R E K L A M A

Hammer Energy 18x9
Testy

Mocarz w dobrej cenie

Hammer Energy 18x9 to następca dobrze przyjętego wytrzymałego smartfona Energy. Nowy model otrzymał zmodernizowaną specyfikację, a także kilka dodatkowych elementów, niezbędnych w smartfonie na 2018 rok. Czy jest tak samo wytrzymały jak poprzednik? Czy jest od niego lepszy? Sprawdźmy...

Hammer Energy 18x9
Hammer Energy 18x9
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl

Hammer Energy 18x9, oferowany przez wrocławską firmę mpTech, został wyceniony na 999 zł. Ma dość świeżego Androida 8.1 z surowym interfejsem, 5,7-calowy ekran HD+, czterordzeniowy procesor MediaTeka oraz 3 GB RAM-u i 32 GB pamięci na dane.

Ma również 13-megapikselowy aparat fotograficzny od Sony i 8-megowy aparat do selfie, a wszystko to jest okraszone pokaźnym akumulatorem o pojemności 5000 mAh. Zapowiada się nieźle - ale jak sprawdza się w użytkowaniu? Postanowiłem to sprawdzić, czyniąc z Hammera Energy 18x9 mój podstawowy smartfon wakacyjny.


Hammer Energy 18x9 - wideorecenzja
wideo: mGSM.pl przez YouTube


Spis treści



Zestaw, budowa

Smartfon jest oferowany w dość sporym pudełku, kryjącym jednak raczej skromny zestaw akcesoriów. Obejmuje on (poza samym telefonem) szybką ładowarkę, przewód USB oraz przejściówkę z USB-C na minijacka. I już widzimy pierwszy problem: w zestawie nie ma słuchawek, a w telefonie - gniazda minijack.

Dołączona przejściówka nie sprawia zbyt dobrego wrażenia - choć moje obawy o trwałość cienkiego kabelka okazały się przesadzone. Nie zmienia to faktu, że musimy dbać, by nie zagubić owej przejściówki, podobnie, jak przewodu USB. To dlatego, że gniazdo USB-C w Hammerze Energy 18x9 zamontowano dość głęboko, po to, by zapewnić mu szczelność. Wymusiło to zastosowanie specyficznego wtyku o smukłej i wydłużonej budowie.

Typowe kabelki USB-C mogą nie pasować - z kilku posiadanych przeze mnie, tylko jeden udało się na siłę wcisnąć w gniazdo... Pamiętajcie o tym, szukając akcesoriów. Podpowiem, że przewody od zasilaczy Samsunga, Huaweia, Xiaomi i HTC na pewno nie pasują. Raczej jesteśmy skazani na oryginalny... Warto od razu dokupić u producenta drugi - na zapas, do biura czy też samochodu. A słuchawki, cóż - chyba najlepiej pomyśleć o modelu Bluetooth. Wtedy nie musimy pamiętać o przejściówce, a i telefon pozostaje szczelny, bo ma zamknięty port.

Ponarzekałem już na wstępie, zatem ponarzekam dalej... Na prawym boku obudowy, pod odchylaną zaślepką, podobną, jak w przypadku portu USB-C, kryje się szufladka na karty. Jest solidna, metalowa, karty instaluje się łatwo i bez potrzeby korzystania z "igły" - choć ta jest dodana do zestawu i przyda się, jeśli nasze paznokcie okażą się zbyt krótkie. Niestety, gniazdo jest hybrydowe, przez co Hammer jest kolejnym smartfonem, stawiającym nas przed dylematem: dwie karty SIM, czy dodatkowa pamięć microSD. Nie lubię mieć takich rozterek.

Kontynuując narzekanie, dodam, że klawisze głośności są umieszczone na lewym boku, co może wymagać od użytkownika zmiany przyzwyczajeń. Ale już kończę marudzenie, bowiem przyciski są duże i wygodne, a włącznik umieszczono już tradycyjnie, na prawym boku obudowy. Z kolei na lewym mamy jeszcze jeden klawisz, którego działanie możemy sami zdefiniować. Świetnie, przyda się - szczególnie do obsługi telefonu pod wodą, gdy ekran dotykowy nie będzie działać.

Ktoś może narzekać, że Hammer Energy 18x9 jest duży, gruby i ciężki. I dobrze, taki ma być! Duża bateria swoje waży, a obudowa ma chronić wnętrzności urządzenia w razie upadku. A do tego, duży telefon łatwiej chwycić w rękawicy - czy to roboczej, czy np. narciarskiej! Chwyt poprawiają jeszcze lekkie wcięcia po bokach obudowy i ich porowata struktura. W dodatku - "czujemy" urządzenie w kieszeni, co w przypadku telefonu outdoorowego jest raczej zaletą, niż wadą.

Obudowa otrzymała gumopodobne wykończenie, zapewniające niską podatność na zarysowania i dobrą amortyzację przy upadku, a ścięte narożniki sprawiają, że spadający telefon przeważnie odbija się od podłoża tak, by ochronić szklany ekran. Ten pokryto szkłem Gorilla Glass 3, które daje niezłą odporność na zarysowania - ale mimo to warto od razu zaopatrzyć się w dodatkowe szkiełko hartowane, poprawiającą odporność wyświetlacza na punktowe uderzenia. Dodatkowo, ekran osłania lekko wystająca ramka z tworzywa.

Tył ozdobiono metalowymi profilami. Dodają one urządzeniu szyku, ale też sztywności całej konstrukcji. Niestety, mam wrażenie, że producent zapomniał o ochronie aparatu fotograficznego. Osłania go wstawka z błyszczącego tworzywa, które jest bardzo odporne na uderzenia, ale zbyt łatwe do zarysowania. Na szczęście zostało ono lekko zagłębione w obrysie obudowy, zatem może jednak przetrwa. Podobną plastikową błyskotkę mamy też w dole tylnej ścianki, wokół zewnętrznego głośnika telefonu. Szczęśliwie, jej uszkodzenie będzie co najwyżej problemem kosmetycznym...

Czytnik papilarny

Zadbano za to o zabezpieczenie czytnika linii papilarnych. Jest on umieszczony w lekkim zagłębieniu tylnej ścianki, co dość dobrze zapobiega zarysowaniu go. Co więcej, płytkie rysy raczej nie wpływają na jego działanie - a jest ono przyzwoite. Położenie płytki skanera dobrano doskonale, idealnie "pod palec". Czytnik nie należy do najszybszych i najbardziej precyzyjnych, ale jego działanie w codziennej eksploatacji nie daje powodów do krytyki.

Czasem zdarzy mu się nieskuteczny odczyt - ale średnio 8/9 na 10 prób użycia jest udanych. Skaner jest aktywny, zatem nie trzeba podświetlać ekranu, by odblokować urządzenie. Czytnik nie działa niestety, gdy płytka lub palec są mokre lub zanieczyszczone piachem czy tłustą substancją. Jak na element wyposażenia telefonu wycenionego na tysiąc złotych - oceniam go pozytywnie, choć żałuję, że nie dodano możliwości dodatkowego wykorzystania czytnika w roli gładzika czy wyzwalacza migawki aparatu.

Wyświetlacz

Jak sama nazwa wskazuje, Hammer Energy 18x9 otrzymał ekran o modnych proporcjach 18:9 - co w segmencie smartfonów o wysokiej wytrzymałości nie zdarza się zbyt często.

Ekran mierzy 5,7 cala i ma rozdzielczość HD+, co daje wystarczającą, choć nie porażającą ostrość obrazu. Wyświetlacz ma dobry poziom maksymalnej jasności, choć w słoneczne dni korzystanie z interfejsu utrudnią nam odbłyski, jakie generuje duża i dość gruba tafla szkła. Poziom jasności minimalnej mógłby być niższy, ale bardziej przydałby się po prostu tryb filtrowania światła niebieskiego, którego tu zabrakło. Mógłbym również ponarzekać nieco na reprodukcję barw...

Te zdają się być lekko przytłumione, ale to pewnie efekt mojego przyzwyczajenia do AMOLED-ów... Muszę jeszcze wspomnieć o wadzie istotnej dla okularników: ekran źle współpracuje z okularami polaryzacyjnymi. W przypadku telefonu outdoorowego i w czasie, gdy większość okularów słonecznych ma szkła polaryzowane - to spore niedopatrzenie. Zmusza nas to do przekręcenia telefonu w pozycję horyzontalną, albo do patrzenia na ekran pod dziwnym kątem. Owszem, można zmienić okulary, ale chyba nie o to chodzi?! W sumie - ekran ocenię jednak raczej pozytywnie, co nie oznacza, że nie mógłby być lepszy. Niemniej, biorąc pod uwagę cenę telefonu - przymknąłbym oko na niedociągnięcia. Ale ta polaryzacja, ech!

Interfejs

Myślę, że mogę pochwalić Hammera za interfejs. Mamy tu surową postać dość jeszcze aktualnego Androida 8.1, co w tego typu smartfonach i tym segmencie cenowym wcale nie jest oczywiste. Producent nie zdecydował się na zbędne modyfikacje launchera i dodawanie śmieciowych aplikacji, ale to nie oznacza, że nie dodał zupełnie niczego.

Modyfikacje dostrzeżemy w sekcji ustawień, gdzie umieszczono opcje związane z zarządzaniem diodą powiadomień (jaskrawą, dobrze widoczną) oraz dodatkowym klawiszem na boku obudowy. Domyślnie uruchamia on aparat, ale możemy włączać nim inną, wybraną aplikację. Ja pozostałem przy ustawieniu domyślnym, umożliwia ono bowiem fotografowanie pod wodą. Można włączyć aparat klawiszem, a kolejnym (głośności) wyzwolić migawkę. To dobry pomysł, choć pamiętajmy, że aparat można uruchamiać też dwuklikiem włącznika.

Oprócz tego - Hammer preinstaluje też aplikację DuraSpeed, dbającą o "ubijanie" procesów działających niepotrzebnie w tle. Nie zabrakło możliwości pracy na podzielonym ekranie, przewidziano też możliwość zmiany kroju ikon czy układu wirtualnych przycisków systemowych, prezentowanych w dole ekranu.

Naturalnie, mamy jeszcze pełen pakiet aplikacji od Google - a resztę - musimy zainstalować sami. Ma to tą zaletę, że w telefonie nie znajdzie się nic, czego nie potrzebujemy - a efektem będzie zaoszczędzone miejsce w pamięci. Tej, na starcie pozostaje niemal 24 z nominalnych 32 GB, co daje sporą swobodę przy użytkowaniu urządzenia - ale pamiętajmy, że ewentualna rozbudowa pamięci z wykorzystaniem karty microSD wiąże się z koniecznością rezygnacji z DualSIM!

Wydajność

A jak to wszystko działa? Czterordzeniowy procesor MediaTek MT6739 z grafiką PowerVR GE8100 i 3 GB RAM-u nie stanowią zbyt porywającego zestawu, ale pamiętajmy, że mówimy o telefonie za "tysiaka", w dodatku takim, w którym dopłacamy za kilka ponadstandardowych możliwości.

Ale bez obaw - to działa. Działa na tyle dobrze, że podczas urlopu, po przesiadce na Hammera z topowego Samsunga, nie odczuwałem znaczącego dyskomfortu. Fakt - nie pracowałem wówczas zbyt intensywnie, ale za to korzystałem z telefonu w innych celach, bardziej rozrywkowych. I wierzcie mi, nie znalazłem powodów do krytyki. Owszem, Hammerowi zdarzały się sekundy "zadumy", ale wystarczało regularne zamykanie nie używanych aplikacji, by efekt ten zniwelować.

Hammer Energy 18x9 nie jest może najwydajniejszym telefonem, jaki można kupić w podobnej cenie, ale nie oczekuję od niego, by był "kombajnem" do wszystkiego. Z obsługą aplikacji socialmediowych, nawigacyjnych czy fitnessowych oraz multimediów - radzi sobie bez zająknięcia. Przy wymagających grach zacznie się niestety krztusić - ale czy taki smartfon kupuje się do grania?

Akumulator

Poza wytrzymałością, największym (dosłownie!) atutem Hammera Energy 18x9 jest jego akumulator, mogący pochwalić się pojemnością aż 5000 mAh. Zaczynając od "cyferek" - odtwarzając film z YT z ciągle podświetlonym ekranem, Hammer działał nieprzerwanie przez niemal 13 godzin.

W benchmarku Work 2.0 - ponad 9 godzin. To chyba dobry wynik, nieprawdaż? W realnym, codziennym użytkowaniu, Hammer Energy 18x9 bez większego wysiłku może pracować dwie-trzy doby bez ładowania, przy czym nie wymaga to żadnych kompromisów z naszej strony. Jeśli będziemy oszczędniejsi - czas uda się wydłużyć.

W moim przypadku, rekordem było działanie przez 5 dni, przy czym - zaznaczam - w roli telefonu rezerwowego, ze średnio 2-3 połączeniami dziennie, ale ze stałą aktywnością w LTE, włączoną lokalizacją, Bluetoothem i Wi-Fi, w miejscu o słabym zasięgu sieci komórkowej. Inny przykład? Proszę bardzo: nawigacja samochodowa bez zewnętrznego zasilania, nieprzerwanie przez 5 godzin, pozostawiła niemal połowę zapasu energii.

Ładowanie zajmuje nieco dłużej, niż w przypadku klasycznego smartfonu - ale i tak jest dość szybkie, trwa ok. 3 godzin. Szkoda, że mamy utrudniony dobór przewodów, spowodowany zagłębieniem gniazda w obudowie. Innymi słowy: bateria jest świetna, taka powinna być w każdym tego typu smartfonie! A nietypowy kabel tylko nieznacznie burzy pozytywne odczucia...

Komunikacja

W roli narzędzia komunikacji Hammer Energy 18x9 sprawdzi się znakomicie. Poza wyjątkowo długim czasem pracy, jakże istotnym w tego typu urządzeniu, możemy liczyć na przyjazny interfejs do obsługi dwóch kart SIM (przypominam o hybrydowym slocie!) oraz dobrą jakość połączeń głosowych.

Zewnętrzny głośnik mógłby brzmieć lepiej, ale w Hammerze nad perfekcję dźwięku przedkładam jego moc, a ta jest na tyle dobra, by dało się prowadzić rozmowę nawet w gwarnym otoczeniu, a dźwięk dzwonka przebił się np. przez odgłosy startującej motolotni. Trzeba jedynie pamiętać, by po zamoczeniu telefonu dokładnie osuszyć szczeliny głośników czy mikrofonu, ale o tym później.

Oczywiście wszystkie moduły łączności (BT, Wi-Fi czy LTE) sprawują się bez zarzutu. Korzystałem z Hammera w miejscach o dość słabym zasięgu sieci - i spisywał się tam nie gorzej od flagowców, z którymi go porównywałem. GPS jest szybki i precyzyjny, można go z powodzeniem polecić nie tylko do nawigacji samochodowej, ale i pieszej.

Pozycja ustalana jest szybko i dokładnie, a potem - pewnie utrzymywana przez cały czas korzystania z modułu. Tak powinno być. Hammer Energy 18x9 ma jeszcze coś, co w segmencie smartfonów "za tysiaka" występuje dość rzadko, a w telefonach o wysokiej wytrzymałości - jeszcze rzadziej. Mowa o NFC. Tutaj - jest, można płacić! Brawo!

Wytrzymałość

Hammery, podobnie, jak inne telefony o podwyższonej wytrzymałości, nie mają ze mną łatwego życia. Poddaję je różnym próbom, które mają jeden cel: zniszczenie urządzenia. A Hammer Energy 18x9 wciąż jest ze mną i działa, choć nosi parę "blizn". Zacznijmy od szczelności. Przed zanurzeniem telefonu trzeba sprawdzić stan osłon gniazda kart i portu USB - ale potem hulaj dusza. Moczyłem Hammera przez ponad 2 godziny w zlewie, traktowałem strumieniem bieżącej, dobrze ciepłej wody, a potem - myłem w zmywarce z udziałem detergentu do naczyń. Nic się nie stało, zatem bez stresu zabierałem go nad wodę czy na basen.

Zafundowałem mu nawet wizytę w basenie solankowym, dobrym dla zdrowia, ale dla uszczelek już niekoniecznie. Przetrwał. Zauważyłem jednak, że nie da się telefonować w chwilę po wyjęciu Hammera z wody. Ciecz wnika w szczeliny głośników i mikrofonu, tłumiąc dźwięk, a ich przedmuchanie nie zawsze pomoże. Trzeba po prostu dać wodzie czas na odparowanie. Po ok. godzinie - wszystko wraca do normy. Gorzej, gdy w szczeliny dostał się wcześniej kurz - wtedy czeka nas dłuższe płukanie telefonu. Najgorzej, gdy telefon zetknie się z metalowymi, drobnymi opiłkami. One potrafią skutecznie zalepić głośniki... Można próbować usunąć je magnesem, ale ryzyko uszkodzenia głośnika opiłkami jest jednak spore.

Można pomóc sobie suszarką, Hammer nie boi się bowiem wyższej temperatury. Często wystawiałem do w upalne dni na bezpośrednią ekspozycję słońca: robił się gorący, ale działał. Mrozu też się nie boi, spędził tradycyjną noc w zamrażarce. Pamiętajcie jednak, że w chłodzie uszczelki twardnieją i szczelność obudowy może się chwilowo pogorszyć.

Podobnie, przetrwał serię upadków - przy czym zrzucałem go z większej wysokości, niż przewiduje producencka deklaracja. Efekt - kilka zadrapań na obudowie, zupełnie nie wpływających na komfort użytkowania telefonu. Zgodnie z przewidywaniami, najbardziej podatna na uszkodzenie przy upadku jest ramka otaczająca szkło wyświetlacza. Dość dużą wrażliwością na zarysowania cechuje się też obramowanie aparatu fotograficznego i tylnego głośnika, za to płytkę czytnika linii papilarnych przy normalnym użytkowaniu zarysować jest dość trudno. A nawet, jeśli nam się uda, pojedyncza rysa nie wpłynie na sposób jego działania.

Jest jednak kilka zastrzeżeń. Przede wszystkim, po upadku warto sprawdzić szczelność pokryw gniazd. Potrafią się poluzować. Trzeba też pamiętać, że szkło chroniące ekran wciąż jest szkłem - w dodatku o sporej powierzchni - i punktowe uderzenie może je zniszczyć. Jeśli telefon upadnie - szkło raczej nie pęknie, ale nie odważyłem się potraktować go młotkiem. Z premedytacją nosiłem za to Hammera w kieszeni wraz z kluczami, scyzorykiem i drobnymi. Dzięki temu wiem, że odporność szkła na zarysowania mogące powstać przy normalnym użytkowaniu, jest niezła. Producent oferuje szkło hartowane - i moim zdaniem, ze względu na dużą powierzchnię ekranu, warto w nie zainwestować. Lepiej, żeby pękło naklejone szkiełko, niż właściwy ekran.

A zatem, podsumujmy: pływamy z telefonem bez stresu, ale nie rzucamy nim bez potrzeby, pamiętając, że ekran jest duży, a do tego szklany. Niemniej - Hammer, jak zwykle, przetrwa znacznie więcej, niż typowy smartfon. Jest zdecydowanie solidniejszy, niż szklani pięknisie.

Fotografia i wideo

W przypadku telefonów o podwyższonej wytrzymałości jakość zdjęć i filmów jest typową piętą achillesową - ale Hammer Energy 18x9 broni się całkiem dzielnie. Główny aparat to Sony IMX135 z obiektywem o przysłonie f/2.0.

Zdjęcia wykonywane w dzień i oglądane na ekranie smartfonu wypadają naprawdę dobrze, ale gdy je powiększymy, zauważymy, że do ideału trochę brakuje, szczególnie w kwestii odwzorowania szczegółów. Im dalej od środka kadru, tym efekt ten się wzmaga. Niemniej, aparat całkiem dobrze odwzorowuje barwy i w ogólnym rozrachunku, a także w zestawieniu jakości zdjęć z ceną telefonu, raczej nie ma powodów do narzekania. Gorzej będzie przy słabym świetle.

Tu już utrata barw i detali jest wyraźnie zauważalna, jaśniejsze punkty potrafią generować niepotrzebne przebłyski, a ciemniejsze partie kadru zlewają się w niewyraźne plamy. Zachęcam za to do fotografowania pod wodą. Fotki (oczywiście przy dobrym świetle!) wychodzą całkiem fajnie, a do tego, dzięki mechanicznym klawiszom, łatwo je zrobić.

Podobnie wygląda kwestia filmowania. W dzień nieźle, w nocy - słabo. Można ponarzekać na delikatne zaburzenia płynności w zapisie Full HD oraz na "nerwowe" reakcje cyfrowej stabilizacji i regulacji ekspozycji. Ciekawostka: instalacja alternatywnej aplikacji aparatu pozwoli na zapis w 4K - ale nie polecam go, pogorszy się bowiem płynność obrazu, a ostrość filmu wiele się nie poprawi.

Filmy z Hammera Energy 18x9
wideo: mGSM.pl przez YouTube

Nie będę narzekał na przedni aparat. Robi całkiem przyzwoite selfiki, skupiając się na pierwszoplanowym obiekcie i nawet ładnie rozmywając tło za nim. Barwy są oddawane dość naturalnie, nieznacznie ochłodzone, jest też lekka tendencja do prześwietlania jasnego tła - ale sumarycznie jest przyzwoicie, jak na proste 8 megapikseli.

W wideo - podobnie, jest całkiem dobrze, mamy zarówno niezłe, dość naturalne upiększanie, jak i w miarę skuteczną stabilizację cyfrową. Tradycyjnie, odradzam natomiast korzystanie z cyfrowego zoomu - w obu aparatach, bez względu na warunki.

Obsługę aparatu powierzono standardowej aplikacji Google. Jest prosta, daje nam do dyspozycji upiększanie, HDR, filtry barwne czy panoramowanie, możemy ponadto zmieniać czułość, ekspozycję czy balans barw, a także korzystać z kilku fabrycznych programów tematycznych. Bez fajerwerków, prosto i rzeczowo.

Podsumowanie. Plusy i minusy

Hammer Energy 18x9 nie odbiega możliwościami od innych, podobnie wycenianych smartfonów. Jego wydajność zapewnia poprawne działanie aplikacji użytkowych, pozwala też komfortowo konsumować multimedia i grać w prostsze gry. Wyświetlacz - również jest przyzwoity, ma do tego modne proporcje 18:9, nie ma za to znienawidzonego przez wielu notcha. Niepocieszeni będą jedynie miłośnicy okularów z polaryzacją.

Telefon jest wyposażony w LTE, czytnik linii papilarnych czy NFC, nie brak zatem mu niczego, co powinien mieć nowoczesny telefon. Jest możliwość rozbudowy pamięci, choć w hybrydowym gniazdku, na zmianę z Dual SIM. Pewne kłopoty może sprawić brak minijacka i nietypowo zagłębiony port USB-C, ale pierwsze powoli staje się (smutnym) standardem, a z drugim jednak da się żyć. Fotograficznie - bez rewelacji, ale na tym poziomie cenowym to norma. Hammer Energy 18x9 ma sprawny GPS, bez problemu trzyma zasięg i zapewnia przyzwoitą jakość rozmów. To jednak nie wszystko.

Hammer Energy 18x9 wytrzyma znacznie więcej, niż klasyczny smartfon. Ma doskonale uszczelnioną obudowę i jest nieźle przygotowany na przypadkowy upadek z ponad metrowej wysokości. Ma jeszcze coś, co w przypadku urządzenia do "wyczynowych" zastosowań jest niezwykle ważne: potężny akumulator, zapewniający dwa dni dość intensywnego działania z dala od ładowarki. A do tego - całkiem dobrze wygląda, szczególnie w wersji z pomarańczowymi zdobieniami. Biorąc to wszystko pod uwagę, cenę 999 złotych uznaję za uczciwie skalkulowaną i pomimo pewnych zastrzeżeń wpisuję ten model na listę polecanych - oczywiście pod warunkiem, że jedne z kryteriów wyboru stanowią wysoka wytrzymałość albo wydajny akumulator.

Plusy:

  • wodoodporność
  • duży akumulator z opcją powerbanku
  • NFC
  • Niezawodny GPS i inne moduły łączności
  • ogólna wytrzymałość
  • szybkie ładowanie
  • surowy Android
  • przyzwoity wyświetlacz
  • aktywny czytnik papilarny
  • dualSIM
  • brak bloatware
  • uczciwa cena

Minusy:

  • brak minijacka i marna przejściówka
  • brak słuchawek w zestawie
  • przeciętna wydajność
  • niekompatybilność z niektórymi okularami
  • słaba jakość zdjęć nocnych
  • podatność osłony tylnego obiektywu na zarysowania
  • hybrydowe gniazdo kart
  • nietypowo umieszczony port USB
  • konieczność dodatkowego osuszania głośników

materiał własny

Opublikowane:
Autor: Adam Łukowski

Ten artykuł skomentowano już 3 razy.
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A
Wszystkich opinii: 3.
33,3% 
 0,0% 
 66,7% 
ludwik
Dzień dobry,
Ponownie pytam Pana (poprzednio w Hammerze Blade 2 Pro) o radio, ale w tym modelu - czyli Hammerze Energy 18:9. Wiem, że radio jest, ale czy może działać bez podłączenia słuchawek, tak jak w klawiszowych Hammerach? Jeśli by tak było to brak złącza jack 3,5, a obecność przejściówki można by wybaczyć:-)
I jeszcze jedno pytanie: Czy jeśli będę chciał oglądać transmisję Tour de Pologne 2019 to czy ten mediatek mtk6739 da radę?
Czekam jeszcze na test Motoroli moto g7 power i podejmę decyzję w sprawie zakupu nowego sprzętu:-)
Pozdrawiam
.117.188.200 | 12 Feb 2019, 01:02
texdice
Opinii wyrazić nie mogę bo dopiero przymierzam się do kupna, ale mam pytanie - czy w tym modelu również odkleja się obudowa po jakimś czasie? W poprzednim odklejała się co 3-4 miesiące i telefon wrócił do sklepu, po 3 usterce.
Obawiam się, że czas użytkowania egzemplarza testowego (ok. miesiąc) był za krótki, by problem wystąpił. Ale ale... mój młodszy syn od ponad 2 lat używa AXE LTE w wersji pomarańczowej i z obudową nic się nie dzieje. Jedyne, co wymagało wymiany, to urwana zaślepka gniazda, ale tu wina była raczej po stronie użytkownika. Słyszałem o rozklejających się obudowach - ale testowałem kilka egzemplarzy tego modelu i w żadnym nic się nie działo. To może wina konkretnych, wadliwych egzemplarzy, albo usterka objawia się w jakiś konkretnych warunkach eksploatacji. W moich egzemplarzach - pomimo różnych prób wytrzymałości - problem nie wystąpił. Przyznam, że nie widziałem na żywo żadnego z wadliwych egzemplarzy, zatem trudno mi się jednoznacznie wypowiadać. (A)
.226.96.72 | 09 Nov 2018, 09:11

Robert
mam, potwierdzam, ze niezly, ale to tylko przy czystym systemie. Niestety po wgraniu facebookow i innych jak konta emailowe itp programy sprawdzajace co chwile stan konta i wiadomosci strasznie drenuje baterie. Na początku trzymala 5 dni przy umiarkowanej abawie, a po kilku tyg tylko 2 -3 dni. Tyle to mam przy swoich Blackcberry, wiec wybor nalezy do Was.
.254.229.71 | 13 Sep 2018, 21:09