Huawei P10 po raz kolejny - zasłużenie - gości na łamach mGSM. Tym razem postanowiliśmy go dodatkowo wyróżnić - flagowiec chińskiego producenta otrzymuje od nas wyróżnienie WYBÓR REDAKCJI mGSM.
Współcześnie jesteśmy rozpieszczani przez producentów smartfonów. Praktycznie w każdym segmencie cenowym możemy wybierać spośród dziesiątek urządzeń, choć oczywiście zawsze najbardziej interesują nas flagowce, pokazujące, na ile tak naprawdę stać danego producenta, na jakie aspekty korzystania z telefonu stawia on w nadchodzącym sezonie i jak zamierza wygrać z konkurencją. Jednym z nich jest Huawei P10, podstawowy i flagowy model chińskiego producenta, który służy mi na co dzień od wielu tygodni. Teraz przyszedł czas na konfrontację - czy P10 spełnił moje oczekiwania i czy zostanie ze mną na dłużej? Na obydwa pytania mogę z czystym sumieniem udzielić pozytywnych odpowiedzi.
Solidność w detalach
Jeśli miałabym jednym słowem określić model P10, to niewątpliwie byłaby to solidność - zarówno pod względem budowy, jak i działania. Po trzech miesiącach, od kiedy to rzeczony smartfon jest moim głównym telefonem i zaliczył drobne upadki i sporadyczne noszenie w plecaku w jednej kieszeni razem z kluczami i innymi szpargałami, na jego szklanym, frontowym panelu nie pojawiła się żadna poważniejsza rysa - o plecki tak się nie martwiłam, bowiem tylny panel zabezpiecza plastikowe etui, które było w zestawie.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
R E K L A M A
Interfejs i skaner
Pod względem działania P10 okazał się urządzeniem szybkim i niezawodnym, z intuicyjnym interfejsem EMUI 5.1 oraz świetnymi funkcjami, które upraszczają pracę ze smartfonem podczas codziennego użytkowania. Na przykład możliwość zastąpieniami przycisków systemowych dotykowym padem pod ekranem (który jest także skanerem linii papilarnych), którego krótsze dotknięcie, dłuższe przytrzymanie lub smyrnięcie w prawo lub w lewo wywołuje odpowiednio komendy wstecz, ekran główny i ostatnie aplikacje. Funkcja działa tak dobrze i jest tak intuicyjna, że szczerze mi jej brakowało w każdym następnym testowanym telefonie. Podobnie jest ze skanerem linii papilarnych - jestem przekonana, że żaden inny producent nie zaproponował równie szybkiego i precyzyjnego rozwiązania, co zresztą potwierdzają osobiste doświadczenia - a przy czytniku w P10 nigdy nie miałam błędnych odczytów. Na dodatek do tej pory byłam mocno przyzwyczajona do czytników na tylnym panelu, ale po kilku chwilach z P10 zdążyłam docenić, że umieszczenie go z frontu jest o wiele lepszym rozwiązaniem - łatwiej odblokować ekran, gdy telefon leży na biurku lub jest w uchwycie samochodowym.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Superszybkie ładowanie
Trudno po trzech miesiącach ocenić żywotność baterii - na pewno nie spadła. Solidnie wykorzystuję P10 na co dzień do rozmaitych internetowo-komunikacyjno-rozrywkowych zastosowań i przez cały dzień obywamy się bez ładowarki. Czasem nawet dwa dni. Nie są to ponadprzeciętne wyniki dla współczesnych smartfonów, ale jeśli chodzi o ładowanie, Huawei postawił na szybkość - i to się sprawdza. Używam tutaj akcesoriów firmowanych przez Huawei - ładowarki sieciowej Supercharge oraz samochodowej SuperCharge AP38 i są one w stanie w ciągu pół godziny naładować baterię do 50%.
R E K L A M AHardware
Żyjemy w czasach, w których minimalizm jest jednym z najmodniejszych trendów. Ale nie w każdej dziedzinie. Konkurencja forsuje rozwiązanie nie uwzględniające gniazda słuchawkowego - i zdecydowanie z tego względu tym bardziej podoba mi się P10. Mogę podpiąć ulubione słuchawki albo głośnik zewnętrzny nie bawiąc się w rozwiązania Bluetooth czy kablowe adaptery. Nie wiem, czy w przyszłości Huawei również nie podda się tej modzie, mam nadzieję że nie.
Sercem Huawei P10 jest szybki procesor Kirin 960, wspierany przez spory zapas pamięci - 4GB pamięci RAM i 64 GB pamięci wewnętrznej. To prawdziwie flagowcowa specyfikacja, która zapewnia wysokie wyniki benchmarków i płynna pracę we wszystkich zastosowaniach. Całość zamknięta w smukłej, stylowej obudowie, która oferowana jest w wielu wersjach kolorystycznych: obok popularnej obudowy w kolorze czarnym, białym, srebrnym i złotym można pokusić się o bardziej oryginalne obudowy w intrygujących kolorach z palety Pantone, na przykład Greenery (kolor roku 2017 według Instytutu Pantone) oraz Dazzling blue.
Niemieckie aparaty
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Ale pora zająć się największą gwiazdą - podwójnym aparatem, który został opracowany we współpracy z firmą Leica - niemieckim producentem kultowych aparatów fotograficznych - dla wielu prawdziwą ikoną fotografii. Aparat mieści dwie matryce: 12-megapikselową RGB i 20-megapikselową monochromatyczną, do tego są dwie diody doświetlające, optyczna stabilizacja obrazu i hybrydowy autofocus, łączący detekcję fazy, działanie lasera, CAF (czyli ostrość w trybie ciągłym) oraz autofocus głębi. Przez 3 miesiące nacykałam z P10 wiele setek zdjęć w najróżniejszych warunkach. I najbardziej mnie cieszy, jak dobrze smartfon sprawuje się w trybie automatycznym. Oczywiście czasami skorzystam z trybów dodatkowych, ale pod względem fotografii należę do tych użytkowników, którzy polegają na ustawieniach wybranych przez aparat. Po prostu - aparat ma być szybki, łatwy w użyciu i zapewniać świetne zdjęcia. A im mniej muszę w ten proces ingerować, tym lepiej. Oczywiście kto woli większą kontrolę nad zdjęciami, może skorzystać z trybu profesjonalnego (i pozostałych trybów dostępnych w oprogramowaniu aparatu), a także funkcji portretowej z technologią trójwymiarowego wykrywania twarzy, która dobiera parametry zdjęcia tak, aby osoba fotografowana wyszła jak najlepiej, a całe zdjęcie uzyskało ciekawy wymiar dzięki rozmyciu tła.
R E K L A M AWięcej powodów do selfie
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Ale Leica nie firmuje tylko głównego aparatu - odpowiada też za 8-megapikselowy aparat z frontu. Nigdy nie byłam wielką fanką selfików, ale nie zaprzeczę, te z P10 wychodzą znakomicie. Nawet w ruchu, gdy nie ma czasu, żeby odpowiednio zapozować i znaleźć dobrze oświetlone miejsce. Bo właśnie w takich warunkach udało mi się cyknąć zdjęcie z ambasadorem marki :) Tak, mogę pochwalić się zdjęciem z Robertem Lewandowskim, które, jak podejrzewam, nie wyszłoby tak dobrze gdybym cyknęła je innym telefonem.
fot. Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
R E K L A M A
Summa summarum
Moje osobiste doświadczenia z telefonami Huawei (także z submarką Honor) praktycznie zawsze były pozytywne. Budżetowe modele oferowały przyzwoitą jakość za niewygórowaną cenę, średniopółkowce zapewniały wysokie parametry i możliwości, a modele z wyższej półki zawsze mnie zachwycały wyglądem, specyfikacją i działaniem. Huawei P10 się nie wyłamał z tego schematu :) I przez najbliższe miesiące, a może nawet i lata, na pewno się z nim nie rozstanę.
artykuł sponsorowany









Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!