
Recepta na sukces rosyjskiej firmy Gresso jest prosta. Bierzemy podstarzały telefon, pakujemy w luksusową obudowę i sprzedajemy możnym tego świata za kosmiczne pieniądze. Nie inaczej jest w przypadku najnowszego modelu, Cruiser Air Black.
Gresso Cruiser Air Black to przedziwna konstrukcja. W szokującej ascetyczną elegancją, superkosztownej obudowie nabywca otrzymuje przestarzałą Nokię. Możliwe, że rosyjski producent odkupuje niesprzedawalne w normalnych warunkach podzespoły, magazynowane od kilku lat, po czym funduje im kurację odmładzającą, pakując w swe cudowne obudowy. To oczywiście tylko moje przypuszczenia, które wysnułem po lekturze specyfikacji technicznej. Znajdujemy w niej informację, iż Cruiser Air Black bazuje na platformie Symbian S40. Nie wiadomo, jaki ma procesor, ale dane o pamięci sugerują, że nie możemy oczekiwać cudów. Wbudowany nośnik mieści 30 MB, a gniazdo na dodatkową kartę microSD przyjmie najwyżej 2 GB. Kamera telefonu byłaby znakomita, ale kilka lat temu. Dziś dwumegapikselowa matryca wywoła najwyżej uśmiech politowania... Wyświetlacz także nie zwali nas z nóg. Mierzy dwa cale, a jego rozdzielczość to 240x320 pikseli. W części telefonicznej próżno szukać 3G, mamy do dyspozycji jedynie GPRS w zakresach GSM 900, 1800 i 1900. Wszystko zasila litowo-jonowa bateria o pojemności 860 mAh.
Jak widzicie, samą technologią telefon raczej nie przyciągnie nabywcy... ale jeśli ową wysłużoną technologię opakujemy w korpus z pojedynczego płata aluminiowego stopu, stosowanego w przemyśle lotniczym, całość zaczyna prezentować się trochę bardziej intrygująco. Co więcej, ów korpus jest w sporej mierze wykonywany ręcznie i polerowany, a potem anodyzowany w ciemny odcień. Front i tył obudowy zakrywany jest później szkłem hartowanym w temperaturze 800 stopni, co daje mu wysoką odporność na zarysowania. Na koniec płaty szkła są pokrywane czarnym lakierem w unikalnym (a jakże!) procesie technologicznym. Sporo uwagi poświęca się także klawiaturze. Każdy stalowy przycisk jest ręcznie polerowany na wysoki połysk, po czym montowany w specjalnym mechanizmie o precyzji zdecydowanie wyższej, niż w przeciętnym telefonie. Nie dziwi zatem fakt, iż nakład tego modelu ograniczono do 555 sztuk. Po pierwsze, zapewni to nabywcom poczucie wyjątkowości produktu, a po drugie - trudno oczekiwać wielkoseryjnej produkcji, skoro ręczne wygładzenie pojedynczego klawisza trwa kilka godzin.
Mimo wyszukanej obudowy, telefon - jak na produkt Gresso - nie jest zbyt kosztowny. Tę prostą komórkę w luksusowej obudowie można mieć już za 1700 dolarów. Tym, którzy chcą wyróżniać się jeszcze bardziej, Gresso proponuje ozdobienie korpusu kryształkami Svarowskiego. Za tę przyjemność trzeba już jednak zapłacić 7000 dolarów, a jeśli to nadal zbyt tanio, w ofercie Gresso są jeszcze kosztowniejsze zabawki, np. "plecki" do iPhone z trzema szwajcarskimi zegarkami i diamentami za jedyne... 30 tys. dolarów. Oczywiście iPhone dodawany jest gratis ;)
Na postawie informacji producenta


Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!