R E K L A M A

Honor 10 Lite
Testy

Opublikowane:

Gradientowy Honor z Androidem Pie

Kilka miesięcy temu miałam okazję recenzować model Honor 10 - nie ukrywam, że przypadł mi do gustu. Teraz w moje ręce trafiła jego skromniejsza wersja, czyli Honor 10 Lite.

Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl

Honor ma całkiem dobrą pozycję wśród marek oferujących smartfony ze średniej półki cenowej. Większość jego portfolio to produkty, które nie zrujnują portfela przeciętnego nabywcy - a model Honor 10 Lite tylko potwierdza tę regułę. To bodajże pierwszy Honor z wcięciem w kształcie kropli i Androidem 9, który na dodatek wyróżnia się lśniącą obudową. W swojej półce cenowej jest ciekawą propozycją, której brakuje przede wszystkim jednego elementu - oryginalności. Pełnymi garściami czerpie z designu smartfonów Huawei i Honor - i praktycznie jest klonem innego ostatnio zaprezentowanego modelu - Huawei P Smart 2019.


Spis treści



Opakowanie i akcesoria

Wraz z Honorem 10 Lite w pudełku otrzymujemy ładowarkę sieciową 5V-2A, kabel USB-microUSB, szpilkę do otwierania tacki na karty SIM oraz silikonowe, transparentne etui do telefonu.


Budowa i ekran

Kto lubi charakterystyczny design modeli ze stajni Huawei i Honor, będzie zadowolony także z Honora 10 Lite. Przede wszystkim smartfon zwraca na siebie uwagę za sprawą smukłej sylwetki, błyszczącego wykończenia i ciekawych kolorów mieniących się na obudowie. Jest też zgodny z aktualnymi trendami - ekran zajmuje niemal cały front urządzenia, ma niewielkie wcięcie mieszczące aparat i jest otoczony wąskimi ramkami. Pozytywnie oceniam poręczność i ergonomię, zaokrąglone krawędzie ułatwiają trzymanie telefonu, brakuje co najwyżej jakiejkolwiek certyfikowanej odporności na pył, wodę i upadki.


Wyświetlacz w modelu Honor 10 Lite jest całkiem imponujący - ekran o zaokrąglonych narożnikach ma przekątną 6,21 cala, proporcje 19,5:9 i rozdzielczość 1080x2340 pikseli. Aby zapewnić jak największą powierzchnię roboczą (stosunek powierzchni ekranu do frontowego panelu przekracza tu 83%) zastosowano ramki o minimalnej grubości i niewielkie wcięcie ekranu w kształcie kropli - w nim znalazł się wyłącznie obiektyw frontowego aparatu.


Nie mam negatywnych uwag odnośnie wyświetlacza - świetnie sprawdza się we wszystkich zastosowaniach, sprawnie reaguje na dotyk i umożliwia dostosowanie parametrów wyświetlanego obrazu do własnych preferencji (w zakresie jasności, trybu kolorów i temperatury barwowej). Nie zabrakło trybu ochrony wzroku, możliwości zmiany rozdzielczości ekranu czy możliwości ukrycia wcięcia. A minusy? Przydał by się nieco wyższy kontrast i wyższy poziom jasności maksymalnej - minimalna jest odpowiednia, można bez uszczerbku dla oczu korzystać z telefonu w nicy, ale w pełnym słońcu mogłoby być lepiej. Dodam jeszcze, że możecie mieć z nim problem w okularach z polaryzacją - w poziomej orientacji ekran jest przyciemniony.

Jak już wspomniałam wcześniej, nad ekranem znalazł się obiektyw aparatu - w niewielkim wcięciu, a także głośnik rozmów, który zajmuje szczelinę na styku łączenia dwóch części obudowy - czarnego panelu frontowego i kolorowej obudowy zasadniczej. Pod ekranem znalazł się jeszcze jeden element - malutka dioda powiadomień. Producent nie chwali się żadnym znanym rodzajem szkła, które ochraniałoby frontowy panel - co prawda na ekran naklejona jest fabryczna folia, ale lepiej zaopatrzyć się w szkło hartowane lub folię ochronną.


W przeciwieństwie do Honora 10, który miał szklane plecki, w modelu Lite producent postawił na tworzywo, które lekko ugina się przy mocniejszym naciśnięciu. Ale przekłada się to na niższą wagę urządzenia. Podoba mi się szaro-niebieski kolor gradientu, choć błyszczące wykończenie sprawia, że to istny magnes dla zabrudzeń i odcisków palców. Na szczęście w zestawie znalazło się transparentne etui, które niweluje ślizganie się urządzenia i chroni je przed zabrudzeniami i uszkodzeniami - choć odbiera nieco atrakcyjności.

Po lewej stronie, w górnym narożniku, producent umieścił podwójny aparat wraz z diodą doświetlającą, a nieco bliżej środka - okrągły, nieco zagłębiony względem obudowy skaner linii papilarnych. Jest on, podobnie jak w niemal we wszystkich modelach od Huawei/Honora, szybki i precyzyjny. Ulokowano go tam, gdzie zazwyczaj podczas trzymania telefonu spoczywa palec wskazujący - nie ma więc problemu z trafieniem w niego palcem. Warto dodać, że w Honorze 10 Lite zastosowano też inne zabezpieczenie biometryczne - rozpoznawanie twarzy.


A co znalazło się na krawędziach? Na dolnej zlokalizowano gniazdo słuchawkowe, otwór mikrofonu, port microUSB oraz otwory zdradzające lokalizację głośnika zewnętrznego. Na prawej znajdziecie przyciski do regulacji głośności oraz włącznik/blokadę ekranu. A na górnej umieszczono tackę, która pomieści albo dwie karty nanoSIM, albo jedną kartę SIM i microSD. Obok niej otwór dodatkowego mikrofonu, który może niestety wprowadzać użytkowników w błąd. Przypadkiem mogą bowiem celować w ten właśnie otwór, by wysunąć tackę. Lewa strona jest pozbawiona dodatków.


System i aplikacje

Od początku smartfon pracuje pod kontrolą Androida 9 Pie, ukrytego pod autorską nakładką EMUI 9.0. Zabezpieczenia datowane są na 1 listopada 2018. Interfejs EMUI nie różni się szczególnie od poprzednich wersji, ale pojawiły się elementy charakterystyczne dla najnowszego Androida, jak funkcja nawigacja systemowa, którą można realizować poprzez gesty czy funkcja Digital Wellbeing - tu przetłumaczona jako Higiena cyfrowa - która pokazuje, jak wiele czasu spędzamy wpatrując się w ekran telefonu.


Jakie jeszcze możliwości daje interfejs? Pozwala na ukrycie wcięcia ekranu, wybór sposobu nawigowania po systemie (wirtualnymi przyciskami, gestami lub poprzez przycisk wiszący) czy wybór interfejsu z menu aplikacji lub wyłącznie z ekranami głównymi. Udostępnia tryb magazynu, w którym po wybudzeniu telefonu prezentowane są nowe zdjęcia, tryb prosty, tryb ochrony wzroku, klonowanie aplikacji i dostosowanie parametrów ekranu i wyglądu interfejsu do własnych preferencji poprzez motywy. Ale brakuje tu na przykład trybu obsługi jedną ręką - co jest tym bardziej dziwne, że była to funkcja spotykana w praktycznie każdym wcześniejszym modelu od Honora/Huawei. Jako ciekawostkę dodam, że Honor dodał to prosty skrót do rozpoczęcia nagrywania ekranu - wystarczy wcisnąć jednocześnie przycisk zwiększania głośności i włącznik. Standardowo klawisz obniżenia głośności wraz z włącznikiem powodują wykonanie zrzutu ekranu.


Wśród aplikacji znajdziemy spory zestaw softu firmowanego przez Huawei, który w pewnych - głównie multimedialnych - aspektach dubluje typowy zestaw aplikacji od Google'a. Ale to akurat przemawia na korzyść Honora - aplikacja Muzyka jest o niebo lepsza od Muzyki Play, a Galeria od Zdjęć Google. Pojawiło się też trochę bloatware'u, na przykład w postaci Booking.com, eBay i Amazon Shopping - na szczęście dają się odinstalować. Dawniej Huawei/Honor bardziej zaśmiecał system zbędnymi aplikacjami i demami gier - teraz przy początkowej konfiguracji mamy możliwość zaznaczenia (lub odznaczenia) dodatkowych aplikacji, które mają zostać zainstalowane.

Dźwięk

Nieszczególnie dobrze sprawdza się głośnik zewnętrzny - nie oferuje ani dobrej jakości (jest dość metaliczny), a przy wyższym poziomie głośności jest zauważalnie zniekształcony. Sprawdzi się w grach czy wideorozmowach, ale słuchanie na nim muzyki nie będzie do końca przyjemnym doznaniem. Dlatego tym bardziej na plus zasługuje obecność gniazda słuchawkowego, które pozwoli podłączyć ulubione słuchawki. Dźwięk dostarczany do akcesorium jest dość cichy, ale poprawny pod względem jakości. Dodajmy, że jest tu też możliwość stosowania efektów za sprawą Huawei Histen.

Od strony oprogramowania i rzeczonego wsparcia aplikacji Huawei Histen warto zwrócić uwagę na firmowy odtwarzacz muzyki oraz obecną w narzędziach aplikację radia FM, które działa po podłączeniu słuchawek.


Zdjęcia i wideo

Za zdjęcia odpowiada podwójny aparat z obiektywami umieszczonymi pionowo, jeden pod drugim. Główny moduł ma 13 megapikseli, wspiera go 2-megapikselowa jednostka służąca do pomiaru głębi. Dodatkowym smaczkiem są funkcje sztucznej inteligencji, choć procesor nie ma dedykowanej jednostki odpowiadającej za AI (Kirin 710 nie ma dedykowanego chipsetu Neural Processing Unit). Standardowo w tym trybie oprogramowanie stara się dobrać ustawienia aparatu do wykrytej sceny - najczęściej dodaje im kolorów i zwiększa jasność. I nie dodaje tych ustawień na zawsze - zawsze można wybrać oryginalne, niepodkręcone zdjęcie.

Interfejs aplikacji aparatu jest dość prosty. Jest tu rząd ikon umożliwiających szybki dostęp do wybranych funkcji - znalazła się tu ikona odpalająca HiVision, czyli aplikację odpowiedzialnej za skanowanie kodów, rozpoznawanie obiektów, zakupy i tłumaczenia, kolejna jest konfiguracja diody doświetlającej, tryb tworzenia ruchomych zdjęć, tryb AI oraz ustawienia. Jest też lista oferowanych przez aparat trybów, wśród których znalazł się tryb nocny, który wymaga kilkusekundowego, stabilnego trzymania telefonu, tryb portretowy, automatyczny i nagrywanie wideo. Pozostałe tryby schowane są nieco głębiej, a wśród nich tryb Pro, Panorama, Obiektyw AR, Malowanie światłem, HDR, Tryb poklatkowy, Filtr i Naklejki.


Zdjęcia dzienne wychodzą przeciętne, z jednej strony są jasne i mają naturalne kolory, ale zdecydowanie brakuje im ostrości i kontrastu. Zupełnie inaczej wyglądają gdy odpalimy tryb AI - wtedy zdjęcia tracą naturalny charakter, kolory są mocno nasycone, a kontrast i jasność są znacząco podbite. Czasami daje to fajny efekt, ale czasami lepiej pozostać przy standardowym trybie automatycznym. O ile wcześniej pracę aparatu opisałam jako przeciętną, to w słabszym oświetleniu jest ona po prostu słaba. Na przykład w ujęciach wykonywanych nocą aparat potrafi dostarczyć zdjęć o naturalnych kolorach, ale zupełnie pozbawionych szczegółów. To nie tylko "zasługa" samego aparatu, ale też silnych algorytmów odszumiających. Można ewentualnie skorzystać z trybu nocnego, choć wtedy przez kilka sekund trzeba wykazać się niewzruszoną ręką. Zdjęcia są wtedy mocniej wyostrzone mają podbity kontrast, wyraźnie widać też, że algorytmu odszumiające działają znacznie subtelniej.

Oto rezultaty fotografowania:



Wydaje się, że producent bardziej kieruje fotograficzną ofertę w stronę fanów selfików. Frontowy aparat ma 24 megapiksele - choć wiadomo, że niekoniecznie liczba megapikseli przekłada się na jakość. I poniekąd tak też jest w Honorze 10 Lite. Przede wszystkim brakuje autofocusa, przez co czasami trudno wybrać odpowiednią odległość od obiektywu, by uzyskać ostre zdjęcie. Na dodatek kolory bywają za mało nasycone - ale to można poprawić w każdym prostszym edytorze. Frontowy aparat wspiera sztuczna inteligencja, tryb portretowy i tryb upiększania, jest też możliwość skorzystania z efektu bokeh i doświetlenia ekranem.


Wideo jest rejestrowane z maksymalną jakością 1080p zarówno przez główny, jak i frontowy aparat. Brakuje jednak stabilizacji, więc nagrania wychodzą dość roztrzęsione, na dodatek autofocus potrafi czasami się pogubić. Oto rezultaty nagrywania wideo:

Honor 10 Lite - przykładowe nagrania wideo
wideo: mGSM.pl przez YouTube

Komunikacja

Oprócz LTE, modułu Bluetooth 4.2 i NFC, smartfon obsługuje też sieci bezprzewodowe Wi-Fi, pracując w standardzie 802.11b/g/n przy 2,4 GHz. Trzeba obyć się bez szybkiej sieci WLAN i pasma 5 GHz, podobnie jak trzeba pogodzić się z brakiem portu USB-C. Ale jest za to uniwersalne gniazdo słuchawkowe. Pozostawienie mini-jacka 3,5 mm jest tym większą zaletą, że głośnik na dolnej krawędzi nie jest zbyt dobry - głośny, ale o niezbyt przyjemnym brzmieniu.

Połączenia głosowe

Nie mam uwag do jakości ani głośności połączeń głosowych. Rozmowy przebiegały bez zakłóceń, głos rozmówcy był czysty i dostatecznie głośny, poprawnie działa też dodatkowy mikrofon, który odpowiada za redukcję hałasów.


Pamięć i wydajność

Wewnętrzna pamięć urządzenia to 64 GB, z których w praktyce użytkownik dostaje nieco ponad 53 GB. Ale jest też możliwość skorzystania z karty microSD, choć kosztem jednej z kart SIM.

Smartfon napędzany jest przez procesor Kirin 710 o taktowaniu 2,2 GHz, wspierany przez 3 GB pamięci RAM i technologię GPU Turbo, która poprawia osiągi grafiki wpływając jednocześnie na mniejsze zużycie energii. Przy tej konfiguracji wydajność, szybkość i płynność działania urządzenia są na satysfakcjonującym poziomie w codziennej pracy, nawet przy wielu aplikacjach działających w tle. Nie zauważyłam najmniejszych opóźnień i lagów, a oprogramowanie jest świetnie zoptymalizowane i pozbawione błędów. Smartfon nie ma też tendencji do nagrzewania się, nawet podczas dłuższych sesji gamingowych. Można na nim pograć w większość gier ze sklepu Google - w tych najbardziej wymagających co najwyżej zauważymy, że ustawienia grafiki zostaną obniżone, by zapewnić odpowiednią płynność rozgrywki.

W moje ręce trafił model, który był dość oporny na testowanie przy pomocy benchmarków - większość po prostu nie dawała się zainstalować ani poprzez sklep Google (błąd 910) ani poprzez plik apk. Ale identyczną konfigurację ma bliźniaczy Huawei P Smart 2019, można więc przypuszczać, że osiągnięte przez niego wyniki korespondowałyby z tym, co w benchmarkach "wykręciłby" Honor.


Bateria

Pojemność baterii to 3400 mAh - na pojedynczym ładowaniu energii wystarczy na cały dzień nawet przy intensywnej pracy, a w bardziej umiarkowanym trybie całkiem realne są nawet dwa dni pracy.

W zestawie znajdziemy ładowarkę 5V-2A. Przy jej pomocy smartfon naładujemy w umiarkowanie szybkim czasie. Nie ma tu szybkiego ładowania, więc cały proces od pełnego rozładowania do osiągnięcia 100% zajmuje ponad 120 minut.

A tak prezentują się szczątkowe pomiary:

  • czas pracy z włączonym ekranem (YouTube, 1 karta SIM, aktywny moduł WI-Fi, 50% jasności ekranu) - 11 godzin i 51 minut,
  • godzina strumieniowania wideo (Chrome, 1 karta SIM, aktywny moduł WI-Fi, 50% jasności ekranu) - 11% baterii mniej,
  • godzina odtwarzania wideo z pamięci telefonu (tryb samolotowy, 50% jasności ekranu) - 7% baterii mniej,
  • pół godziny korzystania z nawigacji online - 6% baterii mniej,
  • pół godziny grania w Real Racing 3 - 7-8% baterii mniej,
  • wynik w PC Mark battery test - nie udało się zainstalować aplikacji,
  • 14 godzin w trybie czuwania - 5% baterii mniej.


Podsumowanie

Honor chce nas przekonać, że jest odrębną i samodzielną marką. Ale w działaniach nie widać, by odcinał się od Huawei. Stawianie na gradienty, identyczny design, identyczne oprogramowanie - to rasowy smartfon Huawei, który "ubrano" w logo bardziej młodzieżowej marki. Jednak czy jest to wada? Nie, moim zdaniem design jest atrakcyjny i przemyślany, a rozmieszczenie poszczególnych elementów logiczne i ergonomiczne. Podoba mi się też kolor gradientu, obecność etui w zestawie, nowa wersja systemu, dobra wydajność i duży ekran o porządnych parametrach. Są też wady, do których należy przeciętny aparat i głośnik czy przestarzały już port microUSB. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że cena urządzenia w Polsce została ustalona na 999 złotych (250 euro), można te rzeczy przeboleć. W tej samej półce cenowej można znaleźć takie modele jak Honor 8X, Lite'owe wersje smartfonów Huawei, a także Redmi Note 6 Pro, Nokia 7.1, Moto G6 Plus i Samsunga Galaxy A6 lub A7. A że konkurencja na tym poziomie cenowym jest olbrzymia, dodam jeszcze Xiaomi Mi 8 Lite i Mi A2 oraz Nokię 7 Plus. Wśród takich rywali Honor 10 Lite nie ma wielu powodów do kompleksów.

Plusy i minusy

Plusy:

  • ciekawa kolorystyka obudowy
  • szybki i precyzyjny czytnik linii papilarnych
  • parametry wyświetlacza
  • dioda powiadomień
  • gniazdo słuchawkowe
  • radio FM
  • obsługa dwóch kart SIM
  • etui w zestawie
  • dobra wydajność i płynna praca
  • szybki i bezbłędny czytnik linii papilarnych
  • Android 9.0 Pie
  • 64 GB wbudowanej pamięci
  • dobry czas pracy na baterii
  • przydatne dodatki oferowane przez EMUI
  • wsparcie sztucznej inteligencji w aparatach
  • dobry aparat do selfików
  • niewygórowana cena

Minusy

  • obudowa przyciąga odciski palców i zabrudzenia
  • hybrydowe gniazdo na karty SIM i microSD
  • port microUSB
  • tylko jednozakresowy moduł Wi-Fi
  • przeciętny głośnik zewnętrzny
  • brak szybkiego ładowania
  • przeciętna jakość zdjęć z głównego aparatu
  • brak stabilizacji w aparacie
  • brak nagrywania w 4K
  • brak standardów odporności obudowy

Materiał własny

?>
Opublikowane:
Autor: Jolanta Szczepaniak

Ten artykuł nie ma jeszcze opinii. Bądź pierwszy i zapoczątkuj dyskusję!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A

 Niestety, ale nie ma jeszcze żadnych opinii.

 Dodaj swoją opinię!