Czy budżetowy smartfon musi być toporny? Vivo Y02s, który zadebiutował na Filipinach, pokazuje, że tani smartfon może nawet nieźle wyglądać.
Vivo Y02s z pewnością nie oczaruje nikogo specyfikacją, ale może przekonać użytkowników, którzy nie chcą wydać na telefon zbyt wiele, ale jednocześnie chcieliby, by ich urządzenie "jakoś" wyglądało. A Vivo Y02s wygląda nawet nieźle. Co prawda front z kropelkowym notchem i podbródkiem pod ekranem nie jest szczególnie porywający, ale już tył z matową fakturą i płaskimi szkiełkami w oprawce aparatu fotograficznego prezentuje się całkiem dobrze. Smartfon można kupić w kolorze czarnym lub zdecydowanie atrakcyjniejszym turkusowo - niebieskim, a boki obudowy imitujące metal przydają mu szyku.
fot. Vivo
Telefon jest tani, zatem specyfikacja jest raczej minimalistyczna. Mamy tu 6,51-calowy ekran o rozdzielczości HD+ oraz procesor MediaTek Helio P35 zestawiony z marnym kompletem pamięci 3+32 GB. Sytuację próbuje ratować system Android 12 w wersji Go, ale wątpię, czy wiele tu pomoże... Szczególnie, że ma na sobie dodatkowy interfejs Funtouch 12. Zdecydowanie lepiej wygląda akumulator o pojemności 5000 mAh, choć ma tylko 10-watowe ładowanie. Na pocieszenie można wspomnieć o potrójnym gniazdku na karty (2x nanoSIM i microSD) oraz minijacku, można jeszcze odnotować próbę imitowania dodatkowego obiektywu fotograficznego przez diodę LED. Aparat jest jednak pojedynczy, 8-megapikselowy z przysłoną f/2.0. W notchu nad ekranem kryje się z kolei 5-megapikselowy aparat do selfie z przysłoną f/2.2. Za wszystko to trzeba zapłacić 6,5 tys lokalnych peso, czyli 116 dolarów albo 552 zł.

