Nowy budżetowy smartfon pod znakiem Redmi pojawiał się już tu i tam, a teraz trafia także do Polski. Wersja z 64 GB pamięci została wyceniona na 799 zł, ale do 24 kwietnia będzie można ją kupić za 699 zł.
W premierowym urządzeniu Xiaomi chwali się przede wszystkim procesorem, wyświetlaczem i baterią, a także obsługą NFC. Wyświeltacz, o którym mowa, to 6,71-calowy Dot Drop IPS o rozdzielczości HD+ ze strumieniowaniem Widevine L1 HD i szkłem Gorilla Glass 3. Procesorem jest ośmiordzeniowy Qualcomm Snapdragon 680 o taktowaniu do 2,4 GHz z GPU Adreno 610.
Bateria ma 5000 mAh pojemności i, jak zapewnia producent, wystarcza na cały dzień. Ładować można ją z mocą 18 W - o ile mamy odpowiednią ładowarkę, bo ta w zestawie ma tylko 10 W mocy... ale ważne, że jest w ogóle, bo dziś niektórzy producenci uznają ją najwyraźniej za opcjonalny gadżet. Redmi 10C natomiast nie skąpi nam znanych i lubianych elementów - jest ładowarka, jest gniazdo słuchawkowe 3,5 mm, są sloty zarówno na Dual nano SIM jak i microSD. To ostatnie niewątpliwie się przyda, bo pamięci wewnętrznej (UFS 2.2) możemy mieć maksymalnie 128 GB, jeśli zamiast 799 zapłacimy 899 zł. Karta microSD pozwoli nam ją rozszerzyć o cały 1 TB. Gorzej z pamięcią operacyjną - niezależnie od wariantu cenowego dostaniemy jej 4 GB.
Przedni obiektyw w kropelkowym notchu ma 5 Mpx i przysłonę f/2.2. Z tyłu Redmi nie mnoży nadmiernie aparatów - 50 Mpx główny obiektyw z przysłoną f/1.8 ma posłużyć nam jednocześnie za szerokokątny. Oprócz tego na ramce aparatów znajdziemy 2 Mpx czujnik do pomiaru głębi... i dziwnie umiejscowiony czytnik linii papilarnych. Dobrze, że obudowa jest matowa - może nie ubrudzi się zbyt szybko. Całość dostaniemy w trzech wariantach kolorystycznych - szarym, zielonym i niebieskim.
