Chińska marka Ulefone nie cieszy się zbytnią estymą, a nowy model Ulefone Note 17 Pro raczej jej nie przysporzy. Chyba, że ktoś lubi tanie imitacje...
Właściwie, Ulefone Note 17 Pro wygląda całkiem atrakcyjnie. Ma wąską ramkę obudowy, zaokrąglone boki wyświetlacza i tylnego panelu, atrakcyjną, pomarańczową wersję kolorystyczną oraz zgrabną oprawkę aparatu fotograficznego. Ładny... ale zaraz! Czy gdzieś już tego nie widzieliśmy?! Przecież zarówno taki pomarańcz, jak i dwudzielna oprawka aparatu to detale typowe dla smartfonów Honora... I powiem szczerze - gdyby nie logo, zapewne w ciemno orzekłbym, że oglądam nowego Honora... Też dalibyście się nabrać?
fot. Ulefone
Na tym tle, specyfikacja schodzi na dalszy plan - ale nie jest w sumie taka zła. Ulefone Note 17 Pro ma 6,78-calowy ekran AMOLED o rozdzielczości full HD+ i przeciętnej jasności 500 nitów, odświeżający obraz z częstotliwością do 120 Hz i chroniony szkłem Corning Gorilla Glass 5. W ekranie jest otworek na 32-megapikselowy aparat do selfie Omnivision OV32B40 z polem widzenia 81 stopni i przysłoną f/2.45, nie zabrakło też podekranowego czytnika linii papilarnych. Sercem telefonu jest procesor MediaTek Helio G99, wspierany pamięciami 12 GB LPDDR4X i 256 GB UFS 2.2, a zasilany z akumulatora o pojemności 5050 mAh z 33-watowym ładowaniem. Rolę głównego aparatu fotograficznego pełni 108-megapikselowa matryca Samsung HM2, z obiektywem o polu widzenia 82,3 stopnia i przysłoną f/1.89, wspierana 5-megapikselowym aparatem do makro o przysłonie f/2.2. Smartfon ma jeszcze m.in. nadajnik podczerwieni czy NFC, zaś w roli systemu pracuje Android 13. cena wynosi 320 dolarów, czyli 1285 zł. Nie wiem, jak wy, ale ja nie przepadam za tego rodzaju naśladownictwem. Chociaż może z drugiej strony powinienem pochwalić Ulefone, że nie imituje Apple, jak inny...?


