Lubię słuchać muzyki, ale nie cierpię fabrycznych słuchawek, dodawanych do telefonów. W większości przypadków są marnej jakości, zatem zazwyczaj zastępuję je innymi. Ostatnio miałem okazję wypróbować bezprzewodowe słuchawki Parrot Zik.
Firma Parrot jest znana głównie z produkcji samochodowych zestawów hands-free, ma jednak w ofercie również i słuchawki audio. Zik to model określony przez producenta mianem "najbardziej zaawansowanych słuchawek Bluetooth". Rzeczywiście, lektura zamieszczonych na opakowaniu informacji zdaje się potwierdzać tę tezę: w nausznikach upakowano masę nowoczesnych technologii. Za stronę wizualną odpowiadał znany designer Philippe Starck, który już nieraz maczał palce w projektach związanych ze sprzętem audio-wideo. Część technologiczna była domeną prezesa Parrot'a, Henri Seydoux'a, nazywanego w branży "francuskim Stevem Jobsem". Efekty prac dwóch takich osobowości powinny być oszałamiające. Czy są?
![]() |
![]() |
![]() |
|
| Parrot Zik fot. Adam Łukowski/mGSM.pl |
|||
Słuchawki Parrot Zik wyposażono w łączność Bluetooth A2DP z AVRCP, dotykowy panel sterujący, wbudowaną baterię oraz zaawansowany układ tłumienia szumów otoczenia, wykorzystujący aż cztery mikrofony! Piąty mikrofon obsługuje połączenia głosowe. Słuchawki mają także czujnik, wykrywający, czy użytkownik ma je na głowie. W przeciwnym wypadku - po zdjęciu słuchawek czujnik odpowiada za wyłączenie zasilania i zatrzymanie odtwarzania muzyki. Ponowne założenie słuchawek "wybudzi" je i wznowi odtwarzanie. Sprytne... Sensor zbiera także drgania naszych kości podczas rozmowy, a elektronika składa je w całość z głosem przetwarzanym przez mikrofon, poprawiając jakość rozmowy telefonicznej. Zik mają również moduł NFC, który wydatnie ułatwia parowanie z telefonem, oczywiście pod warunkiem, że posiada on taki sam moduł.
![]() |
![]() |
![]() |
|
| Parrot Zik fot. Adam Łukowski/mGSM.pl |
|||
Philippe Starck wykonał kawał dobrej roboty: zaprojektował słuchawki o dość klasycznym, ale bardzo eleganckim i lekkim kroju. Ozdobił je delikatnymi wstawkami z pomarańczowego tworzywa - są one jednak na tyle dyskretne, że nie zaburzają elegancji, stanowiąc jedynie swoisty "podpis" designera. Zik są wygodne - mają miękkie okładziny muszli, obejmujące ucho (konstrukcja półzamknięta), pałąk również wykończono okładziną z miękkiej ekoskóry z wytłoczonym logo. Główne elementy konstrukcyjne są zrobione z metalowych odlewów - sprzęt jest dzięki temu bardzo solidny, ale też niezbyt lekki. Osobiście - chyba wolę cięższe, ale za to trwałe słuchawki. Mimo sporej masy, Zik-i są bardzo komfortowe w noszeniu, rozsuwany pałąk z namalowaną "skalą" pozwala na idealne ich dopasowanie.
![]() |
![]() |
![]() |
|
| Parrot Zik fot. Adam Łukowski/mGSM.pl |
|||
Jak brzmią słuchawki Parrot Zik? Jak na model bezprzewodowy, grają znakomicie! Układ filtrujący szumy otoczenia działa w sposób "przezroczysty", nie ograniczając w dostrzegalny sposób pasma muzycznego. Zwykle układy takie powodują ograniczenie najwyższych rejestrów - tu nic takiego nie ma miejsca, choć samo filtrowanie pozostaje skuteczne. Jeśli komuś przefiltrowany dźwięk wyda się jednak zbyt mało naturalny, układ można odłączyć. Wówczas brzmienie zdaje się nieco głębsze, ale nadal miłośnicy najgłębszego basu mogą czuć się niedowartościowani. Gdy padnie akumulator zasilający słuchawki (a zrobi to niestety dość szybko, po ok. 5 godzinach), można podpiąć załączony do zestawu kabel i używać ZIK-ów jak klasycznych słuchawek pasywnych. Wtedy grają jeszcze lepiej - soprany nabierają nieco więcej ogłady, a bas schodzi minimalnie niżej. Nie polecam natomiast słuchania "po kablu" z włączonym układem redukcji szumów. Wówczas - nie wiadomo dlaczego - słuchawki zaczynają nadmiernie eksponować średnie zakresy pasma, zaczynają brzmieć jak tanie klapki z supermarketu. Zatem - albo nosimy przy sobie zasilacz z wtyczką microUSB i ratujemy baterię po przesłuchaniu 4-5 albumów, albo od razu wyjmujemy litowo-jonowy pakiecik i używamy kabla!
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
| Aplikacja Parrot Audio Suite fot. Adam Łukowski/mGSM.pl |
|||
Sterowanie słuchawkami jest proste. Regulację głośności i sterowanie odtwarzaczem zapewnia nam panel dotykowy na jednej z muszli. By zmienić głośność przesuwamy po nim palcem w górę lub w dół, a by zmienić utwór - w przód lub tył. Pojedyncze stuknięcie palcem pauzuje i wznawia odtwarzanie. Gorzej, dy zapragniemy odłączyć tłumienie szumów, a nadal chcemy korzystać z Bluetooth. Tego nie załatwimy przyciskiem na obudowie słuchawek, bowiem takowego nie ma! Bardziej zaawansowane sterowanie zapewnia nam bezpłatna aplikacja, którą musimy pobrać na telefon. Pozwoli ona jednak nie tylko sterować reduktorem szumów, ale zapewni także możliwość siedmiozakresowej korekty brzmienia, pokażę poziom baterii i doda - jeśli chcemy - wirtualizację dźwięku przestrzennego w hali koncertowej. Głębię owego symulowanego brzmienia można regulować - jeśli ktoś je lubi. Ja - nie polecam tej opcji, bez względu na sprzęt odsłuchowy. Minusem aplikacji jest to, że występuje tylko na Androida i iOS - zatem użytkownicy komórek na innych platformach nie mogą sterować układem wyciszania ani nie sprawdzą poziomu baterii.
![]() |
![]() |
![]() |
|
| Parrot Zik fot. Adam Łukowski/mGSM.pl |
|||
W zasadzie powinienem polecić te słuchawki. Świetnie wyglądają, dobrze grają, są wygodne i porządnie wykonane. Bateria nie powala, ale z drugiej strony - działają także bez niej. Układ redukcji szumów jest dopracowany, podobnie jak aplikacja, która słuchawkom towarzyszy. Czemu zatem nie potrafię ich rekomendować bez wahania? Tylko i wyłącznie ze względu na cenę, wynoszącą 1200 zł. Jeśli jednak jesteście w stanie przeznaczyć taką kwotę na słuchawki, to proszę bardzo - warto wybrać Parrot Zik.
Dane techniczne:
mat. własny
















Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!