R E K L A M A

OnePlus 5T
Testy

Opublikowane:
Autor: Adam Łukowski

Wybitnie opłacalny

Kiedy kilka miesięcy temu dzieliłem się z wami wrażeniami po użytkowaniu modelu OnePlus 5, stwierdziłem, iż jest to bardzo opłacalny telefon. Czy o jego następcy można powiedzieć to samo? Sprawdźmy...

OnePlus 5T
OnePlus 5T
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl

Właściwie, zastanawiam się, czy o OnePlus 5T powinienem w ogóle mówić, jak o nowym modelu. Jest on raczej ewolucją OnePlus 5, unowocześnioną - ale jednak w dużej mierze bazującą na poprzedniku.

Przyjmijmy jednak, że dajemy mu carte blanche i traktujemy jako zupełnie nowy model, bez oglądania się wstecz na poprzednika - choć oczywiście bez pewnych odniesień się nie obejdzie.


OnePlus 5T - wideorecenzja
wideo: mGSM.pl przez YouTube

Spis treści



Konstrukcja, zestaw, jakość wykonania

Opakowanie? Takie, jak poprzednio. Staranne, estetyczne, można nawet powiedzieć, że ciekawe. Telefon leży na czerwonej tacce, pod nią mamy kopertę z "makulaturką", igłą do otwierania gniazda, naklejkami z logo (niczym u Apple) oraz silikonowym, prostym pokrowcem. Miły dodatek.

A dalej... Zestaw jest skromny, ale podany bardzo "apetycznie". Świetne wrażenie sprawia równo ułożony, dość długi, czerwony przewód, kontrastujący z kolorem tacki, na jakiej spoczywa. Efekt wizualny przy rozpakowywaniu - świetny.

Nie musicie się ze mną zgadzać, ale ja zawsze doceniam dbałość o estetykę opakowania. Buduje to odbiór produktu: gdy jest podany efektownie i ładnie, od razu mamy do niego lepsze nastawienia. Obok przewodu znajdziemy jeszcze zasilacz. Duży, ale za to szybki.

Sam telefon - nie zmienił się diametralnie. Obudowa wciąż jest oparta o skromne, ciemne unibody z metalu - ale tym razem mamy nieznacznie inne wymiary korpusu - i ważną modyfikację na przodzie.

Ekran ma węższe ramki, niż w OnePlus 5. Różnicę widać zwłaszcza wzdłuż krótszych boków wyświetlacza. Wyświetlacz rozciągnięto, zatem czytnik linii papilarnych musiał przewędrować na tył. Wkomponowano go dość zgrabnie i dyskretnie - z daleka nie widać tego szczegółu i trudno odróżnić OnePlus 5T od poprzednika. To nie zarzut.

Obudowie trudno cokolwiek zarzucić. Jest estetyczna, ale stosunkowo skromna, bez elementów, które z miejsca wyróżniałyby ją na tle innych. Skromnie - ale porządnie. Korpus jest sztywny, jego lakier - dość trwały i odporny na zarysowania, a wszystko to zostało zmontowane jak należy.

Wciąż jednak drażni mnie wystająca oprawka aparatu fotograficznego. Nie wygląda dobrze, a do tego naraża szkiełko chroniące obiektywy na uszkodzenia - szczególnie, że w pobliżu aparatu ulokowano antenę NFC, którą nierzadko "stukamy" w terminale płatnicze. Używam OnePlus 5T od miesiąca - i w moim egzemplarzu szkiełko wciąż jest nienaruszone, zatem są szanse, że moje obawy są bezpodstawne.

Ale kto wie, jak będzie wyglądało za rok...? Zauważyłem też malutki odprysk ciemnego lakieru obudowy obok gniazda na karty SIM. Możliwe jednak, że sam go spowodowałem, nieumiejętnie celując igłą w otworek uwalniający szufladkę.

A skoro o szufladce mowa - znajduje się na prawej ściance, jest porządna i mieszczą się w niej dwie karty nano SIM. OnePlus 5T nadal nie pozwala korzystać z karty microSD. Nie podoba mi się to, ale na szczęście mam wersję z pamięcią 128 GB, zatem może wystarczy...?

Ergonomia? Bez zarzutu. Telefon dobrze pasuje do dłoni, nie odczuwamy zwiększonego rozmiaru ekranu, matowe pokrycie obudowy zapewnia dobry chwyt. Klawisz włącznika znajduje się na prawym boku, zaś przyciski głośności ulokowano na lewym. Może to wymagać przyzwyczajenia, ale na dłuższą metę jest wygodne.

Gniazda minijack i USB-C umiejscowiono na dolnej ściance obudowy, a obok nich znajdziemy jeszcze głośnik. Jest niestety pojedynczy, ale gra dość głośno i czysto - do rozmów nadaje się idealnie, do słuchania muzyki - już niekoniecznie, jak to w większości smartfonów.

Warto wspomnieć jeszcze o paru drobiazgach. Wzorem poprzednika, OnePlus 5T ma nad przyciskami głośności dodatkowy, dwupołożeniowy suwak, za pomocą którego można wyciszać powiadomienia i inne sygnały.

Jakie i w którym położeniu - możemy zdefiniować w odpowiedniej pozycji menu. Nad ekranem wygospodarowano jeszcze miejsce na diodę powiadomień - tu również, zaglądając w menu, możemy ustalić sposób jej działania. Niestety, jest coś, czego nie zmienimy - brak wodoszczelności.

Tu jednak pojawiają się pogłoski, że wnętrze 5T jest jednak zabezpieczone na wypadek kąpieli. Pamiętajcie, że to tylko pogłoski, a producent o tym nie wspomina, dlatego też nie radzę próbować. W śnieżny dzień przekonałem się jednak, że kilka kropel na obudowie szkody nie uczyni. Nawet więcej, niż kilka...

Dodam jeszcze, że producent wzbogacił mój zestaw testowy o kilka firmowych pokrowców, które możecie zobaczyć na zdjęciach w niniejszej recenzji. Nie są zbyt tanie, ale jakość ich wykonania sprawiła, że - choć generalnie nie cierpię żadnych nakładek na telefony - tym razem zacząłem ich używać.

Najefektowniej wyglądają te z drewna - i nie jest to żadna imitacja, a prawdziwy, naturalny materiał. Pokrowce są dobrze dopasowane, zatem nie opierajcie się, gdyby były dodawane w jakiejś promocji. Chyba, że cierpicie na nadmiar gotówki - wtedy kupcie, także nie pożałujecie.

Wyświetlacz, zabezpieczenia

Czas spojrzeć na ekran. Jest on, moim zdaniem, dosłownie najjaśniejszym punktem tego smartfonu. Duży, wygodny, wyraźny, z fajną reprodukcją barw... To oczywiste, w końcu to Full Optic AMOLED.

Mamy modne proporcje 18:9, dzięki którym widzimy na ekranie więcej, mamy nieźle działające skalowanie aplikacji, mamy też możliwość regulacji balansu barw. Nie zabrakło również trybu nocnego (filtr niebieskiego światła), który może działać z różnym natężeniem i włączać się automatycznie w ustalonych porach, w menu znalazł się też osobny tryb optymalizujący świecenie ekranu do czytania tekstu.

Najlepsze jest jednak to, że ekran ma dobre kąty czytelności i bardzo wysoką jasność maksymalną. To jeden z najmocniej świecących ekranów, jakie widziałem w telefonie. Bez problemu skorzystacie z OnePlusa 5T nawet na nasłonecznionej plaży czy ośnieżonym stoku.

W parze z wysoką jasnością maksymalną, idzie bardzo niska jasność minimalna. To ekran dosłownie na każde warunki - i w każdych sprawdzi się dobrze. Panel dotykowy - nie brudzi się zbytnio, ale trochę jednak tak. Za to zawsze działa prawidłowo.

Pochwalę również zabezpieczenia. Poza standardowymi kodami czy wzorkami, mamy tu czytnik linii papilarnych oraz układ rozpoznawania twarzy. Czytnik jest świetny. Działa pewnie i szybko, właściwie niemal bezbłędnie, a do tego - może też pełnić rolę gładzika - np. do wysunięcia belki powiadomień czy robienia zdjęć.

Układ rozpoznawania twarzy - także jest niezły. Działa nieco wolniej niż czytnik, ale w sumie - także może się przydać, szczególnie wtedy, gdy sięgnięcie do umieszczonego z tyłu skanera będzie niemożliwe - np. w samochodzie.

Rozpoznawanie twarzy działa prawidłowo - nie daje się oszukać zdjęciem, działa po założeniu okularów, a także przy słabszym świetle. W ciemności - już jednak niestety nie. Ciekawostką jest to, że do odblokowania wzorem twarzy, musimy mieć przynajmniej jedno oko otwarte - nie uda się zatem odblokowanie, gdy śpimy.

Co ważne, obu zabezpieczeń można używać jednocześnie, zatem nie trzeba wybierać - można użyć wygodniejszego dla nas w danym momencie.

Interfejs

Trochę zaskoczyło mnie to, że OnePlus 5T nie otrzymał na starcie Androida Oreo. Mamy tu starsze wydanie, 7.1.1, wyposażone w interfejs Oxygen OS. W gruncie rzeczy, interfejs ten przypomina nieco surowe wydanie systemu - ma zasobnik aplikacji, a także dość podobną sekcję powiadomień, ustawień czy skrótów.

Z "czystym" Androidem łączy go coś jeszcze: brak śmieciowych aplikacji, który bardzo pochwalam. Na starcie w systemie znajdziemy skrót do społeczności OnePlus - ale można się go pozbyć. Na pierwszy rzut oka - zauważymy jedną osobliwość - do zasobnika aplikacji nie wchodzimy klikając w ikonę, a poprzez pociągnięcie palca od dołu ekranu w górę. Reszta - bardzo znajoma.

Nie oznacza to jednak, że jesteśmy zupełnie pozbawieni wpływu na wygląd interfejsu. Możemy zmienić motyw (ciemny/jasny), a także kolor wiodący menu czy wielkość czcionki. Możemy skorzystać z pakietów ikon (producent proponuje trzy, inne można pobrać), mamy też opcję zmiany siatki ikon, czyli ich zagęszczenia i wielkości.

Dłuższe przytrzymanie niektórych ikon może wyświetlić skrócone menu (zależnie od możliwości aplikacji), mamy też opcję szybszego otwierania skrótów i powiadomień - poprzez pociągnięcie palcem w dół w dowolnym miejscu ekranu.

Udostępniono też możliwość modyfikacji górnego paska ikon czy układu przycisków systemowych na ekranie. Tym ostatnim możemy jeszcze przypisać dodatkowe działanie dla długiego przytrzymanie czy dwukliku.

O możliwości edycji działania diody i suwaka wyciszania już wspomniałem - ale to jeszcze nie koniec. Nie zapomniano o gestach (wybudzanie podwójnym stuknięciem czy obracanie telefonu, by wyciszyć dzwonek), jest tryb "kieszeni", zapobiegający przypadkowemu wybudzaniu ekranu, dodano też możliwość szybkiego uruchamiania aplikacji poprzez nakreślenie znaku na ekranie blokady.

W menu mamy również Shelf, specyficzną szufladę skrótów i widżetów, dostępną po przesunięciu ekranu głównego w lewo. W Shelf, poza widżetami (których układ i ilość możemy zmienić), znajdziemy również najczęściej używane kontakty i aplikacje - ale jeśli nam ten układ nie odpowiada, Shelf można całkowicie wyłączyć. Naturalnie, mamy też możliwość pracy na podzielonym ekranie - ale to już w zasadzie standard.

Jak zatem widzicie, interfejs może pozostać prosty - a całkiem użyteczny. Nie znalazłem w nim niczego, co mógłbym skrytykować, nie widzę w nim również poważniejszych braków - choć nie ma aż tylu opcji personalizacyjnych jak choćby w interfejsie Huawei czy Asus.

Wydajność

Jak myślicie - co można powiedzieć o wydajności, gdy pod maską mamy Snapdragon 835 i 8 (ewentualnie 6) GB pamięci operacyjnej? To nie może działać źle!

Płynność działania chwaliłem już w przypadku OnePlusa 5. Teraz - by się nie powtarzać - powiem jedynie, że jest taka, jakiej oczekuję od telefonu z takimi "bebechami". OnePlus 5T pracuje bajecznie szybko, bez najmniejszej zadyszki.

Co prawda w benchmarkach można zauważyć ślad większego zaangażowania grafiki w obróbkę "dodatkowych" pikseli, jakie przybyły po rozciągnięciu ekranu do Full HD+ - ale nie przesadzajmy, to tylko cyferki.

Tak naprawdę liczy się to, że telefonu nie daje się "zabić" nawet wymagającymi grami czy szybkimi skokami pomiędzy aplikacjami. W parze idzie szybka pamięć wewnętrzna o niezłej pojemności (64 lub 128 GB, realnie: 47/111 GB), a jeśli mam na coś narzekać - to na brak możliwości rozbudowy owej pamięci.

Bateria

Nie narzekam na wydajność, na baterię również nie będę. Jest dobrze! Telefon bez problemu wytrzyma cały dzień pracy, a przy nieznacznie mniejszym obciążeniu, dociągnie nawet do końca drugiego dnia. W praktyce - kilkanaście godzin ciągłej rozmowy czy oglądania wideo na 3/4 jasności ekranu nie jest tu nieosiągalne.

Akumulator daje radę w działaniu, ale najwięcej sympatii budzi czas jego ładowania. Od zera do połowy napełni się w ok. 20 minut, później ładowanie nieco spowalnia, by doładować baterię do pełna w ciągu godziny. Trzeba tylko mieć pod ręką firmową ładowarkę, ale czerwony kabelek sprawia, że raczej o niej nie zapomnimy.

Komunikacja, dźwięk

Nie mam zastrzeżeń do strony komunikacyjnej OnePlus 5T - wszystko działa tak, jak powinno. Nie zauważyłem problemów z działaniem któregokolwiek z modułów. Zasięg sieci utrzymywany jest prawidłowo, nie ma też problemów w łączności z różnymi ruterami, NFC także działa, jak należy.

GPS wypróbowałem przy nawigacji samochodowej i pieszej - bez problemów. Jakość dźwięku w słuchawce jest dobra, głośnik zewnętrzny w zastosowaniu "telefonicznym" także daje radę.

Przy odtwarzaniu muzyki jakość dźwięku również jest dobra - warto tu jednak zauważyć, że mamy możliwość wyboru kodeka, jakiego użyjemy do transmisji Bluetooth - poza aptX, mamy jeszcze aptX HD i standardowy SBC. W menu przewidziano również siedmiozakresowy equalizer oraz predefiniowane tryby korekcji dla firmowych słuchawek OnePlus i modelu JBL E1+.

Dialer jest prosty - z podziałem na kontaktów na ulubione, pełną listę oraz ostatnio używane. Nie ma możliwości nagrywania rozmów, za to korzystanie z dual SIM nie zostało udziwnione i przebiega standardowo - albo poprzez przypisanie kartom stałych czynności, albo każdorazowy wybór, co oczywiście nie dotyczy transmisji danych, którą ustalany dla jednej z kart osobno. Komunikację tekstową powierzono standardowej klawiaturze Google, Gboard - bez zastrzeżeń.

Fotografia i wideo

OnePlus 5T ma zupełnie inny aparat fotograficzny, niż OnePlus 5. Zrezygnowano z teleobiektywu na rzecz dodatkowej matrycy, wspomagającej fotografowanie w trudnych warunkach oświetleniowych. Oba obiektywy mają taką samą ogniskową i przysłonę (porządne f/1.7), choć różne matryce - 16 i 20 megapikseli.

Jakości zdjęć nie można zbyt wiele zarzucić. Fotki są ostre, mają dość wierne, nie przesycone kolory, a jeśli miałbym na coś narzekać, to na delikatne zaburzenia geometrii obrazu, widoczne szczególnie przy zdjęciach architektury. Nie są one jednak na tyle znaczne, by przesądzały o ogólnej ocenie możliwości fotograficznych. Po dodaniu drugiej matrycy wspomagającej w miejsce teleaparatu, spodziewałem się rewolucyjnej zmiany w fotografii nocnej. Tu spotkał mnie malutki zawód.

Fotki, owszem, są całkiem dobre, ale nadzieje były rozbudzone znacznie bardziej. Nie, żebym chciał coś mocno krytykować, ale do poziomu najlepiej fotografujących smartfonów jeszcze trochę brakuje. Niewiele, ale jednak. Robiąc zdjęcia w słabym świetle - lepiej skorzystać z trybu Pro, czyli manualnego.

OnePlus 5T ma całkiem nieźle działający algorytm rozmywania tła, ale tu znów - do ideału jeszcze trochę brakuje. "Odcięcia" nie zawsze są tak precyzyjne, jakbym oczekiwał od dwóch porządnych matryc Sony. Oprogramowanie musi być jeszcze poprawione.

Najgorzej wypadają panoramy - tu zdarza wyraźny problem z równym łączeniem klatek - zdjęcia są "ząbkowane", brakuje też równomiernego ustawienia światła. HDR działa już znacznie lepiej, podobnie, jak cyfrowy zoom - całkiem niezły, byleby nie przesadzić ze zbliżeniem.

Do jakości wideo - pomimo braku optycznej stabilizacji - nie mam poważniejszych zarzutów, podobnie, jak w przypadku zdjęć z przedniego aparatu. Są naprawdę dobre, choć ostrość ustawiona na stałe zdecydowanie predestynuje ten aparat wyłącznie do portretów.


Filmy z OnePlus 5T
wideo: mGSM.pl przez YouTube

Interfejs fotograficzny jest prosty i czytelny. Nie ma nadmiaru opcji, dodatkowe ustawienia ukryto w menu przełączania trybów. Tych nie ma w nadmiarze, ale te najpotrzebniejsze - są. Manualny, poklatkowy, zwolnione tempo, panorama i rozmywanie tła. Minimalistycznie - ale przez to wygodnie i prosto.

Z głównego interfejsu kamery możemy przejść od razu do rozmywania tła czy zapisu wideo oraz przełączyć kamerę, proporcje boków zdjęcia czy HDR. Mamy też do dyspozycji samowyzwalacz i zarządzanie diodą LED, a po resztę - choćby siatkę kadrowania - musimy już przejść do sekcji ustawień. Osobliwością interfejsu jest niemożność zmiany rozdzielczości zdjęcia - możemy się przełączać tylko między formatami 4:3, 18:9 i 1:1. Za to w trybie Pro możemy zapisywać RAW-y...

Podsumowanie. Plusy i minusy

Chyba mogę już odpowiedzieć wam na pytanie postawione na wstępie. OnePlus 5T kosztuje 499 lub 559 euro, zależnie od wybranej wersji pamięci - 6+64 lub 8+128 GB. Po przeliczeniu daje to 2100 i 2350 zł.

Odnosząc ceny do możliwości smartfonu - nie sposób ocenić ich inaczej, niż pozytywnie. OnePlus 5T pod wieloma względami dogania najdroższe telefony na rynku. Nie ustępuje im wydajnością czy możliwościami akumulatora, a ekranem - nawet niektóre przewyższa.

Jedyne, w czym można ocenić go niżej - to niektóre aspekty fotograficzne, jak np. ujęcia nocne czy panoramowanie. A zatem - kupujemy flagowca, za cenę lepszego średniaka. Dla mnie bomba, OnePlus znów to zrobił.

W zasadzie nie pozostaje mi nic innego, jak polecić wam ten sprzęt. Przy takich cenach - OnePlus wypada naprawdę dobrze i opłacalnie. Wśród godnych konkurentów widziałbym np. LG V30, Samsunga Galaxy S8, HTC U11 czy Huawei Mate 10 Pro - ale są droższe.

Bardziej zbliżony Xiaomi Mi Mix 2 wygląda może ładniej i ciekawiej, ale jakoś nie jestem do niego przekonany. Znalazłem jednak jeden argument, który może odwodzić od zakupu OnePlus 5T.

Nie warto tego robić, jeśli macie sprawnego OnePlus 5. W tym wypadku bardziej opłaca się poczekać na "szóstkę". Po tym, jak wypadł 5T, wiem, że warto czekać na kolejny model tej marki.

Plusy i minusy

PLUSY:

  • dobry, jasny wyświetlacz
  • solidna obudowa, odporna na rysy
  • poręczność
  • wygodny, prosty interfejs
  • brak śmieciowych aplikacji
  • dodatkowe opcje interfejsu
  • pomysłowe klawisze systemowe
  • przyzwoite zdjęcia w dzień
  • znakomita wydajność
  • szybkie ładowanie
  • praktyczny suwak do wyciszania
  • doskonały skaner papilarny i rozpoznawanie twarzy
  • DualSIM
  • cena vs. możliwości

MINUSY:

  • ekran "tylko" Full HD+
  • brak gniazda microSD
  • brak wodoszczelności
  • pojedynczy głośnik
  • przeciętna jakość zdjęć w słabym świetle
  • słaby tryb panoramy

materiał własny; czytane: 45052 razy.


Opublikowane:
Autor: Adam Łukowski

Ten artykuł skomentowano już 5 razy.
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A
Wszystkich opinii: 5.
20,0% 
 40,0% 
 40,0% 
Psion
Ja bym dodał we wszystkich tych testach, jedną rzecz, czy ma szansa na rynku, wtórnym. Pierwotnie jest fajnie jak się kupuje, przy odsprzedaży jest zdecydowanie fatalnie.
.146.65.8 | 21 May 2018, 01:05
Bolo
Dzwięk w filmach to jakaś świszcząco - gulgocząca masakra.
.43.112.155.ipv4.supernova.orange.pl | 01 Feb 2018, 23:02

Żubr
Ciągle słyszę o jakichś przerażających wadach OP5,ludzie powolują się na różne fora ( np.xda,OP),a dziwnie w recenzjach o nich cicho.Mojego OP5 mam od 4miesiecy i nie zauważyłem żadnej z nich,a wzrok mam dobry.Telefon nie grzeje się ,ani podczas pracy,ani ładowania.
.opera-mini.net | 27 Dec 2017, 21:12
stark2991
Nie widzę możliwości odpowiedzenia na odpowiedź, więc tworzę nową, bo czuje się zobowiązany coś dodać.
Jak najbardziej się zgadzam z tym, że recenzja "odzwierciedla osobiste odczucia autora", ale właśnie o to mi chodzi, że tych osobistych odczuć jakby mało jest, zwłaszcza biorąc pod uwagę miesiąc testów. Nie każę nikomu produkować na siłę swoich opinii, bo to nie o to chodzi, ale czasem warto dodać coś od siebie ;)
Co do zestawu to skoro jest zwracany do producenta, to znaczy, że nie zamawialiście go za swoje/redakcyjne pieniądze, i o to mi chodziło. Znane są przecież przypadki, że pewne portale mają bana na produkty danej firmy, bo jakaś recenzja była zbyt negatywna i producent przestał przysyłać takie zestawy. Nie zarzucam wam braku obiektywizmu, ale powiedzmy że nie macie też takiej pełnej swobody jak ktoś, kto ocenia telefon zakupiony z własnych środków.

Przechodząc do samego telefonu - tak, miałem go w rękach. Zamówiłem przed świętami, przebiłem się przez konfigurację i odłożyłem do pudełka. Dzisiaj pojechał na zwrot z powodu wadliwego wyświetlacza. Zdjęć nie wstawię, ale przypominał wczesne sztuki LG V30 czy Pixele 2 XL - spora część ekranu była jaśniejsza/miała inny odcień, co było szczególnie widać na ciemnoszarym tle, np. na panelu szybkich ustawień. Problem ten jest znany od czasów OP3 i jest czystą loterią. W przypadku 5T odsetek takich niejednolitych ekranów też jest spory, na pewnym forum już kilka osób znalazłem z podobnymi sztukami. Support nie widzi problemu (rozmawiałem z trzema osobami na czacie) lub twierdzi, że to normalne i każdy AMOLED jest w pewnym sensie niedoskonały.

O Oxygenie nie mam jak się wypowiedzieć, bo nie zdążyłem go zbytnio poużywać, więc swoją wiedzę opieram o forum OnePlusa. Najczęstszym chyba problemem są zgłaszane niekontrolowane drenaże baterii, nie wiadomo czym powodowane. Oczywiście jest szansa, że to wina tych mniej zaawansowanych osób i sposobu użytkowania, ale powiedzmy, że problem jest niepokojący. Sam system ma mnóstwo różnych drobnych błędów, jak problemy z BT w samochodzie, brak ładowania DASH do ponownego podłączenia kabelka, samoistne usuwanie się zapisanych twarzy lub odcisków palca (lub skaner przestaje działać), wi-fi samoistnie się uruchamia w trybie samolotowym (niektórzy twierdzą, że to nie bug), pliki zajmują miejsce w pamięci mimo ich usunięcia, czasami widuję też narzekania na lagi, grzanie się, a nawet na samoistny reset do ust. fabrycznych. W moim egzemplarzu nie działało też rozciąganie video w YT gestem, mimo najnowszej wersji aplikacji.
Oczywiście to są często jednostkowe przypadki, ale jak to wszystko czytam to naprawdę się zastanawiam jak to możliwe, że żadnemu recenzentowi nie przydarzył się choćby jeden bug? Czyżby naprawdę winni byli tylko użytkownicy?


Nie przejmujemy się tym, że jakiś producent "obrazi się" za negatywną recenzję. Przy naszym poziomie oglądalności, brak recenzji to problem producenta, nie nasz. Niemniej - zawsze możesz zasięgnąć opinii od recenzenta, który sam kupuje sprzęty, jeśli uważasz takową za bardziej obiektywną. Jeśli chodzi o opisane problemy - nie neguję, że część egzemplarzy może mieć wadliwe ekrany, podobnie, jak uznaję za prawdopodobne to, że egzemplarze testowe są dokładniej sprawdzane przed wysyłką. To, że recenzenci nie narzekają na problemy z oprogramowaniem jest znamienne... Albo odkryłeś właśnie spisek producentów i mediów, albo po prostu usterki nie są tak powszechne, jakimi zdają się być po lekturze forum. Możliwe też, że recenzenci, obcujący z bugami na co dzień, mają obniżony próg wrażliwości i tych drobniejszych już nie dostrzegają ;) A poważniej - u mnie problemy nie wystąpiły, nie miałem zatem podstaw, by o nich pisać. Oczywiście nie musisz mi jednak wierzyć i zawsze możesz poszukać w serwisie, który "ma większą swobodę". (AŁ)
.186.127.29 | 27 Dec 2017, 15:12

stark2991
Niezła recenzja, ale czegoś mi zabrakło. Bez urazy, panie autorze, ale jak na miesiąc czasu obcowania z telefonem to trochę mało tych wad. Chyba się jednak potwierdza, że nie można za bardzo obsmarować producenta, bo się następnym razem zestawu za darmo nie dostanie... Chodzi mi o takie własne przemyślenia, spostrzeżenia. Bo nie trzeba recenzji, by wiedzieć że brak wodoszczelności czy slotu na karty SD to wada. Za to trzeba dłużej poużywać telefonu, by wiedzieć czy soft ma błędy (a Oxygen ma ich sporo), czy telefon się grzeje i czy jest przy tym spowalniany SoC, albo czy ekran ma równomierne kolory, bo to jeden z większych problemów tego modelu. Wygląda na to, że OnePlus wysyła recenzentom same "selekty" bez wad, bo w żadnej recenzji nie spotkałem wzmianek na te tematy. Za to forum OnePlusa aż się wylewa od różnorakich, mniej lub bardziej uzasadnionych zażaleń. Zresztą podobnie było z OP5, który miał spore problemy z wi-fi, czego żadna recenzja nie ujawniła, jedynie wasi rywale (***) opisali problemy z wi-fi w swoim egzemplarzu.
Recenzja ma to do siebie, że odzwierciedla osobiste odczucia autora związane z konkretnym egzemplarzem urządzenia. To, że wrażenia autora oraz stan konkretnego egzemplarza są reprezentatywne - jest już jedynie ogólnym założeniem. Przyjmujemy je "na wiarę". Dla autora istotne mogą być pewne cechy, dla użytkownika A inne, a dla użytkownika B - jeszcze inne. Zadaniem autora recenzji jest ocena telefonu i wypunktowanie wad i zalet, jakie zauważył. Nie widzę powodu, by pisać o domniemanych wadach, skoro w moim egzemplarzu nie występują... Nie widzę też powodu, by na siłę szukać owych wad, aby wyjść w Twoich oczach na bardziej wiarygodnego. Dla jasności - zestawu nie "dostałem za darmo" - on wraca do producenta (!!!), zatem nie widzę powodu, dla którego miałbym obawiać się, że następnym razem nic nie przyśle. Nie jestem w stanie sprawdzić, czy wysyłają "selekty". To możliwe, ale warto mieć dowody na takie twierdzenie. Podobnie, jak na to, że egzemplarz OP5, testowany przez Kolegów po fachu był jedyną wadliwą sztuką - lub nie. Wymieniasz też wiele wad - zakładając zatem, że miałeś OP 5T w ręku, proszę, abyś w miarę możliwości je wymienił, by postawić je w kontrze do moich wrażeń. Im więcej źródeł informacji, tym lepiej... Skorzystają na tym wszyscy czytelnicy. Bo przecież nie hejtujesz bezpodstawnie, prawda...? (AŁ)
.186.127.29 | 23 Dec 2017, 10:12