Budżetowe smartfony kojarzymy zwykle z tanimi, plastikowymi obudowami. A tu niespodzianka: Lava Blaze NXT ma obudowę ze szkła!
Lava Blaze NXT to w prostej linii następca ubiegłorocznego modelu Lava Blaze, który również wyróżniał się obudową przewyższającą wymagania segmentu budżetowego. W tegorocznym modelu znów postawiono na wygląd. Jest kilka wersji kolorystycznych, a do tego tył obudowy (zważywszy na cenę telefonu) wykończono niemalże luksusowo - szkłem. Niestety, front z 6,5-calowym wyświetlaczem IPS HD+ nie jest już tak efektowny. Ekran ma szeroki podbródek, niewiele węższą ramkę i kropelkowy notch na 8-megapikselowy aparat do selfie.
Tylny aparat fotograficzny - podobnie, jak reszta tyłu - wygląda bogato. Pozory jednak mylą. Ramka skrywa trzy obiektywy, ale poza głównym aparatem fotograficznym 13 Mpx, mamy tam jeszcze tylko 2 Mpx do makro i VGA do rozmywania tła. Wnętrze telefony także nie jest już zbyt bogate... Mamy tam procesor MediaTek Helio G37, 4 GB pamięci operacyjnej LPDDR4x (ale i 3 GB wirtualnego RAM-u), a do tego - 64 GB pamięci wewnętrznej eMMC 5.1. Całość zasila akumulator o pojemności 5000 mAh, ale z tylko 10-watowym ładowaniem. Wyposażenie dopełniają m.in. minijack i klasyczny czytnik linii papilarnych z tyłu. Telefon jest tak tani, jak zwiastuje jego specyfikacja: w Indiach kosztuje 9,3 ty. rupii, czyli 115 dolarów albo 515 zł.
fot. Amazon
