R E K L A M A

Honor 10 Lite
Testy

Opublikowane:

Gradientowy Honor z Androidem Pie

Opakowanie i akcesoria

Wraz z Honorem 10 Lite w pudełku otrzymujemy ładowarkę sieciową 5V-2A, kabel USB-microUSB, szpilkę do otwierania tacki na karty SIM oraz silikonowe, transparentne etui do telefonu.


Budowa i ekran

Kto lubi charakterystyczny design modeli ze stajni Huawei i Honor, będzie zadowolony także z Honora 10 Lite. Przede wszystkim smartfon zwraca na siebie uwagę za sprawą smukłej sylwetki, błyszczącego wykończenia i ciekawych kolorów mieniących się na obudowie. Jest też zgodny z aktualnymi trendami - ekran zajmuje niemal cały front urządzenia, ma niewielkie wcięcie mieszczące aparat i jest otoczony wąskimi ramkami. Pozytywnie oceniam poręczność i ergonomię, zaokrąglone krawędzie ułatwiają trzymanie telefonu, brakuje co najwyżej jakiejkolwiek certyfikowanej odporności na pył, wodę i upadki.


Wyświetlacz w modelu Honor 10 Lite jest całkiem imponujący - ekran o zaokrąglonych narożnikach ma przekątną 6,21 cala, proporcje 19,5:9 i rozdzielczość 1080x2340 pikseli. Aby zapewnić jak największą powierzchnię roboczą (stosunek powierzchni ekranu do frontowego panelu przekracza tu 83%) zastosowano ramki o minimalnej grubości i niewielkie wcięcie ekranu w kształcie kropli - w nim znalazł się wyłącznie obiektyw frontowego aparatu.


Nie mam negatywnych uwag odnośnie wyświetlacza - świetnie sprawdza się we wszystkich zastosowaniach, sprawnie reaguje na dotyk i umożliwia dostosowanie parametrów wyświetlanego obrazu do własnych preferencji (w zakresie jasności, trybu kolorów i temperatury barwowej). Nie zabrakło trybu ochrony wzroku, możliwości zmiany rozdzielczości ekranu czy możliwości ukrycia wcięcia. A minusy? Przydał by się nieco wyższy kontrast i wyższy poziom jasności maksymalnej - minimalna jest odpowiednia, można bez uszczerbku dla oczu korzystać z telefonu w nicy, ale w pełnym słońcu mogłoby być lepiej. Dodam jeszcze, że możecie mieć z nim problem w okularach z polaryzacją - w poziomej orientacji ekran jest przyciemniony.

Jak już wspomniałam wcześniej, nad ekranem znalazł się obiektyw aparatu - w niewielkim wcięciu, a także głośnik rozmów, który zajmuje szczelinę na styku łączenia dwóch części obudowy - czarnego panelu frontowego i kolorowej obudowy zasadniczej. Pod ekranem znalazł się jeszcze jeden element - malutka dioda powiadomień. Producent nie chwali się żadnym znanym rodzajem szkła, które ochraniałoby frontowy panel - co prawda na ekran naklejona jest fabryczna folia, ale lepiej zaopatrzyć się w szkło hartowane lub folię ochronną.


W przeciwieństwie do Honora 10, który miał szklane plecki, w modelu Lite producent postawił na tworzywo, które lekko ugina się przy mocniejszym naciśnięciu. Ale przekłada się to na niższą wagę urządzenia. Podoba mi się szaro-niebieski kolor gradientu, choć błyszczące wykończenie sprawia, że to istny magnes dla zabrudzeń i odcisków palców. Na szczęście w zestawie znalazło się transparentne etui, które niweluje ślizganie się urządzenia i chroni je przed zabrudzeniami i uszkodzeniami - choć odbiera nieco atrakcyjności.

Po lewej stronie, w górnym narożniku, producent umieścił podwójny aparat wraz z diodą doświetlającą, a nieco bliżej środka - okrągły, nieco zagłębiony względem obudowy skaner linii papilarnych. Jest on, podobnie jak w niemal we wszystkich modelach od Huawei/Honora, szybki i precyzyjny. Ulokowano go tam, gdzie zazwyczaj podczas trzymania telefonu spoczywa palec wskazujący - nie ma więc problemu z trafieniem w niego palcem. Warto dodać, że w Honorze 10 Lite zastosowano też inne zabezpieczenie biometryczne - rozpoznawanie twarzy.


A co znalazło się na krawędziach? Na dolnej zlokalizowano gniazdo słuchawkowe, otwór mikrofonu, port microUSB oraz otwory zdradzające lokalizację głośnika zewnętrznego. Na prawej znajdziecie przyciski do regulacji głośności oraz włącznik/blokadę ekranu. A na górnej umieszczono tackę, która pomieści albo dwie karty nanoSIM, albo jedną kartę SIM i microSD. Obok niej otwór dodatkowego mikrofonu, który może niestety wprowadzać użytkowników w błąd. Przypadkiem mogą bowiem celować w ten właśnie otwór, by wysunąć tackę. Lewa strona jest pozbawiona dodatków.


Materiał własny

?>
Opublikowane:
Autor: Jolanta Szczepaniak

Ten artykuł nie ma jeszcze opinii. Bądź pierwszy i zapoczątkuj dyskusję!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A

 Niestety, ale nie ma jeszcze żadnych opinii.

 Dodaj swoją opinię!