Nienawidzę pisać o telefonach

Opublikowane:  |  Aktualizacja:
Odsłuchaj artykuł

Nienawidzę pisać o telefonach. Redaktor głównodowodzący subtelnie poprosił mnie o test zakupionego za własną złotówkę LG Leona LTE. Siedem miesięcy temu. Od tego dnia, jak wchodzę do redakcji, modlę się, żeby nie zapytał mnie, kiedy będzie test. Otóż, nie będzie. Bo patrz pierwsze zdanie. Ale mam kolegę ginekologa, który...

Mam kolegę ginekologa. Kolega za czasów mojej pisaniny w Mobile Internet zazdrościł mi tego, że na moim biurku co chwila lądują jakieś nowe telefony. Ja, koneser damskich wdzięków, podobną zazdrość wyrażałem względem jego profesji. Spotkaliśmy się niedawno na... To był chyba sok jabłkowy. Strasznie mocny i z dymem. I choć chłopaki nie płaczą, wypłakaliśmy sobie wypalenie zawodowe. On, że nie może patrzeć na wdzięki pań. Ja, że nie mogę na telefony komórkowe.

Obserwuj nas w Google News Obserwuj

No, bo co do cholery o nim napisać? No co? Że bateria zdechła po sześciu miesiącach noszenia go w kieszeni? Że przez pierwsze dwa miesiące jak w zdrowym romansie, był ideałem współczesnego telefonu? Błyskotliwy, szybki, zwinny, a teraz stał się żółwiem z oślim charakterkiem, który w dodatku chce być mądrzejszy ode mnie, tuż po uruchomieniu systemu?

- Mnie nie cieszy już nawet dwudziestka na fotelu... - żalił się kolega ze szkolnej ławy, czego mimo sukcesywnie przyjmowanego soku jabłkowego pojąć nie mogłem. Kolega nie był w stanie uwierzyć, że obojętnie przechodzę obok najnowszego iPada, dzierżonego w łapach przez redaktora Łukowskiego. Piliśmy sok i pogłębialiśmy swoje smutki.

- Jak możesz mówić, że patrzysz na nie wszystkie jak na preparat? Nie wolno! Jak możesz?! To jak galeria dzieł cudów natury przecież! - dziwiłem się koledze. - Rozumiem, że z obojętnością można patrzeć na jakąś starą motorolę z czasów NMT, ale nie na nowego iPhone'a! - ganił mnie doktor.

Barman z łódzkiego klubu New York wsłuchujący się w naszą dyskusję, coraz bardziej zmieniał się na twarzy, dolewając soku, niczym oliwy do ognia. Kłóciliśmy się coraz głośniej na temat swoich zawodów, ze wzajemną zazdrością i niezrozumieniem o nich sobie opowiadając, a zarazem z obrzydzeniem, jak to u ludzi tematycznie wypalonych i po sygnale, że dyskusja staje się nieprzyjemna dla innych, rozjechaliśmy się taksówkami do domów.

W taksówce bardziej gadatliwy ode mnie szofer, widząc, jak nieudolnie próbuję na ekranie tego cholernego Leona napisać do Szanownej Małżonki, że żyję, zaczął mnie wypytywać - O! Też mam takiego! Długo panu bateria trzyma? A co cię to do cholery obchodzi! - myślałem sobie w ciszy, przygryzając do krwi język, żeby tylko się nie wyrwało. - Drogo pan za niego dał? A jak się panu nim fotografuje? - drążył dalej odwracając się do mnie na kilka sekund podczas jazdy, co sprawiało, że adrenalin redukowała poziom soku jabłkowego w moim organizmie. - Nie wiem, dopiero go ukradłem... - zażartowałem.

Raban straszny z żartu zrobił, policją straszył. Wysiadłem przy Plau Dąbrowskiego, zmieniając środek lokomocji z taryfy na autobus, gdzie mój rozgrzany jak piec Leon na chwilę nim zdechł, dzielnie połączył się z Wi-Fi. W autobusie przekonałem się, że telefon ten to niezły low-end, bo ma go chyba pół mojego miasta. Byłem zbyt trzeźwy, by nie zauważyć tego samego modelu w łapach trzech innych pasażerów. Zaczynałem przez moment rozumieć to o czym mówił do mnie kolega ginekolog i dlaczego tak lubi u kobiet uszy...

Usiadłem do pisania testu. Spojrzałem na ten cholerny telefon, który trzeci raz tego dnia żywił się energią elektryczną z gniazdka, a słuchałem na nim jedynie godzinkę muzyki w marnej jakości, trochę poszperałem w Internecie i na Facebooku. - I co ja mam o tobie gadzie paskudny napisać... Dochowałem przysięgi złożonej w klubie i darowałem sobie męki, mówiąc: Żadnych więcej testów nie będzie. Koniec z tym. To nie dla mnie. Wszystkie telefony są dziś takie same. Kiedyś różniły się znacząco, lecz dziś, podobnie jak u równie wypalonego kolegi, pracującego przy fotelu ginekologicznym, jest to samo. Monotonia. Nuda. Rutyna. Najgorsze co może w życiu być, to rutyna. Widzę to od lat jako przeciętny użytkownik komórek. Niegdyś pasjonat.

Być może, gdy wreszcie na rynek wejdą jakieś modułowe telefony, o których jak o UFO rozpisują się branżowe media i blogi, zachwycę się jeszcze kiedyś komórką. Póki ci, nie ma czym i szczerze podziwiam tych wszystkich, którzy w zgodzie ze sobą zachwycają się smutną rutyną producentów. Ale, może tylko dla mnie rutyną...

(WA)

Materiał własny

O autorze
adam-lukowski.jpg
Adam Łukowski

Od 25 lat w branży nowoczesnych technologii. Pamięta pierwsze komórki i początki mobilnego internetu, ma za sobą również pracę w poczytnych czasopismach. Od początku istnienia mGSM.pl dostarcza aktualności i recenzuje urządzenia, korzystając z wiedzy i nabytego przez lata doświadczenia.

Artykułów: 16995

Ten artykuł skomentowano już 4 razy.
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A
Opinie nie są weryfikowane.
icon up
75,0% 
icon down
 0,0% 
icon unknown opinion
 25,0% 
Default user logo
SHAME ON ME

Opinia pozytywna

Zwracam HONOR! Felieton to cud, miód i malina! Zaskoczył mnie Pan i zapewne też resztę czytelników bardzo pozytywnie. Oby tak dalej! Zgodzę się co do monotonii na rynku smartfonów, przecież każdy nowy smartfon różni się tylko podzespołami lub powstaje wiele smartfonów o identycznej specyfikacji wciskanych jako nowe. Na razie nic ekscytującego na rynku się nie dzieje, czym się tu ekscytować, 4GB RAM zamiast 3? 2 rdzenie więcej?


Pozdrawiam serdecznie!

Witaj! Twój poprzedni komentarz nie był dla mnie żądną ujmą na honorze. Wręcz przeciwnie! Podzielam Twoje zdanie. Pisało mi się słabo bo zbyt wiele na głowie było. I nie włosów. W pismaczym życiu bywa tak, że czasem pisze się źle, fatalnie, albo wcale. A kot żreć chce :-) Pozdrawiam Cię bardo serdecznie, jak i innych czytelników! (WA)

.uznam.net.pl | 14.02.2016, 12:02
R E K L A M A
Default user logo
luku2

Opinia neutralna

Felieton trafił w serce. Idealnie obrazuje aktualny stan rzeczy w sferze telefonów. Sam jako niegdyś ogromny pasjonat telefonicznego świata z przyjemnością obserwowałem realny postęp w tej dziedzinie. Dziś z przykrością stwierdzam, iż niestety na obecną chwilę postęp w tym temacie sprowadza się do wyścigu liczb, które nie mają realnego znaczenia w sferze odczuć. Są jedynie mimo zapewnień producenta pokazem marketingowego majstersztyku pozornej ewolucji. Niestety premiery kolejnych flagowców skutecznie wypalają ogień nadziei na faktyczne zmiany powodujące szybsze bicie serca. Przykra sprawa ale niestety przy obiektywnym spojrzeniu trudno dojść do innych wniosków. Do pełni szczęścia machiny reklamowego kłamstwa producentów w smartfonach brakuje funkcji "magnez na c...i ". No cóż człowiek odpowiednio zmanipulowany uwierzy w największy paradoks.Pozdrawiam całą redakcję mgsm moją ulubioną stronę w temacie smartfonow.

Pozdrawiam! :-) Dzięki za poświęcony czas! (WA)

.play-internet.pl | 13.02.2016, 23:02
Default user logo
Rav-X

Opinia pozytywna

Bardzo fajny wpis. Jasna sprawa o czym jest i trochę współczuję autorowi, bo to najgorsze gdy zdajemy sobie sprawę że, popadliśmy w rutynę. Faktycznie przed erą smartfonów było bardziej ciekawie, co nowy telefon to była jakaś rewolucja, a nie jakaś drobna ewolucja która obecnie dzieje się w smartfonach. Brakuje mi tamtych czasów, nieraz mam wrażenie że, wszystko idzie w stronę monotonii, minimalizmu i upraszczania, a szkoda bo człowiek powinien się rozwijać, a nie ogłupieć.

Wyrazy współczucia przyjmuję :-) Pozdrawiam! (WA)

.150.79.4 | 13.02.2016, 22:02
R E K L A M A
Default user logo
Stalker

Opinia pozytywna

Ha !!! Widzę że wystarczy trochę pana Wojtka postraszyć, trochę wjechać mu na ambicję i wykonać parę innych zabiegów socjotechnicznych i chłop chodzi jak zegareczek. A przynajmniej dostosowuje się do gustów i wymagań klienteli, pomny doświadczeń Adama Smitha z Niewidzialną Ręką Rynku. Nawet żeby się przypodobać klienteli zdradził ulubiony portal MyOTym. No cóż, zawsze trzeba pamiętać skąd się chlebek bierze. Ale dość żartów, felieton udał się pyszności. Może na przyszłość jednak nie podejmować dyskusji z kolegą ginekologiem, po co obrzydzać sobie Jasne Strony Życia. Wszak nie samym chlebem człowiek żyje i coś się należy pośród bezmiaru szarej egzystencji? Pozdrawiam!
p.s. Co na to kot ?

Ten komentarz ubawił mnie najbardziej :)) Bo niby kto i jak i czym miał mnie straszyć? :)) Jak zegareczek chodzę za bębnami, a w redakcji... O Jezusie, jak ja współczuję szczerze moim umiłowanym naczelnym...
Naszego bloga MyOTym.pl nie zdradziłem i zdradzać nie zamierzam, bo dobrze mi tam. Denerwowały Was przekierowania na stronę, którą Wam wskazywaliśmy, więc dostosowaliśmy się do Waszych oczekiwań.
Jeśli chodzi o kota, to łajza jest najwyraźniej w kryzysie. Gardzi wysokiej klasy saszetką kulinarną i ogólnie jest niemiły. Ale popracuję nad nim, wszak - jak wspomniałeś drogi Stalkerze, wystarczy postraszyć, trochę wjechać mu na ambicję i wykonać parę innych zabiegów socjotechnicznych i zacznie kot chodzi jak zegareczek :)) Bardzo lubię Twoje komentarze. Dzięki za obecność i czas poświęcany na teksty lepsze i gorsze. (WA)


.174.36.19 | 13.02.2016, 21:02

Aktualności

Wszystkie aktualności

Recenzje

Wszystkie recenzje


mGSM.pl na YouTube

mgsm-premium-icon-small KONTO PREMIUM od 4,92
zł/mies