R E K L A M A

Redmi Note 7 - polski debiut i pierwsze wrażenia

Opublikowane:
Redmi Note 7
Redmi Note 7
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl

Firma Xiaomi ogłosiła dziś polski debiut swej wydzielonej niedawno submarki, czyli Redmi. Pierwszym Redmi na naszym rynku jest Redmi Note 7, który w połowie stycznia miał swą premierę w Chinach.

Na macierzystym rynku, Redmi Note 7 okazał się hitem, w ciągu miesiąca sprzedano milion sztuk, czym oczywiście producent nie omieszkał się pochwalić. Czy u nas sprzeda się równie dobrze? Na milion w miesiąc nie można liczyć, ale może być przyzwoicie, bowiem ceny kształtują się następująco:

  • 3+32 GB - 799 zł
  • 4+64 GB - 899 zł
  • 4+128 GB - 999 zł
Na początku, smartfon będzie dostępny w kolorze czarnym lub niebieskim, a później dołączy jeszcze wersja czerwona. Regularna sprzedaż ruszy 25 marca (najpierw wersja 4+64, pozostałe później), ale już w poniedziałek, 18 marca, telefon z pamięcią 4+64 GB będzie można kupić w oficjalnym sklepie internetowym. Niestety, trzeba się będzie pospieszyć, bo ilość promocyjnych sztuk w sklepie Xiaomi będzie ograniczona. Dodatkowo każdy, kto kupi smartfon do 30 kwietnia, oprócz standardowej gwarancji, będzie mieć 6 miesięcy gwarancji na jakiekolwiek uszkodzenie ekranu.

Czy Redmi Note 7 jest wart zainteresowania? Od kilku godzin mogę testować premierowy model, zatem jestem w stanie podzielić się z wami kilkoma pierwszymi spostrzeżeniami. Na początek krótkie wideo:

Redmi Note 7 - hands-on i pierwsze wrażenia
wideo: mGSM.pl przez YouTube

Stylizacja Redmi Note 7 nie jest szczególnie wyrafinowana, bez problemu możemy wymienić kilka modeli o zbliżonym wyglądzie. Nie oznacza to oczywiście, że telefon nie jest ładny. Wręcz przeciwnie, wygląda atrakcyjnie i estetycznie, szczególnie w niebieskim kolorze z delikatnym gradientem. Front i tył pokryto szkłem Gorilla Glass 5. Obudowa jest porządnie zmontowana, ale oczywiście wymaga okresowego przetarcia ściereczką, szczególnie z tyłu - bowiem front zdaje się być mniej podatny na tłuste ślady. Podoba mi się błyszcząca ramka, tworząca główny korpus telefonu, nie podoba mi się natomiast to, jak bardzo wystaje oprawka głównego aparatu fotograficznego. Może być narażona na uszkodzenie - szczególnie, że wystaje nawet po założeniu fabrycznego, dodawanego do zestawu pokrowca.

Wyświetlacz wykonano w technologii LTPS i otoczono w miarę wąską ramką z kroplonotchem w górnej części. Ekran ma przekątną 6,3 cala, rozdzielczość 1080x2340 px i jasność 450 nitów, a także proporcje 19,5:9 i kontrast 1500:1. Zapowiada się nieźle - i faktycznie taki jest. Poziom jasności minimalnej jest rewelacyjnie niski, a maksymalnej - na tyle dobry, by dało się skorzystać ze smartfonu w słoneczny dzień... Co nie oznacza, że jasność nie mogłaby być jeszcze wyższa. Ale nie można narzekać, bowiem ostrość i kolory są w jak najlepszym porządku, a do kompletu mamy tryb ochrony wzroku, poprawne działanie z okularami polaryzacyjnymi oraz możliwość regulacji nasycenia barw.

Sercem Redmi Note 7 jest ośmiordzeniowy Snapdragon 660 z zegarem 2,2 GHz i rdzeniami Kryo 260 oraz grafiką Adreno 512. Jak się zapewne domyślacie, testowy egzemplarz korzysta z pamięci 4+64 GB - i jak na razie cieszy sprawną pracą. Na dokładniejsze próby przyjdzie jeszcze czas, ale w uruchomionym na szybko i bez optymalizacji telefonu benchmarku AnTuTu, mój egzemplarz uzyskał ponad 142200 pkt - zatem chyba jest nieźle, prawda? Podczas początkowej, wytężonej pracy (instalacja aktualizacji, aplikacji i konfiguracja) nie zauważyłem nadmiernego nagrzewania się czy wyraźnych spowolnień.

W wersji 64 GB realnie do wykorzystania mamy nieco ponad 53 GB - ale oczywiście można skorzystać z karty microSD, choć kosztem Dual SIM - slot niestety jest hybrydowy. W roli systemu - mamy Androida Pie z nakładką MIUI 10, znaną z innych aktualnych modeli Xiaomi. Więcej na temat MIUI możecie przeczytać w niedawnych recenzjach modeli z rodziny Mi 8. W Redmi Note 7 spotykamy praktycznie te same funkcje - ale oczywiście na szersze ich omówienie zapraszam do pełnej recenzji lub do widocznego powyżej wideo.

Po kilkunastogodzinnym korzystaniu ze smartfona ciężko mówić o osiągach baterii - niemniej jej pojemność 4000 mAh - rozwiewa obawy o krótki czas działania. Możliwe jest skorzystanie z technologii QuickCharge w wersji 4.0 - ale niestety dodawany w komplecie zasilacz jest standardowy, szybki trzeba dokupić osobno. Jak na razie nie zaobserwowałem problemów z interfejsami łączności, choć GPS sprawdziłem tylko pobieżnie, na krótkiej trasie. Szerzej opowiem o tym w recenzji, ale już dziś muszę ostrzec miłośników płatności telefonem - w Redmi Note 7 nie ma NFC, co uważam za największy mankament całej konstrukcji. Na pocieszenie - pozostają minijack oraz nadajnik podczerwieni wraz z preinstalowaną aplikacją umożliwiającą emulację pilotów do domowych urządzeń AV czy AGD.

Redmi Note 7 przyciąga uwagę za sprawą aparatu fotograficznego z matrycą Samsung Isocell Slim GM1 o rozdzielczości 48 Mpx i obiektywem z przysłoną f/1.8. Aparat rozbudza nadzieje na dobre zdjęcia - i nie zawodzi. Co prawda na szersze próby przyjdzie jeszcze czas, ale kilkanaście pierwszych fotek i filmów, jakie wykonałem, napawa optymizmem. Jakość jest naprawdę dobra, nawet zoom cyfrowy radzi sobie całkiem nieźle, a sztuczna inteligencja zgrabnie ubarwia szarą rzeczywistość. Choć to niedrogi telefon, ma tryb manualny czy zapis w zwolnionym tempie...

Zauważyłem jednak kilka niedociągnięć. Przede wszystkim (na razie) zawiódł mnie tryb nocny - zdecydowanie lepsze zdjęcia da się osiągnąć w trybie "Pro", czyli manualnym. Po drugie, w słabym świetle autofokus traci swą celność i szybkość działania - nie ma dramatu, ale bywa, że nie "chwyci" za pierwszym razem. Po trzecie - ciężko zrobić makro, AF wymaga dystansu minimum 30-40 cm od obiektu. Na pocieszenie pozostaje nam niezłe rozmywanie tła pomocniczą, 5-megapikselową matrycą, a także zgrabne selfiaki z aparatu 13 Mpx, f/2.0. Mimo drobnych niedostatków, aparat (oczywiście wstępnie) oceniam pozytywnie, szczególnie, że mówimy o smartfonie kosztującym najwyżej 999 zł. Poniżej możecie obejrzeć parę próbnych fotek.

Podsumujmy zatem: Redmi Note 7 jest ładnym i dobrze wycenionym telefonem o przyzwoitym wyświetlaczu i wydajności. Smartfon zapewni bardzo dobrą jakość zdjęć i filmów (jak na swój segment cenowy), nie powinien też rozczarować osiągami akumulatora. Trochę mniej podoba mi się wystająca oprawka aparatu fotograficznego, brak szybkiej ładowarki w zestawie i hybrydowe gniazdo kart. Ale to nic w obliczu braku NFC... Oczywiście o ile korzystacie z płatności zbliżeniowych telefonem. O wadach i zaletach tego modelu opowiem szerzej w recenzji, na którą zaproszę was za 3-4 tygodnie.

Materiał własny

Opublikowane:
Autor: Adam Łukowski

Ten artykuł skomentowano już 3 razy.
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!
Dodaj swoją opinię!
Pobieram dane...
R E K L A M A
Wszystkich opinii: 3.
33,3% 
 33,3% 
 33,3% 
ZADZIOR
W sprawie AF zapytanie, (podał Pan minimalną odległość ostrzenia, którą uważam jako fan foto za gargantuiczną) czy jest jakiś tryb macro, który skraca odległość do minimalnego punktu ostrzenia? Lub czy przy takiej matrycy można użyć zoomu z zadowalającą jakością przybliżenia z tych 30cm?
Trybu makro nie ma, a zoom - jest w miarę akceptowalny. Postaram się niebawem dodać zdjęcia na kartę katalogową, to sam zobaczysz, co można "wyciągnąć".
.48.103.146 | 15 Mar 2019, 10:03
dnsky
W zasadzie całkiem przyjemne te zdjęcia. Coraz mniejsza jest granica pomiędzy flagowcami a średnią półką, na tym przykładzie ładnie to widać, korzystamy my konsumenci.
.64.39.143 | 14 Mar 2019, 21:03

Jac
Stary Redmi 4a, robi dużo lepsze zdjęcia.
.254.177.144 | 14 Mar 2019, 20:03