Apple od pewnego czasu wychodzi naprzeciw zwolennikom ruchu Right to Repair, upraszczając wymianę komponentów nowych smartfonów. Nowa generacja również przyniesie w tej kwestii postęp.
Jak donosi Mark Gurman w newsletterze Power On, wnętrze nadchodzącego iPhone 15 Pro będzie podobne w konstrukcji do standardowego modelu iPhone 14, co pozwoli na otworzenie obudowy zarówno z przodu jak i z tyłu. Oznaczałoby to, wymiana komponentów w nowym modelu będzie łatwiejsza niż w przypadku iPhone 14 Pro i iPhone 14 Pro Max, a to z kolei nie tylko ułatwi życie użytkownikom zainteresowanym samodzielną naprawą iPhone, ale też znacząco obniży koszty napraw serwisowych dla osób nie korzystających z programu gwarancyjnego AppleCare+. Koszty takiego przedsięwzięcia można porównać już teraz - wymiana tylnego szkła w standardowym Apple iPhone 13 kosztuje $349 (około 1395 zł), a taka sama usługa w przypadku łatwiejszych w naprawie iPhone 14 i iPhone 14 Plus kosztuje od $169 do $199 (odpowiednio 675 i 795 zł).
iPhone 15 Pro korzystnie upodobniający się do tańszych modeli to tylko jedna z informacji w nowym newsletterze Bloomberga - Mark Gurman potwierdził również sporo krążących wcześniej pogłosek. Coraz pewniejsze staje się między innymi to, że podstawowe modele iPhone 15 i iPhone 15 Plus otrzymają kilka elementów, które do tej pory były domeną Pro i Pro Max, czyli USB-C i Dynamiczną Wyspę, a także główny aparat 48 Mpx. iPhone 15 Pro i iPhone 15 Pro Max (we wcześniejszych przeciekach nazywany czasem iPhone 15 Ultra) wyróżnią się natomiast na kilka nowych sposobów - możemy się spodziewać rekordowo cienkich 1,5-milimetrowych ramek z tytanu zamiast nierdzewnej stali, nowego procesora wykonanego w procesie 3nm i lepszego optycznego zoomu w peryskopowym teleobiektywie, a także wielofunkcyjnego przycisku zamiast tradycyjnego przełącznika powiadomień. Zdaniem autora newslettera ilość zmian jest na tyle duża, że seria iPhone 15 może okazać się największą innowacją od czasu wyposażenia smartfonów Apple w łączność 5G.