Miałem nie pisać zbyt często o Apple - ale jak tu nie pisać, skoro koncern stracił prawo do używania nazwy iPad?!
Uspokajam: tylko na terenie Chin. Jak do tego doszło? Otóż w 2000 roku, zanim w Apple ktokolwiek pomyślał o tablecie, zajmująca się produkcją ekranów ciekłokrystalicznych firma Proview Technology, zlokalizowana wówczas w Hong-Kongu, zarejestrowała nazwę Ipad. Później, za pośrednictwem brytyjskiej firmy IP Applications Apple odkupiło prawa do tej nazwy, ale od tajwańskiego oddziału Proview. I wydawało się, że wszystko w porządku, ale wskutek różnych zawirowań formalno-prawnych okazało się, że prawa do używania nazwy Ipad na terenie Chin wciąż należały do Proview, która w międzyczasie zawędrowała do Shenzen. Tam też trafił pozew od Apple, w którym żądano przekazania pełni praw do nazwy. Ludowy Sąd Municypalny w Shenzen odrzucił jednak te żądania, przyjmując za to pozew "w drugą stronę" - od Proview zgłaszającego roszczenie wobec Apple. Koncern z Cupertino apeluje, ale pewnie znów przegra. A wówczas będą dwa wyjścia: sprzedawać iPada w Chinach pod inną nazwą, albo wykupić ją od Proview. Cena zapewne nie będzie mała, bowiem chińska firma ma akurat problemy finansowe... więc przypływ gotówki byłby pożądany.
To nie jedyna porażka "jabłecznych" prawników. Monachijski sąd zapowiedział w środę, że nie wyda zgody na wstrzymanie sprzedaży Samsunga Galaxy Nexus i Galaxy Tab 10.1N na terenie Niemiec. W tym przypadku roszczenie Apple dotyczyło sposobu odblokowywania ekranu, zbytnio przypominającego znany z iPhone czy iPadów sposób "slide to unlock". Co prawda w Samsungach ikona blokady jest okrągła, a nie suwakowa, ale jej obsługa jest - zdaniem prawników Apple - wciąż zbyt podobna do ich rozwiązania. Sąd był jednak innego zdania...