R E K L A M A

Wyprzedaż: Xiaomi Mi 8 Lite albo Xiaomi Mi A2 za funta

Opublikowane:
Autor: Jacek Filipowicz
Xiaomi Mi A2 na wyprzedaży za 1 funta
Xiaomi Mi A2 na wyprzedaży za 1 funta
fot. Xiaomi

Pomysłem Xiaomi na udaną sprzedaż są stosunkowo niskie ceny za niezłe specyfikacje techniczne. Mniej udane wydają się cykliczne wyprzedaże, które nie zawsze są tym, czym się wydają.

Dopiero co Xiaomi ogłosiło swoje wejście na rynek Zjednoczonego Królestwa, a już zraziło do siebie klientów. W sprzedaży miał pojawić się między innymi model Mi 8 Pro, ale również kilka innych wybranych smartfonów. - Żeby wejść do nowego kraju z przytupem, producent ogłosił błyskawiczną wyprzedaż modeli Mi 8 Lite i Mi A2 - po funcie od sztuki. Niestety w anonsie wyprzedaży nie pojawiła się ilość smartfonów podlegających wyprzedaży i klienci najwyraźniej byli przekonani, że promocja ma charakter masowy. Tymczasem była ekstremalnie błyskawiczna. W Polsce to znamy.

Jak się okazało w promocji pierwotnie było 6 sztuk smartfonów. Po 3 z każdego modelu. Już w trakcie wyprzedaży dołożono jeszcze po dwa. Łącznie 10 szczęśliwców mogło nabyć smartfona za funta od sztuki. Łatwo zgadnąć, że bez pełnej informacji o wyprzedaży sporo potencjalnych klientów musiało odejść z kwitkiem. Swojemu rozczarowaniu dawali niejednokrotnie wyraz w sieciach społecznościowych - i nie były to - dodajmy - uwagi grzeczne i wyważone.

Jako że sprzedaż odbywała się online, a gniew fanów był wielki, jeden z nich zajrzał do kodu strony z wyprzedażą, gdzie okazało się, że przycisk zamówienia był na sztywno połączony z wyświetleniem komunikatu "brak towaru", który wyświetlał się już w momencie rozpoczęcia wyprzedaży. Wydawałoby się, że za pomocą tegoż przycisku można było kupić jedną ze wspomnianych 10 sztuk - zapewne w pierwszej sekundzie wyprzedaży - ale kupujący przecież nie wiedzieli jak mało jest towaru, bo producent zapomniał wspomnieć. Poza tym, gdy kilkuset kupujących wciska ten sam przycisk w tym samym czasie trudno wybrać zwycięzców. Akcja miała regulaminowo charakter kto pierwszy, ten lepszy, tymczasem szczęśliwcy, którzy dostali smartfony zostali wyłonieni losowo. Producent złamał swój własny regulamin, a ktoś z poszkodowanych wysłał skargę do brytyjskiego urzędu zajmującego się nieuczciwą reklamą. W Polsce rzecz mogłaby zostać uznana za loterię - grę losową - i dosyć surowo ukarana.

Angielski termin flash sale odnosi się najczęściej zwyczajowo do wyprzedaży, gdzie dostępnych jest więcej niż kilka, czy kilkanaście sztuk towaru. Trudno zatem dziwić się rozczarowaniu i gniewowi kupujących. Xiaomi przeprosiło tłumacząc, że miało na myśli rodzaj promocji, który stosowało w wielu innych krajach, a który polega na wystawieniu do promocji tylko kilku sztuk smartfonów.

Wpadka na początek prawdopodobnie zniknie prędzej czy później z pamięci kupujących. Xiaomi za to pozostanie na Wyspach zarówno w sklepie online, jak i w ofercie Carphone Warehouse, czy Three. Niskie ceny to dosyć dobre antidotum na zbyt dobrą pamięć nabywców.

Na podstawie informacji BBC News; czytane: 2948 razy.

Opublikowane:
Autor: Jacek Filipowicz

Ten artykuł skomentowano już 2 razy.
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A
Wszystkich opinii: 2.
0,0% 
 50,0% 
 50,0% 
Bujacz
Takke oferty nie powinno nazywać się promocjami. Bardziej konkurs, kto pierwszy ten lepszy.
.248.165.54 | 17 Nov 2018, 14:11
razer
Widać Brytyjczycy nie poznali się na tanich chińskich podróbach xD
.62.63.167 | 16 Nov 2018, 13:11