R E K L A M A

Samsung Galaxy S10e Dual SIM
Testy

Opublikowane:

Flagowiec w mniejszym formacie

Opakowanie i akcesoria

Samsung Galaxy S10e dostarczany jest w niedużym, czarnym, kartonowym pudełku. Wewnątrz znajdziemy ładowarkę sieciową o nieszczególnie imponujących parametrach (9V-1,67A/5V-2A), do tego kabel USB-USB-C, dokanałowe słuchawki AKG z pilotem, z kablem w materiałowym oplocie, a także szpilką do otwierania tacki na karty SIM oraz papierową instrukcją obsługi i kartą gwarancyjną.


Budowa i ekran

Samsung Galaxy S10e jest jednym z flagowych urządzeń Samsunga, nie zaskakuje więc, jak dużą wagę producent przyłożył do jakości jego wykonania. Ramka smartfonu jest metalowa, a frontowy i tylny panel zostały wykonane ze szkła, zabezpieczonego warstwą Gorilla Glass 5. Wszystko jest oczywiście doskonale spasowane, materiały są wysokiej jakości, zwrócono też uwagę na detale wykonania - niczego innego nie spodziewalibyśmy się po flagowcu. Samsung przygotował też szeroką gamę kolorystyczną recenzowanego modelu. Obudowa może mieć kolor biały, czarny, zielony lub żółty (dostępność uzależniona od rynku).


Obok jakości wykonania na podkreślenie zasługują rozmiary i waga urządzenia. W dobie urządzeń, których przekątna ekranu mocno przekracza 6 cali, Samsung Galaxy S10e oferuje 5,8-calowy wyświetlacz. Niby nie jest to duża różnica, ale w codziennym użytkowaniu przekłada się na to, że smartfon jest lekki (zaledwie 150 g), kompaktowy, można go obsługiwać jedną ręką, nie rzuca się w oczy wepchnięty do kieszeni dżinsów i doskonale układa się zwłaszcza w drobniejszej, damskiej dłoni. Nie znaczy to, że z automatu model ten powinni odrzucić mężczyźni - po prostu po reakcjach znajomych w pracy zauważyłam, że poręczność S10e była głównym powodem, dla którego wybrałyby go kobiety.


Nie do końca podoba mi się budowa urządzenia w jednej kwestii - zbyt wysoko umieszczony został przycisk blokady/włącznik, który równocześnie służy jako skaner linii papilarnych. Gdyby był tak 10-15 milimetrów niżej, wtedy kciuk by naturalnie trafiał w to miejsce - ale w przypadku Samsunga Galaxy S10e zawsze specjalnie trzeba przemieścić rękę wzdłuż urządzenia, by palec sięgnął do czytnika. Choć z drugiej strony nie każdy zwróci uwagę na lokalizację czytnika - osoby o dłuższych palcach zapewne nie będą miały tego problemu. Zresztą do charakterystycznej budowy można się szybko przyzwyczaić i po prostu inaczej łapać telefon. Umiejscowienie skanera linii papilarnych może też nie do końca odpowiadać osobom leworęcznym - chwytając telefon lewą ręką trudno będzie wcelować w czytnik palcem wskazującym.

W kwestii budowy warto jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy - S10e ma certyfikat IP68, co znaczy, że jest wodoszczelny i pyłoszczelny w określonych warunkach - choć gwarancja wspomina jednocześnie, że pomimo tej klasyfikacji w pewnych sytuacjach i tak może dojść do uszkodzenia urządzenia. Potraktowałam go szlauchem i zniósł to bez problemu, więc przynajmniej recenzowany egzemplarz potwierdził swoją wodoszczelność.


Pora przejść do budowy smartfonu - zacznijmy od ekranu. To wyświetlacz o przekątnej 5,8 cala (w praktyce, uwzględniając zaokrąglone rogi, ma 5,6 cala) Dynamic AMOLED o rozdzielczości Full HD+ (bez możliwości jej zmiany), o wysokiej jasności, doskonałym odwzorowaniu czerni i świetnej kolorystyce, a także gęstości upakowania pikseli przekraczającej 400 ppi - to niewątpliwie jeden z lepszych paneli OLED na rynku. W przeciwieństwie do pozostałych modeli z rodziny S10 panel jest płaski, nie ma tu też czytnika linii papilarnych wbudowanego w ekran (co osobiście uważam za zaletę). Bez problemu można korzystać z telefonu w każdej orientacji ekranu nosząc okulary z polaryzacją.


S10e ma pojedynczy otwór w ekranie, który szczególnie mocno nie przeszkadza podczas korzystania z urządzenia (moim zdaniem mniej niż notch), a na dodatek daje spore pole do popisu twórcom tapet (świetne grafiki, które pozwalają ukryć dziury w ekranach smartfonów z serii Galaxy S10, oferuje aplikacja Hidey Hole). Aplikacje radzą sobie na różne sposoby z otworem - w części z nich obraz daje się rozciągnąć do samych ramek, w innych obszar górnej krawędzi ekranu zamaskowany jest (wraz z otworem aparatu) czarnym paskiem.


Tylny, szklany panel, chroniony przez Gorilla Glass 5, mieści moduł z aparatem, lekko wystający ponad powierzchnię obudowy, dość subtelne logo producenta oraz nadrukowane oznaczenia i certyfikacje. Panel jest lekko zaokrąglony przy krawędziach, dzięki czemu smartfon wygodnie układa się w dłoni. I, podobnie jak każdy inny telefon ze szklanymi panelami, łatwo łapie zabrudzenia i jest dość śliski.


Ramka urządzenia jest metalowa, nieco zaokrąglona i miejscami przerywana paskami antenowymi. Na prawej krawędzi urządzenia znalazł się skaner linii papilarnych, który jest jednocześnie fizycznym przyciskiem włącznika/blokady ekranu. Działa zaskakująco szybko i jest bardzo czuły, nie miał najmniejszych problemów z rozpoznawaniem moich palców, choć, jak już wspomniałam, umieszczono go tak o centymetr za wysoko. Ponadto można przy jego pomocy wywoływać panel powiadomień albo odpalać aparat (po dwukrotnym wciśnięciu). Nie zabrakło tu drugiego zabezpieczenia biometrycznego, czyli rozpoznawania twarzy, choć nawet Samsung na początku konfigurowania tej funkcji ostrzega, że jest ona mniej bezpieczna od skanowania odcisków palców. W praktyce spisuje się zupełnie zadowalająco i nie dała się oszukać wydrukowanym zdjęciem.

Po lewej stronie znalazły się fizyczne przyciski do regulacji głośności oraz przycisk Bixby, który można przeprogramować do zastosowania z innymi aplikacjami. Na dolnej krawędzi pojawił się głośnik, otwór mikrofonu, port USB-C oraz gniazdo słuchawkowe, na górnej zaś dodatkowy mikrofon i tacka na karty SIM/microSD. Ta ostatnia wykorzystuje rozwiązanie hybrydowe, mieści albo dwie karty SIM w rozmiarze nano, albo jedną kartę SIM i kartę microSD.


Materiał własny

Opublikowane:
Autor: Jolanta Szczepaniak

Ten artykuł skomentowano już 1 raz.
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A
Wszystkich opinii: 1.
0,0% 
 0,0% 
 100,0% 
Radek225
Żadna nowość. Sony miało przecież swoją serię "Compact", a Apple iPhone'a SE. Po prostu po latach odkopaną tą koncepcję na nowo.
.103.33.253 | 24 Aug 2019, 19:08