
Dawno nie pisałem o nowym iPhone - głównie dlatego, by oszczędzić wam lektury kolejnych plotek, przecieków i domysłów. Nadeszła jednak pora na małe podsumowanie dotychczasowych wciąż jeszcze nieoficjalnych informacji...
Na dobrą sprawę, wciąż nie znamy nawet przybliżonych parametrów kolejnego iPhone, ale ilość pogłosek na temat wyświetlacza, który ma otrzymać, daje do myślenia. Możemy już niemal z całą pewności stwierdzić, że nowy iPhone nieco urośnie. Otrzyma większy ekran, o proporcjach zbliżonych lub równych 16:9. Informacje takie podawały - niezależnie od siebie - różne źródła. Wymieniano wśród nich podwykonawców Apple, którzy już niebawem mają ruszyć z produkcją nowych matryc.
Według serwisu 9to5mac w siedzibie Apple krążą już zamaskowane częściowo prototypy, oznaczone N41AP i N42AP lub iPhone 5.1 i 5.2. W obu przypadkach, przekątną wyświetlacza rozciągnięto do 3,9 cala, dając rozdzielczość 640x1136 pikseli. W praktyce oznacza to przejście na nowe proporcje ekranu i możliwość wyświetlenia na nim kolejnego, piątego rzędu ikon (nie licząc "zasobnika"). Pozwoliłoby to również na natywne wyświetlanie filmów 16:9 na pełnym ekranie, ale jednocześnie oznacza dodatkową pracę dla deweloperów, którzy musieliby błyskawicznie dostosować swe aplikacje do nowego formatu i rozdzielczości.
Niestety, o wyglądzie nowego modelu wciąż niczego nie wiemy, ale możemy z powodzeniem przyjąć, że nie będzie drastycznych zmian w stylizacji. Może piąta generacja będzie zbliżona do tego, co prezentujemy na dołączonej grafice? Z drugiej strony, musimy pamiętać, że przed wypuszczeniem każdego nowego modelu, Apple testuje dziesiątki prototypów, a finalny produkt może nie przypominać żadnego z nich. Osobiście uważam wydłużenie ekranu za chybiony pomysł... Wszak obecna 3,5-calowa przekątna nie jest wynikiem kaprysu, a ergonomii!
Równie dyskusyjne są pogłoski dotyczące wprowadzenia nowego typu złącza w miejsce dotychczasowego. Z jednej strony mniejsze złącze byłoby poręczniejsze, z drugiej - przekreślałoby wypracowaną przez lata kompatybilność akcesoriów. Ale patrząc z ekonomicznego punktu widzenia... zmiana złącza oznaczałaby konieczność zmiany wszystkich urządzeń peryferyjnych, albo przynajmniej zakup przejściówek. A wierni fani zapewne nie poskąpiliby gotówki.
Sądzicie, że opisane powyżej zmiany mają sens? To błąd, czy też wyjście na przeciw oczekiwaniom nabywców?
Na postawie informacji serwisu 9to5mac

Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!