Czekam na telefony ognioodporne...

Opublikowane:
Odsłuchaj artykuł

Dawniej dymorfizmu płciowego nie poznawało się na ekranie telefonu, a chcąc lepiej poznać sylwetkę i piękno rozpracowywanej taktycznie koleżanki, zapraszało się ją np. na basen. Wodoodpornych telefonów nie było...

Udało mi się wywalczyć dobre warunki, na mocy których przedłużyłem umowę z operatorem. Sukces w boju, jakże nierównym, wieczorem uczciłem wraz z moim kotem, któremu to - co najwyżej w wigilię wytłumaczę, co takiego świętowaliśmy. O ile łajza będzie pamiętać... Podczas negocjacji warunków, pani w salonie operatora aż trzy razy naciskała, żebym kupił sobie jeden z wodoodpornych telefonów Sony. Grzecznie, lecz stanowczo za każdym razem odpowiadałem, że moim naturalnym środowiskiem życia jest ląd, a z wodą mam styczność jedynie pod prysznicem, gdzie zamiast z telefonem wolę bywać z reprezentantką płci pięknej. Oczywiście, tu uściślę, by po publikacji nie być w domu bitym - poślubioną reprezentantką.

Obserwuj nas w Google News Obserwuj

Wspomniana, chcąc usportowić moje aerodynamiczne ciało, kupiła mi na imieniny (w kwietniu) karnet na basen do łódzkiego Andelsa. Gest, jak zapewne przyznacie - piękny. Tak samo jak hotel, z pływalni którego rozpościera się widok na całe moje brzydkie, lecz kochane miasto. Powiadam Wam, bajka... Ponieważ ze sportów najbardziej lubię szachowe pojedynki o zasięgu międzynarodowym, rozgrywane na tablecie lub swoje bębny, karnet zależał się w szafie przez kilka miesięcy. Wyrzuty sumienia i nadmiar stresów sprawiły, że wybrałem się w końcu na pływalnię, w celach poznawczych...

Sympatyczna pani z recepcji oprowadziła mnie po hotelowych wnętrzach, które skrywają różne tajemnice. Windą wjechaliśmy na dach, gdzie znajduje się przeszklona pływalnia, bym mógł zobaczyć, jak wygląda. Cóż zobaczyłem? Oczywiście dwie prawie nagie reprezentantki płci przepięknej, które na leżakach z gorzkimi minami obgadywały dwóch wysportowanych facetów w moim wieku (chrystusowy), bawiących się w wodzie swoimi... telefonami.

W windzie jadącej w dół dopadła mnie wizja końca świata. Dramatyczna samotność pięknych dam... Znokautowało mnie to podwójnie, bo po pierwsze - nigdy, przenigdy nie myślałem o tym, że telefon komórkowy jest sprzętem, jakiego chciałbym używać w basenie i jaki chciałbym na basen ze sobą zabrać. To jest nawet psychicznie niezdrowe - pływać z telefonem i co przepłynięty basen sprawdzać pocztę, Facebooka czy SMS-y lub nadawać na portale społecznościowe fotki z basenowych głębin. Pływało się troszkę w życiu - z deską i bez deski, ale telefon zawsze leżał w bagażniku porzuconego na parkingu samochodu, bo jak dla większości zdrowych psychicznie ludzi - basen był i jest dla mnie ucieczką od cywilizacji. Od technologii. Odpoczynkiem. Pływającym z telefonami szczerze polecam wizytę u psychologa... Co więcej - za chińskiego boga pojąć nie mogę, jak dla zdrowych, młodych mężczyzn, jakiś stek elektroniki może być większą atrakcją w basenie od półnagich, odzianych w sznurki pań?! Dodam - ładnych pań... Państwo wybaczą, człek starej daty widać jestem i w głowie mi się to zwyczajnie nie mieści...

Zdegustowany, wychodząc z hotelu w Manufakturze, spotkałem jednego z kolegów muzykantów, którego telefony co pół roku nieszczęśliwym trafem lądują w sedesie. Od słowa do słowa, zapytałem jaki telefon ostatnio utopił, na co z uśmiechem na ustach pokazał mi że technologia zdołała przełamać passę. - O! Patrz! Już dwa razy pływała z Szuwarkiem! - chwalił się swoją Xperią, szczerząc białe kły niczym klawisze jego keyboardu. I temu ta wodoodporność winna służyć! - pomyślałem.

Wracając autem rozmyślałem nad swoimi szczenięcymi latami, w których dymorfizmu płciowego nie poznawało się na ekranie telefonu, a chcąc lepiej poznać sylwetkę i piękno rozpracowywanej koleżanki, zapraszało się ją właśnie na basen. Komórek i internetu wtedy nie było. Zwłaszcza wodoodpornych komórek, a i człowiek gdzieś w sobie miał przeświadczenie, że nietaktem byłoby fotografować telefonem kogoś w basenie, co podobno jest dziś na pływalniach plagą. Gdy koleżanka nie chciała pływać, szło się na basen z kumplem, by kulturalnie podziwiać urodę innych, nieznanych koleżanek, które później zapraszało się do kina. Dziś jest inaczej. Zamiast w kinie, film z koleżanką można obejrzeć na smartfonie, a na basen chodzi się z telefonem...

O autorze
adam-lukowski.jpg
Adam Łukowski

Od 25 lat w branży nowoczesnych technologii. Pamięta pierwsze komórki i początki mobilnego internetu, ma za sobą również pracę w poczytnych czasopismach. Od początku istnienia mGSM.pl dostarcza aktualności i recenzuje urządzenia, korzystając z wiedzy i nabytego przez lata doświadczenia.

Artykułów: 17214

Ten artykuł skomentowano już 5 razy.
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!
Dodaj swoją opinię!

R E K L A M A
Opinie nie są weryfikowane.
icon up
80,0% 
icon down
 0,0% 
icon unknown opinion
 20,0% 
Default user logo
Azawakh

Opinia pozytywna

Bardzo dobry artykuł poruszający w swoim drugim dnie kwestię współczesnego, nowoczesnego smartphona odpornego na wszelkiego rodzaju warunki w tym na kontakt z zabójczym wrogiem dla urządzeń elektronicznych jakim jest woda (w tym konkretnym przypadku woda z basenu). I tu muszę pochwalić takich producentów jak wspomniane w felietonie SONY i niewymienionego Samsunga z jego linią Active a także mniej znanych producentów wprowadzających smartphony np pod tak znaną marką jak CAT. Życie idzie do przodu i tego typu urządzenia towarzyszą nam nie tylko na basenie ale i w ciężkich warunkach pracy (budowy, wodociągi itp) i takie wzmocnione urządzenia dla takiego pracownika są jak znalazł.Może świadczyć o tym choćby prosty przykład: podczas wykonywania obowiązków służbowych następuje oberwanie chmury a podczas samej roboty coś pójdzie nie tak i konieczne będzie wezwanue np koparki. W takiej sytuacji pracownik wyjmujesz taki wodoodporny telefon i dzwoni nie obawiając się o jego zalanie actym samym i zniszczenie. Czyli jak widać tego typu urządzenia nadają się nie tylko na basen ale i są pomocą w pracy zawodowej. To samo tyczy się pancernych etui w stylu Otrerbox Defender czy Lifeproof, które doskonale zabezpieczają smartphony i tablety przed zalaniem a także urazani mechanicznymi powstałymi np podczas upadków. Chciałoby się powiedzieć, żeby takie zabezpieczenia produkowane były dla większości smartphonów a nie tylko tych wybranych w postaci iPhonów oraz Samsungów z rodziny Galaxy (S2, 3 i 4) gdyż każdy właściciel powinien mieć możliwość zapewnienia maksymalnej ochrony przed niekorzystnymi warunkami.
I na koniec tego mojego wpisu myślę, że technologia GSM w dzisiejszych czasach doszła do takiego poziomu, takiej powszechności, że i ona stała się tematem do rozważań jako jeden z najważnijszych tematów wśród panów więc w sumie i ja się nie dziwię, że trafia on również na basen bo co by nie mówić to pasjonaci tego typu rozwiązań znajdą się wszędzie nawet na basenie.
.telesim.com.pl | 12.11.2013, 08:11

R E K L A M A
Default user logo
maciej

Opinia pozytywna

No niestety takie czasy, mój sąsiad kupił smartfona i włącza gps dla pieszych jak wraca ze sklepu, choć pokonuje tą trasę od 10 lat. Przykładów takich można mnożyć tysiące. Smartfony tak zawładnęły nasze umysły, czas,że używamy ich w coraz dziwniejszych miejscach. Podejrzewam że wkrótce zaczniemy używać nawet podczas intymnych zbliżeń jak powstanie aplikacja do pomiaru decybeli osiąganego orgazmu :)
.icpnet.pl | 11.11.2013, 00:11
Default user logo
ja

Opinia pozytywna

Witam Panie Wojtku! Felieton bardzo trafny, tylko jeden element nie do końca prawdziwy. Z koleżankami dalej chodzi się "do kina" tylko już nie koniecznie na film ;).
.neoplus.adsl.tpnet.pl | 11.11.2013, 00:11

R E K L A M A
Default user logo
Borsucjusz

Opinia pozytywna

To niesamowite w jaki sposób Autor postrzega FAKTYCZNE problemy związane z nowymi telefonami (a raczej smartfonami) i nowinkami technicznymi Wszystko zawsze okraszone dozą humoru i innym spojrzeniem na sytuację.

Pytanie do P. Wojciecha, czy gdzieś poza mGSM można przeczytać Pana felietony/artykuły?


Witam! Bardzo dziękuję za lekturę, opinię oraz zainteresowanie. Zapraszam na mojego bloga WAPRESS. Pozdrawiam serdecznie! (WA)
.play-internet.pl | 11.11.2013, 00:11
Default user logo
Andy

Opinia neutralna

Ciekawy wpis, chociaż wkradły się tutaj nieścisłości.
Autor przyznaje się do wieku chrystusowego (ok.30-33 lat),
kiedy w wieku szczenięcym (przypuszczam, że chodzi mu czas,
kiedy był nastolatkiem) zapraszał koleżanki na basen lub do kina,
nie było komórek ani internetu.
Mamy rok 2013, zakładam, że autor ma 33 lata. Zakładam też,
że nastolatek to młody człowiek mający min. 15 lat.
Jeśli więc autor ma na myśli rok 1995, to zgoda, ale jeśli zaczynał później poznawać świat kobiet, to internet i komórki
nawet w naszym kraju były już obecne...

Bardzo dobre śledztwo! :-) Gratulacje! Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za lekturę tekstu! :-) (WA)
.oswiecim.vectranet.pl | 10.11.2013, 22:11

Aktualności

Wszystkie aktualności

Recenzje

Wszystkie recenzje


mGSM.pl na YouTube

mgsm-premium-icon-small KONTO PREMIUM od 4,92
zł/mies