R E K L A M A

Oppo Reno
Testy

Opublikowane:

Z rekinią płetwą

Oppo Reno zadebiutował 24 kwietnia, a w 2 tygodnie później pojawił się w naszych sklepach. Czy warto się nim zainteresować? Zapraszam na krótką recenzję!

Oppo Reno
Oppo Reno
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl

Na początek, kilka szczegółów. Oppo Reno jest dostępny w Polsce w cenie 2199 zł, w wersji z pamięcią 6+256 GB. Smartfon ma 6,4-calowy wyświetlacz AMOLED, pozbawiony jakichkolwiek wcięć czy otworków. Wyświetlacz ma rozdzielczość Full HD+ i jest chroniony szkłem Gorilla Glass 6. Sercem telefonu jest ośmiordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 710 z układem graficznym Adreno 616, zaś zasilanie zapewnia akumulator o pojemności 3765 mah z szybkim ładowaniem VooC 3.0. Główny aparat fotograficzny stanowi 48-megapikselowa matryca Sony IMX586 z obiektywem o jasności f/1.7, wspomagana 5-megapikselową matrycą f/2.4 do rozmywania tła. Przedni aparat fotograficzny jest ukryty w wysuwanym mechanizmie, ma 16 megapikseli i obiektyw z przysłoną f/2.0. Warto jeszcze wspomnieć, że Oppo Reno nie ma gniazda na kartę microSD, ale obsługuje DualSIM i ma NFC.


Krótka wideorecenzja Oppo Reno
wideo: mGSM.pl przez YouTube

Oppo Reno dotarł do mnie tuż przed "majówką", mogłem zatem zapoznać się z telefonem i podzielić się z wami wrażeniami z jego użytkowania. Zdaję sobie sprawę, że tydzień to nieco zbyt mało, by w pełni wyrobić sobie zdanie o urządzeniu i zgłębić wszelkie jego niuanse - ale mam nadzieję, że to co najważniejsze, udało mi się zebrać.

Na początek - szybki przegląd zestawu. Nietypowo wydłużone pudełko zawiera bardzo estetycznie opakowany zestaw. Poza telefonem, znajdziemy w nim szybki zasilacz VooC z grubym, solidnym przewodem USB, a także silikonowy pokrowiec na plecki telefonu. Front nowego egzemplarza ochroni z kolei fabrycznie naklejona folia. Zestaw obejmuje również słuchawki, przypominające nieco kształtem konkurencyjny model spod znaku jabłka. Na szczęście douszne pchełki bronią się niezłym brzmieniem (jak na zestaw fabryczny), ale nie zaliczyłbym ich do najwygodniejszych w noszeniu. Ostatnim elementem kompletu jest igła do otwierania gniazda kart - mamy też rzecz jasna instrukcję.

Na temat stylizacji Oppo Reno zdania są podzielone, ale jednego możemy być pewni. Telefon jest oryginalny. W oczy rzuca się duży wyświetlacz, z wąską "bródką" u dołu i równą ramką u góry. Bez otworków, bez notcha - świetnie. Tył wykonano ze szkła Gorilla Glass 5, któremu nadano dwutonową fakturę. Większa część tyłu jest matowa, co sprawia, że urządzenie lepiej "trzyma się" dłoni, a do tego brudzi się nieco (podkreślam słowo "nieco") mniej, niż modele błyszczące.

Bardzo spodobało mi się to, że obiektywy fotograficzne nie wystają poza obrys obudowy - a o to, by nie uległy zarysowaniu, dba element zwany O-dot. To ceramiczna wypustka o twardości 8,5 w skali Mohsa, na której oprze się telefon, gdy go odłożymy - a obiektywy nawet nie dotkną powierzchni. Niestety, telefon na płaskiej powierzchni nieco się przez to buja - ale mam wrażenie, że mniej, niż modele z mocno wystającymi aparatami.

Najważniejszym elementem stylizacji (a raczej całej konstrukcji) jest jednak oryginalny mechanizm ukrywający aparat do selfie - został on umieszczony w uchylnym fragmencie obudowy, który wysuwa się z górnej krawędzi telefonu. Wysunięty element przypomina płetwę rekina, ale ponoć był inspirowany charakterystycznymi drzwiami samochodów Lamborghini. Element przetestowano podczas 200 tys. cykli pracy i wyposażono w funkcję ochronną - wysięgnik chowa się, gdy telefon wykryje, że upada.

Napęd działa dość cicho i szybko, ale nie mogę pozbyć się obaw o jego trwałość. W szczelinę dość szybko wnika kurz, ale najbardziej boję się o to, co stanie się z przednim obiektywem, gdy do mechanizmu dostanie się ziarenko piachu. Czy obiektyw nie ulegnie zarysowaniu...? Tego na razie nie udało się sprawdzić - ale kurz usuwałem już parokrotnie - zatem proponuję zachować ostrożność i nie narażać Oppo Reno na zbyt częsty kontakt z pyłami, o piachu nie wspominając.

Do ergonomii mam tylko jedno zastrzeżenie: umieszczone na lewym boku przyciski głośności są moim zdaniem zbyt nisko. Włącznik na przeciwległym boku jest na podobnej wysokości, ale w jego przypadku - naciskanie kciukiem jest wygodne. Natomiast sterowanie głośnością zmusza nas do mocniejszego zgięcia palca wskazującego czy serdecznego (o ile jesteśmy praworęczni - osoby leworęczne mają "odwrotny" problem), a do tego, zdarza się, że naciskając włącznik, przypadkowo zmniejszymy głośność, niezamierzenie naciskając przeciwległy bok obudowy. Na szczęście telefon dobrze leży w dłoni i nie ma tendencji do "uciekania" z niej.

Wyświetlacz Oppo Reno jest znakomity. Daje wyraźny obraz o bogatych, nasyconych kolorach. Zapewnia komfortowe korzystanie z interfejsu telefonu w słoneczne dni, zaś po zmroku daje odpocząć oczom. Nie migocze i ma skuteczny filtr światła niebieskiego, doceniony nawet certyfikatem TUV. Filtr ten może oczywiście włączać się automatycznie - zależnie od tego, jak go skonfigurujemy. Dodatkowo, menu telefonu pozwala na zmianę temperatury barwowej obrazu.

W ekranie zintegrowano czytnik linii papilarnych, który - moim zdaniem - jest najsłabszym elementem całej konstrukcji. Jego konfiguracja trwa dłużej, niż w przypadku dobrych czytników klasycznych, podobnie, szybkość i skuteczność odczytu również ustępuje czytnikom płytkowym. Na pocieszenie w Reno mamy również układ rozpoznawania twarzy, oparty o przedni aparat fotograficzny. Rozpoznawanie trwa szybki i jest możliwe nawet w ciemności, gdy rozświetlimy twarz ekranem telefonu. System radzi sobie z okularami korekcyjnymi, ale słoneczne trzeba zdjąć. Konieczne jest również otwarcie oczu.

Oppo Reno jest kompletnie wyposażony w interfejsy łączności, a ich działanie nie daje powodów do krytyki. Miałem okazję wypróbować smartfon w miejscach o naprawdę słabym zasięgu sieci - i wyszedł z tych prób obronną ręką. Zauważyłem, że GPS błyskawicznie ustala pozycję po rozruchu, a potem naprawdę dobrze ją utrzymuje... Podobnie, nie zaobserwowałem żadnych zaburzeń w działaniu Wi-Fi czy Bluetooth.

Jakość dźwięku w słuchawce jest naprawdę dobra, pomimo tego, że dźwięk biegnie przez szczelinę w obudowie, bowiem głośnik zamontowano w wysuwającym się "peryskopie". Ubocznym skutkiem tego rozwiązania jest to, że dźwięk trafia nie tylko do naszego ucha, ale jest też dobrze słyszalny w otoczeniu. Warto nieco ściszyć - jeśli zależy nam na dyskrecji. Głośnik zewnętrzny - choć pojedynczy - również nie zasługuje na krytykę, jest przyzwoity. Trochę mniej przyzwoity jest czujnik zbliżeniowy, któremu czasem zdarza się nie wykryć twarzy przy ekranie i nie wygasić go.

Użytkownicy, którzy nie mieli dotąd do czynienia z interfejsem Kolor OS 6 (bazującym na Androidzie Pie) nie muszą się obawiać. Color OS jest prosty, przyjazny i nie odbiega drastycznie układem i wyglądem od standardowego. Rozbudowano go o kilka dodatków - ale moim zdaniem, są raczej praktyczne i wygodne. Interfejs może mieć układ płaski lub tradycyjny, zasobnikowy, a do tego, możemy zmienić siatkę ikon. Możemy również modyfikować układ trzech przycisków systemowych, albo wyłączyć je i sterować interfejsem za pomocą gestów. Panel skrótów ma zmienioną grafikę - ale działa standardowo, podobnie, jak powiadomienia.

Oppo nie przesadza z preinstalowanymi dodatkami, nie oferuje typowo śmieciowych aplikacji, dokładając za to parę przydatnych rzeczy, jak choćby aplikację ułatwiającą przeniesienie danych z poprzedniego telefonu czy też inną, do oczyszczania systemu ze zbędnych plików. W interfejsie znajdziemy też np. osobnego klienta e-mail, odtwarzacz muzyczny czy dyktafon - nie ma natomiast radia FM.

Otrzymamy za to jeszcze specjalny tryb dedykowany kierowcom, a także "Inteligentny pasek boczny" - czyli dodatkowy, wysuwany z boku panel ze skrótami, oczywiście konfigurowalny. Są też - dawno przeze mnie nie widziane - gesty na zablokowanym ekranie, czyli możliwość uruchamiania określonych funkcji poprzez nakreślenie odpowiedniego znaku na wygaszonym wyświetlaczu, nie zabrakło też popularniejszych gestów, w stylu wyciszania dzwonków poprzez obrócenie telefonu.

Nie mam zastrzeżeń względem wydajności. Oppo Reno pracuje tak, jak oczekujemy po telefonie o tego rodzaju konfiguracji. Sprawnie, płynnie, stabilnie. Gracze mogą docenić dodatkowy interfejs "Przestrzeń gier", pozwalający wzmóc wydajność telefonu, ograniczyć wyświetlanie powiadomień, zoptymalizować połączenie sieciowe i wykluczyć z działania zbędne procesy.

Jedynym, na co mogę ponarzekać, jest brak możliwości rozbudowy pamięci kartą microSD. Telefon ma jedynie miejsce na dwie karty nanoSIM. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie akumulator. Choć wbrew obecnemu trendowi ma pojemność mniejszą niż 4000 mAh, zapewnia Reno satysfakcjonujący czas działania. Przy normalnej eksploatacji, telefon jest w stanie przepracować 2 pełne dni, a nawet intensywnie użytkowany, powinien wytrzymać dobę. Tempo ładowania nie daje powodów do narzekania, napełnienie baterii trwa niewiele ponad godzinę.

Z jakości filmów i zdjęć jestem raczej zadowolony. Oppo Reno - jak na swój segment - fotografuje naprawdę dobrze, szczególnie w dzień. Zdjęciom trudno wytknąć poważniejsze niedociągnięcia, nawet cyfrowe rozmywanie tła daje się polubić. Całkiem dobrze wychodzą również zdjęcia makro, nie narzekam też na jakość składania panoram.

Nocą aparat radzi sobie nieco gorzej, ale trudno powiedzieć, by było źle. Można skorzystać z osobnego trybu nocnego - ale w jego przypadku warto wykonać kilka prób, opcja ta czasem daje zdjęcie gorsze, niż w trybie automatycznym, a niekiedy potrafi bardzo pozytywnie zaskoczyć. Warto natomiast skorzystać ze statywu i trybu "Ekspert" - czyli ustawień manualnych. Jest dość rozbudowany i w słabym świetle sprawdzi się najlepiej.

Nie widzę natomiast sensu wymuszania trybu 48 megapikseli. Zdjęcia w mniejszej rozdzielczości są równie dobre, a jedyną korzyścią jest większy rozmiar obrazka. Jakość odwzorowania detali nie wzrasta w wyraźnie zauważalny sposób. Podobnie, sądzę, że nie warto korzystać z pełnego, 10-krotnego zoomu. Jakość zdjęcia spada wtedy bardzo drastycznie - lepiej pozostać przy 2-krotnym zbliżeniu, które zresztą sugeruje nawet producent, umieszczając dedykowany klawisz na pulpicie fotograficznym.

Przedni aparat nie ustępuje jakością tylnemu, selfiaki są dobrej jakości, choć czasem zdarza się prześwietlenie tła. To jednak typowa przypadłość przednich aparatów. Tu również pozytywnie zaskoczyło mnie cyfrowe rozmywanie tła. Jest naprawdę dobre, może śmiało konkurować z uzyskiwanym dwoma matrycami.

Interfejs fotograficzny jest dość prosty, choć niepotrzebnie skomplikowano przełączanie się między trybami: główne przełączamy gestem przesuwania, zaś dodatkowe schowano pod osobnym klawiszem, zwanym potocznie hamburgerem.

W dziedzinie filmowania Oppo Reno radzi sobie naprawdę dzielnie, choć ktoś mógłby narzekać na brak 60 fps w zapisie 4K. Ja - nie narzekam, za to doceniam sprawne działanie cyfrowej stabilizacji, płynność i ostrość obrazu oraz niezły dźwięk.


Przykładowe filmy nagrane Oppo Reno
wideo: mGSM.pl przez YouTube

Podsumowując... Oppo Reno nie rozczarował mnie. To oryginalny i niebanalny smartfon, który śmiało może konkurować z topowymi średniakami. Telefon ma sporo mocnych stron, jak choćby stylizację, ekran, wydajność czy akumulator. Za jego atut mogę również uznać sympatyczny interfejs i przyzwoite, choć nie rewelacyjne aparaty fotograficzne. Słabe strony dostrzegam dwie: czytnik linii papilarnych i brak możliwości rozbudowy pamięci (choć wewnętrznej dostajemy sporo).

Trochę irytowało mnie działanie czujnika zbliżeniowego, nie wpadłem również na pomysł sensownego wykorzystania rozdzielczości 48 megapikseli. Ogólnie zatem - zdecydowanie więcej zalet, niż wad, ale konkurencja jest silna. Za Oppo Reno przemawia jego niecodzienność - jeśli chcecie mieć telefon inny niż wszyscy - może to być strzał w dziesiątkę.


Relacja z europejskiej premiery Oppo Reno
wideo: mGSM.pl przez YouTube

materiał własny

Opublikowane:
Autor: Adam Łukowski

Ten artykuł nie ma jeszcze opinii. Bądź pierwszy i zapoczątkuj dyskusję!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A

 Niestety, ale nie ma jeszcze żadnych opinii.

 Dodaj swoją opinię!