Na koloniach

Opublikowane:
Odsłuchaj artykuł

Wyrwałem się na pół dnia z betonów mojego miasta. Na zieloną łąkę w lesie, gdzie czasem rozwścieczony na niełatwą rzeczywistość przebywam w trybie offline. Jak na złość na moim ulubionym odludziu zastałem gromadkę kolonistów...

Pedagodzy, którzy opiekowali się kilkunastoosobową grupą rozkapryszonych dzieciaków byli zgredami, mniej więcej w moim wieku. Na oko 35 lat. Nie kryję, że kilka szczególnie głośno wrzeszczących osobowości, utrudniało mi odreagowanie codziennych stresów. Ponieważ nie opłacało mi się szukać ciszy gdzieś indziej, z dziennikarskiego obowiązku zająłem się obserwacją cyrku, bo inaczej nie można nazwać tego co widziałem. Pomijając smutną kwestię wulgaryzmów, jakimi prześcigali się koloniści walczący z wychowawcami o dostęp do smartfona, techniki walki o zdepozytowane urządzenia mobilne trąciły komedią z elementami tragicznymi. Źli ludzie na czas edukacyjnej zabawy z dziećmi w plenerze, zabrali swoim podopiecznym telefony i tablety, w jakie na czas koloni wyposażyli je (nie boję się napisać) głupi rodzice. Chcieli zająć młodych rozrywką t.j. badminton, siatkówka, gry planszowe i inne. Słowem, rozrywką połączoną z rozwojem motoryki młodego człowieka, całkowicie pozbawioną pikseli i dostępu do sieci.

Obserwuj nas w Google News Obserwuj

Zapytałem jednego z umordowanych wychowawców nastolatków, czy jest to jakiś wakacyjny obóz odwykowy dla dzieci i młodzieży. - Nie, proszę pana. To półkolonie miejskie, ale tak to wygląda - dostałem odpowiedź. Ciężko było mi inaczej interpretować wycie i prośby dzieciaków - "błagam panią o chwilę z moim tabletem. Tylko chwilę". Oprócz skowytów moje oczy i uszy przerobiły także sceny rzucania się na trawę, gryzienie piasku, nieludzkie krzyki z groźbami w tle. Poraził mnie widok dziewczynki, która w wieku 12 lat pierwszy raz w życiu widziała rakietkę do badmintona oraz lotki. Inny chłopiec nie mógł uwierzyć, że poza jego tabletem z Androidem jest coś tak ciekawego jak bierki. Zastanawiał się, o zgrozo, czy ta gra jest dostępna w sklepie Play... Absolutnym hitem był młodziak z kręconymi włosami, który wykorzystując nieuwagę opiekunów podbiegł do mnie i zapytał, czy mam smartfona z Facebookiem i czy mógłbym na momencik mu go użyczyć, bo chciał sprawdzić ilu znajomych polubiło ostatni jego status i czy przypadkiem ktoś do niego czegoś nie napisał. Przyłapany na tym występku karnie musiał kręcić kółkiem hula-hop. Płakał...

Trójce wychowawców blisko godzinę zajęła pacyfikacja dzieciaków i wyprowadzanie ich z wirtualnej rzeczywistości na łono przyrody. Przyglądałem się temu wszystkiemu w osłupieniu i kolosalnym zdumieniu, bo choć wiedziałem, że nasze dzieciaki są bardzo cyfrowe, to nie wiedziałem, że aż tak bardzo. Efekt wychowawców był zdumiewający! Po dwóch godzinach odkrywania przez młodych gry w bierki, Chińczyka, piłki siatkowej, badmintona i hula-hop, dzieciakom spodobały się pozbawione pikseli zabawy w realu do tego stopnia, że przestały przytruwać o terminale. Niestety, nie przestały wrzeszczeć, ale te wrzaski były dla mnie nawet przyjemne. Przypomniały mi moje dzieciństwo, kolegów i koleżanki z koloni. Czas, w którym smartfony, tablety i internet nawet nam się nie śniły...

Materiał własny

O autorze
adam-lukowski.jpg
Adam Łukowski

Od 25 lat w branży nowoczesnych technologii. Pamięta pierwsze komórki i początki mobilnego internetu, ma za sobą również pracę w poczytnych czasopismach. Od początku istnienia mGSM.pl dostarcza aktualności i recenzuje urządzenia, korzystając z wiedzy i nabytego przez lata doświadczenia.

Artykułów: 16988

Ten artykuł skomentowano już 7 razy.
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A
Opinie nie są weryfikowane.
icon up
57,1% 
icon down
 0,0% 
icon unknown opinion
 42,9% 
Default user logo
S3bA

Opinia neutralna

To rzeczywiście jest koszmar. Nie które dzieci spędzają przed monitorem po 4-6 godzin codziennie, a potem nue chce się im nawet wyjść na boisko...
Ja mam 16 lat, mam co prawda L5, ale nie spędzam łącznje z laptopem więcej niż 1,5-2h.
Jeśli chodzi o urządzenia mobilne to wina tylko rodziców, bo kto normalny 4-letniemu dziecku kupuje smartphona alvk tablet ??? Potem rosną takieosobyy, które nic nie potrafią.
.neoplus.adsl.tpnet.pl | 27.07.2014, 02:07
R E K L A M A
Default user logo
Fox

Opinia pozytywna

Prawda! Szczera prawda! I tylko prawda! .. A na obronę tych rodziców napiszę tylko, że wychowanie dziecka w izolacji od relefonu czy tabletu jest fizycznie niewykonalne.. Mam 2 synów 7 i 4 latka i oboje czasami muszą sobie pograć.. Cały pic polega na tym by umieć znaleźć granicę - ja tego nie bardzo potrafię :-(
.play-internet.pl | 26.07.2014, 22:07
Default user logo
Błehehe Hłehłe

Opinia neutralna

No cóż, ich dzieci również będą jedynie cyfrowe.
.free.aero2.net.pl | 26.07.2014, 17:07
R E K L A M A
Default user logo
meg

Opinia pozytywna

Określenie głupi rodzice jest jednym słusznym w tej sytuacji i nie powinieneś mieć żadnych wyrzutów, że nie wahałeś się go użyć :-D :-D :-D
Niestety nie brakuje takich w naszym społeczeństwie stąd i dzieci prezentują się tak a nie inaczej :-/
Potępienie w czambuł użycia nowych technologii nic nie da. Postęp i zmiany być muszą. Kwestią jest umiejętność zachowania równowagi pomiędzy rzeczywistym a wirtualnym światem. I tu jest właśnie rola rodziców, by młodzieży ją wskazać. A nie jest te proste! Wysiłku wymaga nie lada, jako matka dwóch nastolatków pozwalam sobie na taką wypowiedź bez wątpliwości i złudzeń co do tego, czy wiem o czym piszę. Wiem. Jeśli jednak rodzice zamiast wychowywać oddają dzieci na porożarcie smart urządzeniom, bo dzięki temu nie muszą im poświęcać czasu i wychowanie przestaje być problemem to efekty mamy właśnie jak zaobserwowałeś...
Istnieje element pocieszający :-) Decyzja o udziale w owych półkoloniach, czyli oddanie pociech w szpony bezlitosnych opiekunek wymuszających kontakt z naturą jest trochę zwalaniem odpowiedzialności za edukację potomstwa na innych, ale ostatecznie jest krokiem ku równowadze o której pisałam wyżej.
Życzę dalszego udanego odpoczynku na łonie natury czasem skażonej obecnością współwypoczywających, co owocuje twórczością komentującą zacnie rzeczywistość, jak Twój niniejszy tekst :-)
.toya.net.pl | 26.07.2014, 15:07
Default user logo
zdziwiony

Opinia pozytywna

Ostatnio postanowiłem wyjechać na wycieczkę rowerową oczywiście z telefonem. Nie mam tam jakiegoś galaxiego srego czy czegoś tam, tylko stary c702 marki se. Jechałem i słuchałem AC/DC, ale szybko przełączyłem się na dźwięki natury. Gdy po dwóch godzinach zacząłem się kierować do domu, zahaczyłem o orlika, by pograć coś z kumplami. A na ławkach w cieniu siedziały dzieciaki z podstawówki, każdy wgapiony w swoje kilka cali, grając w poła sabłej serfera i 2048. Gdyby w moim wieku coś takiego by było, to rodzice by mnie opieprzyli. W wieku 10 lat oni panowali nad andkiem i wp, niż ja w ich wieku nad okienkiem xp. A 16 lat mam. Jakim cudem w 6 lat tak się to pozmieniało? za moich czasów to telefonu nawet własnego nie miałem...
.zapnet-isp.net | 25.07.2014, 14:07
Default user logo
bytterfly1

Opinia pozytywna

@Lucjan
Popieram, w pełni popieram. I w końcu się znalazł ktoś, kto nie pisze "Jakie to te dzieci niedobre" itp. tylko zauważa winę rodziców w tej sprawie. Z felietonem również się zgadzam.
.internetdsl.tpnet.pl | 25.07.2014, 13:07
Default user logo
Lucjan

Opinia neutralna

A czego innego można się spodziewać Panie redaktorze? Jak ktoś trafnie całkiem niedawno napisał na pewnej stronie, że dzieci w wieku 2 lat bawią się na tych multimedialnych maszynach a my w tym wieku grzebaliśmy patykiem w zamku z piasku. Wszystko to za sprawką dorosłych bez wyobraźni, po też części troszkę starsze rodzeństwo, które przecież też daje przykład młodszemu. Również trend prezentów komunijnych wprowadził tą farsę w życie umyślnie po trochu robiąc dzieciom krzywdę oraz wodę z mózgu. Zamiast dostać rower, zegarek lub nawet mp3 dostają qłady, laptopy i inne mobilne urządzenia. Bez skrupułów nie boję się powiedzieć, oraz mogę to powtórzyć, że to głównie wina rodziców na to zezwalających. Skoro sami uzależniają swoje dzieci od tego typu rzeczy, czemu nie zaczną im zamiast cukierków kupować po prostu narkotyki które z pewnością dadzą im jeszcze więcej radości i słodkości? Ewentualnie mogą zacząć chodzić za nie do szkoły i w różne inne sposoby jeszcze bardziej ich rozpieszczać na siłę. No ale przecież wychowanie to kwestia szkoły. A przynajmniej tak słyszałem...
.28.49.228.iwacom.net.pl | 25.07.2014, 11:07
R E K L A M A

Aktualności

Wszystkie aktualności

Recenzje

Wszystkie recenzje


mGSM.pl na YouTube

mgsm-premium-icon-small KONTO PREMIUM od 4,92
zł/mies