W związku z amerykańskim embargiem Huawei traci coraz więcej - i udziały w rynku smartfonów, i dostawców podzespołów, i klientów. Sytuację wykorzystuje Samsung, który nie tylko zyskał na zamówieniach sprzętowych złożonych przez Huawei (zanim w życie wszedł zakaz współpracy handlowej), ale też całkiem jawnie targetuje dotychczasowych klientów, zachęcając ich do przesiadki na własne smartfony.
Przed całkowitym zakazem współpracy handlowej z Huawei chiński producent nakupował na zapas części i podzespołów, by mieć z czego oferować swoje przyszłe produkty. Skorzystał na tym między innymi Samsung, który dzięki takim zakupom osiągnął bardzo dobre wyniki finansowe - wyższe niż zakładano.
Samsung Electronics opublikował niedawno swoją prognozę na trzeci kwartał roku podatkowego (za Nikkei Asia) i podał wysoki wzrost zysku operacyjnego, wynoszący 60%. Analitycy zakładają, że wynika on przede wszystkim z ogromnych zamówień na podzespoły od Huawei. Od 15 września, z powodu sankcji nałożonych przez rząd USA, wielu dostawców nie może dostarczać swoich produktów do Huawei. Chociaż Samsung nie jest firmą amerykańską, to musi te ograniczenia respektować - sankcje zabraniają bowiem dostarczanie produktów Huawei wszystkim firmom, których produkty są opracowywane lub wytwarzane przy użyciu technologii amerykańskiej. Dlatego Chińczycy na potęgę, do ostatniego momentu, gromadzili podzespoły i komponenty, aby móc kontynuować produkcję smartfonów, laptopów i różnych innych produktów, pomimo dalszego zaostrzania sankcji USA.
Samsung podjął też bardziej bezpośrednie działania, zachęcając na Twitterze obecnych klientów Huawei (akurat chodzi o rynek brytyjski) do przesiadki na swoje urządzenia - konkretnie na Samsunga Galaxy Note 20. Oferuje tu rabat na oddanie dotychczasowego smartfonu Huawei, np. posiadacze Huawei P30 Pro mogą zyskać nawet 350 funtów, a właściciele P30 - do 200 funtów.

Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!