Huawei Y6P to średniopółkowy budżetowiec. Gdzie on? W niskim segmencie technologiczno-cenowym trzeba się mocno wyciągnąć do góry - tam go można znaleźć. Stosunek możliwości do ceny zachęca. Tych, którzy potrzebują usług Google, zniechęci ich brak.
Huawei Y6p z NFC, bez Google
Nie cierpię na syndrom uzależnienia od Androida powiązanego na wieki z usługami Google, jestem w stanie elastycznie dopasować aplikacje do moich potrzeb, ale wielu użytkowników tego nie potrafi. To normalne. Warto oczywiście choćby spróbować firmowego sklepu Huawei - AppGallery zanim powie się definitywne "nie".
fot. J.Filipowicz/mGSM.pl
Jedyna rzecz, której się nie da dopasować to płatności mobilne. Jeśli ktoś z nich korzysta, to nie jest smartfon dla niego, choć właśnie oficjalnie ogłoszono rychłe pojawienie się aplikacji mBank-u na smartfonach Huawei, co byłoby jak znalazł, bo Huawei Y6P ma niezbędne do płatności zbliżeniowych NFC (tylko wersja MED-LX9N z oficjalnej polskiej dystrybucji; uwaga z zakupami za granicą i w serwisach sprzedażowych od małych dystrybutorów, bo inne wersje NFC nie mają). Ale nie tylko to ma. Nie zwlekając przejdźmy zatem do pobieżnego przeglądu smartfona.
Opale, tangensy i fale
fot. J.Filipowicz/mGSM.pl
Huawei Y6P w śliczofioletowym dostałem kolorze. Błyszczy, opalizuje, w słońcu tworzy tęcze, a do tego ma ładnie tangensowo nałożone warstwy powłok obudowy, co tworzy miłe dla oka fale. - A skoro już na tyle obudowy jestem: trzy aparaty umieszczono w górnym lewym rogu jeden pod drugim. Moduł zintegrowany został na czarnym panelu. Pod nim natomiast lśni oczko lampki LED i napis w obcym języku sugerujący liczbę aparatów, gdyby ktoś lepszy był w obcych językach niż w matematyce. Mniej więcej w czterech-piątych wysokości smartfona, czyli dla europejskiej normy dłoni w sam raz, mamy czytnik linii papilarnych.
fot. J.Filipowicz/mGSM.pl
Wreszcie bez hybrydy
Lewa krawędź Huawei Y6P to miejsce na włącznik i regulację głośności. Na prawej krawędzi, niemal na samej górze mieści się szufladka na karty SIM. Klękajcie narody, bo szufladka zmieści jednocześnie 3 karty: 2x nano-SIM + microSD do 512 GB. Na górnej krawędzi nie ma nic poza mikrofonem, na dolnej zaś spory tłok, bo: gniazdo jack 3,5 mm, podstawowy mikrofon do rozmów, gniazdo micro-USB i pokrywa głośnego w praktycznym użytkowaniu głośnika. Przedni ekran jest oszpecony notchem. Co prawda niewielkim, mieszczącym wyłącznie aparat, ale jednak.
fot. J.Filipowicz/mGSM.pl
Po ogólności + dodatki
Ogólne wrażenie smartfon robi naprawdę niezłe, szczególnie przyciągająca oko obudowa. - I byłbym do reszty szczęśliwy, gdyby nie to, że chroniony fabryczną folią ekran nie daje się łatwo czyścić ze śladów palców. Z tyłem w pełni plastikowej obudowy jest nieco lepiej. Do tego fabryczna folia łapie rysy od samego na nią patrzenia. Warto po zakupie od razu przygotować się na inwestycję w jakiś hartowany zamiennik, który rys nie łapie i pozwoli się łatwiej czyścić.
fot. J.Filipowicz/mGSM.pl
Wyświetlacz o przekątnej 6,3" pracuje w rozdzielczości HD+, czego przyznam nie widać. Dałbym się nabrać, gdyby ktoś powiedział, że to FHD. Ładne ostre czcionki, żywe kolory, standardowy na matrycę IPS kontrast i kąty widzenia. Pracuje się na Huawei Y6P komfortowo, z przyjemnością ogląda filmy, a zawartość wyświetlacza po podciągnięciu jasności jest widoczna w słońcu.
fot. J.Filipowicz/mGSM.pl
W pudełku z Huawei Y6P dostałem malutką ładowarkę 10-watową ładowarkę, przejściówkę z USB na micro-USB, kluczyk do szufladki z kartami i zestaw słuchawkowy. Zwykłe pchełki, ale to miły dodatek. Pudełko sugeruje, jakby w niektórych zestawach sprzedażowych mógł jeszcze znaleźć się silikonowy pokrowiec, ale w każdym wypadku warto zapytać sprzedawcy o wyposażenie pudełka.
Aparaty są OK, wydajność ujdzie
Przynajmniej jak na tę półkę. Zapomnijcie raczej o zdjęciach w ciemnościach, ale nie jest najgorzej, bo główna soczewka ma światło f1.8. Główna matryca ma 13 Mpx, a towarzyszy jej 5 Mpx z obiektywem 120 stopni do zdjęć szerokokątnych i 2 Mpx do rozmywania. Z przodu jest 8 Mpx standardowo z obiektywem f2.0. Filmy nagramy do 1920x1080 px.
fot. J.Filipowicz/mGSM.pl
Mam subiektywne wrażenia, że zdjęcia są niedoświetlone, jak bym się nie starał. Wszystkie tu opublikowane były robione na automacie. Smartfon nie ma AI, HDR wychodzi nieco sztuczny, a zaawansowany tryb aparatu pomaga trochę, ale tylko trochę. Kolory są naturalne, choć oczywiście im ciemniej, tym gorzej. Bez rewelacji, ale w tej klasie jest dobrze, szczególnie że szeroki kąt pozwala pobawić się perspektywą.
fot. J.Filipowicz/mGSM.pl
Helio P22 nie jest demonem prędkości, ale działa. 3 GB pamięci RAM nadal wystarczają w miarę komfortowej pracy, szczególnie gdy nie są obciążone działającymi w tle aplikacjami Google. Odpalony FB Lite + YT przez przeglądarkę + klient poczty nie są w stanie spowolnić smartfona. Można sobie wyobrazić bardziej obciążające scenariusze, ale można też sobie wyobrazić, że kupuje się do nich nieco inną konfigurację.
Plusy dodatnie, o których jeszcze nie było
Przede wszystkim bateria. 5000 mAh wystarczyło mi na ponad 4 dni pracy, ale ja jestem nienormalny, jak podkreśla reszta redakcji mGSM. Normalnym powinno wystarczyć na 2-2,5 dnia. Radio, które działa bez słuchawek! Technika to jednak mocno naprzód ostatnio poszła. A bez ironii: uważam, że radio FM z wbudowaną anteną powinno być w każdym smartfonie dla tych, którzy z radia korzystają, podobnie jak gniazdo jack. Cena 599 zł wydaje się dorzeczna, przynajmniej w okresie promocyjnym i z dodatkiem opaski Huawei. O jednoczesnej obsłudze 2x SIM + karta pamięci pisałem? Pisałem.
Plusy ujemne
Brak Google. Tak, będę to powtarzał do znudzenia, bo choć dla mnie to nie minus, bardzo wielu użytkowników orientuje się dopiero po zakupie. Również w interesie producenta jest uniknięcie takich sytuacji. Ze względu na brak Google Huawei stosuje dosyć agresywną politykę pomocy użytkownikowi w odszukaniu niezbędnych aplikacji. Rozumiem, że w obecnej sytuacji to konieczność. Dla niektórych będzie to zaletą, ja natomiast nie przepadam za wszelkimi aplikacjami, które "wiedzą lepiej" czego mi trzeba.
fot. J.Filipowicz/mGSM.pl
W interfejsie Huawei Y6P, na drugim ekranie pulpitu znaleźć można puste katalogi: biznes, rozrywka, społeczności, styl życia, gry. Można je oczywiście bez złych konsekwencji usunąć. Kliknięcie owocuje uruchomieniem instalacji aplikacji AppAdvisor, która po wyrażeniu wszelakich zgód na przetwarzanie informacji doradzi z jakich programów korzystać.
WiFi wyłącznie na 2,4 GHz. To nie jest wada straszliwa, ale jest. Natomiast przy baterii 5000 mAh przydałaby się jednak nieco szybsza ładowarka. Serio. Mam wrażenie, że Huawei oferuje za kazdym razem jedno z dwóch: albo dużą pojemność albo błyskawiczne ładowanie. A gdyby to połączyć? To dopiero byłby postęp!
Kupić - nie kupić?
Diabli wiedzą. Mogę tylko powtórzyć, że stosunek możliwości do ceny jest naprawdę dobry. Nie kupować na pewno, jeśli jest się rozpaczliwie uzależnionym od Google albo preferuje mocno inną markę. Agregatory zakupowe podają w podobnej cenie Moto G6 Play, LG K11, Alcatela 3X, Meizu M8, Honora 7A, Sharp Aquos D10, Redmi 8A. Żaden z nich technologicznie nie jest konkurentem dla Huawei Y6P, ale co ja tam wiem! Sprawdźcie sami, choćby w naszej porównywarce. Sami również podejmijcie decyzję ze świadomością plusów i minusów takiego wyboru.
Materiał własny













































Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!