Huawei Nova Y9a jest dość zaskakującą nowością. Smartfon pojawił się w RPA, jego specyfikacja to zlepek kilku innych modeli, a całość wieńczy wysuwany aparat do selfie.
Aparat do selfie ukrywane w wysięgnikach wysuwających się z obudowy były modne 2-3 lata temu. Było to rozwiązanie dość ciekawe, ale nie pozbawione wad. Chowające się w obudowie aparaty były dość kosztowne w produkcji i podatne na uszkodzenia. Właściwie - zostały wyparte przez ekranowe otworki - a Huawei Nova Y9a to prawdopodobnie jeden z ostatnich modeli wyposażonych w ten element. Dzięki chowanemu aparatowi (16 Mpx, f/2.2), Huawei Nova Y9a może poszczycić się niemal bezramkowym, pełnym 6,63-calowym ekranem TFT o rozdzielczości Full HD+.
Tył smartfonu zdobi z kolei okrągła oprawka aparatu fotograficznego, kryjąca cztery obiektywy (f/1.8 i 3x f/2.4) oraz matryce 64, 8 i dwie po 2 Mpx. Przeznaczenie dodatkowych modułów jest oczywiste: zdjęcia szerokokątne 120 stopni, makro oraz rozmywanie tła. Sercem smartfonu jest procesor MediaTek Helio G80, wspierany przez pamięć 8+128 GB. Pamięć wewnętrzną można powiększać kartą microSD. Smartfon zasili akumulator o pojemności 4300 mAh, która będzie zmniejszona do 4200 mAh na rynkach Środkowego Wschodu, Afryki i w wybranych krajach Azji, gdzie - najwyraźniej - również ma zawitać omawiany model. Bateria będzie ładowana z mocą 40 W. W roli systemu - Android 11 z interfejsem EMUI 10.1 - ale oczywiście bez Google. Telefon ma być oferowany w dwóch wersjach kolorystycznych, za 6499 randów, czyli 420 dolarów albo 1750 zł.
fot. Huawei

