R E K L A M A

MaxCom MK241 4G
Testy

Opublikowane:

Prawie jak smartfon

Mówicie LTE, nawigacja i aplikacje - myślicie smartfon z dotykowym ekranem. A co ma począć ktoś, kto nie potrzebuje i nie chce mieć dużego, szklanego smartfona, ale jednak czasem musi zerknąć w internet, e-mail czy mapy...? Taki ktoś może skorzystać z MK241 - propozycji śląskiej firmy MaxCom.

MaxCom MK241 4G
MaxCom MK241 4G
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl

Na naszym rynku trudno znaleźć podobny telefon - połączenie klasyki z nowoczesnością, gdzie klasyczna pozostaje forma, a wnętrze - to już niemal pełnoprawny smartfon. Takich modeli jest dosłownie kilka, co czyni propozycję MaxComa niemal unikalną. A szkoda - bowiem wielu nabywców kupuje typowe smartfonu z konieczności, a tak naprawdę - wciąż woleliby mieć mały i tani telefon z klawiszami...


MaxCom MK241 4G - wideorecenzja
wideo: mGSM.pl przez YouTube

Spis treści


Konstrukcja, zestaw, jakość wykonania

Kupując MaxComa MK241 nabywca otrzyma zestaw obejmujący zasilacz, przewód USB i zaskakująco dobre - jak na cenę i kategorię telefonu - słuchawki. Serio - nie pogardziłbym takimi w zestawie ze smartfonem za tysiąc złotych! Nie grają oszałamiająco pięknie, ale na tyle poprawnie, by nie narzekać, szczególnie, że mamy do czynienia z telefonem za ok. 300 zł.

MaxCom MK241 ma obudowę z tworzywa o matowej fakturze, poprawiającej chwyt. Przód i tył są czarne, a łącząca je w całość ramka - srebrna. Klawiaturze nadano klasyczny kształt i wykonano ją z gumy, dodając czytelne oznaczenia. Przyciski pracują sprężyście, a ich podświetlenie jest równomierne. Jedynym przyciskiem z twardszego materiału jest czterokierunkowy kursor z dużym, aktywnym polem pośrodku. Nad klawiaturą znajdziemy dość duży - jak na feature-phone - wyświetlacz, zakryty plastikową "szybką".

Niestety, ten element, w odróżnieniu od reszty obudowy, okazuje się dość łatwy do zarysowania - ale przynajmniej nie stłucze się przy byle upadku, jak ekran smartfona. Kolejnym elementem budzącym moje obawy o trwałość są oznaczenia na klawiaturze. Trudno powiedzieć - użytkując telefon zaledwie miesiąc - jak będą wyglądać po 2-3 latach użytkowania. Pamiętajmy, że tego typu telefony "żyją" znacznie dłużej, niż smartfony, a ich nabywcy raczej nie zmieniają urządzeń zbyt często. Jak na razie, obudowa nie budzi jednak żadnych zastrzeżeń - jest wykonana i zmontowana jak należy.

Telefon jest poręczny i wygodny w użytkowaniu, na tle smartfonów jest również bardzo lekki. Korpus telefonu nie trzeszczy, choć tylna ścianka jest zdejmowalna, by uzyskać dostęp do akumulatora i gniazd na karty. Akumulator jest oczywiście wyjmowany, a pod nim znajdziemy miejsce na kartę nanoSIM (nowocześnie!) oraz nośnik microSD o pojemności do 32 GB. Większy raczej nie będzie potrzebny... Sloty kart są porządne - z metalowymi zatrzaskami. Wyposażenie MaxComa MK241 uzupełniają złącza minijack i microUSB, jest również latarka, zaczep do smyczy i dwa aparaty fotograficzne. Serio - ten featurephone ma aparat do selfie!

Wyświetlacz

Nim opowiem o fotografii, zerknijmy jeszcze na wyświetlacz. Ma on przekątną 2,4 cala i rozdzielczość 240 x 320 px z paletą 2569 tys. barw. Powiedzmy, że przy tym rozmiarze, zagęszczenie pikseli na poziomie 167 ppi można uznać za wystarczające - ale w odniesieniu do tekstu.

Czcionka menu czy tekst na stronach internetowych są czytelne, ale oglądanie zdjęć trudno nazwać przyjemnością. Kolory nie rażą intensywnością, kontrast też jest taki sobie - ot, ekran raczej jak w klasycznym featurephone, niż w smartfonie. Kąty czytelności - również nie są nadzwyczajne. Jasność ekranu - zarówno w minimalnym, jak i maksymalnym poziomie jest jednak dobra, z telefonu da się korzystać w słoneczny dzień.

Nie ma jednak automatycznej regulacji podświetlenia - możemy zmieniać ją tylko skokowo, a do tego - jasność klawiatury pozostaje stała, nie zmniejsza się wraz z podświetleniem ekranu. Trybu ochrony wzroku nie przewidziano, bo w takim telefonie jest po prostu zbędny. Wyświetlacz zatem nie oferuje zbyt bogatych doznań wizualnych - ale robi swoje. A jeśli oczekujemy więcej - pamiętajmy, że MK241 może pełnić rolę hotspotu dla laptopa czy tabletu!

System, Interfejs

A to nie jedyne, czym zaskakuje MaxCom MK241. Okazuje się, że znajdziemy w nim również... Asystenta Google, Mapy czy YouTube. A to dlatego, że urządzenie to działa na platformie systemowej KaiOS, wspieranej przez Google. KaiOS to prosty system dla feature-phone'ów, który właściwie oferuje podobne możliwości, jak każdy inny system operacyjny. Ma własny sklep, pozwala pobierać i instalować aplikacje, ale przy tym ma interfejs (prawie...) dostosowany do interakcji poprzez klawiaturę i działanie na niewielkim wyświetlaczu. Jak to wygląda w praktyce?

Jako wieloletni użytkownik smartfonów, musiałem zmienić nieco filozofię korzystania z telefonu i wczuć się w rolę użytkownika, "przesiadającego" się na KaiOS z jakieś starej Nokii czy Ericssona. W ten sposób - było łatwiej. Po interfejsie nawigujemy tak, jak kiedyś, na klasycznych komórkach: mamy czterokierunkowy klawisz nawigacji z aktywnym polem pośrodku i dwa "gorące klawisze", zmieniające swą funkcję zależnie od potrzeb. Poruszając się po systemie używamy też "czerwonej słuchawki", jako klawisza "wstecz".

Sam interfejs podzielono na ekran główny z najważniejszymi skrótami w formie przewijanej listy, jak również na zasobnik aplikacji. Dodatkowo, naciskając na ekranie głównym kursor w górę, otworzymy menu skrótów, umożliwiające np. wyciszenie dzwonków czy zmianę podświetlenia ekranu. Jak w smartfonie... Naciśnięcie kursora w lewo - może uruchamiać aparat, zaś w prawo - przeniesie nas na listę aplikacji na głównym pulpicie.

Interfejs jest dość prosty i przejrzysty, ale kilka rzeczy przydałoby się w nim zmienić. Przede wszystkim, brakuje możliwości edycji skrótów na liście aplikacji głównego pulpitu. Podobnie, nie zmodyfikujemy układu skrótów w rozwijanym panelu. Możemy za to zmienić kolejność aplikacji w zasobniku, a także zmienić wygląd siatki na listę dużych, bardzo czytelnych ikon.

W niektórych aplikacjach pojawia się strzałka kursora, którą mozolnie musimy przesuwać klawiszem nawigacyjnym w odpowiednie miejsce. Wygląda to tak, jakby nie wszystkie aplikacje zostały do końca dostosowane do sterowania z klawiatury. Najgorsze jednak - i to już chyba "własna" wpadka MaxComa - napotka nas przy wyłączaniu telefonu. Po naciśnięciu klawisza wyłączania, pojawi się lista opcji, na której "wyłącz" będzie na samym końcu - zaś na początku - zobaczymy polecenie wyczyszczenia danych z pamięci telefonu. Biorąc pod uwagę fakt, że taki telefon najczęściej trafia w dłonie osoby mniej obeznanej z elektroniką, często starszej i gorzej widzącej - takie ułożenie listy nie da się określić inaczej, niż mianem bzdurnego. Na szczęście podejrzewam, że błąd da się poprawić aktualizacją oprogramowania...

Podejrzewam, że jesteście ciekawi wrażeń z użytkowania "smartfonowych" aplikacji na MaxComie MK241... Generalnie - większość z nich działa podobnie - może jest jedynie nieco mniej czytelna, z uwagi na mały ekran. Facebook czy Twitter pozwalają komunikować się za ich pomocą, podobnie, jak WhatsApp. Mapy - także działają, choć w samochodzie lepiej polegać na komendach głosowych nawigacji, niż próbować wypatrzeć coś na ekraniku telefonu. E-mail jest używalny, podobnie, jak przeglądarka www - choć oglądanie jakiejkolwiek treści na ekranie o takim rozmiarze to spore wyzwanie. Podobnie jest w przypadku YouTube, w którym nie da się przełączyć obrazu na pełny ekran - pozostaje miniatura, zajmująca niecałą połowę wysokości ekranu. Sklep z aplikacjami nie rozpieszcza wyborem, ale jest w nim parę gier i kilka średnio użytecznych apek. Widać, że wszystko czeka na zastrzyk do rozwoju - pytanie tylko, czy to się uda, nim wszyscy przejdą na smartfony z "dorosłym" systemem...

W każdym razie - KaiOS wystarczy użytkownikom, którzy potrzebują przede wszystkim podstawowych funkcji, ale "awaryjnie", z rzadka, są zmuszeni do korzystania z e-maila, internetu czy nawigacji oraz serwisów społecznościowych. Urządzenie niekoniecznie zachęca do komunikacji tekstowej - ale za to pozwala pisać bezwzrokowo - kto jeszcze potrafi? Ja - dzięki MK241 przypomniałem sobie tę ważną niegdyś umiejętność...

Jeśli chodzi o bazowe wyposażenie - raczej niczego nie brak. Na starcie otrzymujemy przeglądarkę, klienta e-mail, kalkulator, budzik, kalendarz, menedżera plików, notes, dyktafon i przelicznik jednostek oraz galerię. Producent preinstaluje także WhatsAppa, Facebooka i Twittera oraz okrojony pakiet Google. Niestety - asystent w KaiOS na razie nie mówi po polsku... Mamy za to możliwość integracji kontaktów czy kalendarza z kontem Google - niczym w smartfonie. Można również założyć konto w KaiOS - da ono choćby dostęp do funkcji Anti Theft - pozwalającej namierzyć czy zablokować utracony telefon.

Wydajność

Za pracę MaxComa MK241 odpowiada dwurdzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 205 z grafiką Adreno 304 oraz 512 MB pamięci operacyjnej. To wystarczy, by urządzenie działało. Interfejs i aplikacje nie są wymagające graficznie, zatem telefon nie odbiega prędkością i płynnością pracy od najsłabszych smartfonów czy innych featurephone. Jeśli jednak korzystaliście wcześniej z normalnego, w miarę wydajnego smartfona, poczujecie spory dyskomfort.

Bardziej złożone aplikacje wczytują się nawet po kilka sekund, o wielozadaniowości nawet nie można tu mówić... Nie podejrzewam jednak, by dla kogoś, kto świadomie wybrał taki telefon, wydajność miała znaczenie. Wybieramy aplikację, czekamy moment i jest. I nawet działa... W dodatku, działa całkiem stabilnie - nie zdarzyło mi się, by MK241 choć raz się zawiesił czy spowolnił. I chyba o to chodzi w urządzeniach tego rodzaju... Pamięć wewnętrzna telefonu ma pojemność 4 GB, ale system zajmuje całkiem sporo i użytkownikowi pozostaje 2,5 GB. Pamiętajmy jednak, że można użyć karty microSD - choćby do przechowywania muzyki i zdjęć.

Akumulator

By było ciekawie, MaxComa MK241 zaopatrzono w akumulator o pojemności 2000 mAh, jaka jeszcze 2-3 lata temu była powszechnie spotykana w smartfonach. Tu - mamy "prawie" smartfon, ale osiągi akumulatora zbliżone raczej do prostych komórek.

Intensywnie, "smartfonowo" użytkowany MK241 wytrzymuje 3 dni, zatem podejrzewam, że w dłoniach użytkownika rzadziej łączącego się z siecią, wytrzyma i 5 dni. Mnie - prawdę mówiąc - sztuka ta się nie udała, ale ja przecież jestem smartfonowcem i każde powiadomienie na ekranie od razu skłania do rozświetlenia ekranu i zajrzenia do sieci. Nie ma niestety szybkiego ładowania - napełnienie baterii zajmuje niemal 2,5 godziny, a zmiana zasilacza niczego tu nie przyspieszy.

Komunikacja

Zaplecze komunikacyjne MaxComa MK241 jest właściwie takie, jak w typowym smartfonie. Mamy Wi-Fi (choć tylko 2,4 GHz), GPS, Bluetooth 4.1, LTE i funkcję hotspotu. Telefon obsługuje ponadto VoLTE oraz VoWiFi, brakuje mu chyba jedynie HDvoice.

Jest za to szybkie wybieranie - długiemu naciśnięciu każdego klawisza można przypisać kontakt. Komunikacja tekstowa wygląda jak przed laty - ale możemy jeszcze wysyłać i odbierać MMS-y. Głosowo - jest w porządku, choć nie idealnie. Jakość głosu w słuchawce jest poprawna, choć dźwięk jest nieco dudniący, nie do końca czysty. Można się jednak bez problemu porozumieć - głośnik ma przyzwoitą moc, a mikrofon jest wystarczająco czuły, by rozmówca nas usłyszał. Nie zauważyłem problemów z utrzymywaniem zasięgu sieci czy działaniem modułów WLAN albo Bluetooth, pamiętajcie jednak, że GPS startuje tu nieco wolniej, niż w smartfonach. Później jednak - pracuje bez zarzutu.

Głośnik zewnętrzny - jest co najmniej poprawny. Gra w miarę czysto, a przy tym donośnie. Podobnie poprawne jest brzmienie muzyki przez słuchawki oraz działanie radioodbiornika FM. Nie ma czego pochwalić, ale powodów do krytyki także nie ma. Tak naprawdę, przeszkadza mi tylko regulacja głośności, której możemy dokonywać tylko w trakcie połączenia, za pomocą głównego klawisza nawigacyjnego. Wygodniej byłoby robić to osobnymi przyciskami na boku obudowy...

Fotografia i wideo

Wspomniałem wcześniej, że MaxCom MK241 ma dwa aparaty fotograficzne. Czas odsłonić karty - i chyba niektórzy będą zawiedzeni. Główny aparat ma 2 megapiksele, a przedni - ledwie 0,3 mega. Oba - z ostrością na stałe, bez "bajerów" w rodzaju HDR czy zoomu. Możliwe, że wielu użytkownikom takie aparaty wystarczą - ale ja wciąż czekam na porządnie fotografującego featurephone. Ten - po prostu coś tam zapisuje... Zdjęcia nie są tragiczne, ale w obecnych czas zadowolą chyba tylko minimalistów. W dzień jeszcze coś na nich zobaczymy, ale nie liczcie na bogactwo detali czy idealne oddanie kolorów. Mimo to - jeśli trzeba wysłać szefowi e-mailem raport z budowy czy awarii, względnie pokazać jak wybujały kwiatki na naszej działce - da się to zrobić. Podobnie - da się też zrobić, a nawet wysłać na Facebooka selfie - wiem, próbowałem. Znajomi mnie rozpoznali, także chyba jest OK. Po zmroku - szkoda nawet próbować, niczego nie będzie widać. Poniżej - próbka fotograficznych możliwości MaxComa:

Zdjęcia jakoś mnie nie oczarowały, ale filmy - trochę zaskoczyły. Spodziewałem się dramatycznie złego "pokazu klatek" - a tu, pomimo marnej rozdzielczości 720x480 pikseli - wideo daje się oglądać. Obraz jest w miarę płynny, w miarę wyraźny i na tle zdjęć - co najmniej zadowalający. Nie oczekiwałem aż tak znośnej jakości... Oczywiście - nie da się porównać filmów z MaxComa do tych nagrywanych smartfonami za kilkaset złotych - ale chyba nikt nie kupuje takiego telefonu by rejestrować filmy...


MaxCom MK241 4G - przykładowe wideo
wideo: mGSM.pl przez YouTube

Interfejs aparatu jest dość prosty i - w odróżnieniu od wielu featurephone'ów- sprawia wrażenie dopracowanego. Ogólnie zatem uznajmy, że aparat jest na tyle dobry, na ile mógł być w tak prostym - jednak - telefonie. A jeśli nastawiacie się na fotografowanie i filmowanie - chyba jednak pozostajecie na razie skazani na smartfony. I to wcale nie te najtańsze.

Podsumowanie

MaxCom MK241 okazał się konstrukcją zaskakująco dojrzałą, jak na featurephone. Zdecydowanie przewyższa "bezystemowe" proste komórki możliwościami, ale przede wszystkim daje dostęp do internetu w LTE! I właśnie to wyróżnia go na tle najprostszych telefonów. Na co dzień może być prostą komórką do dzwonienia, którą ładujemy raz na kilka dni. W razie potrzeby, może jednak przeistoczyć się w hotspot, albo wprost z poziomu urządzenia umożliwić nam komunikację e-mailową czy społecznościową oraz korzystanie z nawigacji. Jedynym, w czym zdecydowanie ustępuje tanim smartfonom, jest jakość obrazu na wyświetlaczu oraz fotografii.

Nie potrafię polecić tego urządzenia każdemu - szczególnie, jeśli obecnie korzysta ze smartfona. Jeśli jednak życie zmusza was do korzystania z podstawowych funkcji "smart", jak e-mail, mapy czy społeczności, a nie chcecie szklanego kafelka o kilku calowym ekranie - MK241 jest właśnie dla was. W tym wypadku - polecam. Polecę go również każdemu, kto musi na kilka dni znaleźć się z dala od zasilania, ale potrzebuje jednak sporadycznego dostępu do sieci. Niestety, za funkcje łączące prosty telefon ze światem smartfonów, trzeba zapłacić nieco więcej, niż za prostą słuchawkę. Konkretniej - 300-350 zł, zależnie od kanału sprzedaży. Wierzcie mi jednak, że może to być lepszy zakup, niż smartfon z pełnym Androidem w podobnej cenie...

Plusy i minusy

PLUSY:

  • brak śmieciowych aplikacji
  • dobry akumulator
  • poręczność i lekkość
  • LTE i Wi-Fi
  • minijack
  • miejsce na microSD
  • przyzwoity głośnik tylny
  • wygodna klawiatura
  • przyzwoite słuchawki w komplecie

MINUSY:

  • słaba jakość zdjęć
  • niska rozdzielczość wideo
  • słaby wyświetlacz
  • powolne działanie (w porównaniu ze smartfonami)
  • brak diody powiadomień
  • skromna oferta sklepu z aplikacjami
  • nie wszystkie aplikacje sprawdzą się na małym ekranie
  • błąd interfejsu, który może przysporzyć kłopotów
  • przeciętna jakość dźwięku podczas połączeń

Materiał własny

Opublikowane:
Autor: Adam Łukowski

Ten artykuł nie ma jeszcze opinii. Bądź pierwszy i zapoczątkuj dyskusję!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A

 Niestety, ale nie ma jeszcze żadnych opinii.

 Dodaj swoją opinię!