R E K L A M A

Huawei Mate 20 Pro
Testy

Smartfon jak gwiazdka z nieba

Symetria i szybka pamięć - budowa

Zaokrąglony wyświetlacz może nie, ale standardem stał się - ku utrapieniu sporej rzeczy użytkowników smartfonów - niesławny notch. Huawei Mate 20 Pro poza dużym wyświetlaczem o przekątnej 6,4 cala i imponującej rozdzielczości 1440x3120 px również go ma. Trzeba było z sensem pomieścić zestawy czujników do rozpoznawanie twarzy, przedni aparat, słuchawkę. Można schować notcha za pomocą jednego ruchu w opcjach, ale ci którzy go nie lubią i tak będą wiedzieli, że on tam jest wpływając chociażby na ilość informacji, które mogą pojawić się po obu jego stronach. Nie zrozumcie mnie źle, notch mi nie przeszkadza. A jednak jego usunięcie zdaje mi się znacznie istotniejszą sprawą, niż doprowadzenie do tego, by smartfon zarówno z tyłu, jak i z przodu stał się elegancko symetryczny. - Bo to symetria jest moim zdaniem głównym wyznacznikiem dizajnu nowego flagowca Huawei.

- Symetria i śliskość, bo smartfon, jakby uwięziony przez użytkownika, cały czas usiłuje wyślizgnąć się na wolność. Sprzyja temu nie tylko zawinięty wyświetlacz zmniejszający tym samym powierzchnię styku obudowy z dłonią, ale także specyficzny materiał z którego wykonano obudowę. Zagadkowa faktura podobna pod paznokciem do faktury płyty winylowej (nie rysuję paznokciami płyt, obiecuję) ma zapobiegać pozostawaniu widocznych odcisków palców. - Być może to autosugestia, ale wydaje mi się, że odcisków palców pozostawiam na obudowie mniej, ale smartfon wiecznie chce mi uciec.

- Nie tylko z ręki. Przesuwa się również samoistnie po bardzo płaskich i mniej płaskich powierzchniach sprawiając wrażenie, że żyje własnym tajemnym życiem. - I nie pomaga nawet wystający moduł z aparatami, gdy smartfon "płynie". Bo wiecie już zapewne, że aparaty są trzy plus dwukolorowy LED i że razem tworzą - jak niektórzy z moich kolegów i koleżanek żartują - płytę kuchenki gazowej. Mnie wygląda to raczej na nowoczesną indukcyjną płytę grzewczą, ale tak, coś w tym jest. Pomimo żywej natury smartfona tył do tej pory jest nieskazitelnie gładki, brak nawet mikrorys.

Na prawej krawędzi świeci niemal bardzo czerwony przycisk power, a nad nim widnieje dwupozycyjny przycisk głośności, który można sobie skonfigurować choćby do robienia zdjęć. Domyślnie szybkie podwójne klikniecie zmniejszenia głośności pozwoli na zrobienie szybkiej fotki bez odblokowania smartfona. Po lewej od wyświetlacza jest pusto. Górna krawędź mieści stosunkowo duże oczko diody podczerwieni, do sterowania sprzętami, które podczerwień obsługują, a także jeden z mikrofonów. Na dolnej krawędzi... Cóż, z przykrością informuję, że na dolnej krawędzi nadal nie ma gniazda jack 3,5 mm, jakby producent złośliwie pozbawiał swoje flagowe modele możliwości korzystania z lubianego i oczekiwanego standardu. Niezbędna będzie przejściówka, słuchawki na USB-c - bo takie gniazdo uniwersalne tam znajdziemy - albo słuchawki bezprzewodowe. Dodatkową niedogodnością jest fakt, że gniazdo USB jest jednocześnie ujściem dźwięku z dolnego głośnika. Stereo nadal słychać na głośnikach zewnętrznych po podłączeniu kabla, ale różnica jakościowa jest doskonale słyszalna.

Po prawej od gniazda jest mikrofon do rozmów, a po lewej szufladka na karty i chyba jeszcze jeden mikrofon. Gniazdo na karty to złożona sprawa. Zmieścimy tam 2 karty nanoSIM albo kartę SIM i kartę pamięci należącą do proponowanego przez Huawei nowego standardu Nano Memory (nazywanego również krócej NM card albo nanoSD). Szkoda że hybryda, prawda?

Wybaczcie, ale nie mogę nie skomentować: producenci smartfonów odebrali nam gniazda jack w imię muzyki o lepszej jakości i szybszej wymiany danych. Smartfony oferujące lepszą jakość muzyki i rzeczywiście szybkie USB można policzyć (jeśli się mylę, to mnie poprawcie) na palcach najwyżej dwóch rąk. Nowy standard kart pamięci ma oferować również szybką wymianę danych. To miłe. Mniej miłe jest, że karty Nano Memory są droższe. Mam nadzieję, że przynajmniej będą szeroko dostępne. Nie marudzę. Na początek mam 128 GB pamięci wewnętrznej (tak naprawdę dla użytkownika pozostaje ok. 110 GB), ale jestem w stanie dosyć szybko ją wykorzystać i w końcu będę potrzebował karty. Szybkie karty microSD mam. NM card będę musiał kupić. Na plus producentowi należy policzyć, że slot na kartę pamięci w ogóle jest. Przypomnę że w P20 Pro go nie ma, podobnie jak nie było go w Mate 10 Pro.

Materiał własny

Autor: Jacek Filipowicz

Ten artykuł nie ma jeszcze opinii. Bądź pierwszy i zapoczątkuj dyskusję!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A

 Niestety, ale nie ma jeszcze żadnych opinii.

 Dodaj swoją opinię!