzięła Pani informację o tym, iż "smartfon nie obsługuje żadnej popularnej technologii szybkiego ładowania" i czy sprawdzała Pani empirycznie jak wygląda sprawa z tym szybkim ładowaniem?
.198.110.51 | 22.09.2018, 00:09


Ostatnio przeglądane

mGSM.pl na YouTube

mgsm-premium-icon-small KONTO PREMIUM od 4,92
zł/mies