Tak, to możliwe! Wygląda na to, że Samsung pracuje nad matrycą fotograficzną, dysponującą rozdzielczością 450 megapikseli.
Choć brzmi to nieco odlotowo, trzeba brać pod uwagę, że w studiach projektowych producentów pracuje się nad rzeczami o jakich nam się nie śniło. Czy 450-megapikselowa matryca to cokolwiek nadzwyczajnego...? Biorąc pod uwagę, że już wkrótce zobaczymy smartfony z matrycami 200 megapikseli, zwiększenie rozdzielczości nie wydaje się już być fantastyką - a raczej po prostu kolejny etapem rozwoju technologii.
Co wiemy o nowej matrycy? Tak naprawdę nic! Nie mamy nawet pewności, czy rzeczywiście będzie mieć wspomniane 450 megapikseli... Wiemy wyłącznie, że Samsung zastrzegł w koreańskim urzędzie patentowym nowy znak towarowy Hexa2pixel. Wiadomo, że dotyczy on matrycy fotograficznej, bowiem podobne poznaliśmy już wcześniej. Co więcej - nazwa ta wskazuje na sposób łączenia pikseli w matrycy. Stosowana obecnie w 200-megapikselowej matrycy metoda nazywa się Tetra2pixel i mówi, że piksele łączone są w układzie 2x2 albo 4x4. W nowej matrycy mielibyśmy do czynienia (zgodnie z nazwą) do łączenia aż 32 sąsiadujących pikseli, czyli z układem 6x6. Na tej podstawie można szacować pełną rozdzielczość matrycy bez binningu właśnie na 450 megapikseli.
Oczywiście, zastrzeżenie nazwy nie oznacza rychłej premiery omawianego podzespołu. Z powodzeniem można założyć, że na 450-megapikselową matrycę poczekamy jeszcze nawet kilka lat - ale patrząc na rynkowe trendy, z pewnością prędzej czy później ją zobaczymy. Klienci wciąż zwracają uwagę na megapiksele, zamiast na całą resztę elementów aparatów w smartfonach...